INNE - FORUM
Kultura masowa i interaktywna
2 grudnia 2006Kultura masowa i interaktywna-konieczny element w fenomenologicznej percepcji dzieła sztuki
Założenia dyskusyjnego dzieła sztuki
Na początku przyjmijmy określone założenia:
1. Kultura masowa to komunikacja za pomocą środków masowego przekazu, pominąwszy tradycyjny kontakt z publicznością (np. w teatrze). Na podłożu kultury masowej zasadzają się kontakty za pomocą elektronicznych mediów,np. stron internetowych, komunikaty radiowe, czy telewizyjne. Ich podstawową cechą jest jednostronność przekazu.
2. Kultura interaktywna jest to przykład przekazu dwukierunkowego, gdy wszelkie środki komunikacji masowej zaczynają funkcjonować dwustronnie, tj. gdy nie tylko mamy możliwość oglądania serwowanych nam filmów, ale także, gdy zaczynamy mieć wpływ na oglądany program, dobór poszczególnych punktów programu, możliwość komunikacji z nadawcą, lub gdy mamy możliwość sami stać się nadawcą, posiadając ku temu odpowiednie kompetencje kulturowe.
3. Niezrealizowanym dotąd postulatem kultury interaktywnej pozostaje paradygmat sztucznej inteligencji, kiedy to sam środek nadawczy rzeczywiście staje się przekazem, technologicznym partnerem przekazu, umysłem wyrosłym na bazie kultury pierwotnie masowej, potem interaktywnej, następnie technologicznej inteligencji. Stąd krok już tylko do orzekania o powszechności umysłu, jego nadrzędnej i zadaniowej roli, wobec ewoluującego instrumentu, tworzącego umysł w każdych warunkach we wszechświecie. (Teorię kultury komputerowej rozwijają niektóre nurty socjologiczne, w Polsce teoretycy sztuki interaktywnej, na bazie ich rozważań można próbować zarysować teorię kultury interaktywnej, wraz z jej filozoficznym aspektem).
W kontakcie poprzez sztukę mamy do czynienia z wszystkimi możliwymi elementami artystycznymi, poczynając od kultury masowej do kultury interaktywnej, a nawet do próby stworzenia systemu inteligentnego reagującego na człowieka, rzecz jasna, bardziej imitacji takiego systemu, niż samego systemu. Człowiek, który dokona tego kroku, stwarzając tworzący system inteligentny, będzie nowym Kopernikiem. Jednakże w chwili obecnej musimy poprzestać albo na instalacjach, które mogą reagować np. poprzez czujniki na działania człowieka i zmieniać technologicznie warunkowane środowisko, albo też na instalacjach, które są ergonomicznie warunkowanymi pracami artystycznymi.
W prezentowanym na wystawie nurcie poszukiwań nowych rozwiązań sztuki musimy poprzestać na internetowej zabawie w stronę interaktywną, która sama będzie niczym innym jak dziełem sztuki. W gruncie rzeczy nie wymyśliliśmy tutaj nic nowego: dostarczyliśmy uczestnikom przedsięwzięcia nowej zabawy, na podobieństwo list dyskusyjnych, dostępnych na przeglądarkach Onetu, WP, Yahoo, czy O2. Jednakże w tym momencie prozaiczną czynność zabawy w wymianę myśli, listę dyskusyjną, uczyniliśmy dziełem sztuki.
Stąd też nazwa przedsięwzięcia: contact.by.art.pl - czyli kontakt poprzez sztukę w Polsce. Jest to przedsięwzięcie kontytuowane od 2004 roku. Nie ma znaczenia, czy promujesz sztukę współczesną, czy dawną, jesteś w tym, czy w innym nurcie. Poprzez socjologicznie wyodrębnioną otoczkę sztuki, dochodzimy do jej istoty, poprzez ów przewrotny projekt filozoficzny, dochodzimy do czystej analizy sztuki, postulowanej przez fenomenologię, gdyż odrzucamy cały bagaż historyczno-znaczeniowy sztuki. Ważne jest, że jest wernisaż, a dzieło jest w galerii (oczywiście bez swojego obciążenia historycznego). Ono dopiero pojawia się w momencie percepcji dzieła. Cudownie będzie, jak napiszą coś w prasie, będzie to wręcz dopełnienie dzieła.
Jakości percepcji w komunikacji interaktywnej
Oczywiście zaraz zjawia się: i uwarunkowany podmiot, i historia, która obciąża dzieło, ale także pojawia się bardzo cenny moment, gdy na sztukę możemy spojrzeć od strony otoczki (komunikaty internetowe, spotkania przy oglądaniu prac, wstępny brak wiadomości na temat konkretnego dzieła). Od otoczki, dochodzimy do nieuwarunkowanego postrzegania pracy, gdy nie wiemy, jak ją klasyfikować, jako złą, czy dobrą, pracę, wobec której warto powiedzieć coś pochlebnego, czy może raczej zdystansować się od niej, pracę, której opisu nie znajdziemy w katalogu, a która pojawi się tak czy inaczej w naszych kategoriach estetycznych.
Oczywiście owe kategorie, to mapy kognitywne (poznawcze), powstałe gdzieś w mózgu, funkcjonujące mniej lub bardziej w profesjonalny sposób jako określone programy poznawcze (tak jak w analogii komputerowej umysłu: są to więc kategorie historyczne opisu pracy, socjologiczne, psychologiczne, religioznawcze, fizyczne itp.). Im bogatsze, tym lepsze, omijające drzwi już dawno w estetyce otwarte.
Dzieło sztuki pojawia się tutaj jako zadanie wywodzące się z czystego umysłu twórcy. Ale tak naprawdę, wbrew Husserlowi, to czysty umysł staje się umysłem o wielorakim doświadczeniu, i możliwości wyrażenia tego doświadczenia. Sama sfera czystego umysłu, jawi się jako zadanie kreowania, po prostu: czystego kreowania. Muzyk, gdy mówi, że chce grać, wyraża ów czysty umysł, generalizację, jednakże musi nawet w muzyce jak najbardziej abstrakcyjnej, poddać się częściowo determinizmowi pochodzącemu ze świata materialnego, uwarunkować się w określony sposób.
W interaktywnej percepcji sztuki, przetwarzając dzieło, także to, jakim jest lista dyskusyjna, księga gości, miejsce wyrażenia poglądu estetycznego, tworzymy nową jakość w sztuce. Sama percepcja staje się dziełem, co może być przeniesione do świata rzeczywistego, wprost z listy dyskusyjnej. Spotkanie przy dziele sztuki staje się więc czynnością coraz bardziej owocną, wszechstronną. Po odrzuceniu bagażu, mamy możliwość skonfrontowania dzieła z innym podmiotem wypowiadającym się na jego temat.
Zaawansowana komunikacja sama stanie się podmiotem, partnerem.
Kosmologia komunikatywnego dzieła sztuki
Substancją, a więc cechą nieredukowalną do innych cech dzieła sztuki, staje się w tym momencie aktywność tworzącego umysłu. W perspektywie kosmosu, to Bóg wymyśla interaktywny świat; w perspektywie dzieła sztuki - to człowiek tworzy rzeczywistość. W połączeniu z nauką, sztuka interaktywna będzie w stanie kontynuować akt twórczy, wyłaniając elektroniczny świat. Powiedzmy nawet więcej: człowiek będzie w stanie stworzyć swoją nieśmiertelność, dzięki interaktywnej pamięci, wszczepionej od małego do mózgu.
Powiedzmy, że owa część będzie tak zaawansowana technologicznie (to tylko kwestia czasu), że będzie traktowana przez mózg jako jego własna przestrzeń, funkcjonująca wraz z nim, a po śmierci biologicznego ciała i mózgu, podczepieniu wyhodowanego z komórek macierzystych ciała, człowiek będzie żył dość długo, przynajmniej parokrotnie (wyjąwszy tragiczne zdarzenia losowe, awarie, albo nieznane jeszcze przyczyny).
Dzieło percepcyjne, takie jak lista dyskusyjna, to jedynie edukacyjne dzieło sztuki, które nie istnieje fizycznie; uczące wręcz odbiorcę, że prawdziwa jakość dzieła, nie równa się z jego fizyczną obecnością, gdyż jest to obcowanie z umysłem twórcy. Jeden z filmów offowych, "Co autor miał na myśli" pokazywany na Orange Factor Film Festival, ukazuje jak psychopatyczny czytelnik znęca się nad związanym autorem, usiłując odkryć, co ów miał na myśli. Film pokazuje zniewolenie przez kategorie, które sami sobie tworzymy. Nie cierpię, gdy ktoś nakazuje mi, jako kuratorowi wystawy, wieszać np. prace wg dat. Nie obchodzą mnie daty, autor w rzeczywistości często rozprawia się z danym tematem, albo go całkowicie neguje, albo coś obsesyjnie wraca, niejako wbrew dacie. Czasami chcę to pokazać. Stąd projekt "Contact.by.art.pl" - miejsce zaistnienia całkowicie wolnym interpretacji, powstałych na samym fakcie spotkania ze sztuką, cios w kategorie narzucone przez autora, albo w swoje własne, albo w kategorie narzucone przez nauki humanistyczne, albo próba przedefiniowania tworzonego przez siebie dzieła na nowo.
Co autor projektu miał na myśli
Tutaj jest więc ważne to, co autor przedsięwzięcia artystycznego miał rzeczywiście "na myśli". Oczekuję, że na liście dyskusyjnej pojawią się interpretacje prac pokazywanych w galerii w trakcie wystawy. Moja prośba-to prośba o ich ponowną definicję, a także zgodę na taką, a nie inną definicję. Dzieło sztuki jawi się tutaj jako zrozumienie samego twórczego umysłu, jest zadaniem uprawiania abstrakcyjnych powiązań dla nich samych, czyli w perspektywie nam nie znanej. Na szczęście sztuka nie musi pomagać nam w życiu codziennym, stwarza okazję do chwili refleksji.
Komunikacja staje się refleksją, przynajmniej na tym etapie rozwoju technologii, zanim nie stanie się sama partnerem, na razie jest dziełem sztuki, niezależnie w jakiej formie jest uprawiana. Zachęcam więc do wyrażenia własnych opinii..
-
>a artykuł jest pewnie napisany przez Kurskiego yyyy jacka rzecz jasna
tygrysia maska (3 grudnia 2006) -
ja bym stawiał na Jarosława Kaczyńskiego, a artykuł jest pewnie napisany przez Kurskiego
tygrysia maska (3 grudnia 2006) -
>Nazwiska sobie nie przypomne, ale "blizej nieokreslony >naukowiec, który miał znaczny wpływ na rozwój internetu" >jest "kimś naprawdę ważnym".al gore.
em c (3 grudnia 2006) -
a propos http://kultura20.pl/kultura/przeszedfłbym się ale kompletnie nie mam czasu w tym tygodniu
tygrysia maska (3 grudnia 2006) -
przepraszam za przekręcenie imienia>Nazwiska sobie nie przypomne, ale "blizej nieokreslony naukowiec, który miał znaczny wpływ na rozwój internetu" jest "kimś naprawdę ważnym".dobra odpuszczam bo widze, że się nie dogadamy>Teraz to nieistotne, ważne są idee, które przekazał we wspomnianym wywiadzie.właśnie to wydaje się być bardziej istotne nie czytałem więc nie wiem>A co do onetu - czesto zamieszczają przedruki z innych pism, opierają się o poważne źródła, np. tutaj: http://iik.onet.pl/1443239,1,2875,newsy.html o teorie Michaela Dyakonova z uniwersytetu w Montpellier, z którym wywiad przeprowadził "New Scientist" czy tu: http://iik.onet.pl/1442870,1,,newsy.html - na wypowiedzi Rzecznika Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Russa Knocke'a , więc źródła jak najbardziej kompetentne.Widzisz, wiele zalezy od tego JAK czytasz. tak czasem zamieszczają przedruki z różnych popularnych polskich magazynów ale nie całych artykułów z "New Scientist" to ci gwarantuje, a to co na przykład zarzuciłeś to pozbawione szerszego kontekstu groźnie brzmiące ale nic nie znaczące "niusy", a nie poważne źródła wiedzy
tygrysia maska (3 grudnia 2006) -
Ja sobie wypraszam, Stanisław, nie Stefan.Nazwiska sobie nie przypomne, ale "blizej nieokreslony naukowiec, który miał znaczny wpływ na rozwój internetu" jest "kimś naprawdę ważnym". Teraz to nieistotne, ważne są idee, które przekazał we wspomnianym wywiadzie. A co do onetu - czesto zamieszczają przedruki z innych pism, opierają się o poważne źródła, np. tutaj: http://iik.onet.pl/1443239,1,2875,newsy.html o teorie Michaela Dyakonova z uniwersytetu w Montpellier, z którym wywiad przeprowadził "New Scientist" czy tu: http://iik.onet.pl/1442870,1,,newsy.html - na wypowiedzi Rzecznika Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Russa Knocke'a , więc źródła jak najbardziej kompetentne. Widzisz, wiele zalezy od tego JAK czytasz.
Stanisław (3 grudnia 2006) -
jest wiele poważniejszych źródeł naukowych na temat wpływu internetu na kulturę, to temat dość głęboko badany od powiedzmy dekady także myślę, że wywiad z bliżej nieokreślonym naukowcem ('który miał znaczny wpływ na rozwój internetu' to określenie nic nie mówiące, i nie, to nie jest żaden przytyk do ciebie Stefanie, rozumiem, że nie każdy musi się znać na tego typu technicznych pierdołach) na dodatek na onecie
tygrysia maska (3 grudnia 2006) -
Szukałem go zanim wysłałem tego posta, ale to było kilka dni temu i jest już gdzies zakopany w archiwum. Z dwa dni temu był na głównej stronie onet.pl. Czas leci, artykuły znikają, mody przemijają. Nazwiska naukowca też nie pamiętam.
Stanisław (3 grudnia 2006) -
podesłałbyś link do tego wywiadu.
prośba (3 grudnia 2006) -
Ostatnio na onecie ukazał się wywiad z jednym z naukowców, który miał znaczny wpływ na rozwój internetu. Jego wnioski były takie: sukces tej formy komunikacji jest połowiczny. Z jednej strony ludzie z róznych zakątków świata mogą się ze sobą kontaktować, np. przez MySpace poznajemy artystów zza Atlantyku nieobecnych w mediach tradycyjnych, z drugiej - wiele osób uznało, że ma wyłacznośc na kreowanie sądów, a poglądy i gusta mas kreują trendy. Zagrożenie: dzieci nie będą miały motywacji, by uczyć się gry na instrumentach, bo system komputerowy, sprzężony z internetem, wygeneruje wzorcowy model piosenki. Wasz portal(contact.by.art.pl) jest niebezpiecznie blisko tych zagrożen. "Stwórzmy razem dzieło sztuki". reakcja heńka też mówi sama za siebie: "za długie, nie czytam "
Stanisław (3 grudnia 2006) -
przeczytałem nic/niewiele zrozumiałem więc albo moja "Jakości percepcji w komunikacji interaktywnej" jest na niskim poziomie albo wina leży po drugiej stronietym nie mniej wszedłem na stronę bo o to zdaje się z grubsza chodziło i ..."Koncert najprawdopodobniej zakończy się niepowodzeniem, ogólnym niezadowoleniem i znudzeniem publiki.To muzyka, która sprawia przyjemność jedynie grającym. Dla słuchacza będzie to jedno wielkie rzężenie "tak, pamiętajcie jednak, że "wielkie rzężenie" potrafi być wciągające i interesujące a to to jakiś pseudoartystyczny bełkot (chodzi o muzykę ze strony ale ten post podchodzi pod podobną kategorie), fajnie że chociaż się dobrze bawiliście
tygrysia maska (2 grudnia 2006) -
za długie, nie czytam
hieniek (2 grudnia 2006) -
"tąd projekt "Contact.by.art.pl" - miejsce zaistnienia całkowicie wolnym interpretacji, powstałych na samym fakcie spotkania ze sztuką, cios w kategorie narzucone przez autora""Tutaj jest więc ważne to, co autor przedsięwzięcia artystycznego miał rzeczywiście "na myśli"""a nawet do próby stworzenia systemu inteligentnego reagującego na człowieka, rzecz jasna, bardziej imitacji takiego systemu, niż samego systemu"w sensie ze proba stworzenia imitacji systemu inteligentnego rozni sie od proby stworzenia systemu inteligentnego tym ze z gory zaklada sie ze tego systemu stworzyc sie nie da?a czym rozni sie udana imitacja systemu inteligentnego od systemu inteligentnego?
em c (2 grudnia 2006) -
I'll get my coat.
zbulwersowany (2 grudnia 2006)