INNE - FORUM

Historia rocka, popu i hip-hopu według krytyków

18 grudnia 2006

Właśnie w EMPiKach ukazała się książka:
"HISTORIA ROCKA, POPU i HIP-HOPU według krytyków"
http://www.empik.com/showobject.jsp?objectId=2517482&currentCategory=1080600
http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course4.html
http://www.cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=28411740

zawierająca m.in. kompletne rankingi na najlepsze single i albumy roku (1974-2006).

Wbrew pozorom (choć nie wynika to z list bestsellerów!) mimo "żelaznej kurtyny", Polscy artyści mieli zdaniem krytyków istotny wkład w światową muzykę, ale w "wyspecjalizowanych" gatunkach. Zdziwiłem się mocno, że polski jazz był bardziej ceniony, niż skandynawski - np. magazyn The Wire umieścił Litania - The Music Of Krzysztof Komeda Tomasza Stańki na 6(!) miejscu wśród najlepszych albumów 1997 roku. Rok później ameerykański Village Voice wyróżnił płytę Komedy What Makes It Go . W 1992 roku The Wire umieścił Symphony No 3 Góreckiego na 20 miejscu swego podsumowania - wyżej, niż debiut FUTURE SOUND OF LONDON, czy pożegnalny album Milesa Davisa. Z kolei atonalna muzyka Pendereckiego inspirowała OK Computer RADIOHEAD - jeden z albumów wszechczasów (chodzi zwłaszcza o Climbing Up The Walls ). W metalu również mieliśmy sukcesy - magazyn muzyki ekstremalnej Terrorizer umieszczał w swoich czterdziestkach płyty polskich grup BEHEMOTH i VADER. Pewnie mielibyśmy więcej szans na zaistnienie, gdyby nie przeszłość - słyszałem, że Rick Wakeman z YES, kiedy usłyszał Korowód Marka Grechuty zapragnął wydać tę płytę na Zachodzie. Na przeszkodzie stanęła żelazna kurtyna. Wniosek: warto być oryginalnym i niekoniecznie anglojęzycznym.

Polecem książkę, bo jest w niej wiele ciekawego o najważniejszych artystach w historii z punktu widzenia opiniotwórczej prasy (z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych), której byliśmy pozbawieni i której de facto w Polsce ciągle brakuje.

Andrzej
  • Górne wartości krytyczne rozkładu t Student'a dla stopni swobody (UWAGA! Dla potrzeb testów dwustronnych należy odszukać w tablicy wartości t odpowiadające /2) -------------------------------------------------------------------------------- 0.10 0.05 0.025 0.01 0.001-------------------------------------------------------------------------------- 1 3.078 6.314 12.706 31.821 318.313 2 1.886 2.920 4.303 6.965 22.327 3 1.638 2.353 3.182 4.541 10.215 4 1.533 2.132 2.776 3.747 7.173 5 1.476 2.015 2.571 3.365 5.893 6 1.440 1.943 2.447 3.143 5.208 7 1.415 1.895 2.365 2.998 4.782 8 1.397 1.860 2.306 2.896 4.499 9 1.383 1.833 2.262 2.821 4.296 10 1.372 1.812 2.228 2.764 4.143 11 1.363 1.796 2.201 2.718 4.024 12 1.356 1.782 2.179 2.681 3.929 13 1.350 1.771 2.160 2.650 3.852 14 1.345 1.761 2.145 2.624 3.787 15 1.341 1.753 2.131 2.602 3.733 16 1.337 1.746 2.120 2.583 3.686 17 1.333 1.740 2.110 2.567 3.646 18 1.330 1.734 2.101 2.552 3.610 19 1.328 1.729 2.093 2.539 3.579 20 1.325 1.725 2.086 2.528 3.552 21 1.323 1.721 2.080 2.518 3.527 22 1.321 1.717 2.074 2.508 3.505 23 1.319 1.714 2.069 2.500 3.485 24 1.318 1.711 2.064 2.492 3.467 25 1.316 1.708 2.060 2.485 3.450 26 1.315 1.706 2.056 2.479 3.435 27 1.314 1.703 2.052 2.473 3.421 28 1.313 1.701 2.048 2.467 3.408 29 1.311 1.699 2.045 2.462 3.396 30 1.310 1.697 2.042 2.457 3.385 31 1.309 1.696 2.040 2.453 3.375 32 1.309 1.694 2.037 2.449 3.365 33 1.308 1.692 2.035 2.445 3.356 34 1.307 1.691 2.032 2.441 3.348 35 1.306 1.690 2.030 2.438 3.340 36 1.306 1.688 2.028 2.434 3.333 37 1.305 1.687 2.026 2.431 3.326 38 1.304 1.686 2.024 2.429 3.319 39 1.304 1.685 2.023 2.426 3.313 40 1.303 1.684 2.021 2.423 3.307 41 1.303 1.683 2.020 2.421 3.301 42 1.302 1.682 2.018 2.418 3.296 43 1.302 1.681 2.017 2.416 3.291 44 1.301 1.680 2.015 2.414 3.286 45 1.301 1.679 2.014 2.412 3.281 46 1.300 1.679 2.013 2.410 3.277 47 1.300 1.678 2.012 2.408 3.273 48 1.299 1.677 2.011 2.407 3.269 49 1.299 1.677 2.010 2.405 3.265 50 1.299 1.676 2.009 2.403 3.261 51 1.298 1.675 2.008 2.402 3.258 52 1.298 1.675 2.007 2.400 3.255 53 1.298 1.674 2.006 2.399 3.251 54 1.297 1.674 2.005 2.397 3.248 55 1.297 1.673 2.004 2.396 3.245 56 1.297 1.673 2.003 2.395 3.242 57 1.297 1.672 2.002 2.394 3.239 58 1.296 1.672 2.002 2.392 3.237 59 1.296 1.671 2.001 2.391 3.234 60 1.296 1.671 2.000 2.390 3.232 61 1.296 1.670 2.000 2.389 3.229 62 1.295 1.670 1.999 2.388 3.227 63 1.295 1.669 1.998 2.387 3.225 64 1.295 1.669 1.998 2.386 3.223 65 1.295 1.669 1.997 2.385 3.220 66 1.295 1.668 1.997 2.384 3.218 67 1.294 1.668 1.996 2.383 3.216 68 1.294 1.668 1.995 2.382 3.214 69 1.294 1.667 1.995 2.382 3.213 70 1.294 1.667 1.994 2.381 3.211 71 1.294 1.667 1.994 2.380 3.209 72 1.293 1.666 1.993 2.379 3.207 73 1.293 1.666 1.993 2.379 3.206 74 1.293 1.666 1.993 2.378 3.204 75 1.293 1.665 1.992 2.377 3.202 76 1.293 1.665 1.992 2.376 3.201 77 1.293 1.665 1.991 2.376 3.199 78 1.292 1.665 1.991 2.375 3.198 79 1.292 1.664 1.990 2.374 3.197 80 1.292 1.664 1.990 2.374 3.195 81 1.292 1.664 1.990 2.373 3.194 82 1.292 1.664 1.989 2.373 3.193 83 1.292 1.663 1.989 2.372 3.191 84 1.292 1.663 1.989 2.372 3.190 85 1.292 1.663 1.988 2.371 3.189 86 1.291 1.663 1.988 2.370 3.188 87 1.291 1.663 1.988 2.370 3.187 88 1.291 1.662 1.987 2.369 3.185 89 1.291 1.662 1.987 2.369 3.184 90 1.291 1.662 1.987 2.368 3.183 91 1.291 1.662 1.986 2.368 3.182 92 1.291 1.662 1.986 2.368 3.181 93 1.291 1.661 1.986 2.367 3.180 94 1.291 1.661 1.986 2.367 3.179 95 1.291 1.661 1.985 2.366 3.178 96 1.290 1.661 1.985 2.366 3.177 97 1.290 1.661 1.985 2.365 3.176 98 1.290 1.661 1.984 2.365 3.175 99 1.290 1.660 1.984 2.365 3.175100 1.290 1.660 1.984 2.364 3.174 1.282 1.645 1.960 2.326 3.090--------------------------------------------------------------------------------
    naukowiec (12 lutego 2007)
  • kto to jest ten t-student? –camel, 12/2/2007 01:13 to student czekający na tramwaj, student, który stoi na przystanku tramwajowym,kolega Andrzeja Budy, który pomaga mu w układaniu listy najlepszych płyt wg krytyków
    wszechwiedzący (12 lutego 2007)
  • W czasie gwałtownego sztormu zaczął tonąć statek pasażerski. Wybuchła panika. Wszyscy biegają w około jak szaleni. Tylko stary Żyd siedzi i spokojnie czyta gazetę.- Panie, panie, ten statek tonie! - woła ktoś do niego- No to co? To nie mój statek
    :-) (12 lutego 2007)
  • forum porcys z każdym dniem coraz lepsze.
    zn (12 lutego 2007)
  • kto to jest ten t-student?
    camel (12 lutego 2007)
  • Żeby testem t-studenta do muzyki podchodzić, to trzeba niezły towar palić. To tak btw.A statystycznie to pies i człowiek mają po 3 nogi.
    tomek s (11 lutego 2007)
  • O ja pierdolę, ta wzruszająca historia truskulowego Meza niedocenionego przez dyletantów to największy highlight tego roku póki co.Andrzej to prawdziwy znawca hiphopu jak widać. I nie tylko, ale także kryteriów etnicznych. Kurwa, tu na Porcys widać chyba sami Żydzi skoro nie forsują teorii Andrzeja - Polaka.
    trąbensztajn (11 lutego 2007)
  • Wielkie dzięki za ten artykuł - naprawdę zaciekawiła mnie ta historia! Dotychczas słyszałem o "oszustwach", ale na listach bestsellerów (każdy słyszał o "Love Me Do" Beatlesów, wtajemniczeni pamiętają jeszcze Elkie Brooks, czy "The Joker" Stevie Miller Band, który wbrew wynikom sprzedaży wszedł na 1 miejsce zamiast Deee Lite "Groove Is In A Heart"). W Polsce tak oszukiwał Pentor - Krawczyk z Bregovicem nie weszli na 1 miejsce listy OLiS, a zajmowali je Tool i Nick Cave (mimo że w prawdziwych miesięcznych zestawieniach ZPAV byli nisko).Na szczęście statystyka bywa odporna na oszustwa w pojedyńczyh pomiarach, bo rozkład T-studenta wygląda podobnie do rozkładu normalnego ("kapelusz"), a więc im bardziej skrajna opinia, tym mniejszy daje wkład do kolejności na "obiektywnej liście". Za 2005 rok wygląda ona następująco:http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course2005.html "Silent Alarm" Bloc Party zajmuje 8 miejsce dzięki nominacji do Mercury Music Prize i krytykom Spina (umieścili płytę na 6 miejscu) - i to obojętnie czy NME da mu 1,2 czy 8 miejsce.Arcade Fire zajmuje 2 miejsce "obiektywnej listy" i gdyby wygrał ranking NME, to w rozkładzie jego 1 miejsce zostałoby uznane za bardziej "skrajne" (jak opinia Uncut, który też przyznał im 1 miejsce). Wówczas bardziej niż NME i Uncut liczyłaby się np. opinia Mojo, który przyznał im 2 miejsce. Ostatecznie lista wyglądałaby tak samo - bo Kanye West miał ogromne poparcie amerykańskich krytyków, którzy niemal jednogłośnie wybierali "College Dropout" najlepszą płytą roku.
    Andrzej (11 lutego 2007)
  • dokladnie, to nie tylko u nas.i zauwaz ze znaczna czesc plyt z wytwornie indie jest dotrzegana dopiero kilka lat po wydaniu, kiedy wykonawca podpisuje kontrakt z duza wytwornia (nirvana, rem, husker du).
    em c (11 lutego 2007)
  • >Jednak zarzut o "podkupywanie" recenzji i kunktatorstwo w tym "bagienku" mnie zaciekawił - czy tak jest w polskiej prasie?hihi.no i przez nas pan andrzej stracil niewinnosc;>witamy na ziemi.
    z (zelda eichenbaum) (11 lutego 2007)
  • no jeśli nie dostrzegasz, że te magazyny to pod prawie każdym względem ulotki reklamowe w formie czasopisma to bardzo przenikliwy z ciebie krytyk. ale przynajmniej rasę wytropisz. Londonist zresztą pisał o ich zmanipulowanym przez kierownictwo rankingu 2005 (ze względów marketingowych, powiesz etnicznych, naczelny ręcznie zamienił pierwsze miejsce oraz powstawiał pół tuzina gównianych płyt, na które nikt nie głosował), niestety po interwencji NME musieli zdjąć artykuł. ostała się jedynie nieprzekonywająca obrona rednacza NME:http://arts.guardian.co.uk/news/story/0,,1656637,00.htmlpodpowiem ci też, że 5 miejsce Arctic Monkeys w rankingu wszechczasów Q to nie dlatego, że oni tak naprawdę myślą
    mz (11 lutego 2007)
  • aha, jeszcze ciekawi mnie podejrzenie (bez dowodów!), że krytycy są "podkupywani" przez wytwórnie i tworzą rankingi płyt "dla reklamy". Czy to możliwe? Gdyby tak było, to w rankingach dominowałyby wielkie wytwórnie (jak EMI). Tymczasem - jak pokazuje Historia rocka popu i hip-hopu według krytyków (1974-2006) prawie połowa najlepszych płyt na listach krytyków pochodzi z wytwórni niezależnych (Joy Division, New Order,the Smiths, Sonic Youth, The Stone Roses, R.E.M., Pixies, Nicka Cave'a, Husker Du, The Jesus And Mary Chain, debiut Nirvany itp.) Nawet trzy najlepsze płyty roku 2006 pochodzą z niezależnych wytwórni (TV On The Radio, Arctic Monkeys, Joanna Newsom) Jednak zarzut o "podkupywanie" recenzji i kunktatorstwo w tym "bagienku" mnie zaciekawił - czy tak jest w polskiej prasie? Pamiętam, że Rafał Księżyk pisał o tym kiedyś w Aktiviście. Więc jak jest naprawdę?
    Andrzej (11 lutego 2007)
  • jak zwykle śmieję się z oskarżeń o rasizm, czy "niepoprawność polityczną" książki, bo bo kryterium etniczne w wyróżnianiu płyt jest faktemnp. do Mercury Music Prize z założenia nominowane są tylko brytyjskie płyty, a The Source nigdy nie wyróżnił płyty spoza Stanów. Podobnie Village Voice - 80% komitetu liczącego głosy stanowili dziennikarze pochodzenia żydowskiego (Joshua Clover, Zach Baron, Stefan Antonowicz, Staci Schwartz, Tina Zimmer, Lauren Braun, Bruce Novack, Ben Kenigsberg, Joshua Land). Nic dziwnego, że wybrali "Modern Times" Boba Dylana.Co ciekawe, ten sam Dylan według Anglików z New Musical Express zajął dopiero 45 miejsce, a według połowy wszystkich rankingów (np. Spin, Pitchfork Media) w ogóle nie mieści się na liście najlepszych płyt 2006.Oczywiście gazety płacą za zbyt subiektywne wybory prestiżem - np. gdy z Village Voice wycofał się Robert Christgau, ilość głosujących w Pazz & Jop 2006 krytyków zmalała o połowę. Z kolei zasłużony Melody Maker zanim zniknął z rynku, płytą roku wybrał "Head Music" Suede i faworyzował tylko brit poopowe kapele (jak Travis). Co ciekawe, ten sam melody Maker był kiedyś opiniotwórczy - jako pierwszy odkrył Tindersticks i Portishead. W odkrywaniu wychodził nawet poza brytyjski krąg kulturowy - płytą roku uznawał debiuty The Young Gods czy Sugarcubes, wyróżniał też Einsturzende Neubauten i Laibach.
    Andrzej (11 lutego 2007)
  • to tak jak w tvp widzisz reklamy i one najczęściej zachwalają rzeczy produkowane w polsce, a nigdy niedostępne w polsce
    mz (10 lutego 2007)
  • swiadczy to o tym ze plyty rem sy i pixies ruchaja the smiths jak chca.
    em c, wierny fan pitchfork, pfff (10 lutego 2007)
  • troche się z andrzejem zgodzę. pitchfork ma sonic youth, r.e.m. czy pixies wyżej na swojej liście od smiths czy joy division, ale to jeszcze nie świadczy o ocenianiu muzyki pod względem ktęgu kulturowego czy etnicznego bo to tylko kwestia miejsc w pierwszej dziesiątce. w nme na listach nie na przykład prawie w ogóle amerykańskich zespołów
    mailman (10 lutego 2007)
  • lajner nagrał nielega o nazwie mezo?
    Low (10 lutego 2007)
  • zamiast landrynek polecam 2 nielegale Lajnera "Mezo" i "Słowem" - działają przeczyszczająco na mózgi i może nawet pomogą zrozumieć na czym polega rachunek błędów i teoria dystrybucji?
    Andrzej (10 lutego 2007)
  • >najlepsze są te białeaaaaaaaaaa samobój. wróć, wycofujemy się z landrynek za dużo kolorów
    szaweł tajgerbaum (10 lutego 2007)
  • tak, to jest ten moment, jeszcze nie jest za późno! pchnijmy ten wątek w rejony landrynek zanim Andrew zacznie określać nasze pochodzenie na podstawie nicków i za pomocą metod statystycznych obiektywnie wytłumaczy kto zlecił zamach na papieża i dlaczego był to Murzynnajlepsze są te białe, migdałowe
    szaweł tajgerbaum (10 lutego 2007)
  • "Meza uznawano wtedy najlepszym storyellerem w Polsce od czasu Kazika"jesteś mi krewny za landrynkie, którą połknąłem krztusząc się ze śmiechu
    gów daddy (10 lutego 2007)
  • Panie Andrzeju-Mezo i freestyle-bylem na"występie"owego i lokalne hip-hop'owe zespoły wypadły lepiej od niego(a było to na początku jego"kariery")-Mezo od samego początku był mierny a single"Aniele"i następne tylko potwierdziły co go tak naprawde interesuje-kasa kasa kasa Większośc recęzętów to towarzystwo wzajemnej adoracji-pieprze Wasze recęzje sam oceniam co jest dobre a co złe-bo gdy kilku kolesi z"branzy"zmówi się to mogą wypromowac wszystko i z najwiekszej kupy zrobic super płyte i wydarzenie tak działo się nie raz zaruwno w Polsce jak i na świecie.
    Jaksy draksy (10 lutego 2007)
  • ale ja lubię odpierać anonimowe zarzuty bez pokrycia słowami "ja tak o tym nie myślę" + uzasadnienie:-)kuba - cieszę się, że przypomniałeś że chodzi o najbardziej opiniotwórcze magazyny - czyli takie, które są najczęściej cytowane. bo np. Billboard do takich nie należy.Współczynnik cytowania też można obiektywnie zmierzyć, np. w instytutach naukowych na podstawie cytowań w publikacjach z listy filadelfijskiej mierzy się wartość prac naukowych.
    Andrzej (10 lutego 2007)
  • "Książka opisuje najważniejszych artystów w historii (fakty, cytaty) ale z perspektywy krytyków - od Steely Dan i Boba Marleya aż po Kanye Westa i Arctic Monkeys. Są wniej także polskie akcenty. Zawiera kilkaset rankingów (na najlepsze albumy i single roku) z lat 1971-2006 według 30 najbardziej opiniotwórczych magazynów z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych - obok New Musical Express, Rolling Stone'a i The Wire aż po hiphopowe listy The Source czy Vibe."Więc chyba Andrzej Buda nikogo nie oszukuje, czy mi się wydaje?
    kuba (10 lutego 2007)
  • czy Zosia jest pierwszą osobą która się zreflektowała? Zosiu *uściski*.
    borys d (10 lutego 2007)
  • ale co to za historia z odpieraniem każdego zarzutu o x formułką "ja tak o x nie myślę". kogo to obchodzi i co zmienia.
    Christina Guilera (10 lutego 2007)
  • szafi - ja tak o swoim recenzowaniu Meza nie myślę, bo zdanie że płyta osiągnęła wysoki nakład przed wydaniem trzeciego singla całkowicie wyrwałeś z kontekstu. Otóż zanim Mez wydał ów trzeci singiel (a był to Aniele), między majem a grudniem 2003 jego płyta "Mezokracja" była bardzo wysoko oceniana m.in. przez Druha Sławka czy Jakuzę z hip-hop.pl, którzy doceniali jej trueschoolowy charakter - bo Meza uznawano wtedy najlepszym storyellerem w Polsce od czasu Kazika. Także freestyle Meza wzbudził uznanie m.in. u Duże Pe czy OSTR, z którymi rymował na wolno w swojej audycji wychodząc z tych przyjacielskich pojedynków zwycięsko - vide bardzo zabawne dissy na Dioxa. Wszystko zmieniło się po trzecim teledysku "Aniele", kiedy dotychczasowemu trueschoolowcowi przypięto łatkę hiphopolo. W recenzji podkreślam tylko, że większość nakładu "Mezokracji" sprzedano jeszcze przed wydaniem "Aniele" na singlu, co dowodzi, że Meza tak naprawdę kupowała wtedy trueschoolowa publiczność - obok Łony, z którym zesztą Mez bardzo się przyjaźnił. dzięki temu "odkłamałem" trochę etykietkę jaką dla Meza niesłusznie przykleili dziennikarze dyletanci. Zresztą Mez pokazał klasę następnym singlem "Panczlajner", gdzie zmiażdżył Numera Raza z WFD. I o to chodzi:-)
    Andrzej (10 lutego 2007)
  • ej, ale jest taka sprawa. bo widze ze przyszedl do nas pan andrzej. ktory jest jednoczesnie pasjonatem zydowskiego spisku w krytyce muzycznej jak rowniez zwolennikiem pogladu, wedlug ktorego w ogole dziennikarze oceniajac plyty kieruja sie swoim i artysty 'pochodzeniem etnicznym'(wtf?) i plyty spoza danego 'kregu kulturowego' (hihi) sa niezrozumiale dla kogos z tego 'kregu'. poza tym pan andrzej stosuje metody statystyczne w wartosciowaniu plyt i nazywa to obiektywizmem, a jako grupe badanych wybiera dziennikarzy nme i innych poczytnych ulotek reklamowych. w ogole ktos ogarnia to?krotko mowiac przestancie dyskutowac z panem andrzejem na powaznie. przeciez to tak jak udowadnianie fanom rubika ze rubik jest chujowy. poza tym to barwna postac, dostarcza wesolosci:> to juz jest sam humor, bo nie sadze zeby jego ksiazka dotarla do jakichs szerokich mas i mogla narobic szkod. pozdrawiam panie andrzeju z mojego kregu kulturowego!:>
    z (10 lutego 2007)
  • poza tym recki które Pan umieścił na własnej stronie - zdradzają pańskie podejście: oceniam wysoko meza (wtf?) ponieważ przed wydaniem 3 singla płyta osiągneła nakład ponad 20 tys. egz.psu na budę takie recenzowanie!
    szafi (10 lutego 2007)
  • Naprawdę, nie ma czego zazdrościć. Nie lubię samozwańczych krytyków, a należysz do nich. Nie kierowałeś się przy doborze płyt własnym gustem, komparatystyką z innymi, dziejowymi płytami w historii muzyki, nie kierowałeś się też ich znaczeniem artystycznym. Jedyne kryterium jakie przyjąłeś to rankingi płyt w poczytnych magazynach, co jest głownym błędem w konstrukcji tej książki - w Empiku powinna leżec na dziale socjologia, ale jako, że na okładce jest napisane: "muzyka" pewnie powędruje do działu "muzyka rozrywkowa". Na koniec mała recezja koncepcji tej książki:plusy:wartość poznawcza - ludzie, którzy nie wiedzieli, że istnieją takie zespoły jak Beatles, Hendrix, Sex Pistols, Joy Division czy Oasis sięgną po nagrania tych grup,wartość chronologiczna - przyporzadkowanie artystów dekadomwartość socjologiczna - zebranie głosów osób zasiadających w redakcjach najbardziej poczytnych magazynów, które piszą o muzyceminusy:kierowanie się etnicznym pochodzeniem redaktorów - poza lekkim zabarwieniem ksebofobicznym obecnie takie podejście nie ma racji bytu. W każdej chwili, wpisując słowo: "muzyka" w wyszukiwarce w róznych językach możesz dotrzeć do zespołów z drugiej strony globubrak własnej oceny estetyki płyt z rankingu - bardzo mozliwe, że nawet nie słyszałeś płyt, o których piszesz. To dość dziwna praktyka, bo przecież każdy z nas mógłby przeczytać recenzje najlepiej ocenianych przez krytyków książek na przestrzeni lat, co wcale nie oznacza, że będzie literaturoznawcą. Z muzyką jest podobnie. To, że krytycy uwzględnili te płyty w swoich rankingach nie znaczy, że nie ominęli tych bardziej istotnych. Fakt, że zebrałeś ich oceny wcale nie znaczy, że je słyszałeś. Badania statystyczne nie zmierzą wartości muzyki. Socjologia to nie historia sztuki.To moja ostatnia wypowiedź w tym temacie. Nie zrozum mnie źle, dobrze Ci życze, ale pisanie książek to odpowiedzialna sprawa i musisz być przygotowany na krytykę. Jesli nie zaznaczyłeś w swojej książce metody, jaką się posłużyłeś możesz wprowadzić wiele osób w błąd. Bo posłużyłeś się METODĄ, co jest podejściem typowo socjologicznym. A w pisaniu nt. sztuki nie o słupki słuchalności/czytalności/oglądalności przecież chodzi. Uszanuj to, że nie napisałem, że "cię za przeproszeniem popierdoliło", ani nie wyśmiałem jak inni, a poświęciłem trochę czasu, by ogarnąć to zjawisko. To nie zazdrość, to chęć pomocy, bo pewnie na jednej książce nie poprzestaniesz.
    wyjebany (w kosmos) przez wyjebanych (10 lutego 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)