INNE - FORUM
ku chwale Zosi (czyli o Rekapitulacjach rocznych 2006)
22 grudnia 2006jakoś się nikt nie pali, więc niniejszym składam na ręce Zosi bukiet kwiatów z okazji rekapitulacji. czuję się zmiażdżony: ile pracy, ile serca, ile pasji, ile ile. nie czuję się kompetentny, by polemizować, mogę tylko czerpać czerpać. niech żyje nam.
-
nie no panowie, trudne to moze byc zawiazanie sznurowadła lewa reka... fakt materiał dość rozwleczony i przez to latwo mozna pominac wspomniane momemnty (nawet nad ranem gdy poziom szumów ulicy spada prawie do zera, no chyba ze pojechac gdzies do jakiejs lesniczowki w bieszadach ?) o, to doby pomysl jest...
oharski (5 stycznia 2007) -
ależ nikt nie mówi że nie jest, twierdze tylko że jest mi żal tych dwóch godzin spędzonych po to by natknąć się na kilka magicznych momentów
tygrysia maska (5 stycznia 2007) -
ale Nakamura naprawde jest trudny :(
talker talker (4 stycznia 2007) -
i fakt Zosia pojechala zdrowo,ale panowie od muzyki eksperymentalnej nie pozostaja w tyle, szkoda ze dyskusji brak, ze niby Nakamura za trudny czy Whitman ciezko dostepny? eh...
oharski (4 stycznia 2007) -
a ja Cie kolego w pelni popieram... cale gadanie o nudnosci czy slabosci to nie zrozumienie tematu. Bo tak jak ktos juz napisal, ze jazz to "pasja i poruszenie", i emocje albo sa albo ich nie ma... bo skoro napedem tego nurtu jest improwizacja, to jedyna dopuszczalna forma jest "koncert" - muzyka na zywo, a plyta bedzie TYLKO fragmentem zapisu stanu umysłu artysty... Ja Lontano zaczalem dopiero sluchac dopiero po koncercie, i traktuje te plyte jako pamiatke, abym nie zapomniał tych kilku pieknych chwil.
oharski (4 stycznia 2007) -
wczoraj wróciłem sobie do Lontano i uważam na jej temat to, co następuje:1. płyta nie jest nudna, jest odrobine zbyt długa, ale i tak epickie 72 minuty wydaja sie zaskakujaco barwne, maja swoj podskorny, niewyraznie zaznaczony nerw, ukryty w tym stonowaniu i elegancji, chodzi mi glownie o sekcje rytmiczna, ale tez o subtelność trąbki2. wszelkie niuanse, jak konkretne nuty zostały odegrane - to jest najwieksza zaleta; "Kattorna" w tej wersji bardzo dobrze pasuje do calosci3. jesli Lontano jest slabe, bo jest nudne, to nudne musi byc tez Music For Airports (przy zachowaniu proporcji) i Disintegration Loops (przy zachowaniu proporcji)4. jesli Lontano jest slabe, bo jest wtorne, to slabe jest tez ostatnie SY, 3 blizniacza plyta w koncu (ja np. dopiero ostatnio sie do niej przekonałem) hate me now
PK (4 stycznia 2007) -
jakby nie patrzeć, to pytanie było retoryczne.
uuk (2 stycznia 2007) -
musze sobie opracowac wielorakie sposoby odnoszenia się do tego rodzaju inteligentnych pytań, bo inaczej padnę z nudówa więc dziś:nie publikuję tekstów, które uważam za chujowe i napisane przez nieodpowiednich autorów, więc nie potrafię odpowiedzieć na tę wątpliwość
borys d (2 stycznia 2007) -
> myślę że Mastodon będzie, a reszta to zobaczy się Spoko, że jest Mastodon, ale czemu kurwa Mrożek i czemu kurwa ta recenzja tak chujowa jest
uuk (1 stycznia 2007) -
>czymze bowiem bylyby albumy Opeth gdyby nie growlujacy na nich Akerfeldt<Pewnie czymś znacznie lepszym :]
Pan Rafał (31 grudnia 2006) -
>dalej, nie wiem co to "hard rockowe Fireball" >http://www.myspace.com/fireballcovenjest zła wiadomość - ta epka jest z zeszłego roku, co zreszta jest napisane jak wół na myspacie dziewczątjest też dobra wiadomość, this shit rocks znajdźcie i doznajcie
tygrysia maska (31 grudnia 2006) -
nie no,chodzilo mi konkretnie o to,ze najwieksze dzielo z plyt z tym skladem,i o zasadnosc wydawania 3 blizniaczej plyty,ktora nawet jesli bylaby formalnie i emocjonalnie doskonalsza jest TYLKO nieznacznie zmodyfikowanym poprzednikiem.wiadomo,ze dla mnie jakies masterpiece to "Twet",czy "Music for K".
dys (29 grudnia 2006) -
>niemal każda dyskusja o muzyce bez puszczania oka do słynnego "de gestibus" nie ma sensu.dobra tam nie ma co zaczynać z gustami, po prostu doznaję że sens "sporu" zasadza się na różnej systematyce dzieł Stańki. mi tu Soul Of Things leży od lat na półce i nie uważam analogii z I See A Darkness (czytaj: arcydzieło w dyskografii) za trafioną. pozycja z 2002, e? podobno eksperci nieśmiało wskazują raczej na starsze zapomniane klasyki typu Pałac Prymasowski, które są out-of-print i nikt się nimi już dziś nie przejmuje prócz garstki wtajemniczonych. wydaje się, że swoje Soul Of Things to Bonnie nagrał teraz albo jeszcze nagra, skoro się bawimy w takie porównania. ale zresztą nieważne.Lontano chętnie posłucham i zwycięstwo tego albumu w rankingu Piotrka nastawi mnie pozytywnie, choć nie zdeterminuje mojej percepcji, bo w płycie - zwłaszcza jazzowej, gdzie w przeciwieństwie do ogólnie pojętej rozrywki rolę równie ważną (a kto wie czy nie ważniejszą) co kompozycyjne walory materiału odgrywa (emocjonalna) jakość performansu - albo jest pasja i poruszenie, albo nie i to tylko prywatna wrażliwość określa ten współczynnik, ziomusie.
borys d (29 grudnia 2006) -
ja chcialbym wtracic swoje 3 grosze nt metalowej rekapitulacji. przede wszystkim brak w podsumowaniu nowej plyty Satyricon w mniejszym stopniu brakuje mi tez I - Between Two Worlds oraz Killing Joke choc to ostatnie to industrial ale mozna by podpiac pod metal. poza tym apeluje do autora aby nie zniechecal sie faktem ze wokal nie zawsze jest taki do jakiego jest przyzwyczajony bo moze przegapic i niedocenic wielu plyt ktore jak najbardziej zasluguja na chwile uwagi. czymze bowiem bylyby albumy Opeth gdyby nie growlujacy na nich Akerfeldt ktory oprocz tego popisuje sie tez swietnymi czystymi partiami? zycze powodzenia w przedzieraniu sie przez metalowe produkcje chocby tylko mialoby to sie odbywac raz w roku!
strappado (29 grudnia 2006) -
"stary jazzman wyjadacz wiec musi przynudzac"ze niby MOJ argument.hmm,hmm,nie pojawilo sie nic w tym kierunku,nadinterpretacja.
dys (28 grudnia 2006) -
sorry, ale argument, ze "YS" jest gownem (basniowym) i ze Dylan na harfie, mnie rozwalil, no co ja poradze ze wbil mi sie w pamiec. a zaraz kolejny równie głęboki i przenikliwy "stary jazzman wyjadacz wiec musi przynudzac". nie lubie jak ktos jedzie takimi stereotypamico do zarzutow ze nudne itd. nie mam w tej chwili za bardzo mozliwosci sie z nimi mierzyc, bo nie twierdze ze plyta jest pozbawiona wad i slabszych momentow (nuda sie zdarza, ale nie w dalszej czesci) a dwa, ze jest to totalnie subiektywny sad. jak kogos nudzi to co dzieje sie w srodku pierwszego kawalka to sorrylink do recenzji byl dlatego, ze pojawila sie w jednej wypowiedzi ciekawa logika: "Kowalczyk jest ignorantem (~nie przesluchal wielu plyt jazzowych), a dowodem jest to, ze lubi nowego Stanke".
PK (28 grudnia 2006) -
podoba się mnie nowa rekapitulacja by tygrysia maska & mz
17 (28 grudnia 2006) -
o kurwa dysu anonimowy forumowiczjak rozumiem maska to nie jest Twoje nazwisko,a jesli chodzi o nick to korzystam z niego na tym forum od jakiegos roku przynajmniej,sorry ze nie podaje adresu.to nie grono chyba.wiec nie rozumiem anonimowosci,dobra,nie to jest przedmiotem dyskusji.1.jesli nie wyrazilem sie jasno,chodzi o to,ze recenzje z prasy zamieszczone na stronie autora plyty nie sa dla mnie ARGUMENTEM NA RZECZ PLYTY.o newsom w sumie bez sensu faktycznie i nie na temat,warto zauwazyc,ze nie ja zaczalem.czepianie sie wypowiedzi z innego watku to prawie fanatyzm.moj blad rowniez: nie zauwazylem poprzedniej wypowiedzi PK "reasumujac ostatni Stańko, mimo ze auto-wtórny (..)" ej,no sorry,ale o tym mowie od poczatku i to jest meritum(dys, 27/12/2006 10:28) .i o nic innego nie walcze,bo dla mnie lontano to doskonale rzemioslo,co przejawia sie w pracy sekcji np,i doskonale brzmienie,wiadomo,emc dba o swoje produkty.dalej,to,ze "letting go" jest slabe nie znaczy,ze w tym kontekscie rosnie wartosc lontano,lol.wlasnie,jesli uznac na wyrost,ze soul of things bylo dla Stanki "I see darkness",lontano jest "letting go". ale post ze odbieram stanke jako muzyczke dla biznesmenow byl merytoryczny,a pozniej solidarna obrona serwisu,ze ja wykazuje sie niekonsekwencja.smieszne.
dys (28 grudnia 2006) -
telenowela.(100!)
em c (28 grudnia 2006) -
odnoszę wrażenie, że niemal każda dyskusja o muzyce bez puszczania oka do słynnego "de gestibus" nie ma sensu. isn't it?
ryba (28 grudnia 2006) -
>Poza tym od kiedy to wyrażanie swoich poglądów na forum jest robieniem "afery"? Problem polega na tym, że jeśli nie jesteś z Porcys jesteś przeciwko Porcys. Nie ma podstaw do dyskusji. TUTAJ nie podyskutujesz na tematy muzyczne, bo jeśli masz inne zdanie, niż większość redakcji(swoją drogą-ciekawe, że gusta redakcji są aż tak zbieżne) zostaniesz zmasakrowany krytyką, ignorancją etc. etc. Przykład powyżej:>jest różnica między "Lontano", a wymienionymi przez Ciebie płytami Bonniego i The Roots. One są po prostu dobre i szczere. a tak, racja, przepraszam...... –borys d, 28/12/2006 16:49
cenzurowany (28 grudnia 2006) -
>jest różnica między "Lontano", a wymienionymi przez Ciebie płytami Bonniego i The Roots. One są po prostu dobre i szczere. a tak, racja, przepraszam......
borys d (28 grudnia 2006) -
śmieszne. –borys d, 28/12/2006 16:11śmieszne to jest np. bawienie się w "nie-ma-tego-zespołu".a jeśli chodzi o wtórność, to jest różnica między "Lontano", a wymienionymi przez Ciebie płytami Bonniego i The Roots. One są po prostu dobre i szczere. Poza tym od kiedy to wyrażanie swoich poglądów na forum jest robieniem "afery"?
SH (28 grudnia 2006) -
ej troche doznaje że komuś się Lontano nie podoba i robi z tego afere hehe.a dlaczego nikt nie zarzuca wtórności Sound Grammar, The Letting Go czy Game Theory (te tytuły znalazły się na szczytach innych rekapitulacji)? przecież na upartego też można je postrzegać jako odgrzewanie pomysłu który się już wypalił, a koncertową wersję "Song X" nazwać profanacją.kwestia optyki, podejścia, personalnych preferencji i tyle.śmieszne.
borys d (28 grudnia 2006) -
fanatyczna obrone newsom.sorry,nie mam pytan.–dys, 28/12/2006 13:37 mamy tutaj prosty problem: jest dobra plyta, ktora do Ciebie nie trafia. nie ma natomiast obrony zadnej, tymbardziej fanatycznej
konsumpcjonizujacy (28 grudnia 2006) -
o kurwa dysu anonimowy forumowicz porcys zdemaskował spisek międzynarodowej krytyki muzycznej, która od wirea począwszy po jakies piczforki bezczelnie umieszcza newsom na swoich listach i to w górnych rejonach (czy ma to coś wspólnergo z wybuchem reaktora w czernobylu? zabójstwem kennediego?) dziękkkiiipodobnie z lontano jakkolwiek trudno przypuszczać, że stańko będzie umieszczał niepochlebne recenzje swojej plyty na swojeuj stronie (które tak na marginesie czytałme tylko w polskiej prasie, nie twierdze że to jakiś znak równie dobrze moze to oznaczać że po prostu nie trafiłem na niepochlebne recenzjie na zachodzie) faktem jest, że sporo krytyków spodobała się ta płytya, ale fjanie że ich tak na szybkości dyskredytujesz wszak pewnie nie dorastają do pięt naszym rodzimym orłom dziennikarstwa muzycznego, no i to tobie
tygrysia maska (28 grudnia 2006) -
no tak,mnogosc pozytywnych recenzji(na stronie stanki,LOL),autorytety nie moga sie mylic,tlumaczyloby to fanatyczna obrone newsom.sorry,nie mam pytan.
dys (28 grudnia 2006) -
http://www.tomaszstanko.com/recenzje/lontano.pdfdolaczam sie do choru ignorantow jeno
PK (28 grudnia 2006) -
>Polska rekapitulacja ma jeszcze jeden słaby punkt. Wszyscy wiemy jaki. Wiemy też, że były tzw. "odgórne naciski", ale sprawiły one tylko jedno: to nie jest rzetelne podsumowanie roku. that's a fact,sa pisane na pol gwizdka,z nielicznymi wyjatkamijako tlumaczenie:słaba muza to i słabe artykuły,a, że pk lubilontanto płytę,co to znawcom sh i be nie leżyto tylko o słabym osłuchaniu jego świadczymoże na jazzowym gruncie jeno
znawca jak cholera! (28 grudnia 2006) -
no wlasnie...kto naciskal żeby wejdera nie umieszczać? pewnie rydzyk..
Hetal Mammer (28 grudnia 2006)