INNE - FORUM

Czy to ważne jakiej muzyki słucha potencjalna partnerka/er?

5 stycznia 2007

Witam docentów!
Ostatnio poznałem w pubie dziewczynę, wiek 24, bardzo ładną zresztą, która słucha Comy i kocha się w Rogucu, do tego jakiegoś metalu.

Doznałem wtedy... Dyskutowaliśmy trochę na tematy muzyczne, ale wszystko się sprowadzało w jej rozumowaniu do stwierdzenia: "nie rozumiesz tej muzyki, tekstów, poezji, spierdalaj"
Po cześci ma racje, gust to prywatna sprawa każdego człowieka, ale z drugiej strony... muzyka jednak dużo mówi o człowieku, jego wrażliwości, światopoglądzie etc etc bla bla.

No więc jak się zapatruję na ten temat forum szanownych docentów?

Sigmunt Frojt aka Samotny Pies
  • przyjalem do wiadomosci ze jestem bucem, dziekuje. w swojej bucowatosci nie potrafie tylko pojac czemu. upowazniam cie.
    dbe (6 stycznia 2007)
  • >>Wiadomo, że z nikim innym nie warto dzielić życia. Romans, jak najbardziej.bla,bla,bla
    ryba (6 stycznia 2007)
  • >>a tak serio, podpowiesz?na serio to ja ci nic nie powiem, bo nie czuje sie upoważniony. czytaj,słuchaj,wnioskuj,próbuj
    ryba (6 stycznia 2007)
  • A jak było z Rubikiem i Agatą? Dopiero jak zobaczył jak ona się wzrusza na oratorium to się w niej zakochał. Bez zrozumienia muzycznego nie ma kontaktu fizycznego, myly państwo!
    zbulwersowany (6 stycznia 2007)
  • >>>Wiadomo, że z nikim innym nie warto dzielić życia. Romans, jak najbardziej.dla mnie text miesiąca;)
    tdj (6 stycznia 2007)
  • swoją drogą to ja do tej pory nie mogę ogarnąć tytułu 2 płyty comy,pewnie dlatego, że nie rozumiem tej muzyki,poezji itd
    grossvan (6 stycznia 2007)
  • przeczytalem. dzieki, nigdy bym tego nie spostrzegl bez ciebie, drogi rybo. ocaliles mnie.a tak serio, podpowiesz?
    dbe (6 stycznia 2007)
  • fajne laski w ogole nie sluchaja muzyki
    aoc (6 stycznia 2007)
  • >>no prawda jest taka, ze jednak te najlepsze i najfajniejsze dziewczyny jakie spotkalem sluchaly muzyki, ktora przynajmniej tolerowalem.przeczytaj pare razy i uświadom sobie jakim jesteś bucem
    ryba (6 stycznia 2007)
  • no prawda jest taka, ze jednak te najlepsze i najfajniejsze dziewczyny jakie spotkalem sluchaly muzyki, ktora przynajmniej tolerowalem. najladniejsze chyba nawet tez, chociaz z nimi to bywa roznie (ach to emo).
    dbe (6 stycznia 2007)
  • to jest w chuj ważne. o.
    tuhajbej (6 stycznia 2007)
  • http://www.youtube.com/watch?v=xYjV2NggBCs&eurl=
    17 (6 stycznia 2007)
  • psycholog sie znalazł
    ryba (6 stycznia 2007)
  • Kwestia jest taka, że najtrudniej zapytać samych siebie o swoje własne potrzeby. Jeżeli ktoś ma swój ideał, którym jest zapewne piękna, inteligentna dziewczyna słuchająca Bowiego i The Beatles, to może mieć problem. Spotyka piękną, inteligentną dziewczynę słuchającą Comy i zamyla jak może. Bo wyznaje zasadę, że lepszy wróbel w garści. Stawianie sobie pytań o własne potrzeby jest najważniejsze w związku. Jeżeli będzie się to bagatelizować to koniec będzie smutny. Ja mam to szczęście, że z ukochaną słuchamy Bowiego a Ona nagle mówi:Ej kurwa, ale na tym występie w BBC to chyba inny basista był, nie? Wiadomo, że z nikim innym nie warto dzielić życia. Romans, jak najbardziej.
    KGB (6 stycznia 2007)
  • ja tak mowie i musze sluchac w sluchawkach bo inaczej wpierdol :(
    ja jestem (6 stycznia 2007)
  • niech slucha czego chce. troche gorzej, jak to ona zechce nas muzycznie poedukowac. powiemy "nie rozumiesz tej muzyki, tekstów, poezji, spierdalaj"?
    dbe (6 stycznia 2007)
  • "moja moze nawet i Comy sluchac, jesli tylko zajdzie prawdziwe wspolne doznawanie (ha! a widzicie ze pisza tutaj normalni ludzie a nie muzyczni nazisci?)...przy Pixies (uh, nic nie mowilem)"
    em c (5 stycznia 2007)
  • moja moze nawet i Comy sluchac, jesli tylko zajdzie prawdziwe wspolne doznawanie przy Pixies
    kulturalny (5 stycznia 2007)
  • 1. taki temat już chyba był (albo i dwa)2. czy autorem tego nie jest czasem samotny wilk? :>
    /\ (5 stycznia 2007)
  • to zależy od laski ja tam się chętnie daje edukować a i edukuje chętnie i raczej obie strony zadowolone są.też kiedyś słuchałam comy hehe ale mnie kumpel wraz z porcysem oświecili;)
    b. (5 stycznia 2007)
  • Spotyka sie dwoch melomanow (namietnych czytelnikow Porcys):-I co? Jak tam zespol? Dajecie rade?-Nagralismy demo. Posylamy po wytworniach. Na jesien trasa. Jest w porzadku.-A co tam u Mileny?-A... nienajlepiej. Zerwalismy. -Czemu?! Przeciez to miła dziewczyna. Dobrze wam bylo razem!-A, bo wiesz. Zbyt czesto mi grzebała w płytach...
    dowcip (5 stycznia 2007)
  • jakby moja laska z którą mieszkam pod jednym dachem wyjechala mi z takim materiałem jak coma i meczyla to przez cale dnie ustawione na fól, wtedy zlasował by mi sie mózg i musielby mnie zawieźć do Rybnika.
    Przycupnik do Bulbulatora (5 stycznia 2007)
  • to podstawa do budowania związku.gust muzyczny powinien być w 86% zbieżny. zresztą podobne proporcje uważam są konieczne w innych dziedzinach (film, literatura) - choćby z tego względu żeby się nie zamęczać nawzajem, lub po prostu miec o czym pogadać. dlatego jestem sam...
    fernando alfonzo (5 stycznia 2007)
  • ma to znaczenie nieomal kluczowe jesli myslisz o wspolnym byciu, a nie li tylko zaliczeniu...
    smalec (5 stycznia 2007)
  • ha! ja kiedys musialem powiedziec "nie slyszalem w calosci ich drugiej plyty" zamiast cisnacego sie na usta "pierdolic ten zespol, oby zdechli". o the killers byla mowa.generalnie glupio jezdzic po ulubionych zespolach drugiej strony przy pierwszym spotkaniu. pozniej mozna i nalezy rozpoczac edukacje. tzn, muzyczna.
    em c (5 stycznia 2007)
  • jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie dla stworzenia związku to lepiej chyba żeby nie słuchała nic konkretnego, pobieżnie, aniżeli Comy.
    ryba (5 stycznia 2007)
  • To może być dobra test, czy laska naprawde ci sie podoba, no nie?Chociaż Coma to jednak przesada.
    Twój Stary (5 stycznia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)