INNE - FORUM

audiofilizm - nieszkodliwe dziwactwo, fanaberia wąsatych kawalerów z kawalerek czy coś może coś innego...?

25 listopada 2006

jw.

Texas Ranger
  • nie ma to jak andrzejowa mowa-trawa.
    bgsh (10 marca 2008)
  • To zależy od gatunku - czasem ważna jest treść, a czasem forma. Na przykład piosenki zespołu SIEKIERA bronią się w formie jakiej zostały nagrane - jakoś nie znam "audiofilów" w gronie punków czy skinheadów. Z kolei w metalu wiele kapel zrobiło kariery dzięki produkcji, bo brzmiały "jak żyleta" np. PANTERA. Trochę szkoda mi Duke'a Ellingtona, że nagrywał w czasach gdy produkcja była w powijakach. Bo dopiero w latach 40. Columbia znalazła sposób na rejestrowanie utworów trwających dłużej niż 3 minuty. Spowodowało to rewolucję w jazzie, ale generalnie szkoda, że utwory Duke'a Ellingtona, genialne muzycznie nawet po masteringu brzmią średnio. Charles Mingus miał trochę więcej szczęścia i w jego przypadku dzięki produkcji geniusz znakomicie przekłada się na uczucie przyjemności u słuchacza.
    Andrzej (9 marca 2008)
  • No wlasnie, gdzie jest granica pomiedzy forma a trescia?? Wiele kapel miksuje numery 0,5 roku w studiu myslac, ze nagrywaja najlepiej brzmiacy material ostatnich lat. A nie zwracaja uwagi na to, ze muzyka i teksty sa slabe jak cholera. Co np powoduje, ze Rmfka ma najwiekszy udzial % na rynku?? Brzmienie jest bardzo catchy, pomijajac same kawalki rzecz jasna...
    Audifeeeeeel (7 marca 2008)
  • Na forum audiofilów noszącym nazwę Audioholics pojawiła się fascynująca notka. Jeden z jego aktywnych uczestników twierdzi, że przeprowadził badanie, w którym kabel firmy Belden dawał dokładnie takie samo brzmienie, jak... zrobiony z drutu wieszak na ubrania!(...) http://www.idg.pl/news/142664.html
    z prasy (6 marca 2008)
  • http://audiovoodoo.alatar.pl/ –Ał Dijo, 25/5/2007 12:01
    przeklejone (25 maja 2007)
  • audiofilizm XXI wieku - mp3 tylko w jakości 320.
    Low (21 grudnia 2006)
  • audiofilskie jazdy to ja miałam jakieś 20.000 płyt temu;P teraz bardziej dla mnie się liczy poznawanie muzyki,niż jej jakość-znaczy bez przesady,no sprzęt mam oka a i jakość tych mp3 staram się wyszukać najwyższą.a przez co to,przez co?przez ceny moi mili
    insect (21 grudnia 2006)
  • http://homepage.mac.com/savagebean/iMovieTheater11.htmltak wyobrażam sobie siebie na emeryturze
    tygrysia maska (21 grudnia 2006)
  • spróbujcie sobie posłuchać konceru Radiohead z odległości 15 km, a podem podejść pod scene - takie porównanie. (niby muzyka ta sama)
    ms (26 listopada 2006)
  • oczywiscie, że jakość jest istotna. ostatnio mialem tak z beckiem- słuchajac mp3 z discmana słyszałem jakies pedalskie pierdniecia, które na sprzecie za okolo 3 kawałki przeodbraziły się w bardzo poteżny bas, który bynajmniej nie zasłaniał całego bogatego tła The Information.
    słuchacz (26 listopada 2006)
  • temu kto twierdzi zeto bujda i nie ma znaczenia polecam wyciecze do najblizszego sklepu audiofilskiego (najlepiej ze swoimi ulubionymi plytami - lepiej nie nagranymi przez siebie) i poproszenie odsluch (pozwalaja bez problemu za free) jak po uslyszeniu jak gra zestaw chociazby za 7 tys i nie spojzenia na plyte pod totalnie innym kontem to znaczy ze albos gluchy albo sluchales na czyms dobrym.a audiofile nie biegaja za dzwiekami metra itd to bujda i bajka jaka kazde srodowisko tworzy zeby sie ponabijac z samych siebie.co do recenzji plyt pod kontem jakosci - to czemu nie? milo kupic orginalna plyte ktora jest pozadnie nagrana a nie przypomina jakoscia mp3. przynajmniej wiem za co place (w czesci przynajmniej)
    saygon (26 listopada 2006)
  • audiofile-pedofile
    flock (26 listopada 2006)
  • koprofilia - nieszkodliwe dziwactwo, fanaberia wąsatych kawalerów z kawalerek czy coś może coś innego...?IMHO to wszystko ok etc, ale dobrze by bylo nie zapomniec w tym czysto kablowo-membranowym onanizmie, ze nawet gdyby ladnie wykaligrafowac teksty wisniewskiego to i tak nie zmieni to faktu, ze sa analne mocno.druga sprawa, ze dbalosc o jakosc produkcji i jaranie sie tym co sie dzieje w studiu powoduje, ze takie beztalencia jak Justin Bimbermake swieca mordami w telewizji. Moze jestem turpista, ale juz bym wolal Lemmy'ego ogladac.
    Doktur_Szatan (25 listopada 2006)
  • ale niewątpliwie recenzowanie płyt pod kątem jakości dzwięku to coś nienormalnego.choć dobrze nagrana płyta brzmi tak ze gały wychodzą - polecam "blackbird" Siri's Svale Band.
    bgsh (25 listopada 2006)
  • Jakość dźwięku ma znaczenie. Nie bede słuchał muzyki z jakiejs wieżyczki za 900 złotych.
    a (25 listopada 2006)
  • Audiofilizm nie ma nic wspólnego ze słuchaniem muzyki. To po prostu jaranie się jakością dźwięków. Audiofile słuchają zazwyczaj odgłosów miasta, natury i tym podobnych. Niby to też muzyka, ale w sumie to raczej nie.
    KGB (25 listopada 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)