INNE - FORUM

Asobi seksu (+NBA)

15 grudnia 2006

Asobi Seksu, mizu, na milion procent zabiore ze soba ten kawalek do Japonii. dajcie jakies linki, zeby mogl o nich poczytac wiecej.

bigos
  • > 3-2 Miami (Mourning/Tim Hardaway/Majerle/Terry Porter)się oglądało te playoffy na dsfie wiadomo. houston od obręczy w ostatniej sekundzie piątego meczu, zajebiste. ale kto im tam menadżerował po tym sezonie. ta drużyna kadrowo zjebała najbardziej w całym nba
    mz (19 grudnia 2006)
  • nie zgodzę się z tezą na temat francisa. wszystkie statystyki pokazują, że knicks grają najlepiej jeśli marbury ALBO francis grają na pg. jedyna słuszna opcja na starting sg to crawford, chociaż dostrzegam przypadkowy makiawelizm decyzji thomasa o wpuszczaniu go z ławy - średnia 25 pktów w 25 minut przez kilka meczy z rzędu (+ ok 5 asyst, 3 zbiórki, 2 przechwyty i prawie 0 strat) piechotą nie chodzi. curry BĘDZIE świetny jak schudnie. chociaż 15-20 funtów. frye, lee, robinson mają potencjał a richardson gra w kratkę - nic nowego, w suns też tak grał, ale tam był 6ciu wymiataczy (przede wszystkim był tam nash) w sumie i nie było tego tak widać przy kolejnych rekordach punktowych run'n'gun i długim pasmie zwycięstw. generalnie knicks z thomasem w roli trenera i gm nie mają jak dla mnie przyszłości. thomas ma zastanawiająco pokrętne metody na forsowanie swoich cokolwiek zagadkowych strategii i jest cienki z ekonomii.tyronne lue był cienki na the answer bo dopiero skończył szkołę (w sumie mogłem tu nieco nadużyć, ale był we właściwym wieku anyway). wyrobił sie w atlancie i raczej nie wieszałbym już na nim psów. iverson ma pecha do wszystkiego, od kolegów, przez trenerów, po kontuzje. gdyby za czasów browna w philly dokopsać mu JEDNEGO konkretnego postplayera, miałby ze 2 pierścionki już. teraz będzie schodził powoli do obecnego statusu finleya - może i rokująco, ale jaka z tego satysfakcja dla gościa który za każdym razem wychodzi na parkiet jak na wojnę (może ostatnio mniej, ale każdy chyba by się zirytował w jego sytuacji) z misją wygrania jej w pojedynkę.perkins ze składu pacers, po którym przejechali sprewell, camby i johnson z kolegami (bo nie ukrywajmy - ten tercet był motorem posezonowej masakry jaką knicks zaczęli od malowniczego wyeliminowania heat), ma na imię sam a nie carl. w sumie ten skład ny był bardzo dobry i bez kontuzji mogliby powalczyć ze spurs o biżuterię, ale i tak najlepsze lata to 1993-95. fanatyzm spike'a lee był wtedy jak najbardziej uzasadniony.nawiasem mówiąc, reggie był, jest i będzie numero uno. 2560 trójek na prawie 40% skuteczności przez bite 18 lat w jednym teamie. bite my ass.
    s8n (19 grudnia 2006)
  • "metodyczni w ataku, groźni w obronie, agresywni fizycznie""siłą Ewinga jest ciężka praca i oddanie grze"***mam taką fajną książkę, gdzie podpisy pod zdjęciami są klasyką stylu lat 60***mój revival NYK wygląda tak: "finał w błocie" (1994) był niefajny, zapamiętałem głównie Cassella, który jako szczyl i debiutant napsuł sporo krwi***o wiele większym sentymentem darzę "dziwny sezon" (1999), w którym NYK z ósmego miejsca w play-off dotarli do finału pokonując po drodze:3-2 Miami (Mourning/Tim Hardaway/Majerle/Terry Porter)4-0 Atlantę (Smith/Blaylock/Mutombo)4-2 Indianę (Miller/"chore kolana holender" Smits/Rose/ryży Mullin/Carl "stary dziad" Perkins)***wszystkie te nazwiska brzmią dziś dla mnie legendarnie***ówcześni "legendarni" NYK: Ewing (który akurat się nie nagrał); Sprewell, Houston, Larry Johnson, Camby, Ward, Childs, Kurt Thomas, Herb Williams (sprawiający wrażenie, jakby miał zaraz umrzeć na parkiecie), czy nawet wyjątkowy drewniak - Chris Dudley***do grona twardzieli NYK chętnie zaliczam Terry'ego Cummingsa (grał tam przez chwilę sezon wcześniej) oraz Charlesa Oakleya (wymieniony za Camby'ego)***w ogóle tamten sezon był git; rookies: Paul Pierce; Jason Williams - pierwszy biały, który grał jak czarny; Vince Carter; niejaki A.C. Green (Dallas) zaliczył 1000 występ z rzędu***albo ówczesna pierwsza piątka Lakers (jak byśmy ich tam nie lubili): Shaq, Kobe, Rodman, Glen Rice, Derek Harper***w ramach remanentu: Ben Wallace może się schować ze swoimi 27 zbiórkami, Chamberlain miał ich 55. Niby to nie ta sama koszykówka, ale przy zeszłorocznej 80 Kobego Wallace musi zapracować przynajmniej na 40
    mat (19 grudnia 2006)
  • Allen wymiata całkiem - jak dla mnie klasyka antypozerstwa, niezrównany na obwodzie, jeszcze megaskuteczność w wolnych. spike lee miał do niego nosa, obsadzając go w roli Jesus'a Shuttlesworth'a w swoim filmie "He Hot Game", gdzie Ray patrzył z byka na denzela washingtona - swojego ekranowego ojca. kojarzę jeszcze stamtąd Rica Foxa w dupnej roli zaliczacza trzęsących tyłkami Mulatek
    LiftDriver (18 grudnia 2006)
  • kurcze no iverson to tez moj idol maxymalny, nie wiem chyba ze wzgledu tego ze moglem sie z nim identyfikowac jesli chodzi o wzrost :) mam nadzieje ze trafi do minesoty i z garnetem powalcza jeszcze o cos, bo garneta mi rownie mocno zal jak allena, dobry chlopak tylko zawsze mial w druzynie samych cieniasow a wiadomo ze samotnie to sie mistrzostwa nie zdobedzie.
    i c888 (18 grudnia 2006)
  • >Pozatym 3000zł to tez jest dosyc sporo döa mnie.wiadomo że ja również nie dysponuje taką kasą, ale 3 tysie za trzymieasięczną wycieczkę przez pół globusa to jak dla mnie nie jest dużo
    tygrysia maska (18 grudnia 2006)
  • no no gamonie, milo sie czytalo te wspominki.. kurde, moment jak noculak krzyczal "MVP! MVP!" to jest dla mnie apogeum doznawania przy iversonie - czasy liceum i obsesja na jego punkcie: nasladowanie ruchow, rzutu, zachowania na boisku, itd. wogle cale te playoffy to chyba byl szczyt kariery ivera, jak walczyli z bucks i ray allen powiedzial, ze beda go faulami zatrzymywac, a on i tak po 40pkt rzucal i wygrali.. i jak przed finalami pokazali grafik ile ma kontuzji na calym ciele, ponad 20 bylo. teraz to koles jest juz legenda - 11 sezon w nba ze srednia 28.1 i nadal bez miszcza.. lezka sie w oku kreci. dlatego wazne jest gdzie treraz pojdzie. ja bym go widzial z garnettem w minnesocie, albo piercem w bostonie, ew. do mlodych wilkow do chicago (nocioni - hinrich - deng) - fajnie graja widzialem.. no bo do najlepszych druzyn to juz go nie wezma raczej, zreszta oni maja swoje gwiazdy..
    g (18 grudnia 2006)
  • he he***i o to mnie chodziło "Asobi seksu (+NBA)" - piękny wątek***skoro emocje już opadły, jak obstawiacie, gdzie trafi AI?***i jeszcze z innej beczki; Ben Wallace w piątek zebrał 27 piłek, czy to jest już jakiś rekord?
    mat (18 grudnia 2006)
  • tygrysia maska- no własnie, trzeba tam miec ze 100zl dziennie na luzaku. Pozatym 3000zł to tez jest dosyc sporo döa mnie. Jak ja jade na wakacje w Europe to w ciagu miesiaca zjezdzam pol Balkan i wydaje 600 zł maxymalnie....
    i c888 (18 grudnia 2006)
  • Najczęściej takie masowe, chaotyczne bójki zaczynają się po celowym faulu podczas kontrataku. Sam grałem w koszykówkę, wprawdzie nie w NBA, ale na średnio-amatorskim poziomie więc doskonale rozumiem ten mechanizm.Swego czasu też była bójka między właśnie Knicks a Heat bodajże. Faul był podobny, czyli chamskie wyrzucenie zawodnika na fotoreporterów. Choć Carmelo jest mięczakiem to wiem jakie emocje w nim grały podczas tego ciosu. Jego kolega z drużyny został chamsko sfaulowany i z tego się takie bójki biorą. Nie myślisz o niczym, tylko chcesz wymierzyć sprawiedliwość bo twój partner został po chamsku zatrzymany.Zresztą proszę sobie obejrzeć sytuację jak Del Horno staranował Messiego. Albo jak Rooney dostał czerwoną z Portugalią. Tam też na początku była walka o piłkę, szamotanina i adrenalina rosła bardzo. No i wiadomo, że jak adrenalina rośnie to prymitywny męski gatunek zazwyczaj rozwiązuje to strzałem w ryj albo podobnym zagraniem.W psychologa się zabawiłem jak widzę. No ale luz, to właśnie tak działa.
    KGB (17 grudnia 2006)
  • http://www.youtube.com/watch?v=KqcyduAlJas&NR 1:57 tego filmiku = NIE WIERZĘ
    17 (17 grudnia 2006)
  • http://www.youtube.com/watch?v=FoynaU7M1k8 się trochę pobili
    17 (17 grudnia 2006)
  • A tak w ogóle to miał ktoś fazę na numery zawodników? Ja znałem numery wszystkich przez długi czas. Pamieętam, że jak Wilkins przechodził z Clippers do Bostonu to zmienił sobie numer z 21 na 12 i strasznie mi się podobała jego pomysłowość.
    KGB (17 grudnia 2006)
  • BJ w tym momencie specjalnie padł na ziemię i w ten sposób zaczął świętować jeszcze nie wiadomo czy celny rzut. Tak na plecy jakoś się przewrócił. Pamiętny moment.
    KGB (17 grudnia 2006)
  • Derek Harper tak zrobił raz po swoim rzucie ale to nie była ostatnia akcja meczu
    mz (17 grudnia 2006)
  • co do legendy wokół ostatniej akcji szóstego meczu (dokładnie: ostatniej w ataku bulls) finału 1993 - idzie to,jak wiadomo: pippen, oddanie piłki do granta pod kosz - ten na obwód do paxona,który 3 sek. przed końcem składa się do rzutu - i teraz najważniejsze: jeszcze zanim paxon wypuszcza piłkę, bj armstrong, stojący po prawej stronie boiska podnosi ręce do góry, odwraca się chyba nawet tyłem do akcji i idzie w kierunku ławki rezerwowych z tymi podniesionymi rękami. dla mnie klasyk
    naphta (17 grudnia 2006)
  • a heroiczna walka chicago w play off 1994 - bez Jordana? w drugiej serii grali z knicks, Pippen na butach miał 4-peat,ale to i tak nie pomogło.Nie da sie zapomniec tamtych meczów. grali naprawde zajebiscie, bez MJ pokazali, jak dobra byli druzyna ..
    bgsh (17 grudnia 2006)
  • akcja Paxsona za trzy punkty sni mi sie po nocach. biedny Barkley, wybitny a mistrzowskiego pierscienia nie miał i on juz wie ze cos spieprzył...
    PK (16 grudnia 2006)
  • >Jeszcze pierwszy mecz finału Sixers Lakers jak The Answer szalał i Noculak się podniecił i zaczął krzyczeć M-V-P. doznałem po tej trójczynie Iversona byłem bliski płaczu ze wzruszenia, choć ze mnie laik w temacie + kułem wtedy do egzaminów na studia nocamia finały z Portland i Phoenix pamiętam doskonale, choć fanatykiem nigdy się nie stałem i się nie znam, aczkolwiek te mecze były wręcz porywające
    borys d (16 grudnia 2006)
  • niezorientowani nie wiedza,że temat się zamienił w koszykarski,proponuję zatem zmiane nazwy watku na Asobi Seksu+NBAcos Miami cienko przędzie,mistrz a 50 % nawet nie ma...w sumie jak Shaq nie grał w zeszłym sezonie z powodu kontuzji to tez im w kratkę szło(sam Zo nie wystarcza,a i przecież po chorobie wrócił)
    kacperski (16 grudnia 2006)
  • "larrego browna nie ma juz na lawce knicks, teraz trenerem jest Isiah Thomas. moze sie czepiam."no to uszła ze mnie trochę nadzieja."A z chwilą przyjścia młodziaków niestety zrobił się teatrzyk. Moda na gangsterkę, tatuaże, chusty na głowach podczas konferencji. Mecze często polegały na tym kto zrobi bardziej wypasionego full wypas wsada. Mi to już nie odpowiadało za bardzo."tak, to fakt.tyrone lue klasyczna pała. najbardziej wkurwiający zadaniowiec jakiego można sobie wyobrazić. tajna broń latal za tym iversonem kurwa jak motorek i i tak nic nie wskórał. ten mecz tyrone'a lue to do hall of shame :>
    mz (16 grudnia 2006)
  • Pewnie, że najważniejsza kwestia a propos odbierania NBA to nasz wiek. Zarywało się noce podczas finałów a potem przysypiało na plastyce.Najlepszy mecz to ostatni mecz finałów 1993 Chicago - Phoenix.Tyle zwrotów akcji tam było, że chyba nigdy już taki mecz się nie zdarzy. Chicago grało chyba 7 minut bez jakiegokolwiek punktu. A potem ten zryw w końcówce.A z chwilą przyjścia młodziaków niestety zrobił się teatrzyk. Moda na gangsterkę, tatuaże, chusty na głowach podczas konferencji. Mecze często polegały na tym kto zrobi bardziej wypasionego full wypas wsada. Mi to już nie odpowiadało za bardzo.A pierwszy mecz Lakersów z Sixers zajebisty był. Pamiętam, że strasznie zjebał taki frajer z LA co się chyba Tyrone Lou nazywał. To dlatego Iverson miał tyle rzutów w końcówce bo Tyrone wszystkie piłki wyrzucał za boisko albo walił zamiast do kosza to w tablicę. Szkoda tylko, że następne cztery mecze były już dla Lakersów których nie sposób było lubić.
    KGB (16 grudnia 2006)
  • >no i larry brown. teraz może być już tylko lepiej.larrego browna nie ma juz na lawce knicks, teraz trenerem jest Isiah Thomas. moze sie czepiam.
    kblau (16 grudnia 2006)
  • (doznanie negatywne - Reggie Miller wtedy z Knicksami w ostatniej minucie co się stało się)
    mz (16 grudnia 2006)
  • wiesz co kwestia klimatu - początki NBA w Polsce: sobota TVP2, Szaranowicz ze swoimi pivotami i resztą olskulowych terminów typu dwutakt, skróty z 2.5 kwarty i 1.5 kwarty na żywo, klasyczne przerywniki z Kermitem, dzieci na podwórkach I love this game, no i my byliśmy młodsiIverson gdyby wtedy grał byłby tak samo klasyczny albo bardziej bo jest bogiemnajpiękniejsze momenty, które ja pamiętam to Jordan w finałach po powrocie - jak podał do Kerra w ostatnich sekundach, albo jak Russella w finale z Utah zostawił na glebie i trafił, albo jak w tej smaej serii w ostatnich sekundach przechwyt punkty. Te finały z Portland, Phoenix za słabo pamiętam, ale też genialne były. Jeszcze pierwszy mecz finału Sixers Lakers jak The Answer szalał i Noculak się podniecił i zaczął krzyczeć M-V-P. doznałem
    mz (16 grudnia 2006)
  • Najpiękniejszy moment jaki w NBA widziałem to ten jak Jordan przełożył sobie piłkę z prawej ręki do lewej i trafił. Nie musiał tego robić bo miał pusty kosz przed sobą.Kiedyś w ogóle byli ciekawi gracze. Barkley, Jordan, Rodman, Drexler, Ewing, Kemp czy jeszcze paru innych. Z chwilą przyjścia Carterów i Iversonów jakoś tak słabiej się zrobiło.
    KGB (16 grudnia 2006)
  • nba nie ma już dla mnie takiego klimatu od kiedy knicksi cieniują. banda gwiazdorów jebanych. i marbury też gwiazdor ale na pewno nie samolubny, jak on ich rozprowadza, tylko pudłują te beje. tak czy siak jest potencjał na fajną drużynę: crawford, kontuzjowany (chyba) frye, quentin dobry, marbury, kontuzjowany francis, świetny curry. no i larry brown. teraz może być już tylko lepiej.druga część sezonu będzie odrodzeniem tej wspaniałej drużyny.zarzut wobec greka rozumiem o bycie nie na bieżąco - ale to chyba nie chodziło o news gorący w tej recce tylko informację w kontekście ostatnich paru chudych lat.
    mz (16 grudnia 2006)
  • no,po lockoucie skonczyl sie postmodernizm.
    dys (15 grudnia 2006)
  • http://www.youtube.com/watch?v=zIpiM6ExkRI obczajcie to w całości ludzie
    17 (15 grudnia 2006)
  • w latach 93-98 nagrywałem każdy mecz all-stars (ok, wiem ze to nie jest szczyt fanatyzmu, ale czytałem tez pisma o koszykowce), potem samo przeszło - odejscie Jordana, choc go nie lubiłem, na pewno na to wpłynęło, dzis nie umiałbym wymienic nawet najlepszej piatki sezonu, nie mowiac o tym, ze stracilem rachube, kto kiedy mistrza zdobył
    PK (15 grudnia 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)