INNE - FORUM

Asobi seksu (+NBA)

15 grudnia 2006

Asobi Seksu, mizu, na milion procent zabiore ze soba ten kawalek do Japonii. dajcie jakies linki, zeby mogl o nich poczytac wiecej.

bigos
  • Kobe Bryant sam meczu nie wygra? Jeśli nie on, to tym bardziej jego drużyna. I tak jeszcze wierze, że coś im sie jeszcze uda. ps. Barbosa mnie strasznie wkurza, cos ma takiego w sobie, ze nie moge na niego patrzec.
    Demian (25 kwietnia 2007)
  • Suns 126, Lakers 98: kobe chyba juz nie wierzy, odrodzenie back in L.A. jest tu potrzebne panowie! (czy tylko mnie barbosa mnie wnerwia wiesniactwem?) Raptors 89, Nets 83: carter 8/24, kidd 5/14, jeff 4/16 - wtf?? Bulls 107, Heat 89 - mlodziaki pojechaly na skutecznosci 55.1% (43/78) za dwa i 64.7% (11/17) za trzy - wow.
    g (25 kwietnia 2007)
  • dla fanów Miami: w zeszłym roku Dallas też prowadziło 2-0 dla fanów NJ: "oh my Bosh"
    mat (25 kwietnia 2007)
  • ale, włączając złą nutę wieszczą, 2004 - mistrz NBA; 2005 - wicemistrz; 2006 - tylko finał konferencji; 2007 - tylko półfinał konf.? (Chicago albo Miami - nie będzie lekko)
    mat (24 kwietnia 2007)
  • ale lakers mieli szanse. jeszcze do 4 kwarty caly mecz prowadzili i w koncowce pokazali jacy sa spieci - wszystko do bryanta a ten nic nie trafial (chyba z 8 ostatnich rzutow niecelnych), takze ciezko bedzie co do dzisiejszych: T Mac i Yao wymiataja, jak tak dalej pojdzie to skonczyc sie to szybciej - utah narazie nie bardzo ma czym odpowiedziec Detroit jak nie wygra 4:0 to sie zdziwie - team bez slabego punktu
    g (24 kwietnia 2007)
  • Że tak zaofftopuję i powiem na temat pierwszej części tytułu wątku: Asobi Seksu słabe. Albo po prostu chujowe kawałki na Majspejsa wrzucili.
    anredd (23 kwietnia 2007)
  • jeśli dobrze pamiętam to GSW ostatnie 2 mecze w sezonie zasadniczym z Dallas wygrało wiec dzis wcale sie nie zdziwiłem. Davis to ścisła czałówka grajków NBA i jesli dalej bedzie tak napalony na gre to napewno jeszcze cos wygrają. Kobe dzis znow poszalał ale z Phoenix jeden koles nie wygra. Bardzo zal mi Wizards bo spokojnie mogliby ogrywac Cavs gdyby nie kontuzje Agenta 0, i Butlera. A tak to najpewniej dostana ostro.
    hejhej tu enbiej (23 kwietnia 2007)
  • (może jakąś punktację wprowadzimy? 1 pkt. za zwycięzcę pary, 2 lub 3 za trafienie konkretnego wyniku?) –twarowski smokowski, 22/4/2007 00:32 *** fajny pomysł, jestem za: "1 pkt. za zwycięzcę pary, 3 za trafienie konkretnego wyniku"
    mat (23 kwietnia 2007)
  • Warriors 97 Mavs 85 - hahaha, no dobra to 4:1 bedzie
    g (23 kwietnia 2007)
  • no to 4-0 z GSW poszło się .....
    mat (23 kwietnia 2007)
  • a jednak! Iverson z Anthonym ograli właśnie Spurs na wyjeździe - tak trzymać chłopcy. (dzięki ci panie za TNT na sopcaście)
    twarowski smokowski (23 kwietnia 2007)
  • (dzięki)
    17 (22 kwietnia 2007)
  • stawiam na to, ze na sopcascie: http://www.soccer-live.kk.e-wro.pl/NBA.html
    tomek wasko (22 kwietnia 2007)
  • kurcze, gdzie mozna oglądac nba? (poza canal+)
    17 (22 kwietnia 2007)
  • jednak chicago, ale nie przekonali mnie i dalej mysle, ze awansuje miami. fatalne trojki gordona i hinricha - w sumie rzucali 9 razy i ani razu zaden nie trafil. i to moglo byc decydujace, bo przy stanie 72-62 pod koniec 3 kwarty za 3 nie trafil Gordon, a w pierwszej akcji 4 kwarty pudluje hinrich i zamiast +16 mieli +10. w ogole to chicago niesamowicie lamersko dalo sie dojsc dwa razy w 4 kwarcie. z tego 72-62 zrobilo sie 78-76. potem deng (absolutny bohater meczu) zdobyl chyba 5 pkt z rzedu i bulls odskakuja najpierw na 83-78, potem na 86-79, a wreszcie na 92-83 i myslalem ze pozamiatane. niestety miami robi z tego 92-91, ale potem gordon trafia osobiste i jest 94-91 i w akcji meczu wade pudluje za 3. potem faul, nocioni rzuca osobiste i koniec. deng znakomicie, 33 pkt, skutecznosc z gry 14/22 i trafil chyba wszystkie osobiste. gordon na swoim poziomie, ale moglby czasem trafiac za 3. hinrich dno, zlapal szybko faule i tyle sobie pogral shaq w pierwszej polowie nawet gral dobrze, ale lapal faule i zszedl przed koncem wade jak na goscia po kontuzji gral dosc dobrze, ale pelni swojej sprawnosci to on w tych po nie osiagnie raczej ben wallace - zalatwil pare razy shaqa i dzisiaj krol deski - 16 zbiorek w tym 6 ofensywnych. niepoprawnie sie rozpisalem i juz koncze przynudzac, powiem tylko, ze chicago tak nie moze grac, bo ten mecz mogl byc wygrany juz przed 4 kwarta, a POWINIEN byc wygrany na 2 minuty przed koncem, gdy bylo 92-83. w normalnych warunkach przy wyrownanych zespolach taki wynik to jest koniec gry, a tu jeszcze shaq zszedl na 3 minuty przed koncem. ja wiem, ze mlodzi i niedoswiadczeni, ale jak dojdzie do 7 meczu, to bykom beda sie trzesly nogi.
    rzadko tu piszę (22 kwietnia 2007)
  • no nie do końca, raczej tak: dallas - gsw 4:0 jazz - rockets 1:4 spurs - nuggets 2:4 suns - lakers 4:0 pistons - magic 4:1 heat - bulls 4:2 raptors - nets 0:4 cavaliers - wizards 4:0 (może jakąś punktację wprowadzimy? 1 pkt. za zwycięzcę pary, 2 lub 3 za trafienie konkretnego wyniku?)
    twarowski smokowski (22 kwietnia 2007)
  • będzie tak: dallas - gsw 4:0 jazz-rockets 3:4 spurs - nuggets 4:2 suns - lakers 4:2 pistons - magic 4:1 heat - bulls 4:3 raptors - nets 1:4 cavaliers - wizards 4:1
    mz (22 kwietnia 2007)
  • fuck. byłem przekonany, że wszystko jutro się zaczyna, a tu już po dwóch meczach: Nets 96, Raptors 91 Heat 91, Bulls 96
    twarowski smokowski (22 kwietnia 2007)
  • pierwsze zwyciestwo w po 2007 dla new jersey, raptors wygrali tylko ostatnia kwarte. tymczasem po dwoch kwartach chicago 49:46 z miami, gordon i deng razem 31 pkt (czyli wiecej niz shaq + wade), w zbiorkach ben vs shaq 7-5, ale wynik dopiero pod koniec sie pewnie rozstrzygnie
    rzadko tu piszę (21 kwietnia 2007)
  • (wracajac do lakers w phoenix widze sie zaczyna seria, takze 2:0 dla phoenix na poczatku raczej zamknie temat..)
    g (20 kwietnia 2007)
  • poprawka: bez arenasa i butlera washington nie ma zadnych szans, takze: Washington @ Cleveland 0:4
    g (20 kwietnia 2007)
  • jutro wszystko sie zacznie panowie - ostatnia szansa na przedstawienie nam swoich typow, takze serdecznie zapraszam do zabawy :/ tu macie rozklad jazdy (mam nadzieje, ze podzielacie moj entuzjazm): http://www.nba.com/playoffs2007/series/index.html
    g (20 kwietnia 2007)
  • co do lakers to nie zapominal bym o Odomie, ale zgadzam sie ze brakuje im 1,2 naprawde dobrych zawodnikow. takze oczywiscie moze sie skonczyc po 2 pierwszych porazkach, ale moze byc i tak ze 2 pierwsze u siebie wygra L.A. i wtedy wszystko otwarte. (choc jak mowilem watpie zeby nawet przy stanie 3:3 udalo im sie wygrac decydujacy mecz) co do toronto to ja doceniam Bosha i Forda - zajebiste mlodziaki, ale NJ to starzy wyjadacze (Kidd, Carter, Jefferson) i mimo slabej pozycji w zasadniczym powinni sobie poradzic, ale ciekawe bedzie co do chicago - tu moze byc dokladnie odwrotnie, widzialem bullsow sporo razy skroty i raz mecz caly i wygladali na mocnych (hinrich deng gordon - spoko kolesie), choc wade i big daddy zawsze moga im "wybic z glowy" koszykowke co do denver to rozum podpowiada 4:1 (ew. 4:2) dla san antonio, ale serce jest jak zawsze przy allenie.. wiec zostane przy swoim :\
    g (20 kwietnia 2007)
  • http://sport.interia.pl/nba/news/nba-playoffs-na-starcie-czyli-wszyscy-poluja-na-heat,898847,385
    rzadko tu piszę (20 kwietnia 2007)
  • elo! (zostawmy już biednego francisa, mówiąc młodzieżowo: NYK w tym sezonie nie było) *** mały revival se zrobiłem z notek prasowych po sezonie 2006/7, czyli: Ben Wallace w Chicago; nowe/stare piłki; Iverson w Denver; 1000 wygrana Sloana; 50-ki Bryanta; C-Webb w Detroit *** doszło mnie, że spektakularna obniżka mistrzów nie dotyczyła tylko ich, 12 zwycięstw mniej w sezonie zasadniczym zaliczyli również Detroit, o 11 mniej mieli Spurs *** myślę, że warto również powoli zarzucać topik "wschód słabszy od zachodu"; owszem drużyny z czołówki zachodu liczbą zwycięstw biją na głowę czołówkę wschodu; ale, jak drzewiej bywało, nie ma już tak, że drużyny 9-11 z zachodu ze swoim bilansem spokojnie łapałyby się do play-off na wschodzie (środek obu tabel zaczyna się wyrównywać): 2006: Wash 42-40, Ind 41-41, Chi 41-41, Bucks 40-42;___ LAC 47-35, LAL 45-37, Kings 44-38; 2007: NJ 41-41; Wash 41-41, Orl 40-42;___ Denver 45-37, LAL 42-40, GSW 42-40 *** moje ulubione zdanie z Beresiów/Skoczylasów 2006/7: "Nadbiega Nate Robinson, najmniejszy z Knicks, który - gdy innym rozdawali wzrost i rozum - stał w kolejce po waleczność" *** typy na I rundę: Detroit - Orlando 4-1 (fajnie, że Hill se zagra; mniemam, że Detroit jeden mecz oleją) Cavs - Washington 4-2 (emocji, jak w zeszłym roku, nie będzie) Tor - NJ 2-4 (choć nie mam przekonania, może wujek Ciff pomoże, he he) Chi - Miami 4-3 (mocarna powtórka, ale z innym zakończeniem, zdaje mi się) ___ Dallas - GSW 4-0 (najfajniejszy Niemiec od czasów Detlefa) Phoenix - LAL 4-2 (powtórka z rozrywki, z tym, że Phoenix nie będą gonić z 1-3) SA - Denver 4-2 (może rzucającym chłopakom uda się ze dwa mecze wygrać) Houston - Utah 4-3 (nie mam pojęcia, równie dobrze może być w drugą stronę) *** no, to czytam Wasze typy i do usłyszenia w poniedziałek
    mat (20 kwietnia 2007)
  • nie no, ja rozumiem ze bryant jest genialny, ale roznica miedzy lakers a suns jest taka, ze na dzien dzisiejszy lakers to bryant, a phoenix to nie tylko nash. lakersi sa w stanie od swieta pokonac taki zespol jak phoenix, ale czy zrobia to 4 razy w po? mocno watpliwa sprawa. co do innych par, to ja to widze tak: detroit i dallas raczej po 4:0, bez uzasadnienia cleveland sie troche pomeczy, ale przejda po szesciu. toronto - new jersey i chicago - miami to jedyne zagadki na wschodzie. stawiam ze tam wszystko rozstrzygnie sie w 7 meczu, wyjda toronto i miami houston - utah, chyba jednak houston, powiedzmy 4:2. san antonio - denver, tez 4:2 i to jest maks jezeli chodzi o denver w tym roku. potem to dopiero beda pary. phoenix - san antonio i detroit - miami (lub chicago), wow.
    rzadko tu piszę (19 kwietnia 2007)
  • zobaczymy, moim zdaniem bardziej zacieta bedzie walka. spinka koby'ego moze sie udzielic druzynie i wtedy zaczna bronic lepiej - a w ataku bryant jest nie do zatrzymania stary, rzuca 50p. przy zajebistej skutecznosci.. choc racjonalnie patrzac (na papierze) rzeczywiscie phoenix jako druzyna wyglada imponujaco
    g (19 kwietnia 2007)
  • L.A. Lakers @ Phoenix ABC 3:4 (chyba ze kobe wygra to sam, a jest w stanie) –g, 19/4/2007 14:27 przy duzym szczesciu oraz dzieki nieprzewidzanym okolicznosciom (np. kontuzja nasha) lakersi sa w stanie wygrac...jeden mecz. druzyna ktora nie ma obrony i dostaje z ogorami po 115 pkt nie moze wyeliminowac phoenix, ludzie. przeciez nawet gdy kobe rzucal po 50 pkt, to lakersi tez nierzadko przegrywali i nie mowie tu o meczach z dobrymi zespolami. nba to nie nhl i tu takich niespodzianek nie ma. tu jest 4-1 po dluzszym zastanowieniu, seria sie skonczy w phoenix w 5 meczu, nie ma cudow. lakersi maja szczescie, ze w ogole w po sa.
    rzadko tu piszę (19 kwietnia 2007)
  • moje luzne typy do dyskusji: Orlando @ Detroit 0:4 New Jersey @ Toronto 4:2 Miami @ Chicago (najwieksza zagadka) 3:4/4:3 Utah @ Houston 2:4 Washington @ Cleveland 3:4 Golden State @ Dallas 0:4 L.A. Lakers @ Phoenix ABC 3:4 (chyba ze kobe wygra to sam, a jest w stanie) Denver @ San Antonio 4:3 (wiem wiem, ze duncan, parker i gino, ale iverson z melo maja ich skarcic)
    g (19 kwietnia 2007)
  • nie no gamoniu, wcale nie tak bardzo ironicznie bylo.. wkoncu z francisem niby mieli racje bo cieniuje jak gra. mat: na wydziale - 1,5 komputera na 100 studentow ale jakos sobie radze
    g (19 kwietnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)