INNE - FORUM

Something like Elvis+Potty umbrella+Contemporary noise quintet

1 grudnia 2006

Istnial kiedyś taki zespół jak Something like Elvis. Popularni byli w alternatywnych kręgach. Grali nawet niezłe koncerty, co najmniej jedną, fajną płytę nagrali. Ale się porozjeżdżali, pokłocili i grają już osobno. W Potty umbrella i Contemporary noise quintet.
Michał Zagroba napisał recenzję "All you know is wrong", a wy wypiszcie wspomnienia z koncertów SLE, wrażenia po koncertach nowych grup, płyt recenzje i przemyślenia własne.

irc
  • jak wpisałeś "something lik elvis", to nic dziwnego, że nie pojawił się wątek***może było poprosić kogoś o przeliterowanie, albo wpisać same "elvis" dla ułatwienia
    mat (1 grudnia 2006)
  • W takim razie cos nie tak z wyszukiwarką. Po wpisaniu "something lik elvis" nie pojawil się ten http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=1379 wątek. proponuje takie cuś: http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=1379http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2503i jakąs prowizję za odwalania roboty moderatora ;)delete the thread instead
    irc (1 grudnia 2006)
  • słuchajcie, ale jest wątek dla każdego z tych zespołów.
    mz (1 grudnia 2006)
  • Która to płyta była fajna jest dyskusyjne, ja akurat mam innego faworyta niż recenzent. Koncertowo byli obok Ewy Braun moim polskim faworytem. Ostatnio widziałem na żywo CNQ. Przynajmniej przez kilka utworów. Muzycznie bardzo fajne. Perkusista juz w SLE był bardzo dobry, teraz mógłbym słuchac go samego :) Nie wiem, czy potrzebują 7 osób w składzie koncertowym - gdyby na chybił trafił ograniczyc ilość instrumentów dętych do jednego, całośc byłaby klarowniejsza, choć może słowo Noise w nazwie byłoby mniej uzasadnione. Tyle na podstawie tych utwórów, które usłyszałem w ciągu 2 godzin od PLANOWEGO rozpoczęcia koncertu. Bo koncert w Cafe Miesna rozpoczął się z godzinnym albo i większym opóźnieniem - 20.00 na plakatach, zaczęli grać po 21. Klub nikomu nie odmawiał wstępu, więc zanim zaczął się występ palacze zagęścili atmosferę do granic mojej wytrzymałości. Poza tym zespołowi zapewniono świetny i bezpośredni kontakt z publicznością, która musiała się tłoczyć w odległości jednego metra od zespołu. Stąd smutna refleksja. Zespół w trosce o dobre brzmienie wydaje majątek na dobre instrumenty, a gra w miejscach, w których słuchacze nie odczują żadnej różnicy między sprzętem Kapsów i kompanii a Polmuzami i Defilami.
    Jacek Kąkolewski (1 grudnia 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)