INNE - FORUM

the doors

17 grudnia 2006

Wg mnie "Riders on a storm" i "L.A. woman" genialne. Jak postrzegacie postać Morrisona?

Paulinka
  • muza ok ale jak słyszę grafomańskie teksty m. no to słabo
    corc (21 grudnia 2006)
  • break on through bosi niesamowicie, ale w sumie juz nie słucham doorsów natenczas moze wrócę do nich za lat wiele - w niedziele byłem w kościele
    Jan (20 grudnia 2006)
  • sygnal odebranyco trzeba zaczynamy podgrzewac
    Doktur_Szatan (20 grudnia 2006)
  • dokturze szatunu, ja na przykład wolę the eagles od joy division.
    palczak90 (20 grudnia 2006)
  • jestescie kurwa smieszni.i ze jedno "break on through",sorry,odpadlem.
    dys (20 grudnia 2006)
  • doorsi byli inspiracją dla wielu większych od siebie tworów i wykonawców więc za to wielkie dzięki.ale jedno 'break on through' nie jest w stanie mnie do nich przekonać.a już napewno nie do geniuszu jima.
    insect (20 grudnia 2006)
  • ich wkład w muzykę był mniej więcej taki jak mój
    Pan Teofil z osiedla "Kruki Wielkie" (19 grudnia 2006)
  • no dobra, ale zajebistość "break on through (to the other side)" raczej nie podlega dyskusji. jeden z najbardziej killerskich openerów w historii, wcielone bossowstwo.
    c-u (19 grudnia 2006)
  • jim to flet a jego muza to siano
    bias (19 grudnia 2006)
  • Troche nie wiem o co halo - tzn o co halo z pretensjami...Muzycznie przede wszystkim patenty gitarowe + bas na klawiszu... Ale faktycznie to nie pionieryzm a'la LZ.Tekstowo bardzo dobrze - wliczajac tomiki wierszy Morrisona, ktore sa swietne i dowodza, ze mial calkiem pokazna intuizje kulturoznawczo/antropologiczna (momentami rzuca mysli rodem z Rolanda Barthesa).No, ale najwazniejszy jest etos - rock'n'roll nie mial byc techniczna masturbacja i dlatego sluchacie Joy Division, czy The Smiths, a nie The Eagles i dziekujecie aniolowi strozowi za 76 i 77 rok - nie?A kto wiecej dla etosu rockmana-artysty zrobil jak nie Morrison... Sa drawbacki w postaci brudnych nastolatkow z naszywkami i przetluszczonymi wlosami, ktorzy tez ten etos lykaja, ale czy to wina Morrisona?Ergo IMHO generalnie rownie wazna opcja co i wszystkie legendy, bo nosna imagowo, a w rock'n'rollu jednak chodzi i o to. O palenie gitary (JH), o szluga w kaciku ust (Slash), o bicie w gitare od niechcenia (Richards). Takie zachowania to znaki ikoniczne w koncu... nie?
    Doktur_Szatan (19 grudnia 2006)
  • ale ej,mówimy o tym jacy doprawdy są czy raczej jak daleko-szeroko-głęboko [hiiiiigh,wideeee uooooooooo ooooo] weszli w historię?bo jak o butach mowa,to fakt-baaaardzo zasłużeni.tylko jakby no...no czy słusznie?
    insect (19 grudnia 2006)
  • Z Doors podobna sprawa jak z Deep Purple - wielcy w swoim "złotym okresie", maluczcy po śmierci Jima. Na ich szczęście nikt dziś o pośmiertnych płytach nie pamięta, a i dokonania Doors Of The 21st Century wiele nie zmienią.A czy nie mieli wkładu w muzykę? Subiektywnie rzecz ujmując: bez nich nie byłoby pewnie Pati Smith czy Toma Waitsa. a to już sporo.
    zi (18 grudnia 2006)
  • Ja się nie zgadzam. Ja uważam że. The Doors bardzo dobre. Dobre bardzo. Raiders on the Storm wymiata bezsprzecznie. Pierwsza płyta wymiata tysz. Dobre. Bardzo dobre.
    Jan (18 grudnia 2006)
  • ppp-to błąd i to spory,na niekorzyść the who.bo doorsi to nic wielkiego poza przypinką odrealnionego-miej fazę po dragach na scenie a też Cię uboszczą-Jima.
    insect (18 grudnia 2006)
  • Zajebiste kawałki mieli aczkolwiek zdaje mi sie że nie popchneli muzyki do przodu a przynajmiej nie w takim stopniu jak sie im to powszechnie przypisuje still byli bossami ale w tamtych czasach roiło sie od bossostwa w muzyce .Morrison jeden z najcharyzmatyczniejszych woikalistów wszechczasów i podobno teksciarz nieżły choć sie niezagłebiałem szczerze mówiąc w warstwe liryczna podczas obcowania z ich best offem .ps pytanie do fachowców które płyty najlepsze itd bo za best offami nie przepadam
    Cook (18 grudnia 2006)
  • mi sie zawsze the doors z the who myli.
    ppp (18 grudnia 2006)
  • Najbardziej przeceniany zespol w historii rocka?
    koniu (18 grudnia 2006)
  • dla mnie jedna z postaci o której nie dyskutuje gdyż mam do niej stosunek zbyt emocjonalny. dla mnie morrisson to geniusz w czystej postaci.
    camel (17 grudnia 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)