INNE - FORUM

Czy to ważne jakiej muzyki słucha potencjalna partnerka/er?

5 stycznia 2007

Witam docentów!
Ostatnio poznałem w pubie dziewczynę, wiek 24, bardzo ładną zresztą, która słucha Comy i kocha się w Rogucu, do tego jakiegoś metalu.

Doznałem wtedy... Dyskutowaliśmy trochę na tematy muzyczne, ale wszystko się sprowadzało w jej rozumowaniu do stwierdzenia: "nie rozumiesz tej muzyki, tekstów, poezji, spierdalaj"
Po cześci ma racje, gust to prywatna sprawa każdego człowieka, ale z drugiej strony... muzyka jednak dużo mówi o człowieku, jego wrażliwości, światopoglądzie etc etc bla bla.

No więc jak się zapatruję na ten temat forum szanownych docentów?

Sigmunt Frojt aka Samotny Pies
  • material na pacjenta to slaby material na chlopaka, natomiast skreslanie chlopaka, bo trawi go neurotyzm budzi spore wyrzuty sumienia i potem bujasz sie tak x czasu, marnujac mlodosc i energie;) –studentka, 20/5/2008 22:27 O, o tym pisałem właśnie.
    glootech (20 maja 2008)
  • i w tym wlasnie pies pogrzebany. ludziom spoza psychologii wydaje sie, ze ci z psychologii stale ich oceniaja, stosuja triczki, siegaja gdzie wzrok nie siega, a to strasznie glupie i irytujace. ponadto oczekuja jasnowidzenia i nie mowia wprost, o co im chodzi, liczac na to, ze wyczytasz wszystko z grymasu twarzy. w przypadku klotni kazda twoja wlasna refleksja traktowana jest, jak jakis wyczytany poglad z podrecznika. najgorzej, jak trafisz na emocjonalnie zamknietego chlopca z problemami, a takich nie brakuje zwlaszcza wsrod 'natchnionych artystow';) material na pacjenta to slaby material na chlopaka, natomiast skreslanie chlopaka, bo trawi go neurotyzm budzi spore wyrzuty sumienia i potem bujasz sie tak x czasu, marnujac mlodosc i energie;)
    studentka (20 maja 2008)
  • a myslisz ze to mile byc dla swojego partnera (mimowolnym nawet) obiektem badan/krolikiem doswiadczalnym? –camel, 20/5/2008 22:07 case in point
    modern man (20 maja 2008)
  • <generalizacja> Jako, że mam psychologa w mieszkaniu, takoż studenta, przez co mam jako-taki kontakt z ludźmi z psychologii, to się wypowiem. Mi to wisi co kto studiuje, ale studenci psychologii często popadają w samozachwyt nad tym czego to oni o ludziach nie wiedzą, błyszczą (w ich mniemaniu) wiedzą psychologiczną, co jest wkurwiające potwornie. I patrzą się dziwnie. </generalizacja> A poza tym to spoko ludzie! ze zadowolenie z zycia jest dla dresiarzy i banalnych dziewuch, czyli powaznemu melomanowi nie przystoi. –studentka, 20/5/2008 21:40 A to przypadkiem nie było tak, że nie trzeba chodzić roześmianym od ucha do ucha, wąchać kwiatki i szczebiotać radośnie, żeby być zadowolonym z życia?
    glootech (20 maja 2008)
  • a myslisz ze to mile byc dla swojego partnera (mimowolnym nawet) obiektem badan/krolikiem doswiadczalnym?
    camel (20 maja 2008)
  • jedno jest pewne, nigdy juz nie umowie sie z kims, kto wie, ze studiuje psychologie. –studentka, 20/5/2008 21:40 powaznie to ludziom robi jakas roznice jeszcze?
    polska to sredniowiecze (20 maja 2008)
  • no prosze, od pojazdow 100 postow wczesniej do propozycji matrymonialnych. magia internetu, porcys, wiosna, narkotyki a moze rozszczepienie osobowosci heh. w kazdym badz razie tutaj koledzy mnie przegadali, ze zadowolenie z zycia jest dla dresiarzy i banalnych dziewuch, czyli powaznemu melomanowi nie przystoi. a zalozenie wlasnej rodziny, o ile nie trafi sie na niewiernego meza, pijaka, damskiego boksera, fana (*tu wstaw sobie to, czym najmocniej gardzisz*) niesie ze soba duze niebezpieczenstwo bycia choc troche szczesliwym i spelnionym. dlatego, wyciagajac odpowiednie wnioski z dyskusji, raczej stawiam na wysublimowane staropanienstwo przy moon & antarctica. jedno jest pewne, nigdy juz nie umowie sie z kims, kto wie, ze studiuje psychologie. nawet jakby mnie jakis spryciarz na dziecko jakims cudem zlapal, to przyznam mu sie do fachu dopiero po slubie. zreszta, co tam zuzel czy muzyka, prawdziwy hit to jest trafic na zapalonego politologa albo innego dzialacza partii politycznych i nie wykazujac wiekszego zainteresowania ta dzialka, obok setek wydumanych, ideologicznie naciaganych farmazonow uslyszec pelne rozczarowania 'przeciez kazdy powinien glosowac' (w sensie, jesli nie interesujesz sie wybitnie poezja to znaczy, ze na pewno tez nie umiesz pisac i czytac)
    studentka (20 maja 2008)
  • > –studentka, 20/5/2008 00:46 no woody fajny, ale jest jeden. czyli chcesz być starą sfrustrowaną panną? kiedy będziesz chciała coś w tym zmienić, znajdziesz mnie; zapewniam, że matki nie poznasz. a wracając do dyskusji - dominują stereotypy i generalizacje, sporo jest też złośliwości. ale i pojawiło się kilka ciekawych spostrzeżeń. wracając do tematu dla mnie muzyka jest ważna, więc ważne jest czego słucha partnerka. a przykładowy żużel mam, hehe, w dupie, więc żużlem interesować się nie musi.
    jajko (20 maja 2008)
  • Spoko, spoko, pierdolcie dalej. Przy was czuję się taka... normalna.
    gosciówa (20 maja 2008)
  • >O kurka, ale pierdolicie. Wszyscy. Gorzej niż w "Fakcie". o_O >–gościówa, 20/5/2008 09:28 Próbujemy dobić do poziomu "Najwyższego CZASU". Nie przeszkadzaj.
    fan camela (20 maja 2008)
  • O kurka, ale pierdolicie. Wszyscy. Gorzej niż w "Fakcie". o_O
    gościówa (20 maja 2008)
  • pozwól żyć!
    ludzie nieciekawi (20 maja 2008)
  • Kiedyś ciekawy wątek to był. Przestańcie.
    Yeah? (20 maja 2008)
  • ale ja wlasnie nie chce by przeszly, ja dopiero sumiennie przed komputerem pracuje na nie. a z twoja matka nie mam nic, maniu. nie znam i nie poznam raczej. woody nie jestes, no trudno.
    studentka (20 maja 2008)
  • > –studentka, 19/5/2008 23:44 nie martw sie. staropanieńskie frustracje by ci przeszły. i zapewniam cię, ze do podłych osób cie nie zaliczam. a co ty masz z tą matką? bo ja nic. w jednym tylko masz rację - woody allen nie jestem.
    jajko (20 maja 2008)
  • Bywa. Zależy od priorytetów. Różnie ludzie pojmują wygodę i takie tam.
    Koką (20 maja 2008)
  • czyli dziewczyny/kobiety wysysają z facetów *fajność*? –camel, 20/5/2008 00:15 ...
    em c (20 maja 2008)
  • czyli dziewczyny/kobiety wysysają z facetów *fajność*? ach tak, jesteście przecież modlishkami. zapomniałbym.
    camel (20 maja 2008)
  • O jak fajnie, że znasz mnie lepiej niż ja sam siebie i od razu wskazujesz mi moje miejsce ;-)
    Koką (20 maja 2008)
  • mnie pytasz? odsylam do zrodla dywagacji: Ano ano. Albo pojawia się czasem pytanie: czemu taki fajny koleś jest sam, przecież taki fajny (potrafi śmiać się z siebie, bawiąc innych, ale unikając samoponiżania). Ano fajny dlatego, bo sam. Z kimś by już taki fajny nie był. Oczywiście, żeby nie było tak fajnie, to fajność ma swoje granice. I on o nich wie, i wie, że inni nie chcieliby wiedzieć. Poza tym, baby są nienażarte ;-) –Koką, 19/5/2008 14:21 ja sobie tak rozkminilam, ze *fajny koles* jak zaczyna byc z kobieta, to te fajnosc bezpowrotnie traci, aczkolwiek rzeczywiscie, plec partnera-grabiezcy nie zostala przez autora koncepcji wskazana
    studentka (20 maja 2008)
  • >takze ja juz nie widze dla ciebie za bardzo szans na >stracenie cnoty fajnosci w kontakcie z kobieta a na czym polega tracenie cnoty fajnosci? w sensie, mozna sie jakos zorientowac ze sie juz ja stracilo i... boje sie zapytac, czy stracilo sie ja z mezczyzna czy kobieta?
    em (19 maja 2008)
  • poprzedniego posta pisal em c, czyli ja.
    em cunt (19 maja 2008)
  • Koką przepraszam, ale ta swoja wykladnia 'fajnosci' mnie wprost roz..czuliles, takze ja juz nie widze dla ciebie za bardzo szans na stracenie cnoty fajnosci w kontakcie z kobieta, nawet jakbys jakas dziewczyne zaprosil na super kolacje do swietnej knajpy i dorzucil jej do tego piekny bukiet i zestaw kina domowego. poza tym podpisales sie pod przypowiastka zdeklarowanego juz '–tak w ogóle to facetem jestem', czyli jakby sie dogadujecie, totez mysle, ze mogloby wam sie ulozyc nie tylko w playliscie ale ogolnie, na wspolnej drodze zycia. a skoro 'znowu ktos ci to robi', to moze to nie do konca bez podstaw;) –jajko, 19/5/2008 21:06 fajnie, ze wrociles ryszard, ale mojemu staropanienstwu i zwiazanym z tym pakietem podlych cech i frustracji nie jest w stanie zagrozic nawet porcys! poza tym, jak ty bys to widzial? ja, ty, a miedzy nami twoja matka? sorry, ale ty nie jestes woody allen z nowojorskich opowiesci
    studentka (19 maja 2008)
  • proby zablysniecia teoriami o budowie mozgu –studentka, 19/5/2008 19:07 no przeciez chodzi wlasnie o to, ze te teorie kompletnie nie dzialaja zgodnie z zalozeniami i mozemy sobie calkowicie darowac myslenie w stylu "dwa rozne punkty widzenia", ktorymi to ludzie probuja takie tematy zaczarowac
    badacz (19 maja 2008)
  • studentka, poka fote, to też się w ślub pobawisz. ps tą ironią, czy autoironią nie ma się tak co zachwycać; fakt, że inteligentna, ale jednak agresja.
    jajko (19 maja 2008)
  • Ja tylko nie wiem do której kamery mam machać i gdzie napisy końcowe..?
    szi (19 maja 2008)
  • –studentka, 19/5/2008 18:22 Ejj, no znów ktoś mi to robi... Rozumiem, że –tak w ogóle to facetem jestem się zadeklarował, ale czemu rzucasz mnie w jego ramiona?
    Koką (19 maja 2008)
  • >>Po lekturze tego wątku postanowiłem. Zostanę pedałem. Nara. –tak w ogóle to facetem jestem, 19/5/2008 18:01 to wyjaśnia dlaczego ostatnio jakoś więcej pedałów widzę. a miałam nadzieję, że to przez wiosnę, a nie ten wątek...
    i (19 maja 2008)
  • Z pewnością wiele nas dzieli, ale jeszcze więcej łączy. Nie pozwólmy, by różnice przesłoniły to, co wspólne, a negatywy pozytywy. Nie przestawajmy prowadzić dialogu, aby osiągnąć porozumienie ponad podziałami.
    puenta (19 maja 2008)
  • jakby co pomogę wam wygrać tę waszą, małą wojnę płci
    Sgt. Rock (19 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)