INNE - FORUM
Czy to ważne jakiej muzyki słucha potencjalna partnerka/er?
5 stycznia 2007Witam docentów!
Ostatnio poznałem w pubie dziewczynę, wiek 24, bardzo ładną zresztą, która słucha Comy i kocha się w Rogucu, do tego jakiegoś metalu.
Doznałem wtedy... Dyskutowaliśmy trochę na tematy muzyczne, ale wszystko się sprowadzało w jej rozumowaniu do stwierdzenia: "nie rozumiesz tej muzyki, tekstów, poezji, spierdalaj"
Po cześci ma racje, gust to prywatna sprawa każdego człowieka, ale z drugiej strony... muzyka jednak dużo mówi o człowieku, jego wrażliwości, światopoglądzie etc etc bla bla.
No więc jak się zapatruję na ten temat forum szanownych docentów?
-
–kasia, 23/5/2008 11:39 jeden z niewielu dobrych postow sposrod prawie pieciuset
liczykrupa (23 maja 2008) -
rozumiem, ze kasia = dyslexic. >wole sama cos ogarnac niz mi jakies fiuty smutne beda zespoly polecac –dyslexic, 19/5/2008 17:04 a zatem jestes smutniejsza od owych 'fiutow' i zwyczajnie niedojrzala. jesli czlowiek ma jakakolwiek pasje, to radosc sprawia mu dzielenie sie nia, takze wzajemne polecanie sobie muzyki/filmow/ksiazek/czegokolwiek oraz wymiana opinii o tym jest czymjs naturalnym i czyms, co dodatkowo ludzi wiaze i wyzwala pozytywna energie, a to wazne w kazdej glebszej relacji miedzyludzkiej, czy to w milosci czy w przyjazni (choc dziala nawet na linii artysta-fan). natomiast gniewne zaslanianie sie lokciami 'spadaj, nie sciagniesz ode mnie' to zachowanie nielubianych prymusow w gimnazjum czy nawet podstawowce. nie mogac zdobyc sympatii i szacunku rowiesnikow na normalne, ludzkie sposoby, dowartosciowuja sie najlepsza srednia ocen w klasie i hiper samodzielnym, wnikliwym 'ogarnianiem' kazdego tematu. ile ty masz lat? natomiast co do reszty to rzeczywiscie, wynalazlas koło! super, ze w koncu ktos to nam uswiadomil, jak to jest w tym INTERNECIE.
studentka (23 maja 2008) -
ogolnie z calego watku wynika, ze lepiej znac na pamiec milion nazw zespolow o ktorych sie wyczyta w INTERNECIE niz znac sie na 4 chujowych(nawet jesli tu chociaz umie sie rozmowe poprowadzic) –kasia, 23/5/2008 11:39 no podstawa calego lansu przeciez. zeby "znac sie" na czym kolwiek wcale nie trzeba z owym czymkolwiek obcowac.
em c (23 maja 2008) -
–studentka, 19/5/2008 19:07 ale slabe. wymysl glebiej, splyc to samo o moon and antarctica. co to za belkot o pseudofeminizmie w ogole. chodzi przeciez o to, ze ani mądra laska ani mądry chlopiec nie potrzebuje zeby ktores z nich przewodzilo tej drugiej stronie, zwlaszcza przy tak OCZYWISTEJ rzeczy jak muzyka. w koncu odkad jest internet najlatwiej jest oszukiwac, wiec jakie to ma niby miec znaczenie. ogolnie z calego watku wynika, ze lepiej znac na pamiec milion nazw zespolow o ktorych sie wyczyta w INTERNECIE niz znac sie na 4 chujowych(nawet jesli tu chociaz umie sie rozmowe poprowadzic)
kasia (23 maja 2008) -
ktoś wspomniał o wujku Pepinie. respekt. a z autopsji: lepiej jednak jak się gusty pokrywają chociaż częściowo. bo z nightwish za ciężko. a przy happy mondays to naprawdę sama przyjemność.
kc (23 maja 2008) -
Camel jest jak pijany wuj ze wsi, który przyjeżdża na wszystkie uroczystości rodzinne, śpi w naszym pokoju, wychodzi przed blok z siatką w kratkę i w przykrótkich spodniach robiąc nam obciach. Jak jest to nikt go nie lubi ale jak go z jakichś powodów nie ma to impreza się zwyczajnie nie udaje i nikt się dobrze nie bawi. Więc pięści precz od camela! To postać kultowa.
zbulwersowany (22 maja 2008) -
i niech tak pozostanie. amen.
c. (22 maja 2008) -
Camel, ale cię nie ma.
szczur (22 maja 2008) -
>an internaut widzę, że z trudem się powstrzymałeś, by nie napisać 'specjalnej troski', prawda?
camel cd. (22 maja 2008) -
a skąd wy wiecie co jest na poważnie, a co nie?
camel (22 maja 2008) -
–karolajn, 22/5/2008 12:09 poziom Twojej anegdotki sytuuje Cie niecezpiecznie blisko dzieci neostrady bo ze camel jest specjalny to raczej wszyscy wiedza
an internaut (22 maja 2008) -
swoja droga. http://img.4chan.org/b/imgboard.html By nie miec juz watpliwosci.
ej #2 (22 maja 2008) -
-camel to znaczy, ze nigdy nie widziales dziewczyny co sytuuje cie w jeszcze wiekszej dupie niz faktycznie dotad sadzilismy.
ej (22 maja 2008) -
"A ty niełądny!" Znam tę historię! Braci porcysowa, ratuj się kto może! To prawdziwa kobieta!
szczur (22 maja 2008) -
a "luba"? wg mnie oba slowa wymiataja.
em c (22 maja 2008) -
Proszę nie używać słowa "luby" w mojej obecności. Możesz sobie ten wyraz śpiewać na koncercie Lao Che.
zbulwersowany (22 maja 2008) -
camel, poziom Twojej riposty sytuuje Cię niebezpiecznie blisko towarzyszącego mi właśnie czteroletniego kuzyna, który na uwagę mego lubego w postaci "jesteś niegrzeczny", odpowiedział niezwłocznie: "a ty nieładny". Myślałam, żeś taką porcysową urban legend, ale Ty tak na poważnie. Łał.
karolajn (22 maja 2008) -
karolajn ma troche racji, ale trudno zobaczyc jej racje pod ta porzadna doza pewnej specyficznej schadenfreude
germanista (22 maja 2008) -
karolajn, jakże bardzo się mylisz. ja np. na stronie fotki peel nawet nigdy nie byłem.
camel (22 maja 2008) -
www.lustereczko.pl
wiktor (22 maja 2008) -
przeczytałam cały wątek, było cudownie. niestety, po tym przeżyciu nie mogę się pozbyć wrażenia, iż światli melomani z forum ostatni raz widzieli jakąś dziewczynę na fotce.pl. cheer up, istnieje życie poza internetem, aczkolwiek sprawne w nim funkcjonowanie wymaga jeszcze czegoś ponad posiadanie dyskografii rh.
karolajn (21 maja 2008) -
och,są nas nieprzebrane masy,prawdziwy ocean cierpienia.jak oni mogą.
paj (21 maja 2008) -
ja chcialem podziekowac porcys za zrobienie ze mnie snoba. czy redakcja zdaje sobie sprawe z tego ilu ludzi przez was cierpi?
pies (21 maja 2008) -
–studentka, 20/5/2008 22:53 jestem jak slepy kon wyscigowy: nie widze przeszkod
loverboy (21 maja 2008) -
Nie ważne jakiej słucha, ważne jakiej nie słucha, słyszycie?
Słuchacz radia zet (20 maja 2008) -
wlasnie o to chodzi, ze nie trudno, dlatego jestem pelen podziwu dla siebie, bo mi sie (prawie) nie udalo.
em c (20 maja 2008) -
a wrzucisz go potem w excela, czy jak?
camel (20 maja 2008) -
–em c, 20/5/2008 22:33 nie uzywam polskich znakow, ale chyba nietrudno bylo domyslic sie, ze nigdy juz nie umowie sie z kims, kto wie, ze ja, wwo, we wlasnej osobie, studiuję psychologię;) –loverboy, 20/5/2008 22:41 byc moze bede. zycie nauczylo mnie, ze stereotypy to jak wiatraki- z nimi sie nie walczy, jednak czasem sie przydaja, podejrzana namietnosc sa wstanie szybko ochlodzic a prawdziwe uczucie zweryfikowac. takze jako studentka psychologii przed 1 randka prosze absztyfikanta o wypelnienie kwestionariusza mmpi-2 (kolo 600 pytan). reflektujesz?
studentka (20 maja 2008) -
–studentka, 20/5/2008 22:27 mnie sie tak zupelnie nie wydaje, a na psychologii nie jestem, bedziesz moja?
loverboy (20 maja 2008) -
>"nigdy juz nie umowie sie z kims, kto wie, ze studiuje >psychologie." zaczalem sie zastanawiac jak to jest umawiac sie z kims kto studiuje psychologie, ale o tym nie wie, i napisalem post(nie ironiczny) z pytaniem jak to jest, bo to musi byc bardzo charakterny czlowiek. >zreszta, co tam zuzel czy muzyka, prawdziwy hit to jest >trafic na zapalonego politologa albo innego dzialacza partii >politycznych nawet sie nie umywa do zakochania sie w kims kto chodzi do sekty (neokatechocostam), zostania rzuconym, i zostania samemu bardzo aktywnym dzialaczem tejze sekty (wczesniej bedac ateista), tudziez jej innego oddzialu. widzialem na wlasne oczy, niesamowite! i nie mowie tu o sobie i forum porcys.
em c (20 maja 2008)