INNE - FORUM
Asobi seksu (+NBA)
15 grudnia 2006Asobi Seksu, mizu, na milion procent zabiore ze soba ten kawalek do Japonii. dajcie jakies linki, zeby mogl o nich poczytac wiecej.
-
denver sie rozkrecaja ale i tak razem z houston moga miec problem z wejsciem do playoffs, cholera jednak sila tej konferencji ze maja swietny bilans a tu kurde spurs, lakers, phoenix, neorleans, utah, dallas - fuck. ale a.i. wymiata z melo niezle.
gr-ek (13 lutego 2008) -
http://sport.onet.pl/0,0,77420,21,1,0,1,fotoreportaz.html
darw (11 lutego 2008) -
no wlasnie nie kumam po kiego wala oddawali kapono, mieli by kolesia wchodzacego z lawki, ktory jak sie zdarzy kontuzja moze bez strachu grac w pierwszej 5. j will - kwestia sporna, trzymam sie zdania ze odrodzenie jest mozliwe przy dobrej postawie kolegow. choc przyznam ze mlodzienczego entuzjazmu juz nie ma tyle co pare lat temu.
gr-ek (7 lutego 2008) -
Tu nie idzie tylko o podstawowych grających na obwodzie. Zobacz sobie Toronto tam taki Kapono(czy House w Bostonie) wchodzi zwykle z ławki i te dwie trzy trójki jak jest w formie to rzuci.Tcy zwodnicy to skarb, a jest ich dość sporo. Co do J Willa to ja już jednak w niego nie wierzę, widziałem kilka meczy w tym sezonie Miami i w nich Jason nie wyglądał już jak ten PG z Sacramento czy Memphis choćby albo nawet z końcówki Miami kiedy byli jeszcze na szczycie. Toporny jest, na zero inwencji wygląda, schemat, strata, schemat, strata, asyst liczba znikoma. Choć z drugiej strony przypomina mi się wypowiedź jednego z PG nie pamiętam kogo. Jednego dnia miał bodajże 17 asyst, drugiego chyba tylko jedną. Zapytany o to dlaczego powiedział, że rozgrywał tak samo tylko partnerzy dziś nie trafiali...
rudestus (7 lutego 2008) -
wiesz, duzo naprawde zalezy od atmosfery w zespole, dla mnie williams ma papiery na rozgrywacza nawet druzyny z najwyzszej polki. no wlasnie na obwodzie mial byc davis ale nie spelnia oczekiwan, zatem musza 3 i 5 sprowadzic.
gr-ek (7 lutego 2008) -
Jak dla mnie to on nie zagrał w tym sezonie ani jednego porządnego meczu, a drużyna z aspiracjami takimi jak Miami musi mieć kogoś pokroju choćby Andre Millera by móc walczyć o coś w ogóle... Obwód mocno do poprawy bo Ricky sam nie zdobędzie punktów tym bardziej, że jakoś w tym sezonie słabiutki jest.
Rudestus (7 lutego 2008) -
taa centra trzeba koniecznie. wade z marionem moze sie uloza, wiec wcale odchodzic nie musi. jay willa bym nie skreslal jeszcze.
gr-ek (7 lutego 2008) -
I dobrze. Coś muszą robić, Suns by móc myśleć o Mistrzostwie, Miami by na przyszły sezon nie być już na dnie. Niekoniecznie zresztą z Marionem, bo temu po roku kończy się kontrakt i odejdzie gdzie chce, ale wtedy Miami będzie miało dużą kasę i kuszącą perspektywę dla ewentualnych gwiazd grania z Wade'em. Tylko trzeba by było jakiegoś rozgrywającego znaleźć i jednak porządnego centra, o obwodzie nie mówiąc(a byli w zeszłym sezonie Kapono i House???). Długa przebudowa przed nimi...
Rudestus (7 lutego 2008) -
Phoenix gra na banque, mistrz teraz albo nigdy. Wkurwia mnie tylko dysproporcja miedzy zachodem a wschodem. beda wykurwiste playoffy.
bgsh (7 lutego 2008) -
wow, za mariona i banksa, ciekawe...
gr-ek (7 lutego 2008) -
hehe, bon moty byly nieslabe czasem :) ale wlasnie davis nie jest jeszcze skonczony, koles ma potencjal spory.. gdyby jakis zamet wprowadzic w druzyne, 2 nowych kolesi na poziomie, shaqa oddac, to moze i wade by sie lepiej poczul i davis moglby zaczac grac jak w kiedys minn. chyba ze wogle zrobia zmiane pokoleniowa i zbuduja od nowa team. haslem mowisz tak slabo? ja go z tego sezonu w skrotach prawie nie widzialem, myslalem ze kontuzja. pomietam ze jeszcze rok temu cos tam gral. jay will moze jeszcze byc spoko, ale gdy druzyna tak cieniuje to jemu sie odechciewa grac poprostu.
gr-ek (7 lutego 2008) -
ja jebie, zrobili to
mat (7 lutego 2008) -
Nie no bez jaj: Shaq- niestety już gruby prosiak tylko; nawet poziom bon motów drastycznie spadł... Davis-nie kopie się leżącego, powiem tylko, że nie spodziewałem się tego, naprawdę, widziałem jeden czy dwa mecze przedsezonowe Minnesoty i on grał tam dobrze; może po prostu lubi drużyny grające pod niego. Haslem, Blount czyli czarna dziura pod koszem, dwie opasłe fujary po prostu i chyba tylko tyle. Williams- z dawnej klasy zostały tylko tatuaże, naprawdę bardzo toporny w tej chwili PG. Światełkiem w tunelu jest postawa młodych Cooka, Dorrela jak mu tam?, ale to jeszcze melodia przyszłości. Najgorsze jest jednak to, że i D-Wade pomału zaczyna się zacinać, w jednym meczu Miami wysoko prowadziło przed 4 kwartą(nie pamiętam w jakim) w ostatniej kwarcie zawiódł lider 1/8 z gry i porażka... Może by tak pomyśleć o nakręceniu takiej parodii kina sportowego( czegoś w stylu "Potężne Kaczory") z Miami w roli głównej i zagrywkami motywacyjnymi Pata... To by było dobre.
Rudestus (6 lutego 2008) -
wogle miami to jakas porazka sezonu jest. genialny gosc jak wade i "gwiazda" shaq maja obecnie najslabszy bilans w lidze (9/37). problemem tez sa kontuzje, no i ricky davis zawodzi jak narazie.. no shaq w phoenix moglby sie odrodzic z podaniami nasha. ja tam zawsze lubilem wade'a miami wiec moze kogos dobrego dadza im w zamian zeby mial z kim grac wreszcie..
gr-ek (6 lutego 2008) -
E tam po wielokroć grali z lepszymi drużynami na Wschodzie w niepełnym składzie. Wiadomo, że Boston jest mocno uzależniony od Garnetta, jak on nie gra nie ma szans IMO na dobry wynik z lepszymi ekipami. Wczoraj i tak typowałem mocniejsze zwycięstwo Cavs... Co do Shaqa nie od dziś wiadomo, że Matrix się źle czuje w drużynie Suns. Ma chyba za złe managmentowi tego np. że wielokrotnie nie dementowali plotek o jego udziale w licznych wymianach, po za tym są tarcia z Amare. A Phoenix musi coś z tym zrobić, bo bodajże za jakiś czas kończy mu się kontrakt i odejdzie gdzie chce, bo wątpię że zostanie w ekipie Suns. Shaq to oczywiście już teraz kłoda, ale dzięki jego ewentualnemu transferowi Amare nie będzie musiał grać na 5 co mu jak wiadomo średnio pasuje. Może to więc niegłupi nawet pomysł jest. Choć też Shaq musiałby grać lepiej niż ostatnio w Miami, inaczej cały pomysł będzie jednym wielkim pośmiewiskiem ligi... Bo np. odwieczne pytanie w Arizonie: co z jeszcze krótszą ławką?
Rudestus (6 lutego 2008) -
w ogóle rezultaty Bostonu z czołówką wschodu nie wskazują na nich, jako faworytów (vide Cavs 1-2) *** o transferze szaka nie czytam, dopóki nie potwierdzą - aż nieprawdopodobne
mat (6 lutego 2008) -
chyba tak, niby poprzednio do finalu doszli, ale w tym roku wydaje sie ze zbyt duza konkurencja wlidze. choc leborn potrafi - naprawde potrafi jako jeden z nielicznych w nba obok bryanta czy nasha - SAM wygrac mecz. wiec nie jest przesadzone nic z cavs.
gr-ek (6 lutego 2008) -
W ogóle Lebron już w tym sezonie pokazuje, że jest raczej najlepszym koszykarzem, który w tej chwili gra w lidze. Pojedynek z Kobe'm niedawno wygrał. Ale Cavsi to niestety nie jest jeszcze drużyna, która poważnie może powalczyć o tytuł, jeśli nawet tak to tylko wskutek słabości Wschodu(który przecież coraz lepszy) Mówi się o transferze Andre Millera z 76-ers. To byłby fajny deal IMO za Hughesa chociażby, drugi naprawdę wybitny koszykarz w tej ekipie...
Rudestus (6 lutego 2008) -
niby tak, ale nie jest wykluczone ze sobie poradzi uczac sie z kazdym meczem. staruszkowie sobie mysle pograja jeszcze z 2 lata, a za 2 lata to rondo moze byc zajebisty, bo jak mowie juz jest nieslaby. takze dla mnie fajnie ze mu daja szanse w pierwszej piatce mlodemu wilkowi. e tam asobi seksu jak tu lebron ogral boston bez garnetta :) kurde, koles gdy wchodzi w dwutakt jest praktycznie nie do zatrzymania, nawet jak go popchniesz, po lapach trzasniesz, czy podetniesz, nie ma sily... plus prawie w kazdym meczu ociera sie o td.
gr-ek (6 lutego 2008) -
a co z asobi seksu?
najlepsze płyty to składanki (6 lutego 2008) -
Nie nie chciałem jechać Rondo tylko raczej stwierdzić, że on na dany czas jest po prostu dla takiej drużyny jak Boston za słaby IMO. A to czy się rozwinie czy nie już w zasadzie dla Bostonu takiej wartości nie ma, za parę lat to KG będzie staruszkiem już przecież... A teraz bomba, która przeczytałem na gazeta.pl: możliwy transfer Shaqa do Phoenix...
Rudestus (6 lutego 2008) -
jest podobno tak ze alston to wogle jakas legenda streetballowa, ze jedyny ktoremu sie stamtad udalo do nba wskoczyc tak na stale. troche na playoffs za cienki to fakt. co do t-maca to spoko ze mozna mu dawac w decydujacych ale nie na zasadzie, ze w koncowce tylko on jest na boisku, a reszta robi w gacie. wiesz, yao coraz bardziej regularny jest, no i maja jak mowiles wellsa i battiera - moze byc dobrze jak beda zdrowi. (aha, rondo to mlody jeszcze jest rookie chyba nawet, takze nie ma co mu tak jechac ziom...)
gr-ek (6 lutego 2008) -
Ale w play-off znowu będzie bida. Qrcze może po prostu trzeba by było inaczej drużynkę ustawić, nie dawać T-Macowi akcji w decydujących momentach. Problem w tym, że Yao to też jest troszkę "miękka faja" z tego powodu, że gość jest strasznie nieregularny. Pamiętam pierwszy mecz tego sezonu, który zobaczyłem Lakers- Rockets, tam najważniejszą trójkę rzucił z kolei Battier, ale to nie jest koleś jednak, któremu powierzyłbym takie rzeczy. Na dopełnienie tego mizernego stanu jeszcze Bonzi Wells, śmieszny koleś, jak mówili komentatorzy podczas meczy ze Spurs mający najlepsze statystyki. Tajna broń??? Aha i jeszcze PG Alston w ogóle nie czaje gry tego kolesia, dla mnie mocno przeciętny, coś jak Rondo w Bostonie...
Rudestus (5 lutego 2008) -
http://www.nba.com/games/20080204/HOUMIN/gameinfo.html t-mac wrocil i 8 z 9 wygralo houston. kurde, jak ja uwielbiam na niego patrzec jak gra.. http://www.nba.com/games/20080204/DENPOR/gameinfo.html allen znowu wygral im - heh fadeaway klasyka.
gr-ek (5 lutego 2008) -
ej nie ma wątku o NFL, więc tu sobie krzyknę: jjjeeeeeeeeest! brawo Eli!!!! –twarowski smokowski, 21/1/2008 04:20 to ja znów sobie pozwolę: AAAAA!!!!!! Panowie, wczorajszy super bowl - o ja pierdolę! Eli mistrz! Dawno takich emocji za oceanem nie było. No KOSMOS.
twarowski smokowski (4 lutego 2008) -
Magic Basketball - klasyk ! Do dzisiaj pamiętam skarb kibica, bo tam srogie teksty leciały "Jerry Stackhouse nie trafiłby do oceanu, stojąc na plaży", "Mattowi Geigerowi krytycy nie daliby ani jednej gwiazdki". Ale kiedy im się już pióro wyostrzyło, to przestali wychodzić.
PKS (4 lutego 2008) -
lyn gryr klasyczny koleszka - te mecze slaska w eurolidze to byly przezycia nieslabe.. szkoda ze w nba nie zaistnial, chyba jednak za slaby fizycznie gosc, a iversonem to on nie jest zeby szybkoscia nadrabiac. gasol w l.a. z bryantem to sie szukuje walka o polfinal konf. jak dla mnie.
gr-ek (4 lutego 2008) -
jeszcze za wiki: fter the first six seasons of his career, before his ankle injury, Hill had a total of 9,393 points, 3,417 rebounds and 2,720 assists. Oscar Robertson and Larry Bird are the only two players in league history to eclipse these numbers after their first six seasons.
bgsh (3 lutego 2008) -
ej, no ja mowie o tym co by bylo gdyby. Hill mial potencjal, by przycmic wszystkich, ale kontuzje mu to uniemozliwily. W swoim drugim sezonie w mial najwiecej triple doubles w nba, a w 96/97 mial statsy 21,4 ppg, 9 reb, 7,3 as, 1,8 stls. Slabo? Nikt nie zapomina co grali MJ z Pippenem, ale faktem jest ze Hill mogl byc gwiazda taka jak MJ albo nawet wieksza. Mial potencjal do teg Cos jak z Golota.
bgsh (3 lutego 2008) -
bez przesady. Hill był w porządku ale byli lepsi. Pamietam artykuł w magic basketbalu o 2 młodych gwiazdach Pennym i Hillu - wnioski były takie, że obydwaj sa zajebisci ale Penny bedzie gwiazdą większą i sam Hill to przyznawał. Dlatego jesli chodzi o potencjał to Penny jest bycmoże jednym z najbardziej niespełnionych zawodników ostatnich 20 lat. I widze ze juz sie powoli zapomina co grali Jordan i Pippen... troche szacunku panowie
Nelson Don (3 lutego 2008)