INNE - FORUM
Afro Kolektyw
15 listopada 2006No proszę, nie było wątku dla tej grupy, więc może ja się podejmę. Tak, i chcę bardzo bardzo to zrobić.
Dwa koncerty niedługo, w Krakowie i w Warszawie (więcej w Wydarzeniach). Znakomita płyta tegoroczna. Pilśniowej nie znam w całości, ale sample rządzą. Tyle
-
o rany, co tu sie stalo? moze ktos napisze krotki wierszyk sumujace powyzsze posty? albo haiku?
em c (3 sierpnia 2008) -
jasne, najprosciej bylo ten milion znakow przepucic pod pachami, by nie dopuscic do oczu faktu, ze nie jest sie nieomylnym. polemika zaczela sie od zestawienia ocen the roots, nasa i afro k, ale ty to idiotycznie podlapales i napisales kilka okolo hiphopowych bzdur, takze juz troche za pozno na zgrywanie 'tylko luzaka'. gdybys rzeczywiscie podpisal sie 'edyta z konina lat 16' nikt nie potraktowalby tego powaznie. jednak, co sie czesto tutaj okazuje, masz power conajmniej jak public enemy, porcysowe pelikany lykaja wszystko, co napiszesz pod wplywem chwili i wlasnej emostki i traktuja to jak prawde objawiona. stety/niestety sa jeszcze tacy, ktorzy kieruja sie wlasnym sluchem i pomyslunkiem, ale tych, ktorxy slepo ufaja w slowa podpisane magicznym nickiem borys d jest pewnie wiecej. pozniej beda tylko dramatyczne rozczarowania, gdy rzeczywiscie okaze sie, iz plyta 'czarno widze' jest mocna (bardzo dobra), lecz daleko jej do katharsis. zaraz tez pojawia sie zastepy hejterow, ktorzy sprowadza wszystko do kumoterstwa i nawet nie dadza szansy nowemu lp. tego by chyba borys d, przyjaciel mlodej, wrazliwej inteligencji, nie zyczyl sobie, ajt? gdybym ja napisala, iz 'terroromans'>>> cala dyskografia radiohead z XXI w, a michal wiraszko to najlepszy songwriter pod sloncem, uzasadniajac to w podobnym do ciebie tonie, ze na koncertach much strasznie sie wzruszam i nawet cieknie mi po policzkach wodoodporny tusz, zas jak ogladam koncerty rh na youtube to jednoczesnie maluje sobie paznokcie i jeszcze gadam przez telefon, totez pierdole to, ze rh sa jakimis gwiazdorami, bo mnie wrecz definiuje 'zatanczymy jak owady przy zakurzonej zarowce, najlepiej na obcasach i po duzej wodce'- jako kobiete i alkoholiczke, a nie jakies pseudowerterowe smety 'I am a moth who just wants to share your light/ I’m just an insect trying to get out of the night', to co? ano, najprawdopodobniej po grupowym forumowym skandowaniu 'jak ciebie kurwa nie ma' jakis zyczliwy wsadzilby mnie z legitymacja gimnazjalna do pks'u i wyslal do konina.
std (3 sierpnia 2008) -
>nie było żadnych narad redakcyjnych - około 2003 zaczęliśmy słuchać więcej mainstreamu, rozumieć jego kulturową siłę i potem o tym pisaliśmy w serwisie. Fisz? to jakiś żart? przeważnie definicja przekazu beztreściowego, pseudo-literackiego dla ubogich, z irytującą manierą aktorską i bez cienia dystansu do siebie? "jestem piórko"? trochę gol samobójczy w każdej dyskusji... nie chodzilo mi o jakosc tworczosci Fisza, za ktorym sama nie przepadam, tylko o to, ze chyba jednak gdzies wtedy - hiphop przestal kojarzyc sie wylacznie z ziomalami z lawki i mylisz sie, zakladajac, ze czytelnicy porcysa w 2001 roku nie sluchali hh ze wzgledu na negatywne skojarzenia. wiecej, popularnosc Fisza wsrod osob chcacych uchodzic za wyrafinowane (trzon polskiego srodowiska "indie" jak dla mnie, zreszta nie tylko polskiego) jest dosc duza i nikt sie z tym specjalnie nie kryje - na zeszlorocznym openerze bylam porazona cieplym przyjeciem, z jakim spotkal sie jego wystep z Bassisters Orchestra.
bh (3 sierpnia 2008) -
to się uśmiałem "po pachy". milion znaków i żadne zdanie nie odnosi się do moich wypowiedzi. jakim "mesjaszem", jakim "prekursorem". jakie "załapałeś". po prostu dostrzegam paradoks, że parę lat temu obecność Nasa >>>NA TYM FORUM<<< musiałem legitymizować, a teraz spotykam tu jego obrońców. poza tym w 1998 doznawałem Kalibra, Molesty i Trzyha - nie czuję się więc specjalnie spóźniony z zajawką na krajowy nurt hip-hopowy. nie było żadnych narad redakcyjnych - około 2003 zaczęliśmy słuchać więcej mainstreamu, rozumieć jego kulturową siłę i potem o tym pisaliśmy w serwisie. Fisz? to jakiś żart? przeważnie definicja przekazu beztreściowego, pseudo-literackiego dla ubogich, z irytującą manierą aktorską i bez cienia dystansu do siebie? "jestem piórko"? trochę gol samobójczy w każdej dyskusji... a Nas w tej dekadzie zrobił słabsze płyty niż Afro Kolektyw - ale nie w kryterium czysto hip-hopowym, tylko ogólnie artystycznym. podobnie jak U2 zrobiło w tej dekadzie słabsze płyty od Maxa Tundry - można tak powiedzieć, mimo że wykonawcy ci reprezentują inne style. w sensie "wystawiłbym niższą notę" - a właśnie od zestawienia ocen dla Roots/Nasa i Afrosów się zaczęła polemika. AK to załoga indie, która zamiast bezsensownie eksploatować brudne gitary i taneczną perkusję, to czerpie z Jamiroquaia, Steely Dan, Stevie Wondera, "muzyki klawiszowej" czy trip-hopu i ma nawijkę w miejsce śpiewu. a piżamy w miejsce marynarek, krawatów, pasków. słowem - są ponad jakimkolwiek podziałem i trudno nie reagować emocjonalnie na taki fenomen. akademickie analizy pozostawię "The Wire" i "Glissando", ja czekam aż coś mnie zwyczajnie ruszy. PS: weekendowym fanem hip-hopu bym się nie nazwał, bo od dobrych paru lat statystycznie słucham najwięcej właśnie rapu i komercyjnego popu. po prostu żaden ze mnie historyk gatunku bądź znawca.
borys d (3 sierpnia 2008) -
–saludziebeznog, 3/8/2008 13:29 w rzeczy samej. gdyby borys kiedys nie podwazyl, ze ziemia jest plaska, to dzis nie byloby silikonowych piersi. przy ksywce to raczej ty doznajesz (i ta twoja lista zyczen o anticon na porcysie, lol). ja caly porcys darze spora sympatia, lubu dubu, prezesa tego klubu tym bardziej, bo to kawal ch...walebnego intelektualisty;) co nie zmienia faktu, ze oddaje on wlasnie afro kolektywowi niedzwiedzia przysluge. zreszta ja doceniam wklad porcys w kulture hh w polsce! (borys d) A pamiętasz jak 93, Alfa Kolor Szok a wśród nich i borys A pamiętasz jak 94, na Złotej Hybrydy i wieczne afery Otwarte flipery gdzie borys zostawiał flote Coś co rozpoczęło nową epoke Pamięta to dobrze i żałuje też bardzo Że tamte czasy minęły bezpowrotnie Jadąc samochodem przez stołeczne miasto Spogląda w przeszłość i widzi stare czasy Nigdy nie zrozumiesz co to dla borysa znaczy Jeśli nie widziałeś, nigdy nie zobaczysz Nigdy nie zobaczysz tych pierwszych lenarów I czarnych ortalionów spod Alfy brygady Nigdy nie zobaczysz na pasażu chłopaków Taka okazja ci sie nie nadarzy Coś co minęło już nigdy nie powraca Zostają wspomnienia przy browarze z kumplami Niegdyś małolaty, dzisiaj stara brygada I tysiące melanży z ładnymi towarkami borys wie że wśród pionierów swoje miejsce posiada To było 15 lat temu a on ciągle tu jest I choć składa, bo wiesz miał szczęście Że od zawsze mieszkal w zajebistym mieście Ref.: 2x A pamiętasz jak 93, 93 Alfa Kolor Szok a wsród nich i borys A pamiętasz jak 94, 94 na Złotej Hybrydy i wieczne afery (mz) mz miał sen miał sny Pamięta jak to było w 93, inne czasy dla rap gry Najpierw klub Alfa potem były Hybry I z tygodnia na tydzień sie żyje To powraca gdy mz zagłębia sie w opary mgły Cofa sie w ten czas, mz spoko borys d Dla porcys wciąż ten sam klimat i miejsce Zawsze szczere chęci 94 - 95 I wszystko co dobre zawsze będzie ich kręcić Wspomnienia zawsze mz bedzie miał w pamięci Ekipa oldschoolowa Kolor Szok ich w to wkręcił Wszystkie dobre słowa, nie martwi prezydenci W tym dobrym momencie mz zaczął z Dj boro I zaczął mieć pojęcie co sie stanie U borysa zawsze spox zostanie porcysowa recka, wielkie gadanie Ref. 2x (borys d) Psiewiary bataty i kwaśne papiery Przyspieszacz stary bądź szczery Przypomnij no sobie jak to właśnie było wtedy Gdy co drugi w potrzebie tak jak w białym niebie Poruszał sie szybko i myślał też szybko A borys puszczał muze ale zawsze na czysto Jakby nie było zajebisty czas W głośnikach Kolor Szok i Yo Mtv Rap's w TV Każdy z nas swe pięć minut miał Ref. 2x
std (3 sierpnia 2008) -
forum sie rozkreca jak sie udziela borys d. a jak jeszcze do tego cos podwazy. tylko ze ciagle piszecie to samo. ze porownania nie maja sensu a sami je robicie. przydalby sie watek o najlepszych storytellerach tylko ze dyskusja nie bedzie pewnie juz tak zywa, bo tu jest borys d przyciagniety przez Afro Kolektyw, a reszta w wiekszosci tylko przez wypowiedzi borysa d. moze zeby sie jeszcze bardziej pospinac udzieli sie tutaj Andrzej.
saludziebeznog (3 sierpnia 2008) -
>czuję się trochę niezręcznie... gdy startowaliśmy z Porcys w 2001, to nikt z czytelników nie fascynował się rapem, a wręcz odwrotnie - styl ów stanowił wtedy chyba dla polskiego "indie-community" jakieś tabu i symbol słabego gustu. potem, na fali ILM i Pitchforka, wprowadzaliśmy stopniowo (wraz z innymi "zakazanymi" gatunkami typu commercial pop) hip-hop do serwisowej oferty... Borys, no napisz to wprost, jestes Mesjaszem i kazda goraca indie-pietnastka moze wlozyc reke w rane w twoim boku. troche to sie kloci z tym, ze porcys odkryl Afro Kolektyw w 2006, mimo ze funkcjonuja oni troche dluzej i bynajmniej nie w jakims totalnym undergroundzie. jest w Polsce, a na pewno w Warszawie (mowie, ze tam na pewno, bo tam sie wychowalam i chodzilam do szkoly) kilka osob, ktore sluchaja hh dluzej od ciebie i sie z tym nie kryja, jednoczesnie nie majac nic wspolnego z gadaniem o suczkach, siedzeniem na lawce i udawaniem, ze sa czarnuchami. calkiem dobrze przyjete przez publicznosc "Polepione dzwieki" Fisza to rok 2000. pogodz sie z tym, ze nie tu nie jestes prekursorem, tylko zalapales sie z ostrym opoznieniem, kiedy po naradzie redakcyjnej stwierdziliscie, ze wam to nie zaszkodzi na fajnosc.
bh (3 sierpnia 2008) -
zasadniczo, bezsensowna dyskusje wywolal jada, ktory doczepil sie o oceny amerykanskich i pl hh albumow. jednak zamiast smiesznie obrzucac sie z borysem blotkiem, jak dzieci, ktore mysla, ze biora udzial w profesjonalnych zapasach, zdystansuj sie do calego tego systemu oceniania, gdyz co najwyzej jest to wskazowka, czy dana plyta podobala sie, czy nie danemu recenzentowi, a nie jakis ostateczny dziejowy rozrachunek i naprawde maly bedzie to mialo wplyw na miejsce danej produkcji w historii czy to rapu, czy muzyki w ogole. zreszta co tu przejmowac sie opinia borysa d, ktory wyznaje, co nastepuje: > gdy startowaliśmy z Porcys w 2001, to nikt z czytelników nie fascynował się rapem, a wręcz odwrotnie - styl ów stanowił wtedy chyba dla polskiego "indie-community" jakieś tabu i symbol słabego gustu. potem, na fali ILM i Pitchforka, wprowadzaliśmy stopniowo (wraz z innymi "zakazanymi" gatunkami typu commercial pop) hip-hop do serwisowej oferty no, krs1 drugiego to z niego nie bedzie, za pozno troche;) zreszta to z gory skazane jest na podchodzenie do tej muzyki (a raczej calej kultury hh, prosze o tym pamietac) z pozycji medrkujacej, akademickiej raczej, anizeli zajawkowej, co tez borja w paru podejsciach juz tu okazal, przy tym (z calym rispektem do jego erudycji) odslaniajac swe braki, ale o tym za chwile > a jeszcze śmieszniejsze, że haterzy redaktora będą jebać Afro Kolektyw z zasady. –db, 2/8/2008 19:50 no wlasnie. lecz niestety to jest smutne, a nie smieszne. borys dee swoja akademicka nawijka z orgazmicznym flow na nieswiadomce szkodzi afro kolektywowi, ktory w rzeczy samej jest jednym z ciekawszych projektow w naszym kraju i na zainteresowanie z pewnoscia zasluguje, ale globalnej rewolucji prosze sie jednak nie spodziewac, bez wzgledu na to, jak bardzo wzrusza sie na ich koncertach borja. ok, emocjonalne podejscie do muzyki jest super, ale dobrze tez zachowac troche zdrowego rozsadku i nie plynac w obciachowym zachwycie, bo taki jest w stanie zniesmaczyc kazda ciekawa produkcje, tym bardziej przy wypisywaniu glupot o gatunku, ktorego jest sie weekendowym fanem. samo zestawianie nasa z afro jaxem, czy z black thought'em jest totalna bzdura (jakie wspolne p-kty zaczepienia poza tym, ze i the roots i afro kolektyw korzystaja z zywych instrumentow, teksty sa rapowane, pojawiaja sie storytellingi?) bo skoro borja objawia, iz to nie technika* jest najwazniejsza, no to nawet, jak zestawiac ze soba i porownywac tresc nawijek nasa i afro?! bo ten pierwszy (ktorego owszem, flow zmiata wiekszosc raperow swiatowych i byc moze w ocenie muzykologow najlepsze na swiecie, ale backpackerzy z kolei nie raz wychodzili z teza, iz w tejze materii przoduja chocby gift of gab, charli 2na, czy evidence i dyskusje takie od lat sa nieskonczone, takze tym bardziej radze sie na lamach porcysa nie spierac) nigdy raczej nie aspirowal do tego, by zaspakajac literackie i estetyczne potrzeby 'młodej wrażliwej inteligencji próbującej odnaleźć się w beznadziejnym świecie konsumpcji, cynizmu, głupoty i zakłamania'. *technika? juz sie pogubilam, borys myli chyba bycie zajebistym technicznie z umiejetnoscia plyniecia po bicie, bo to pierwsze w wiekszym stopniu mozna dopracowac, to drugie jest zas bardziej 'dane'. w sensie, ze predzej raper osiagnie umiejetnosc PISANIA wielokrotnych rymow, niz zgrabnego PLYNIECIA, chocby z czestochowa. dobre flow to polowa sukcesu, raperzy bez flow powinni pisac ksiazki, ktos to juz kiedys zauwazyl. co do flow afro- pozostawia wiele do zyczenia, ale antyflow tez bym tego nie nazwala. zdecydowanie nadrabia tekstowo i swa charyzma, takze te rejony 6-7 jak najbardziej zasluzone, 9-10 to spora orgazmiczna przesada. natomiast jezeli juz mowa o mistrzach storytellingu zwlaszcza z elementami humorystycznymi to kardynalnym bledem jest nie wspomniec slowem o slick ricku (i przy tym mowic o anticonie, litosci...) to sa kawalki sprzed 20 (slownie: dwudziestu) lat, czyli maja tyle co srednia wieku tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=PRWKbxap1MQ http://www.youtube.com/watch?v=FGF7CqCPfr8 http://www.youtube.com/watch?v=IWlWgao-a5w 'teenage love' ze specjalna dedykacja dla edyty z konina, lat 16. borys, rozumiem, ze czujesz silna potrzebe pokazania milosci do zespolu, ktory cie na ten moment wrecz definiuje, ale szczerze odradzam, lepiej juz wroc do pilnowania, by nikt nie utozsamial pavement z indie 2.0, a reszta audytorium niech spokojnie czeka na plyte afro kolektywu. kocham, pozdrawiam
std (3 sierpnia 2008) -
w sensie raperów? fakt, przeszarżowałem mówiąc "wielu". ale >kilku na pewno - tak z głowy to Ghostface ("children" - "I'm sorry Ghost" - "not now, shut up!"), goście z Pharcyde też bywali nieźli ("I woke up in the morning to a girl who's butt's soft / Gotta brush my teeth / And clean my nuts off") i oczywiście absolutny numer jeden w dziejach czyli Biggie (nie chce mi się cytować nawet). pamiętam że Raekwon robił na mnie świetne wrażenie, ale dawno nie wracałem. Michał Z. by pewnie dorzucił też fantastyczny humor kolesia z Atmosphere (Slug bodajże). w Polsce zaś nie ma konkurencji dla Afrojaxa w tej kategorii. ok to ja Ci powiem że mnie te typy poza Bigim nie przekonują, wszystcy bardzo dobrzy mc's ale dalej lirycznie stawiam NaSa wyżej. Prosty przykład tego że gość nie tylko technicznie ale również "merytorycznie" niszczy sa wszystkie beefy, z mniej znanych polecam diss na G unit >i żeby była jasność - Nas z Illmatic to absolut. ale im dalej w las, tym ten storytelling mniej mi leżał. nadal za kluczową wartość Jonesa uważam jego FLOW - "karabinek maszynowy". ja będę się upierał że Nas jak był tak jest nadal kompletny, o kluczowym flow można mówić w przypadku nie wiem może Prodigiego który owszem nawija sprawnie ale niestety od dupie Maryni najczęściej
jada (3 sierpnia 2008) -
>halo troche niezrozumiałeś, tu nie idzie o Edyte fanke Afrokolektyw, ale o Twój sposób wypowiedzi. jeśli chodzi o mój sposób wypowiedzi, to od wielu lat inspiruję się wczesnym PFM (Brent głównie) i trochę ILMem, bo mi szczególnie ta estetyka pasuje. mam kilka koleżanek siedemnastek, ale nie posądzałbym je o taki styl dyskusji, jaki prezentuję przykładowo na tym forum. polecam się zaprzyjaźnić z jakąś laską z liceum i porównać. wtedy się okaże kto czego nie zrozumiał... no, chyba że to miała być zwykła złośliwość, to pominę ją milczeniem. >ja się np. ekscytuję żeglarstwem w TV, ale nie mam zamiaru wmawiać wszem na około że to bardziej widowiskowe niż finał mistrzostw świata w piłkę. nie dostrzegam analogii. po prostu przekaz Nasa mnie obecnie nie rusza, a przekaz Afrojaxa mnie wręcz definiuje. pierdolę kto jest światowym gwiazdorem, a kto alternatywnym muzykiem ze środkowej Europy. >katastrofalne "czarno widzę" (że kawałek) gdybym był chamem, to zaripostowałbym coś w stylu "lecz się na mózg", ale przecież nie jestem, więc wzruszam ramionami. >"w poprzednim życiu" zajebiste, ze trzy inne bardzo dobre, skity zabawne - no szóstka jak nic jak wyżej... generalnie też kiedyś tak myślałem. ale mój pogląd ewoluował, i to znacznie. >wymieniając najlepszych storytellerów, borys d zapomniał wspomnieć dela tha funky homosapiena, naprawiam więc jego błąd. oj już tam błąd. o Dela się ledwie otarłem i nie kupiłem żadnej z jego płyt. Zakrocki by więcej tu opowiedział, a zachwycał się tym MC "od zarania dziejów".
borys d (3 sierpnia 2008) -
yeah! wspomniano na forum o Slugu. (ehh zadne slowa nie wyraza tego jak ubolewam nad tym ze nie moge byc na Hip Hop Kempie) chyba tylko raz (jesli to bylo tu) wzmianka byla o swietnej plycie z Mursem. widzialem recki Brothera Ali, Sage'a, Aesopa, ale czekalem albo raczej mnie ciekawilo co Porcys napisze o Atmosphere. i humor Sluga po czesci zblizony do Afrojaxa. ok, odwoluje - nie Afrojax i Smark ale Slug i Aforjax na bicie Anta (albo jakas wzmianke chociaz o Deep Puddle Dynamics. lubicie tutaj anticon chyba, a od tego sie jakby wszystko zaczelo, btw emo-rap niezle pedalska plakietke doczepiono temu 'nurtowi', juz bardziej pasuje do tego co go wygwizdali jak supportowal RHCP)
saludziebeznog (2 sierpnia 2008) -
skąd ci się "of" przyplątało, hehe co do porównywania afro do travisa i - szerzej - d-planu - jakby easley grał u nich na perkusji, to może rzeczywiście byłyby rejony dziewiątkowe. a tak, szóstka jest idealnie wyważoną oceną - kurde, przecież nudnawe wypełniacze, katastrofalne "czarno widzę" (że kawałek). "w poprzednim życiu" zajebiste, ze trzy inne bardzo dobre, skity zabawne - no szóstka jak nic. i, wymieniając najlepszych storytellerów, borys d zapomniał wspomnieć dela tha funky homosapiena, naprawiam więc jego błąd.
c-u (2 sierpnia 2008) -
ale przecież w całej dyskusji powyżej chodzi o to, że swoje sądy wygłasza TEN BORYS ("about to cause of mass hysteria"). ja wiem, że jeden felieton borysa d zawiera więcej treści niż cały porcys przez pół roku, ale uważam, że Ci podkurwieni powinni "zdystansować się" wobec jego legendy i nie brać życia serio serio zbyt :> tym bardziej, że obydwie strony są gotowe zajebać się prędzej niż przyznać się do zmiany zdania :) a jeszcze śmieszniejsze, że haterzy redaktora będą jebać Afro Kolektyw z zasady. Garstka truizmów, ale przygadałem, co.
db (2 sierpnia 2008) -
halo troche niezrozumiałeś, tu nie idzie o Edyte fanke Afrokolektyw, ale o Twój sposób wypowiedzi. ja się np. ekscytuję żeglarstwem w TV, ale nie mam zamiaru wmawiać wszem na około że to bardziej widowiskowe niż finał mistrzostw świata w piłkę.
jay p (2 sierpnia 2008) -
>wymień tych wielu lepiej opowiadajacych w sensie raperów? fakt, przeszarżowałem mówiąc "wielu". ale kilku na pewno - tak z głowy to Ghostface ("children" - "I'm sorry Ghost" - "not now, shut up!"), goście z Pharcyde też bywali nieźli ("I woke up in the morning to a girl who's butt's soft / Gotta brush my teeth / And clean my nuts off") i oczywiście absolutny numer jeden w dziejach czyli Biggie (nie chce mi się cytować nawet). pamiętam że Raekwon robił na mnie świetne wrażenie, ale dawno nie wracałem. Michał Z. by pewnie dorzucił też fantastyczny humor kolesia z Atmosphere (Slug bodajże). w Polsce zaś nie ma konkurencji dla Afrojaxa w tej kategorii. i żeby była jasność - Nas z Illmatic to absolut. ale im dalej w las, tym ten storytelling mniej mi leżał. nadal za kluczową wartość Jonesa uważam jego FLOW - "karabinek maszynowy". natomiast ja bym się nie ograniczał do hip-hopu jako jedynego punktu odniesienia. polecam posłuchać "you are invited" D-Planu (moment jak spotyka ex na imprezie - ciarki przecież), konfabulującą Eleonor na Blueberry Boat ("you're blah blah this this that, so now sh'up, you messed it up") albo "adopduction" Harringtona (to co robi narracyjnie w tym kawałku to jakieś przegięcie, które z lirycznej perspektywy dyskwalifikuje większość nawijek świata). i w tej eklektycznej tradycji umieściłbym jednak Afrojaxa - bo Afro Kolektyw to, jak już nadmieniłem wcześnej, coś więcej niż hip-hop. >Edyta z Konina, lat 16 wybacz ale piszesz jak psychofan, zresztą żeby porownywać jedno z drugim trzeba psychofanem być, trzeźwo myślącym takie wygłupy się nie przydarzają czuję się trochę niezręcznie... gdy startowaliśmy z Porcys w 2001, to nikt z czytelników nie fascynował się rapem, a wręcz odwrotnie - styl ów stanowił wtedy chyba dla polskiego "indie-community" jakieś tabu i symbol słabego gustu. potem, na fali ILM i Pitchforka, wprowadzaliśmy stopniowo (wraz z innymi "zakazanymi" gatunkami typu commercial pop) hip-hop do serwisowej oferty, a dziś przychodzi mi bronić kontrowersyjnej tezy wyższości dyskografii Afrosów nad XXI-wiecznym katalogiem Nasa. LOL. nie sądziłem że kiedykolwiek do tego dojdzie, jestem na maksa skonfundowany! ale nie, żadna "Edyta z Konina lat 16" nie słucha Afro Kolektywu i nie identyfikuje się z ich przekazem. to muzyka dla młodej wrażliwej inteligencji próbującej odnaleźć się w beznadziejnym świecie konsumpcji, cynizmu, głupoty i zakłamania. "Edyta z Konina lat 16" przypuszczalnie nigdy nie zajmowała się takimi zagadnieniami. także rozumiem że to była próba zdyskredytowania moich preferencji literackich i estetycznych, lecz nie tędy droga. dwa polskie zespoły są w stanie doprowadzić mnie do katharsis na żywo - Mitch&Mitch i Afro Kolektyw. "Edyta z Konina lat 16" nie słyszała o żadnym z nich. już prędzej o Nasie, przez swojego chłopaka "skejta". psychofan - zgoda! gdy coś zmienia twoje życie, to ciężko się od tego czegoś zdystansować i oceniać na chłodno.
borys d (2 sierpnia 2008) -
""book of rhymes" mnie ewentualnie BAWI. "smutny i nudny cz. II" mnie rozpierdala na pół i każe wycedzić "kuuuurwa maaać" z podziwu. na koncercie Nasa w Stodole się pobujałem trochę i poczułem obcowanie z żywą legendą. na koncertach Afrosów muszę ze sobą walczyć żeby sie nie poryczeć ze wzruszenia. oto różnica." Edyta z Konina, lat 16 wybacz ale piszesz jak psychofan, zresztą żeby porownywać jedno z drugim trzeba psychofanem być, trzeźwo myślącym takie wygłupy się nie przydarzają
jay p (2 sierpnia 2008) -
Btw Afrojax : http://www.filmpolski.pl/z1/32o/26232_1.jpg dlaczego tylko ja mam takie chujowe skojarzenia.
db (2 sierpnia 2008) -
>siła nasa polega na niesamowitej umiejętności opowiadania po prostu oj, nie przeceniałbym. to dopiero mit. znam wielu lepszych MC-storytellerów od Nasira, a hip-hopu w życiu ledwo liznąłem. za to NIE ZNAM bardziej zdyscyplinowanego rytmicznie rapera od Jonesa. ad 1 ok wymień tych wielu lepiej opowiadajacych, ja tego nie przeceniam, posłuchaj sobie nie wiem, small world, i gave you power czy doo rags albo the message ad 2 myślisz ze AZ rapuje mniej rytmicznie od Esco? być może ale wg części nie muzykologow a tylko po prostu znawców rapu rapuje nawet lepiej a że jest niekoniecznie bardzo znany to byc może nikt na nim analiz nie przeprowadzał. Skoro jest jak mówisz to dobrze dla Nasa technika to podstawa rapu na tym to polega możesz się wkurwiać albo mi wymyślać że nie rozumiem i nie myśle spooooko, masz swój osobisty stosunek to tego co tworzy afrokolektyw i niestety to Ci wgm. przysłania pewne rzeczy - a to z myśleniem które zalecasz już tak wiele wspólnego nie ma, prawda? pzdr
jada (1 sierpnia 2008) -
smark to nie jest poki co czlowiek 1 epki. cmmc?!
std (1 sierpnia 2008) -
>z tym, ze to raczej nie byl dobry zart... no mówię, że jak zawsze - ilu ludzi, tyle opinii... >czy kawałek z refrenem "ponieważ mam piękny głos" wszedł na lp i jaki w takim wypadku jest jego tytuł wszedł. "łzy w uszach". >nie chodzi o symetryczne nawijanie czy inne tego typu - nie sądze też żeby to była prawda raczej po prostu legenda. Chodzi o to że porównywanie jednego z najlepszych raperów ever haha, no WŁAŚNIE DLATEGO jest jednym z najlepszych raperów ever. Z POWODU swojego geometrycznego flow. analizy muzykologiczne robiono na nim i to JEST prawda, a nie legenda. >z kimś kto prezentuje totalne antyflow zakrawa na niekiepski dowcip jedną z tajemnic interpretacji sztuki jest to, że do każdego dzieła należy przykładać inne, odpowiednie kryteria. flow Nasa jest dużo lepszy od Afro, ba - nawet goszczący na Czarno Duże Pe ma lepszą technikę od Afro. tylko że Afro Kolektyw to coś więcej niż hip-hop. to bardziej Dismemberment Plan. i jeśli o coś chodzi, to o to, że Afro jest jednym z najlepszych indie-storytellerów na świecie. TS: "dziesięć sekund" VS "8 1/2 minutes". TS: "przepraszam" VS "you are invited". TS: "ice of boston" VS "w łózku z licealistką". i tak dalej. a Travis Morrison to naprawdę kawał skurwiela w te klocki, zapewniam. >to jest najczesciej powtarzana bzdura na termat nasa, najczesciej zreszta przez ludzi którzy miast muzyki słuchac wola o niej czytać. Nasty jest jednym z moich ulubionych raperów w dziejach, mam na półce wszystkie jego płyty oprócz tegorocznej i wracałem do nich często. "book of rhymes" mnie ewentualnie BAWI. "smutny i nudny cz. II" mnie rozpierdala na pół i każe wycedzić "kuuuurwa maaać" z podziwu. na koncercie Nasa w Stodole się pobujałem trochę i poczułem obcowanie z żywą legendą. na koncertach Afrosów muszę ze sobą walczyć żeby sie nie poryczeć ze wzruszenia. oto różnica. >siła nasa polega na niesamowitej umiejętności opowiadania po prostu oj, nie przeceniałbym. to dopiero mit. znam wielu lepszych MC-storytellerów od Nasira, a hip-hopu w życiu ledwo liznąłem. za to NIE ZNAM bardziej zdyscyplinowanego rytmicznie rapera od Jonesa. ale teksty Afrojaxa zarapowane przez gościa o takiej "maszynerii" gębowej jak Nas, bez wady wymowy "r" etc. - straciłyby połowę wartości. proponuję zdjąć klapki z oczu i nie patrzeć na świat schematami. przecież nie będziemy wartościować fristajlu "mam na sobie swoje Ray-Bany, jestem najebany" pod kątem tego czy to jest DOBRY fristajl, skoro zamierzeniem autora było właśnie zadrwić z najgorszego fristajlu jaki można sobie wyobrazić. and so on. na przyszłość polecam czasem MYŚLEĆ. >smark to póki co człowiek jednej epki. spoko, ale daj boże każdemu MC żeby w karierze nagrał choć jeden taki numer jak closer Najebawszy.
borys d (1 sierpnia 2008) -
afrojax i smark? ;/ smark to póki co człowiek jednej epki. to co nagrywa w tej chwili ani troche nie wybiega ponad przecietnosc. mimo wszystko czekam na brudne serca.
... (1 sierpnia 2008) -
skad wiadomo ze chodzi o premiera 'USA'? ps. Afrojax wspolpracowal z Dużym Pe, Lilu, Łoną, a teraz i z Jaroszem. dla mnie to 'elita' rapu w Polsce, taki rap trafia do mnie najpelniej, a wielu ma do nich wielki szacunek i czy oni wspolpracowaliby z 'pomyjami'? wiem, ze argument jest naciagany ale chyba jednak moze zastanowic sceptycznie nastawionych do Afro Kolektywu. troche dziwi mnie ze czlowiek ktory ceni Roots i Nasa nie potrafi docenic ani troche jednego z najciekawszych (nielicznych w Polsce) okolohiphopowych zespolow. chcialbym tak jeszcze uslyszec Afrojaxa ze Smarkiem. "Robię to arogancko jak Biz Markie gra / Rzucam smarków kulki jak Afrojax / To nie hardcore jest tylko samson wers"
saludziebeznog (1 sierpnia 2008) -
> co do beatów to się zgodze bywają takie se ale to tylko pokazuje jego klase, słuchając nasa skupiasz się na mc nie na beacie. btw podobno jest szansa na płyte z premierem z tego co wiem to w USA nie ma premiera - jest zamknięta egzekutywa.
student prawa (1 sierpnia 2008) -
ciesze sie ze moja ciekawosc wywolala ciekawa dysusje, ale chyba nie ma sensu, jak jada wspomniales, porownywac i wybacz, to Ty sam zaczales to robic. poza tym myslalem ze przytoczysz jakies recki gdzie naprawde sie kogos, cos 'jebie' a te sa wg mnie dosyc lajtowe. szczerze nie przypuszczam, zeby ludzie z Porcys nie sluchali dyskografii Nasa czy Roots. co do zajawki na "Asereje" to do dzis jej nie kumam, moze moj poziom swiadomosci muzycznej jest za maly. ok, bo troche offtop. życzliwemu VoSS1979 dzieki raz drugi! jakosc na razie wystarczy zamin moje uszy nacieszy ta 'pełniejsza, bogatsza, bardziej wysmakowana' wersja.
saludziebeznog (1 sierpnia 2008) -
a scroobius pip dostal cos koło zera ;(
dan le sac (1 sierpnia 2008) -
>bo o tym że Nas jest najrówniej, najsymetryczniej rytmicznie nawijającym MC ever wspominać nie trzeba nas to nas, nie chodzi o symetryczne nawijanie czy inne tego typu - nie sądze też żeby to była prawda raczej po prostu legenda. Chodzi o to że porównywanie jednego z najlepszych raperów ever z kimś kto prezentuje totalne antyflow zakrawa na niekiepski dowcip >ale od Illmatic niestety nie ma on NIC do powiedzenia to jest najczesciej powtarzana bzdura na termat nasa, najczesciej zreszta przez ludzi którzy miast muzyki słuchac wola o niej czytać. pomijajac tematyke siła nasa polega na niesamowitej umiejętności opowiadania po prostu, i jeśli muzycznie też wolę illmatic a nawet jeszcze bardziej preillmatic to textowo nas nie stracił absolutnie nic, to jest perfekcyjny hiphop dla wiekszości nieosiagalna lekkość i spojność. Nie mam sensu tego tłumaczyc bo wiesz to jak z tym dobrym dowcipem, albo rozumiesz albo nie hehe co do beatów to się zgodze bywają takie se ale to tylko pokazuje jego klase, słuchając nasa skupiasz się na mc nie na beacie. btw podobno jest szansa na płyte z premierem
jada (1 sierpnia 2008) -
prawdziwi ultrasi słuchali jak murzyn bił w kokos jeszcze za czasów gdy Mor.Wa dissowała Afro w wywiadach (he) , a teraz poszły za tym masy i tłuszcza szeroka ! Mam być może żenadne pytanie, czy kawałek z refrenem "ponieważ mam piękny głos" wszedł na lp i jaki w takim wypadku jest jego tytuł (jak nie wszedł "hwdp dla ścierwa")
db (1 sierpnia 2008) -
nas lepiej rapuje po angielsku od afrojaxa ale za to black thought lepiej rapuje po mołdawsku od nasa i afro jaxa razem wziętych
bez sęsu porófnania (1 sierpnia 2008) -
myślę, że afrojax lepiej rapuje po polsku od nasa. ...chyba że o czymś nie wiem
JJ (1 sierpnia 2008) -
z tym, ze to raczej nie byl dobry zart...
antyflow kolektyw (1 sierpnia 2008)