INNE - FORUM
oficjalny wątek dla podsumowania 2006
9 stycznia 2007pięć kolejnych (analogicznych do wersji 2005) części opublikujemy od wtorku do soboty; w niedzielę na okrasę dział premierowy. proszę aby wszystkie dyskusje na ten temat odbywały się właśnie tu.
-
–SH, 13/1/2007 12:06 wlazlem, wpisalem Pioulard i teraz mi dziwnie, ze koles wymienia wsord tak cienkich rzeczy (nawet ich nie bede cytowal) czemu Pioulard niedoceniany w tym tamtym roku byl tak bardzo i jest nadal?
bezbrzeżnie zaciekawiony (18 czerwca 2008) -
chodzi o to przeciez, ze "nie ma gitar kurwa, gdzie sa gitary? ja pierdole, oddajcie nam nasze gitary, oddajcie nam nasze rockowe brzmienie. pojebalo was z tym popem? co Wy kurwa chcecie byc alternatywni w stosunku do alternatywy? doszczetnie was juz pojebalo na tym porcys. idzcie sie leczyc.". –tomek wasko, 15/1/2007 00:06 rok minal od tego posta, a ja ciagle dokladnie takie zarzuty slysze w kierunku tej strony
naczelny kronikarz porcys (17 stycznia 2008) -
> xx, ale czy to nie dziwne, że to akurat borys wyłapuje takie kawałki? nie. mnie to nie dziwi. borys jest dziennikarzem muzycznym i muzykiem - wyłapywanie perełek to jego zawód. robi to dobrze, i chwała mu za to. przypominam, że chociażby chinkę czikulinkę czy życie warszawy odkryli inni forumowicze, więc nie tylko borysowi się to zdarza. to, że ty albo jakiś twój znajomy doznajecie przy popie dopiero po przeczytaniu opinii borysa, nie znaczy wcale, że robi tak "przeciętny" czytelnik porcysa. a co do stras are blind - borys chyba tez został wyśmiany na forum, co przeczy twojej tezie o bezkrytycznym przyjmowaniu jego opinii przez czytelników porcysa. zresztą, nie chce mi się wnikać w temat paris hilton, który został przewałkowany w innym wątku, a i tak nic z tego nie wynika.
xx (29 grudnia 2007) -
all for you 1.5 borysowi przejdzie, reszta zapomni, nie ma paniki
polinezja (29 grudnia 2007) -
xx, ale czy to nie dziwne, że to akurat borys wyłapuje takie kawałki? czy on siedzi non stop przed tv, czekając na objawienie? nie. jak sam przyznał, trafił na ten utwór całkiem przypadkiem. czy to jakiś cud, że przypadkiem zawsze borys pierwszy trafia na takie kawałki? gdyby ktokolwiek inny na ten utwór natrafił, to nie dostrzegłby w nim nic fajnego. bo "przeciętny" czytelnik porcysa nie dozna przy utworze z takiego fragmentu muzycznego poletka, dopóki utwór ten nie dostanie błogosławieństwa borysa. ciekawy przykład ze "stars are blind" paris hilton. borys w recenzji płyty ten utwór pochwalił. mimo to w wątku o tym utworze na forum nieliczne osoby chwalące ten kawałek zostały "wyśmiane". jak to możliwe? ano recenzja pojawiła się później. a mało tego, w tymże samym wątku, borys, dzieląc się pierwszym wrażeniem, pisze, że "singiel dąży do zera" (lub jakoś tak)
czepiacz (29 grudnia 2007) -
>Widzę że niektórzy mieli bezsenną noc przez Kate Ryan... Śmieszne. –..., 29/12/2007 12:01 haha, otm.
Low (29 grudnia 2007) -
a 'all for you' 7,5 –bumbum, 29/12/2007 14:22 no, i trzeba było tak od razu, zią dla mnie all for you 8.5 a poza tym: tapping on the table - 8.0 spinning around - 6.5 how many times - 3.5 nothing - 4.0 driving away - 8.5 love or lust - 7.5 wonderland - 7.0 stepping out - 7.5 that kiss i miss - 6.0 reszta alive na 0.0 - 0.5
xx (29 grudnia 2007) -
haha, magistra, ja siedze w domu i sie opierdalam poki co a 'all for you' 7,5
bumbum (29 grudnia 2007) -
mi tam dużo radości sprawia, jak gościu, którego gust szanuje, podbija do mnie i mówi że jakiś tam utwór czy płyta zajebiste, przy jakiejkolwiek okazji. to forum jest chyba po to, by umożliwiać takie sytuacje, i nie ma to znaczenia czy zajawkę zapoda borys, paulina czy camel. każdy zaufa komuś innemu, ja akurat podzielam wiele fascynacji borysa, więc staram się sprawdzać jego rekomendacje. wcześniej kojarzyłem kate ryan tylko z jakichś euro-trance szlagierów po francusku. nie znałem żadnej dobrej piosenki tej dziewczyny, nie czułem potrzeby przesłuchania jej albumów, teraz wiem że robi też sporo niezłego popu. dzięki dla borysa, który po prostu pierwszy zwrócił na to uwagę. a, i póki co żaden z jej kawałków nie wylądował w moim topie dekady. pozdro dla magistra socjologii bumbuma.
xx (29 grudnia 2007) -
heh, czepiacz wytknal ciekawa prawidlowosc socjologiczna, choc to raczej problem nie tyle Borysa co czytelnikow Porcys.
bumbum (29 grudnia 2007) -
xx, tutaj nie chodzi o to, czy ten utwór jest dobry, czy nie. i nie polemizuje z tym, że to dla borysa to świetny utwór. śmieszne jest po prostu to, że borys wspomniał wczoraj, że to dla niego singiel dekady i nagle utwór ten wylądował pewnie w top 10 dekady 90% czytelników porcys. a prędzej nikt się nawet o nim nie zająknął. (choć pewnie wiele osób ten utwór słyszało, nawet jeśli nie zdaje sobie teraz z tego sprawy - bo po prostu nie zwrócili na niego najmniejszej uwagi)
czepiacz (29 grudnia 2007) -
–..., 29/12/2007 12:01 –czepiacz, 29/12/2007 12:52 a nowe radiohead fajne, nie? i arcade fire.
xx (29 grudnia 2007) -
i pomyśleć, że gdyby nie wzmianka borysa, wiele wypowiadających się powyżej osób mogłoby słyszeć wspomniany utwór dziesiątki razy i nie dostrzegłoby w nim nic interesującego. ale borys po raz kolejny wskazał drogę i nagle wszyscy doznają.
czepiacz (29 grudnia 2007) -
Widzę że niektórzy mieli bezsenną noc przez Kate Ryan... Śmieszne.
... (29 grudnia 2007) -
kurwa, na alive jest z 7-8 naprawdę fajnych tracków, przeplatanych niesłuchalnym gównem na 0.0. jestem w totalnym szoku. ta kate ryan to jakieś kuriozum popowe jest. tragiczna ofiara systemu albo przebiegła, cyniczna zdzira. whatever - na pewno warto przesłuchać cały album.
dungen (29 grudnia 2007) -
ej, ale love or lust tez całkiem niezłe, poza dupnym intro http://www.youtube.com/watch?v=JIXcK5nzchg&feature=related ogólnie szacun za te kate ryan, bo kawałek fajny (chociaz chyba nie na singiel dekady od razu), a to rejony w które mało kto się zapuscza.
xx (29 grudnia 2007) -
kawałek jest zajebisty Ryan do dostania łatwo na allegro jakby kogoś interesowało
PK (29 grudnia 2007) -
ej ale postać tłumaczeń borysa...
sivi (28 grudnia 2007) -
no właśnie pudło, bo Verbeeck sama pisze znaczną część swoich kawałków. takie to paradoksy wychodzą, ale kiedyś czytałem że ona jest songwriterką przede wszystkim, a image narzuciła jej wytwórnia.
borys d (28 grudnia 2007) -
Ale to się dzieje nie ze względu na nazwisko Ryan. Wspomniany przecież "love at first sight" bezlitośnie miażdży ten co najwyżej poprawny "wypadek przy pracy" (w sensie, że jej producentom udało się przypadkowo wypuścić coś nadającego do przesłuchania 1-2 razy w całości).
I (28 grudnia 2007) -
tak, właśnie tę samą reakcję miałem jak usłyszałem to pierwszy raz. a właściwie zobaczyłem w TV w środku nocy po jakimś koncercie, w hotelu, już nie pamiętam gdzie to było, gdzieś "w Polsce". przecierałem oczy ze zdumienia, ale cóż poradzić.
borys d (28 grudnia 2007) -
Nie wierzę że to się dzieje naprawdę... Kate Ryan ?
... (28 grudnia 2007) -
pierwszy raz to słyszę... w sumie miło, że laska, kórą generalnie wszyscy mają głęboko w dupie nagrywa kawałek, który można bez uczucia żenady posłuchać na repeacie, dla mnie zajebisty ten motyw z refrenu jak śpiewa: ...forever MORE... i później it's all FOR YOU... (coś mi to przypomina tylko jeszcze nie wiem co, może ktoś wie?) co do riffów a la "music sounds better with you" (też jeden z moich singli 90s) to były już lepsze nawiązania w tej dekadzie np. love at first sight (btw piosenka kate ryan lepsza niż całe X...haha); na moją listę dekady jednak się nie załapie (pewnie dlatego, że nie mam słabości do blond dresiar)
bloody bastard (28 grudnia 2007) -
no ale co, mam kłamać skoro w 1 klasie podstawówki zasłuchiwałem się w Treasure? moja mama uwielbia Cocteau Twins i miała na kasetach. i czemu mam udawać że nie kupiłem sobie w wakacje między 1 a 2 klasą ogólniaka Shape Of Jazz To Come? skoro gdzieś był taki temat to powiedziałem o tym. zero "przechwałek" z mojej strony, ziomuś. nie wiem czy proces odwróconego dojrzewania, bo w dzieciństwie nie kręciła mnie poważka za bardzo czy muzyka medytacyjna/ambientowa, a teraz owszem. Kate Ryan reszta piosenek to jakieś dno z tego co się zetknąłem. "all for you" jest dla mnie boskie. elo.
borys d (28 grudnia 2007) -
jego po prostu popierdoliło.
rosss (28 grudnia 2007) -
nawet osmioletnie fanki Kate Ryan nie sa tak indie,zeby uznac jej kawalek za singiel dekady,wprowadzasz niezal na zupelnie abstrakcyjny poziom :) ale zaraz,ja rozumiem ten mechanizm,skoro przechwalki,ze sluchalo sie cocteau twins w "1.klasie podstawowki" czy tam Colemana w poczatkach szkoly sredniej,sa prawdziwe,to jest to chyba proces odwroconego dojrzewania:> pozdro
db (28 grudnia 2007) -
Ten singielek może i ma momenty ale całościowo to przeciętniak, wypadek przy pracy, miraż-ogarnij się-szmira.
I (28 grudnia 2007) -
jakże bym śmiał sobie żartować z pytań o singla roku/dekady... mam słabość do blond-dresiar mam słabość do riffów a la "music sounds better with you" Stardusta (to chyba mój singiel 90s z kolei) mam słabość do prostolinijnych tekstów o stanie zaślepienia miłością mam słabość do mostków które są lepsze niż zwrotka i refren mam słabość do... a zresztą, "enough about me, let's talk about me"
borys d (28 grudnia 2007) -
no prosze, youtube inaczej wyglada troche
live and learn (28 grudnia 2007) -
mnie to akurat kompletnie nie dziwi, że borysowi się to podoba gdyż ponieważ miejscami klimat przywołuje pewien singiel pewnego zespołu... powaznie mi sie tak kojarzy i oba mi się podobają
kate_ryan_bosh_jak_sie mam_do_tego_przyznać_kolegom_co? (28 grudnia 2007)