INNE - FORUM
Czy to ważne jakiej muzyki słucha potencjalna partnerka/er?
5 stycznia 2007Witam docentów!
Ostatnio poznałem w pubie dziewczynę, wiek 24, bardzo ładną zresztą, która słucha Comy i kocha się w Rogucu, do tego jakiegoś metalu.
Doznałem wtedy... Dyskutowaliśmy trochę na tematy muzyczne, ale wszystko się sprowadzało w jej rozumowaniu do stwierdzenia: "nie rozumiesz tej muzyki, tekstów, poezji, spierdalaj"
Po cześci ma racje, gust to prywatna sprawa każdego człowieka, ale z drugiej strony... muzyka jednak dużo mówi o człowieku, jego wrażliwości, światopoglądzie etc etc bla bla.
No więc jak się zapatruję na ten temat forum szanownych docentów?
-
Potrafita skonstruować coś nieopartego na stereotypie jeno?
szczur (19 maja 2008) -
>mnie chodzilo o ogolne nastawienie do zycia, troche luzu a nie tylko wiecznie zaparowany okular i przepocony od wysilku intelektualnego beret;) –studentka, 19/5/2008 01:31 Taaaak... Nie powiem, że często to słyszę, ale jest to popularna postawa wśród dziewuch. Biorą potem "faceta na luzie", a po jakimś czasie ten luz ich nudzi i przerabiają fajnego kolesia na nudziarza, ponieważ "luz" to była jego główna interesująca cecha. To straszne, mam (miałem) na kierunku kilku przezabawnych kolesi, z których dziewczyny wyssały prawie całe poczucie humoru.
tak w ogóle to facetem jestem (19 maja 2008) -
studentka - i znów pierdoły o cieszeniu się życiem. kurna, gdybym dostawał grosz za każdy raz, kiedy słyszę ten tekst od panienki to byłbym milionerem.
ugh (19 maja 2008) -
a ja jestem dziewczynka. i od lat szukam chopca z ktorym moglabym porozmawiac o moon and antarctica. niby was tak dużo? –podsumowanie, 19/5/2008 01:24 wiek i standardowo poka fote
fleo (19 maja 2008) -
a ja jestem dziewczynka. i od lat szukam chopca z ktorym moglabym porozmawiac o moon and antarctica. niby was tak dużo? –podsumowanie, 19/5/2008 01:24 zapewniam Cie, ze duzo wiecej znajdziesz takich chlopcow niz dziewczat, bo wsrod chlopcow nie funkcjonuje motyw ogladania vivy, czytania bravo itp.
badacz (19 maja 2008) -
>>happysad/coma/wódka/studenci/akademiki aghu - nierozłączne. noo, ale ja studiuję na UJ i nie znam na moim wydziale ani jednego fana Comy czy Happysad ;) a w kwestii m&a to o czym wy wszyscy chcecie rozmawiać? się nie rozmawia o takich rzeczach raczej, bo można tylko spłycić temat.
pv (19 maja 2008) -
<rozkminka>stereotyp taki nie bierze sie z niczego, jednak ja nie wiazalabym tego z samym statusem studenta, a jak juz, to z pewna zwiazana z tym zmiana stylu zycia, kiedy to ktos wyjezdza na studia do innego miasta i nagle pojawia sie 'swoboda' (i towarzyszaca temu podjarka), ktora jednak rozni ludzie konsumuja w rozny sposob, dlatego takie uogolnianie jest glupie, jednak. natomiast moje sformulowanie 'najzwyczajniej w swiecie cieszacym sie zyciem' nijak mialo sie do ostrej najebki czy najebki w ogole:) mnie chodzilo o ogolne nastawienie do zycia, troche luzu a nie tylko wiecznie zaparowany okular i przepocony od wysilku intelektualnego beret;) co nie znaczy, ze czolo mysla nieskalane jest seksi;)</rozkminka>
studentka (19 maja 2008) -
a ja jestem dziewczynka. i od lat szukam chopca z ktorym moglabym porozmawiac o moon and antarctica. niby was tak dużo?
podsumowanie (19 maja 2008) -
Dlaczego mam nie chodzić na te imprezy? Bez sensu kompletnie, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Po prostu nie traktujmy ich jako wyznacznika cieszenia się życiem. To, że nie byłem w tym tygodniu na imprezie nie oznacza, że jestem jakimś nieszczęśliwym człowiekiem. Potrafię je docenić także w inny sposób, o jakim niektórym się nie śniło nawet (ale dobra, teraz to jak snob faktycznie się zachowuję). No i może w dalszej dyskusji pominiemy moją uwagę o studentach? Bo w sumie mocno off-topicowo tak czy siak się zrobiło.
glootech (19 maja 2008) -
happysad/coma/wódka/studenci/akademiki aghu - nierozłączne.
barbar (19 maja 2008) -
No super po prostu. Wyobraź sobie, że ja też studiuję, nie czuję wyższości nad nikim (czy to nad studentem, czy to absolwentem zawodówki), ale mam kontakt z tymi ludźmi i wiem, że ten stereotyp nie bierze się znikąd. Są wyjątki, wiadomo, nie takie nieliczne zresztą. Ale nadal zdania nie zmienię.
glootech (19 maja 2008) -
to nie chodź na te imprezy. wszystko kwestia wyboru - mam ochotę na przesłuchanie w domu Moon & Antarctica to zostaję i doznaję, mam ochotę spotkać się z przyjaciółmi i wypić flaszkę - idę. ja nie wiem dlaczego tak oczywiste rzeczy trzeba tłumaczyć. a lans na "nienawidzę studentów" jest o tyle żałosny, że zapewne większość tego forum wybiera się na studia, albo na nich jest, albo je skończyło. studentka pewnie będzie wiedziała lepiej, ale nie sądzę, by studenci byli najbardziej pijacką grupą społeczną w PL.
pv (19 maja 2008) -
a ja uwielbiam ludzi, ktorzy uwielbiaja oswiadczac przy kazdej mozliwej okazji, ze 'nie trawia studentow', stad tez na tym forum podpisuje sie tak a nie inaczej;) dzis z roznych wzgledow 'studiuje' co drugi mlody czlowiek i podpinanie takiej wielkiej, zroznicowanej pod kazdym wzgledem masy pod jeden przestarzaly stereotyp oraz towarzyszace temu poczucie wyzszosci jest okrutnie glupie:)
studentka (19 maja 2008) -
Niemniej, zaznaczyć trzeba, że dla wielu studentów/studentek wyznacznikiem cieszenia się życiem jest ilość imprez które zaliczyło się w tygodniu. A jak było ich dużo i na każdej się schlało do zrzygania, to już w ogóle elo jesteś w naszej drużynie. Jedna z wielu rzeczy przez którą nie trawię studentów po prostu.
glootech (19 maja 2008) -
namechecking to zalosna sprawa, jeden z wyznacznikow pseudointelektualizmu i czysta 'popisowa' jak dla mnie. zawsze mam ochote kogos takiego 'zgasic' pytajac o zmyslona grupe/album, ale zal mi, bo widze, ze ludzie naprawde buduja na tym swoja samoocene. natomiast –ugh, 19/5/2008 00:08 wybacz, ale jezeli chlopiec jest wielce oczytany i oblatany we wszystkich mozliwych dziedzinach sztuki, natomiast brakuje mu przy tym poczucia humoru, jest spietym i przewrazliwionym na swoim punkcie nerdem, wyplowialym z jakiejkolwiek charakternosci, to nawet jesli aparycje ma bardzo przyjemna, to niestety przegrywa z absolwentem turystyki i rekreacji awf, najzwyczajniej w swiecie cieszacym sie zyciem;) a co do karkow, to oni przeciez tez maja swoj swiatek, gdzie bez znajomosci tajnikow diet, uzywek i roznych trikow na blyskawiczne wyczarowanie bicepsa jestes nikim;)
studentka (19 maja 2008) -
najczęściej to jednak jest czytanie czegokolwiek vs uroda. a jeśli czyta i jest ładna, to ma chłopaka z awf'u. wychodzi na to, że za młodu trzeba dużo pić i siedzieć na pakerni. słuchanie i czytanie zostawić sobie na okolice kryzysu wieku średniego.
ugh (19 maja 2008) -
"ROZKMINA, a nie NAMECHECKING!"
święta prawda! (18 maja 2008) -
nie, ale to była wykształcona, oczytana i świadoma osoba. i fakt, że uwielbiała książki typu Harry Potter, potrafiąc o tym ciekawie opowiedzieć - budził szacun. natomiast "TS: czytanie bez zrozumienia i obnoszenie się jako wielka czytelniczka VS nie czytanie" - ja wybieram tę drugą opcję.
borys d (18 maja 2008) -
> też z niej drwiłem, by się tylko przekonać że ona bierze to na serio i olewa co myślą inni - i zarządziła taką postawą kumając w ten sposób można dojść do wniosku, że doda jest inteligentna. poza tym, zarządziła w twoich oczach braniem pottera na serio? respekt. bez uprzedniego namecheckingu nie nastąpi rozkmina. w odwrotną stronę to nie działa.
ugh (18 maja 2008) -
niby świętą prawdę, choć to tylko stereotypy, bo akurat jedna z najinteligentniejszych dziewcząt jakie poznałem, na pierwszym roku studiów, na maksa zaczytywała się w Harrym Potterze. też z niej drwiłem, by się tylko przekonać że ona bierze to na serio i olewa co myślą inni - i zarządziła taką postawą. zresztą gust muzyczny też miała (z mojego punktu widzenia) wątpliwy. a na przykład spotkałem laskę która czyta dobrych autorów, ale ni chuja nie umie powiedzieć nic sensownego o tych książkach. imho w dobie internetu liczy się ROZKMINA, a nie NAMECHECKING!
borys d (18 maja 2008) -
no co, nieprawdę rollins powiedział?
ugh (18 maja 2008) -
Ciekawostka dla tych, co uważają że dziewczyny nie znają się na muzie: Do zaliczenia jednego z przedmiotów musiałem zrobić ankietę czytelniczą. Zrobiłem na temat czytelnictwa czasopism muzycznych, a badanymi byli studenci i studentki z akademika. (miało być jakie czasopisma czytają, dlaczego itd.). Mniejsza z tym, że badanie okazało sie dupne (tylko 2 kolesi czyta kiedykolwiek jakąkolwiek prasę muzyczną), pod koniec ankiety umieściłem mały test ze znajomości muzyki rozrywkowej (taki typu połącz metodą skojarzeń Velvet Underground z Andym Warholem, Briana Eno z ambientem, bla bla). Dla porcysiaków łatwizna, wiem. Ale dziewczyny w teście zmiażdżyły facetów (30% lepsza średnia wyników i wśród nich jedyna osoba znająca wszystkie odpowiedzi - szkoda,że ankieta anonimowa była:)). He he.
tak w ogóle to facetem jestem (18 maja 2008) -
> http://www.youtube.com/watch?v=W9S5-EB8dR8 > > –ugh, 13/5/2008 13:46 !
I (13 maja 2008) -
No pewnie, Boardsi skończyli się na Kill'em All!
Eazy (13 maja 2008) -
swoją drogą, musiałem przegapić moment w którym boards of canada nagle stali się wyznacznikiem czegos ,ekhm, wymagającego wobec słuchacza...? wtf?
em c (13 maja 2008) -
>zywista oczywistoscia jest ze laska sluchajaca przykladowo >Boards of Canada nie bedzie doznawac przy lekturze Browna czy >przy ogladaniu Magdy M akurat.
em c (13 maja 2008) -
ej, a co byście zaznaczyli z tej sondy obok artykułu?
ślecha (13 maja 2008) -
http://www.youtube.com/watch?v=W9S5-EB8dR8
ugh (13 maja 2008) -
http://wiadomosci.onet.pl/1747910,11,item.html
z (13 maja 2008) -
let's talk about sex
ryba (13 maja 2008)