INNE - FORUM

(rec. płyty J. Simpson) How guilty is that pleasure?

30 grudnia 2006

redaktor dejnarowicz zaserwował.

uwaga, piłeczka wraca!

http://www.youtube.com/watch?v=DrtwI-k6swc

odbijecie redaktorze?

??
  • http://www.egoisci.pl/2613/czyj_to_dekolt/
    z (26 października 2007)
  • >boże borys do mnie też mówiu ziomuś czy to znaczy ze ide w odstawkę? nieeeee koniec z pensją sekretarza redkacji, koniec z własnym gabinetem aaaaaaaaZnasz Borysa Dejnarowicza osobiscie, jak mniemam, dlatego tez jak najbardziej uprawnione jest, że mówicie sobie na "ty". Elementarne zasady kultury nakazują jakikolwiek szacunek i dystans, a zwrot "ziomek, dzieciak" w stosunku do obcej osoby sugeruje brak tychże, traktowanie z góry etc. Zresztą tu nie chodzi nawet o te pojedyncze stwierdzenia - one są jedynie esencją tonu wypowiedzi, która ma w sobie cechy ignorancji, wyższości. (nie jest to prywatne odczucie, a opinia zbiorowa, prowadziłem badanie fokusowe, sondy uliczne i publiczne, psycholodzy i eksperci od savoir-vivre'u również wyrazili swoje zdanie). >>co nie znaczy, że artystowska płyta nie może być sterylnie wyprodukowana, a pop "brudny".>ale o co chodzi, produkcja, a może raczej nagrywanie płyt z muzyką klasyczną stoi na poziomie nieosiagalnym dla przeciętego artysty pop, a sex pistols sa nagranie pozal sioe boże ale nikt mi nie wmówi że stanowią jakąś niszę. a ty tu jakieś ameryki odgrywasz w dobie zdjęć satelitarnych Sex pistols są jak najbardziej popowi, byli popularni w swoich czasach. Podobnie jak muzyka klasyczna była popem w czasach, gdy powstawała. Chodzi o czasy współczesne-np. Stereolab jest przyzwocie wyprodukowane czy też "nagrane", Nine Inch Nails podobnie, a należą do tej bardziej indie/underground/alternatywnej strony sztucznej barykady. Britney Spears czy inna Kylie Minogue, Nelie McKay, Furtado czy Beyonce Knowles pozwala sobie na przestery wokalu, brudy produkcyjne, scratche, co było nie do pomyślenia, gdy hiphop powstawał(tj. scratche w produkcjach pop). Z drugiej strony-Velvet Underground czy Beatlesi są nagrani w systemie mono, bo takie były warunki techniczne. Gdyby mogli inaczej podejść do nagrania i produkcji ówczesnych klasyków rocka słuchalibyśmy dziś w systemie surround. Naprawdę tak trudno pojąć ten tok rozumowania? W temacie: konkluzja, że muzyków pop i alt/indie (umowny podział) powinno się oceniać wg tej samej skali nie jest żadnym odkryciem, a raczej przychodzi z wiekiem, z czasem. Jesli ktokolwiek będzie odpowiadał na ten wpis z góry zastrzegam, że nie piszę wszystkiego, by z kimkolwiek polemizować, sprzeczać się, udawniać czy wytykać cokolwiek. Żadnych ataków, prób osmieszenia itd. Pluralizm opinii jak najbardziej wskazany.
    cenzurowany (niejednokrotnie) (3 stycznia 2007)
  • gdyby kierować się takim (nie pozbawionym wcale sensu!) kluczem, to wszystkie laski z tych okolic ocenowych dostawałyby 6.9. wkrótce patent stałby się nudny. jedna Furtado starczy.
    borys d (2 stycznia 2007)
  • A ja chciałbym zaprotestować.In my humble opinion panienka Jess Simpson zasługuje na 6.9, bo to jedyne do czego się chyba nadaje (choć to też jest dość mocno uzależnione od gustu). 6.8 to jednak kompletna zniewaga.Czjus
    Puff Daddy Face Killah (31 grudnia 2006)
  • >można pogadać o takiej muzyce, podyskutować, ale to już chyba w drugiej Polsce, jak będą domy z ekologicznej kory i połączenie lotnicze Malborka z Biskupinem..to czyba juz o jakiejś piatej rzeczpospolitej mowa? a tak na serio to niby czemu? nie rozumiem tego podejścia.>ej, wy na serio z tym szacunkiem dla BS?3/4 jej singli atakuje takimi brzmieniami, że uszy bolą. od kiedy patenty z debiutu backstreet boys są d o b r e?źle mnie odczytałeś, tam nie codzilo o uwielbienie do britny która moze oprócz paru oczywistych killerów z debiutu i toxic to nic aż tak porywajacego nie nagrała (to dziwne w ogóle ze jakos mnie / nas o to osądzasz skoro jedyna recka wydawnictwa tej pani jest u nas oceniona raczej marnie http://porcys.com/Reviews.aspx?id=622), podobnie sprawa sie ma z j. lo ja jej bym tylko Get Right darował no i może jeszcze All I Have i Control Myself z ll cool j'em
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • Jeszcze trochę i Porcys dojrzeje do Comy
    Złośliwiec (30 grudnia 2006)
  • ej, wy na serio z tym szacunkiem dla BS?3/4 jej singli atakuje takimi brzmieniami, że uszy bolą. od kiedy patenty z debiutu backstreet boys są d o b r e?Rihanna jest chyba trochę bliżej starej szkoły soul, tej sprzed dekad i ma wszystko to czego nie ma żenująca Christina Milian. Nie wiem czy bym się tym zainteresował pod koniec lat 90ych, pewnie nie. Ale tym bardziej, czy moze być coś gorszego niż "Let's Get loud" J Lo?można pogadać o takiej muzyce, podyskutować, ale to już chyba w drugiej Polsce, jak będą domy z ekologicznej kory i połączenie lotnicze Malborka z Biskupinem..
    ?? (30 grudnia 2006)
  • >est chyba różnica między teen-popem a np. takim 'sign o times', 'dare!' czy z nowszych 'tales from the turnpike house' (też pop przecież)co najwyzej jakościowa, ale nie o tą się w tym wątku przecież spieramy>zgodzę się, że chartsowy, słodki pop wykonał jakiś krok do przodu od czasu tej koszmarnej ofensywy z przełomu dekad, trudno powiedzieć czy to pop sie zmienił czy nasze podejście do niego. czy pod koniec lat 90 rzuciłbym uchem na kawałek Rihanny gdybym miał taką możliwość? wątpie.>będąca rozczarowaniem dla Borysa całkiem *sympatyczna* Rihanna przekonuje mnie 3.72 raza bardziej niż everesty b. spears czy innej J Lo.no i tu dochodzimy do istoty problemu, czy robisz ten rozdział ze względu na twój osąd jakości tej muzyki czy po prostu masz jakies uprzedzenia do postaci britney spears? jeżeli to pierwsze to możemy się pospierać, jeżeli to drugie to szkoda naszego czasu.
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • >fa paux! faux pas sie pisze. dziękuje. pozdrawiam. –Low, 30/12/2006 20:27 there you go! strzelałem z pisownią, przyznaje się.
    ?? (30 grudnia 2006)
  • jest chyba różnica między teen-popem a np. takim 'sign o times', 'dare!' czy z nowszych 'tales from the turnpike house' (też pop przecież). zgodzę się, że chartsowy, słodki pop wykonał jakiś krok do przodu od czasu tej koszmarnej ofensywy z przełomu dekad, będąca rozczarowaniem dla Borysa całkiem *sympatyczna* Rihanna przekonuje mnie 3.72 raza bardziej niż everesty b. spears czy innej J Lo.
    ?? (30 grudnia 2006)
  • >fa paux! faux pas sie pisze. dziękuje. pozdrawiam.
    Low (30 grudnia 2006)
  • po raz setny: całe to pojęcie alternatywy jest wielkim semantycznym nadurzyciem, protestuje przeciwko urzywaniu tego określenia
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • hola hola co to znaczy pop dla dzieci? jaka jest różnica między cukierkowa jessicą simpson, a stylistyką girl groups, albo nie wiem jackson 5 o czy świetny przyklad całkowicie komercyjnego tworu the monkees czy innymi zjawiskami pop lat 60, których mam nadzieje nie masz zamiaru dyskredytować?
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • sytuacja jest dziwaczna, bo alternatywa przeżywa poważny kryzys tożsamości, małe są szanse na znalezienie np. na prawdę bardzo dobrej i popularnej przy tym, gitarowej płyty. ale nie tylko o indie-rock chodzi, czegoś powyżej bristol-soundu czy acid house po alt elektronicznej stronie też póki co nie wymyślono, klasycznych krążków brakuje (no gdzieś tam puka jakieś hot chip).jest dziwaczna, bo pop, nawet ten mentalnie nędzny, bywa dziś supersonicznie, bardzo sprytnie produkowany. daleki jednak jestem od zachwytu nad dzisiejszym popem, a wręcz uważam, że podobnie jak alt strona mocy jest w poważnym dołku, chyba że ktoś poluje na dobry bounce, no nie?i teraz weźmy tego borysa i jego polowanie na głupi, ale 'miodny' teen pop, pogardę dla zamkniętych-na-rześki-pop-altsłuchaczy. If You Can't break it, fix it? otwarcie na pop dla dzieci, jako reakcja na zanik rasowego alt promieniowania? grube nici...
    ?? (30 grudnia 2006)
  • a co do róznicy między thomem a kają to myśle że "życie pokazało" że jej nie ma, a przynajmniej jesli rozważać podziły na muzykę pop i tą jakąś tam tworzona w wyzszych partiach górskich (troche jak ci biegacze kenijscy co trenują na wyrzynach bo powietrze jest tam rzadze ) co skrupulatnie pokazują ilości sprzedanych egzemplarzy płyt, a takze stopień medialnej ekspozycji (rozumiem jednak że rzekoma linia podziłu przebiega tu troche w innym miejscu, ale nawet mimo to potrafil bym znaleśc kilka argumentów które ją obalaja równocześnie zaznaczając że postawy postmodernistyczne nie są całkowice w mojej drużynie).
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • myśle ze nie tak to dziła, ten etrap mamy już za soba jak słusznioe zauważyłeę, Borys zdaje się ostatnio prezentuje pogląd że muzyka popowa poziomem prześciga tą niby "niezalezną". ja bym byl to widział odrobine inaczej i powiedział, że to co uwazalismy za muzyke niezależną jeszcze pare lat temu stało się muzyjką popową
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • ja też nie dostrzegłem w określeniu "spóźniony" niczego deprecjonującego, bardzo fajny przez swoją konkretność, prostotę i trafność post rr z 17:28 (tylko ten nick pretensjonal okropny, no ale mój w sumie tez, heh)
    naphta (30 grudnia 2006)
  • (chciałbym tylko zauważyć, że nie ma raczej niczego odkrywczego we wniosku, że dobry rozrywkowy pop jest OK. myślę tylko, że akurat w ujęciu jakie zaproponował Borys, rzekoma otwartość na mainstreamowe perełki jest w istocie swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa, wymówką - kto posunie się dalej w bezwstydnej inwigilacji modern list przebojów, kto znajdzie blondynę z największymi hookami, kto udowodni, że ma do słuchania muz duży dystans, rozumiecie. no jest to trochę grubymi nićmi szyte - Borys Dejnarowicz ogłosił rozpoczęcie ery 'no boundaries' - przestańcie udawać, ze słuchacie Jeffa Buckleya i Tindersticks i gardzicie Blog 27, kiedy wiadomo, że to jest passe, że to fa paux! nie dajmy się zwariować no...)
    ?? (30 grudnia 2006)
  • boże borys do mnie też mówiu ziomuś czy to znaczy ze ide w odstawkę? nieeeee koniec z pensją sekretarza redkacji, koniec z własnym gabinetem aaaaaaaa>Cieszy zainteresowanie produktami pop, aczkolwiek dychotomiczny podział na płyty niszowe i wartościowe artystycznie i produkt masowej kultury znacznie pomaga w percepcji utworów muzycznychjak niby?>co nie znaczy, że artystowska płyta nie może być sterylnie wyprodukowana, a pop "brudny".ale o co chodzi, produkcja, a może raczej nagrywanie płyt z muzyką klasyczną stoi na poziomie nieosiagalnym dla przeciętego artysty pop, a sex pistols sa nagranie pozal sioe boże ale nikt mi nie wmówi że stanowią jakąś niszę. a ty tu jakieś ameryki odgrywasz w dobie zdjęć satelitarnych
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • dygresja"a, jeszcze ty. ziomuś""ziomusie"Takie podejście z góry sugeruje wyższość i przemawianie do tzw. ciemnego ludu- korzystając z terminologii ówczesnej, polskiej polityki. Chyba, ze redaktor wykorzystuje tutaj zwyczajowe znaczenie słowa "ziomek", czyli "swój, ktoś z najbliższego otoczenia". Idąc tym tokiem rozumowania wypowiedzi Borysa Dejnarowicza są kierowane do osób głupszych, niż on lub do mieszkańców Warszawy, kolegów z osiedla, znajomych. "dzieciaki"To stwierdzenie z kolei sugeruje, że czytelnikami portalu powinni być (lub są) ludzie młodsi, niż redaktor Dejnarowicz. Trzydziestolatkom wstęp wzbroniony.koniec dygresjiCieszy zainteresowanie produktami pop, aczkolwiek dychotomiczny podział na płyty niszowe i wartościowe artystycznie i produkt masowej kultury znacznie pomaga w percepcji utworów muzycznych, co nie znaczy, że artystowska płyta nie może być sterylnie wyprodukowana, a pop "brudny". Nie dziwi natomiast przejście od college-rocka i indie do popularnego popu. Szczęsliwego nowego roku. Nie tylko muzycznie.
    cenzurowany (niejednokrotnie) (30 grudnia 2006)
  • brawo richard rorty, spławiles ociekajacego testosteronem kulturalnego troglodyte,co nie wydaje sie byc takie proste, pozdrawiam
    Harun ar-Raszyd (30 grudnia 2006)
  • 1:0 richard rorty
    sędzia (30 grudnia 2006)
  • pewnie tyle samo zajęłoby mi tłumaczenie, że "spóźnione" nie musiało tu- i w moim zamierzeniu nie miało- mieć żadnych negatywnych konotacji. to o postmodernizmie nie wiem czy komentować, bo nie wiem czy ty zacząłeś mi coś tłumaczyć, czy już skończyłeś, czy już wychodzisz. generalnie moge wskazywać naukowców, za ktorymi użyłem tego pojęcia, w sumie po to jest ten nick, jeśli jeszcze dałoby się zaznaczyć, że chodzi o wczesne teksty. haha, pseudoakademickie tony. można też powiedzieć, że na polskich uniwersytetach wiele osób twierdzi, że ponowoczesność to pojęcie wymyślone i używane tylko przez baumana, że się ucieka w slogany o niedefiniowalności, ale ok, ja też już będę leciał.
    richard rorty (30 grudnia 2006)
  • a, jeszcze ty. ziomuś tam popełniłeś błąd przesuniecia kategorialnego bo postmodernizm to środowisko w którym kiełkują jakieś idee i tezy, które dopiero można zamanifestować, ale nieważne nie chce mi się tłumaczyć bo muszę właśnie wyjść. a w dyskusjach polecam nie wyskakiwać na starcie z agresywnymi zarzutami o spóźnioność czyjejś opinii jeśli się jej nie rozumie - tak na przyszłośc, bo to z miejsca utrudnia wymianę poglądów i w ogóle komunikację, elo.
    borys d (30 grudnia 2006)
  • nie no spox, wróć do swoich zajęć
    richard rorty (30 grudnia 2006)
  • hahaha Paweł w poczuciu misji, obruszony, LOL
    borys d (30 grudnia 2006)
  • hehe, no nie mogę, fajnie, że znalazłeś chociaż czas na tę konstatację. nie dla dowodzenia kompetencji, tylko dla jasności mojej pierwszej uwagi: pojęcia giulty pleasure, goodshit są- jak sądzę- głęboko osadzone w modernistycznym rozdziale na kulturę wysoką i niską. gdzie shit oznacza ontologiczne, czyli bezdyskusyjne związanie z kulturą niską. afirmowanie takiej małej chinki musi być więc u modernisty tożsame z poczuciem guilt, bo oznacza babranie się w shit i radość z tegoż. te pojęcie służą więc jako zabezpieczenie, które pozwala na afirmowanie małej chinki, zachowując jednocześnie ontologiczną różnicę między wysokim i niskim. kają paschalską a thomem yorkiem, którzy mogą co prawda otrzymać taką samą ocenę, ale dzięki tym pojęciom, zachowuje się ewidentna jakościowa różnica między nimi. zrezygnowanie z ambiwalentnych goodshitu i guilty pleasure, rozbija modernistyczną dychotomię niskie/wysokie. zaciera się jakościowa różnica między thomem a kają, a żeby ją uratować trzeba szukać innych pojęć-kluczy. taki "przewrót" może być więc w pewnym sensie rozumiany jako postmodernistyczny. choć przyznam nie obchodzi mnie to aż tak bardzo, żeby zajmować twój czas.
    richard rorty (30 grudnia 2006)
  • aż go usune chyba bo to kuriozum jakieś niepojęte dla mnie
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • kuuurrrrwwwwaaaaaalink do tekstu piosenki kaczmarskiego pod tym artykułem - doznałem
    tygrysia maska (30 grudnia 2006)
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Postmodernizm_%28muzyka%29
    wikipedia jest dobra na wszystko (30 grudnia 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)