INNE - FORUM
oficjalny wątek dla podsumowania 2006
9 stycznia 2007pięć kolejnych (analogicznych do wersji 2005) części opublikujemy od wtorku do soboty; w niedzielę na okrasę dział premierowy. proszę aby wszystkie dyskusje na ten temat odbywały się właśnie tu.
-
black devil niesamowity –bigos, 11/1/2007 20:32 no raczej. kiedys w necie domniemywano nawet, że to projekt samego ryśka aphexa.
Low (11 stycznia 2007) -
no wiem to było głupie, ale zrozum bałem się odrzucenia przez porcys.
szafi (11 stycznia 2007) -
haha klapki na oczach i stowarzyszenie nieumiejącej się odnaleź w świecie młodzieży, rozumianej tylko przez Roguckiego i jego głębokie teksty
k (11 stycznia 2007) -
>przyznaję się "be" to byłem jaz ciekawosci, bez zlosliwosci zadnych czy cos, nie mogles tego samego wtedy napisac pod swoim wlasnym nickiem? nie kumam troche takich akcji.
tomek wasko (11 stycznia 2007) -
black devil niesamowity
bigos (11 stycznia 2007) -
po latach czytania porcys mierzi mnie już ten protekcjonlany ton. warto było chociaż ruszyć się gdzieś po europie i np. zobaczyć kilka tych składów w akcji, a nie siedzieć na tyłku i marudzić, że jest źle. ja pierwszy raz zetknąłem sie z peterem bjornem i johnem na koncercie - i ten fakt sprawił, że kompletnie mam inne patrzenie na writer's block - koncertowa wersja young folks to był emocjonlany pop najwyższej próby - lekko byłem zszokowany i naprawdę ciekawy płyty i ta chociaż mogłaby być lepsza to na pewno nie zasługuje by ją stawiać jako flagowy przykład chujowości tegorocznych nagrań ze szwecji.co do polskich bandów i psioczenia na imprezy indie rockowe - przyznaję się "be" to byłem ja i podtrzymuje to co pisałem wtedy - poziom tych imprez był strasznie nierówny od megachał po bardzo przyzwoite imprezy - poza tym dla wielu zespołów, była to jedyna szansa pokazania się szerszej publiczności - korzystały z niej wszystkie zespoły nawet te hajpowane tutaj - warto rozważyć czy iść w zaparte i w mawiać, że to zjawisko ociera się o kuriozum, czy dostrzec pozytywne strony całości, chociażby próby odsunięcia hegemonii sceny nazwanej u was pseudo. ja się w małym stopniu utożsamiam z całym tym ruchem, jednak postanowiłem bronić zjawiska.
szafi (11 stycznia 2007) -
bosz. że niby drugi album comy lepszy od pierwszych ckodów? toż to herezja jest..
camel (11 stycznia 2007) -
a propos i polskiego neo-pseudo, i klimatów galerii raster, i mody na folk, i w chuj innych ciekawych rzeczy.http://www.darta.art.pl/mik/asimina/asimina-kissmequick.mp3
gów daddy (11 stycznia 2007) -
chodzi tu o zjawisko lekkiego odświeżnia soundu juwenaliowo-stodołowego, patrz wspomniany hurt nowy t.love, nieszczesan coma które fani powyższych wzieli za jakąś nową jakość, a które jest po prostu jednym i tym samym gównem>> tygrysia maskaNo właśnie i to jest cholernie denerwujące. Buuuuuuum Coma, rozmowa o muzyce(przykłądowa między moim róweśnikeim a mną)Ja:A wiesz ostatnio troche polskiej muzyki słucham...On:No wiesz ja też Happysad, jak zwykle Pidżamka Porno, Zabili mi Żółwia. A przde wszystkim Coma. Mają takie głębokie teksty, a utwór Leszek Żukowski to hymn naszego pokoleni!Ja:(spazmatyczny śmiech i drgawki) No koleś to nieźle, nieżle, maja okrpne okładki, styl, teksty, tytuly i w ogole to wszysto było 20 lat temu... Słycszałeś Muchy, czy chociażby pierwsza płyte CKOD?On: YYYYY no coś tam, ale kiepskie, nie przypdało mi do gustu.Odwróciwszy sie ne pięcie gone away.takich oto romow z moimi "znajmymi" przeprowdziłam conajmniej kilka...WIEC RACJA! Zgadzam sie z Borysem neo-pseudo powraca ze zdwojoną siłą;/;/;/ (chociaż jakby się zastanowić to zjawisko trwa już od lat...)
kach (11 stycznia 2007) -
odpowiem może krótko na różne zarzuty i wątpliwości- ten artykuł jest negatywny niewątpliwie, choć nie wiem czy frustracki. ale jakie mamy nastawienie do bieżących zjawisk muzycznych i to że więcej nas wkurwia niż cieszy wiadomo od roku 2001. tak jest po prostu. niestrty. momentami przypomina on felieton, momentami luźne notatki - taka była idea, nie przepadamy za tymi pompatycznymi i jajogłowymi tekstami wszechogarniającymi, prorokującymi itd. chcieliśmy więc spłodzić coś w swobodnej konwencji. - odnośnie pseudo: "'pseudo' zawsze korespondowało u nas z pewnym klimatem, który ciężko zdefiniować precyzyjnie, aczkolwiek łatwo wyczuć intuicyjnie " - i o to chodzi. to kategoria intuicyjna, a więc trudno się dziwić, że nasze odczucia mogą kłocić się z odczuciami czytelników. precyzyjne określenie co łączy Hurt z neo-lingwistami byłoby oczywiście wyzwaniem, ale darujemy sobie. hurt to według nas stara szkoła "pseudo" razem z pidżamą, neo-lingwiści czy nazwy herbat i huśtawka w księgarni to neo-pseudo. co do wojcieszka nie podpisuję się bo nic nie kojarzę człowieka. pseudo, bo zawsze bardziej to przypominało zwyczajną subkulturę niż "alternatywę". można więc potraktować całą notkę jako niewartościujące spostrzeżenie na temat subkultury, a nie jakiś pamflet.- "antyhiphop" - tak, żadne tam cannibal ox, tylko dirty south i pokrewne. a clipse jest dla mnie czymś pokrewnym właśnie. przy czym zjawisko znam raczej z sampli i pojedycznych piosenek, nie biorę więc za konkretne typy pełnej odpoiwiedzialności. słyszałem kilka piosenek young jeezy, może akurat nie te co trzeba. - nie chodziło o szwecja vs bangladesz tylko modę na szwecje i urzędowe ignorowanie wszystkiego co jest spoza paru uznawanych krajów. - Najgorsze płyty: to "tytułem wzmianki" oznacza dokładnie to co oznacza - nie ślęczeliśmy na potrzeby felietonu nad tymi płytami, próbując opowiedzieć o nich coś zabawnego. zamiast sucho wymienić tytuły, sięgneliśmy jeszcze do archiwum i przekleiliśmy wrażenia opisywane w czasie rzeczywistym w trakcie słuchania plyty/sampli. dodaliśmy polskie znaki i włala
mz (11 stycznia 2007) -
pulp przyjemne :) czekam na więcej absurdów w tym temacie.sory. 'his'n'hers' oraz 'this is hardcore' to są płyty spektakularne, genialne. dziejowe jest 'different class', świetne są rzeczy z lat 80. ('it' , 'separations') do których nawet większość fanów chyba jeszcze nie dotarła.
pusiata (11 stycznia 2007) -
Pulp dokladnie - Hardcore, H'n'H i Different Class swietne. dobrze, ze ktos kto wiecej Pulp w zyciu sluchal to powiedzialno a ja bym tez jednak ocenil dorobek Sasnala albo Bujnowskiego wyzej niz jako bohomazy bazgroly czy jakies tam pierdoły, ale w sumie artykul dzieki takim kwiatkom nabiera rumiencow, wiec spoko. miesci sie w konwencji "zero komercji, let's keep it real"
PK (11 stycznia 2007) -
z pulp to oprocz "different class" i "this is hardcore" (ktore jest rownie dobre, a czasem wydaje mi sie, ze moze nawet lepsze od "class..") swietna plyta jest tez "his'n'hers". ale ja nie o tym mialem, a raczej o b&s, w temacie ktorych nie jestem do konca obiektywny, bo to chyba jedyny obecnie dzialajacy zespol, ktorego jestem fanem (w takim sensie, w jakim w podstawowce/liceum bylem fanem pearl jam czy r.e.m - kolekcjonowanie wszystkich nagran, nawet singli jak dalo rade, czytanie biografii takie takie - teraz tak tylko z ekipa murdocha mam). pawel pisze, ze belle nagrali dwie fajne plyty, a ja bylbym jednak zdania, ze cztery: wybitne dwie pierwsze oraz bardzo dobre DCW i swietna tegoroczna. albumy srodkowe rzeczywiscie sredniawe, na co wplyw zapewne mialo to, ze klotnie stuarta i isobel rozsadzaly zespol od srodka i stad pewien kryzys tworczy. co nie zmienia faktu, ze i tak "the boy...", "fold your hands..." czy "storytelling" slucham chetniej niz wiekszosci obecnych zespolow poruszajacych sie w podobnej stylistyce (bo tam po prostu lepsze piosenki sa). peter bjorn i john za takie numery jak "wrong girl" czy "seymour stein" daliby sie pochlastac. aha, wojcieszek to sympatyczna postac, stawianie go w jednym rzedzie z peszek troche niesprawiedliwe dla niego. "glosniej od bomb" bardzo dobry film, a to ze od tamtego czasu kreci w zasadzie kolejne wariacje na jego temat (mniej czy bardziej udane) nie powinno przeslonic faktu, ze nalezy mu sie moim zdaniem jakis respekt za to, ze bez wsparcia duzych wytworni i wielkiej kasy sam kreci, dystrybuuje i promuje swoje filmy. dodatkowy plus jeszcze za to, ze jesli dobrze pamietam, to sam pare lat temu jako pierwszy zajal sie skromna dystrybucja w kinach studyjnych filmu "rok diabla".
tomek wasko (11 stycznia 2007) -
ale w tym roku pojawiło się novum do tych potancówek jakby okrakiem dodane i doczekaliśmy się sensownych singli. i to juz nie jest lili marlene i rotofobia, tylko widac odległe światełko w tunelu po prostu, że wyniknie coś z tego może i nawet sensownego muzycznie.
Low (11 stycznia 2007) -
wysyp indie potancowek to sie w 2005 ostro zaczal o czym zreszta wspomnialem w ankiecie podsumowujacej tamten rok. a w rekapitulacji za ten rok znow o tym sie rozpisalem, za co mnie niejaki be zdissowal. w sumie slusznie, bo w porownaniu z rokiem ubieglym nowej jakosci to w tym zjawisku raczej nie dostrzegam, wiec byla to raczej zlosliwosc wpisujaca sie w stadne zachowanie pt. "Porcys jedzie po dzieciakach sluchajacych indie" Strachy Na Lachy I Hurt to 2005. ("Piła Tango" straszne)Pulp nie jest przereklamowany. Burial to dubstep a nie 2 step. 3 literki roznicy a jednak nie to samo. ktos kto sluchal tego w nocy na sluchawkach, tak kolo 2-3 w nocy to ciezko imho nie doznac. te "germanskie rzygowiny" tez mnie fascynuja. 3 epitety na krzyż podsumowujace po całości biezaca polska sztuke i literature = so classique
PK (11 stycznia 2007) -
a no nic, ja tak naprawde poczułem że doznaje przy "different class" tylko. pulp to jak widac kwestia indywidualna bardzo :>
Low (11 stycznia 2007) -
>poza "different class" chyba naprawdę nic ponad "przyjemne"a this is hardcore to co? ja lubie tak samo jak different class
z (11 stycznia 2007) -
jeszcze cos, burial 'germanskie rzygowiny', nawet pomyslalam cos podobnego ale ze to antyestetyka udana. w tym jest cos takiego popsutego i to jest czescia plusow nie minusow w tym wypadku, no.
z (11 stycznia 2007) -
co do pulp, to jeśli nie jest się zorientowanym brytyjsko, poza "different class" chyba naprawdę nic ponad "przyjemne" się z tego nie wyciśnie. podobnie b&s, choc mi się paradoksalnie najbardziej ostatnia płyta podobała.fajny feature ogółem. choć troche zdawkowy i omijający polskie próby new-indie i dance-punkowe, które zaowocowąły zarówno zajebistymi piosenkami (vixo, renton!, nawet muchy załapały dance'a na "najważniejszym dniu"), jak i okropnymi kapami (out of tune i dziesiatki innych zespołów, o których się stara nie pamiętać). co jak co jednak, ale na swój sposób rok 2006 zapamiętam jako rok boomu na polskie rzeczy w tym stylu, jakiejkolwiek jakości, i nawałnice indie ____ night (środkowy wyraz się zmieniał zaleznosci od organizatora).
Low (11 stycznia 2007) -
aha i wtedy mowilismy ze to chyba m.peszek pisala to menu wiec tutaj faktycznie zachodzi relacja:>
z (11 stycznia 2007) -
tak, jest niezgodnosc w szeregach. dla mnie burial wysoko na liscie plyt roku. pulp za zespol przereklamowany nie uwazam. a lotterboys to estetyka gudszitu przeciez, zart. nie niepokoja mnie tez dziwne nazwy herbat i nie potrafie odnalezc ich niepokojacego zwiazku z maslowska dorota i zespolem pustki. za to pamietam ze jakies dziwne nazwy czy tam opisy kaw byly w kawiarni na enh niestety nie pamietam konkretow, cos z pieklem i niebem, moze borysowi o to chodzilo bo tez tam byl;>
z (11 stycznia 2007) -
"Najgorsze płyty - wtf? nie lepiej byłoby napisac chujowe płyty, ktore nikogo nie obchodzą, ale z sobie znanych powodów chcemy o nich napisac i wymienic je wrządku, bez tych wiejskich komentarzy?"to samo odczucie mam. komentarze do najgorszych płyt co najwyżej na ich poziomie
lukki (11 stycznia 2007) -
mi się nawet podoba burial, a przynajmniejk nie mam obrzydzenia (z wyłączeniem może tego kawałka ze Spaceape'm bo po prostu ssie), więcej ciekawych rzeczy dzieje się tam poza bitem, który jak przystało na dub step jest kurewsko nudny i tu jakby jedeyna moja większa obiekcja co do artykułu>1. Grabaż czy KSU tworza nieprzerwanie od kilkunastu lat i od tylu lat ich piosenki są grane na każdej imprezie sylwestrowej u ludzi je lubiących.chodzi tu o zjawisko lekkiego odświeżnia soundu juwenaliowo-stodołowego, patrz wspomniany hurt nowy t.love, nieszczesan coma które fani powyższych wzieli za jakąś nową jakość, a które jest po prostu jednym i tym samym gównem>2. Nie widac szczegolnego hajpu indie-popu w pojęciu red. Zagroby. Moze jest kilka płyt takich zespołow, ale nie budza szczegolnych emocji.niezal pop to nowy nudny pop i chyba nie masz dostępu do internetu skoro tego nie zauważasz, a na dobre zaczeło się to od sukcesu nierównergo ale całkiem znośnego arcade fire>3. pulp no własnie nie ogarniam dziejowosci tego ledwie przyjemnego zespołu, B&S to nagrali z dwie fajne płyty ale też jakoś nie doznaje specjalnie>3 po raz drugi. moda to moda teraz jest na skandynawie za rok moze być an bangladesz>4. ja akurat nie jestem tak sceptyczny co do brzmienia dirty south, podobają mi się niektóre bangery, oparte tylko na bicie, ale juz na przykład clipse jak dla mnie to oprócz dwóch, trzech mocnych kawałków płyta raczej przeciętna
tygrysia maska (11 stycznia 2007) -
Czyzby jakas niezgodność w szeregach porcys? To bylo troche ironiczne pytanie na które nie spodziewałem sie odpowiedzi. Porcys znany jest przecież z niewiarygodnej zgodności opini między redaktorami.To taka metka, ktora porcys ma przyklejona do siebie i niekoniecznie jest zawsze prawdziwa. Pozdr.
Demian (11 stycznia 2007) -
"na szczęście Clipse udowodnili, że z najmniej udanego genre da się zrobić coś fajnego. "chyba chodzi jednak o cos wiecej, no chyba ze Clipse to dirty south z nowego jorkuzresztą i tak nie rozumiem
xx (11 stycznia 2007) -
z tym anty hip hopem to chyba nie zrozumiałeś - odnoszę wrażenie że chłopcom chodziło o dirty south i okolice. przy okazji przejechali się po young jeezym, który nagrał naprawdę niezłą kolekcję przyczajonych bangerów w wolnych tempach, zajebiście konsekwentną brzmieniowo z paroma klasycznymi progresjami. a że gość brzmi jak menel po kilkunastu czterdziestkach, cóż zrobić, cierpię
gów daddy (11 stycznia 2007) -
dobra, otrząsnąłem się z szoku, teraz kilka merytorycznych uwag:1. myślałem, że na dobre rozstaliście się z kategorią pseudo. to pojęcie niedefiniowalne, bo puste. po pierwsze, sugeruje istnienie jakiegoś true-niezal (co - chyba się zgodzicie, jest nonsensem), a po drugie - zjawiska bedace rzekomo pseudo nie są wobec siebie koherentne. rzeczywiście, można zauważyc kilka z tendencji, o których tak mówicie, ale one za cholerę nie łaczą się w spójną całośc. czy ktoś może mi wytłumaczyc zestawienie Hurt-Wojcieszek-neo-lingwiści?Nie wiem tez czy mozna mowic o jakimkolwiek revivalu tych zjawisk. Grabaż czy KSU tworza nieprzerwanie od kilkunastu lat i od tylu lat ich piosenki są grane na każdej imprezie sylwestrowej u ludzi je lubiących.2. Nie widac szczegolnego hajpu indie-popu w pojęciu red. Zagroby. Moze jest kilka płyt takich zespołow, ale nie budza szczegolnych emocji.3. B&S i Pulp to jedne z najbardziej wplywowych zespolow lat 90, a to że wiele epigonów nie radzi sobie z taką formą, nie oznacza konieczności potępiania wszystkiego. Szczególnie nie rozumiem objazdu po PB&J - całkiem przyzwoitym, BEZPRETENSJONALNYM zespole z bardzo sympatycznym singlem i El Perro DEl Mar, która niedawno zgarnęła pozytywną recenzję. czy naprawdę nie ma w tym nurcie gorszych wykonawców?3. tak się składa, że w Skandynawii ukazało się ostatnio wiele ciekawych płyt, a w Bangladeszu prawdopodobnie nic albo prawie nic. zresztą, sami bardzo przyczyniacie się do hypowania Skandynawow. czyżby nagly odwrot na południe, tylko w ramach patrzenia na swiat z pozycji kontry?4. Anty-hip-hop? Czyli eksperymentatorski hip-hop. czy to nie wy jaraliscie się Antipop Consortium, Ox, Aesop Rockiem, niektórymi produkcjami Scotcha albo Neptunes, a ostanio nowym Ghostafacem? nie rozumiem ludzi, którzy nie rożumią antyhiphopu w Polsce.Najgorsze płyty - wtf? nie lepiej byłoby napisac chujowe płyty, ktore nikogo nie obchodzą, ale z sobie znanych powodów chcemy o nich napisac i wymienic je wrządku, bez tych wiejskich komentarz?
xx (11 stycznia 2007) -
a co dziwnego w niezgodnosci? ee, wiesz, w porcys jest parenascie osob w redakcji, to nie jest tak, ze wszyscy maja identyczny gust, ale to chyba oczywiste, szkoda, ze trzeba tlumaczyc czasem nawet takie truizmy. generalnie wiec nie widze problemu. zreszta od razu inny przyklad: nie uwazam, pulp i b&s za przereklamowane bandy, ale rozumiem, ze ktos moze tak do tego podchodzic.
tomek wasko (11 stycznia 2007) -
Burial self-titled: 2step przypominający germańskie rzygowiny. Radzę unikaćA ja radzę posluchać.I jakos dziwnym trafem w rekapitulacjach ktoś tą plyte umiescil na swoim 10 miejscu. Czyzby jakas niezgodność w szeregach porcys?
Demian (11 stycznia 2007) -
chyba czas sie przejsc do Zachęty...http://zacheta.art.pl/index.php?exhibitions=1&id=345&lang=1&isarchive=0&div=1
PK (11 stycznia 2007)