INNE - FORUM
czemu na tym forum Red Hot Chili Peppers jest uważane za szczyt gówna?
1 stycznia 2007hę?
-
na Wyspach też - Albini produkował przecież "Rid Of Me" PJ Harvey, który debiutował na 3 miejscu brytyjskiej listy (najwyższe w jej karierze!). Do tego Surfer Rosa, Pod, In Utero i wiele innych płyt również trafiało na brytyjskie listy.stosowanie znanych z fizyki metod statystycznych w socjologii, biologii czy ekonomii jest zawsze czymś twórczym, bo pozwala odkryć jeszcze więcej i wyklarować wyniki. Rozumiem, że dla Ciebie to coś nowego.
Andrzej (3 stycznia 2007) -
werbla, sorry.
em c (3 stycznia 2007) -
totez wlasnie pytam czy stosowanie metod starstycznych do rankinkow muzycznych jest czymkolwiek poza sportem dla sportu.a reznorowi albini "wyprodukowal" pol sampla stopy. i jesli cokolwiek zdefiniowal to w usa, a nie na wyspach.
em c (3 stycznia 2007) -
Więcej motywacji znajdziesz tu:http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course4.htmli w książce "Historia rocka, popu i hip-hopu według krytyków".Generalnie chodzi o to, że na podstawie 1 rankingu nie da się ogarnąć, które z płyt w danym roku były "obiektywnie" najlepsze według krytyków. Nie da się tego ogarnąć nawet śledząc wszystkie rankingi (wszystie obarczone są "błędami"). Dopiero metody statystyczne mogą "obiektywnie" wyłonić "właściwą" kolejność.a Big Black wymieniłem w kontekście Albiniego, który jako producent zdobywał złoto i platynę (In Utero,NIN,Pixies) i zdefiniował brzmienie rocka lat 90-tych. I właśnie odkrywania takich artystów oczekuję od krytyków.
Andrzej (3 stycznia 2007) -
w kwestii plyt tzw.rockowych to polecono te przy ktorych dozna przecietny szatanek z liceum, jak tandetne Muse, ktore progresywnosica przypomina Dream Theatre, czy racontours lub Panic!at the disco z plastykowa melodia.czyli p!atd byli w jakims gazetowym rankingu najlepszych rzeczy? :))) nabede wiec chyba gdzies w empiku tego Kerranga!, zapowiada sie na jakas przecudna autoparodie.
The Dude (3 stycznia 2007) -
z big black w uk to przyklad raczej malo trafiony, chyba ze cos mi umknelo.nie bardzo rozumiem twoje wpisy andrzej. z jednej strony wspominasz o jakiejs matematycznej obiektywnosci, ala taka bylaby chyba mozliwa tylko jesli wszystkie mozliwe rankingi swiata potraktuje sie rownie demokratycznie (tzn bravo liczy sie tak samo jak wire). kogo by to obchodzilo i po co to w ogole robic?
em c (3 stycznia 2007) -
ok Andrzej. pytałem to odpowiem a propos rankingu Kerrang!, w którym jak słusznie zauważyłeś nie ma RHCP. Nie wiem jaki jest ranking MHUK ale jako, że zawsze byl w tyle za kerrangiem to spodziewam sie ze jest jeszcze gorzej..widać że Kerrang! stracil rozeznanie nawet na wlasnym poletku, juz rekapitulacja metalowa porcys, ktorej autor przyznal sie do ignorancji w tej sprawie, bije ranking kerranga na glowe...w kwestii plyt tzw.rockowych to polecono te przy ktorych dozna przecietny szatanek z liceum, jak tandetne Muse, ktore progresywnosica przypomina Dream Theatre, czy racontours lub Panic!at the disco z plastykowa melodia.pominieto wszystkie najwazniejsze pozycje w tym roku, procz Mastodona ktory jest na to zbyt znany, nawet nieudane kompletnie plytki Toola i TMV,ktore znalazly sie tam chyba przez sentyment za czyms ambitnym na tym tle sa muzycznym rajem.pozdr.
Hetal Mammer (3 stycznia 2007) -
"na blood sugar sex magic. zaczęło i skończyło.–sugar cane, 2/1/2007 9:59 "swiete slowa. kto sie z tym nie zgadza, belkocze ;)
smalec (3 stycznia 2007) -
opiniotwórczość polega na "tworzeniu opinii", nie naśladowaniu. Śmiać mi się chciało jak Anthony & The Johnsons dostali Mercury Music Prize, a potem pewien wygodnik uznał ją w Polsce "płytą roku". Z ciekawości popatrzyłem na listę ZPAV - czy ktoś przejął się opinią i kupił płytę? Okazało się, że ma to ZEROWY wpływ na sprzedaż. Podobnie w katalogu krajowym - ponieważ recenzjami i nagrodami na ogół zajmują się "towarzystwa wzajemnej adoracji", fani je olewają bo wiedzą, że mało komu zależy na odkrywaniu nowych kapel. Wyjątek to branża hiphopowa, złożona z młodych słuchaczy - choć z powodu konfliktów hip-hop.pl i Ślizg wydają sprzeczne opinie, to Internet sprawia, że debiutanci mają słuchaczy.W Wielkiej Brytanii NME, Sounds, Melody Maker i Record Mirror praktycznie od zera lansowały hip-hop, czy muzykę niezależną. Swans, Sonic Youth, Big Black, Young Gods, Public Enemy, Sugarcubes czy BDP brzmieli bezkompromisowo jak na lata 80-te. I przełożyło się to potem na sprzedaż płyt i oblicze muzyki lat 90-tych.
Andrzej (3 stycznia 2007) -
To dlatego, że w Polsce nie ma prawdziwie opiniotwórczych pism. –Andrzej, 2/1/2007 22:12 --------------------------------------------------------------------------------...z wyjątkiem Porcys. –Andrzej Piasek Piaseczny, 2/1/2007 22:21 źle szukacie, nie rozglądacie się tam, gdzie trzeba... albo definicję "opiniotwórczości" mamy różną
cenzurowany (3 stycznia 2007) -
zostaw andrzeja... on wieszczyciekawe czy wie ze rocka and rolla wymyślili Murzyni
tygrysia maska (3 stycznia 2007) -
>Nie bardzo wierzę w promocje "odgórne", bo New Musical >Express to nie Bravo i promowanie szajsu odbiłoby się na >tej gazecie utratą wiarygodności i zniknięciem z rynkuJAKIEJ wiarygodnosci? istnieja ludzie starsi ode mnie ktorzy twierdza ze kiedys to bylo dobre pismo, ten NME. nie moge zrozumiec dlaczego tak ewidentnie chca mnie oszukac.
em c (2 stycznia 2007) -
>nieee no co ty my jesteśmy tacy żydowscy i w ogóle taktak i w dziale 'redakcja' zamiescilismy oczywiscie tak zwane zmienione nazwiska zeby zmylic trop. a swoja droga wlasnie weszlam na te slynna liste zmienionych nazwisk i prosze - *nowosc* [tak napisane, na czerwono] - katarzyna cerekwicka - piosenkarka *nowosc* - szymon wydra - piosenkarzi joanna brodzik i edyta bartosiewicz i jacek dehnel sa:>ale kto to wszystko wymysla i dlaczego akurat tych, ciekawe:>
z (2 stycznia 2007) -
no jakby poszperać w moich korzeniach to na poziomie dziadków coś by się znalazło;-)
Andrzej (2 stycznia 2007) -
nieee no co ty my jesteśmy tacy żydowscy i w ogóle
tygrysia maska (2 stycznia 2007) -
...z wyjątkiem Porcys.
Andrzej Piasek Piaseczny (2 stycznia 2007) -
aha, co do "promocji" o której wspomniałeś, to zgadzam się, z Tobą w przypadku rynku polskiego - np. każda płyta O.S.T.R. ma recenzję na "płytę roku", a tak naprawdę fani pamiętają tylko jego 2 pierwsze płyty, które przecież nie sprzedały się nadzwyczajnie (4 tys.egz.). To dlatego, że w Polsce nie ma prawdziwie opiniotwórczych pism.
Andrzej (2 stycznia 2007) -
Nie bardzo wierzę w promocje "odgórne", bo New Musical Express to nie Bravo i promowanie szajsu odbiłoby się na tej gazecie utratą wiarygodności i zniknięciem z rynku - jak w przypadku Melody Makera, który pod koniec istnienia "zaskakiwał". Badziej widzę względy etniczne - Angole stawiają na Arctic Monkeys, a Amerykanie żydowskiego pochodzenia - na Boba Dylana, który "dobrą" prasę ma dopiero od połowy lat 70-tych, kiedy rankingi zaczęto publikować (kto dziś pamięta płytę "Desire"?) Tyle, że Arctic Monkeys przekonali do siebie nawet Amerykańskich krytyków, a Dylan nie znalazł uznania poza swoim środowiskiem - zabrakło go w ważnych rankingach - TOP 40 Spina, Pitchfork i NME.Zwykłe podsumowanie byłoby po prostu sumą błędów, a metody statystyczne (rozkład t-studenta) pozwalają wyeliminować "błędy" w postaci "podzielonych zdań" i dziwnie wysokich miejsc Muse. Tak można osiągnąć OBIEKTYWNOŚĆ - przynajmniej matematycznie:-)
Andrzej (2 stycznia 2007) -
ale o co chodzi z tym obiektywnie? znaczy - kogo obchodza listy w pismach jakichkolwiek, skoro wiadomo, że to ustawiane wszystko jest odgórnie? w sensie, chcesz znać nazwe zespołu, który stać na najlepszą "promocje"? bo nie wiem, andrzej, trace wątek przy tobie.
Low (2 stycznia 2007) -
Z ostatnich płyt RHChP Metal Hammer UK pominął Californication, ale wysoko ocenił By The Way (na 8 miejscu za 2002 rok)http://pl.wikipedia.org/wiki/Metal_Hammer
Andrzej (2 stycznia 2007) -
Chodzi mi o Metal Hammer UK, bo polski MH to raczej biuletyn promocyjny Dziubińskiego i Metal Mind Productions (pamiętam zmyślony wywiad z Acid Drinkers;). Podsumowanie powinno być w styczniowym numerze. Na razie Kerrang! ominął Peppersów:1.Taking Back Sunday - Louder Now.2.Muse - Black Holes And Revelations3.The Bronx - The Bronx4.My Chemical Romance - The Black Parade5.Mastodon - Blood Mountain6.Tool - 10,000 Days7.In Flames - Come Clarity8.Gallows - Orchestra Of Wolves9.Lamb Of God - Sacrament10.Satyricon - Now, Diabolical11.The Raconteurs - Broken Boy Soldiers12.Lostprophets - Liberation Transmission13.Alexisonfire - Crisis14.Deftones - Saturday Night Wrist15.Panic! At The Disco - A Fever You Can't Sweat Out16.Peeping Tom - Peeping Tom17.Killswitch Engage - As Daylight Dies18.Slayer - Christ Illusion19.The Mars Volta - Amputechture20.From First To Last - Heroine
Andrzej (2 stycznia 2007) -
metal hammer? tam scott stapp z creeda czy jakos tak byl w maju plyta miesiaca....i ktorzy to krytycy Andrzej??
hetal mamer (2 stycznia 2007) -
Dla mnie rhcp to zawsze był frusciante tylko, to co przecież robił z gitarą na bssm to czyste mistrzostwo, większośc materiału jest jego, no i miał wtedy chyba ze 20 lat. Pamiętam, ile spędzałem czasu żeby zagrać te jego riffy na gitarze. Od Californication to dla tego zespołu już schody w dół, i to bardzo strome. A Stadium Arcadium to już nawet komentować szkoda.
w.k4s4 (2 stycznia 2007) -
na blood sugar sex magic. zaczęło i skończyło.
sugar cane (2 stycznia 2007) -
bo to szczyt gówna.
parter (2 stycznia 2007) -
Jak otworzysz TERAZ ROCK to się okazuję, ze jest to NAJWIĘKSZY ZESPÓŁ ŚWIATA.Sa gusta i guściki ale w moim przekonaniu RHCP faktycznie skończyło się gdzieś pomiędzy "One Hot Minute" a "Californication"
Wayne (2 stycznia 2007) -
myślę, że ten wątek świetnie wpasowałby się jednak tu:http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2065
borys d (2 stycznia 2007) -
Jeśli wierzyć ocenom według krytyków, to "Stadium Arcadium" jest ich najlepszą płytą. Czekam jeszcze na wyniki rankingów "Village Voice", "Kerrang" i "Metal Hammera" - mam wrażenie, że pozwolą one zająć RHChP miejsce pod koniec "obiektywnej" dziesiątki najlepszych płyt 2006 roku. "obiektywnej" - bo zawsze można traktować ranking jak "subiektywny pomiar" i po prostu eliminować z nich "błędy". Jednak mnie osobiście "Stadium" się nie podoba - wolałem czasy 89-93, gdy RHChP mieli realny wpływ na muzykę, a rap Kiedisa nie drażnił tak bardzo. Wcześniej za czasów niedoświadczonego Slovaka Peppersi niby łączyli funk z rockiem, ale ich pomysły szybko się starzały (jak Anthraxu). Flea i Frusciante to dobrzy muzycy, szkoda, że Navarro się nie zaaklimatyzował. Ale Mother's Milk + Bloodsugarsexmagik + Soul To Squeeze + Rollercoaster (cover Ohio Players) jednak rządzą.
Andrzej (1 stycznia 2007) -
"slyszalas" byc moze raczej.
em c (1 stycznia 2007) -
czemu? a slyszales ich plyty z ostatnich 10 lat? hę?
em c (1 stycznia 2007)