INNE - FORUM
Afro Kolektyw
15 listopada 2006No proszę, nie było wątku dla tej grupy, więc może ja się podejmę. Tak, i chcę bardzo bardzo to zrobić.
Dwa koncerty niedługo, w Krakowie i w Warszawie (więcej w Wydarzeniach). Znakomita płyta tegoroczna. Pilśniowej nie znam w całości, ale sample rządzą. Tyle
-
o co by się tu jeszcze przypierdolić?
:: (22 sierpnia 2008) -
W 1999 nagrał demo Negatywne wibracje, dzięki któremu trafił między innymi na łamy „Machiny” (w dziale „Nadzieje” znaleźli się obok Wilhelma Sasnala i dostali tyle samo punktów w skali „prawdopodobieństwo sukcesu”!). !!! UBERSMIESZNE !!!
db (22 sierpnia 2008) -
ja mam w absolutnej dupie toxic panny spears. a afrokolektyw zajebiscie mi sie na koncercie spodobal, nie bardzo rozmiem jak mozna ich nie kumac. fajnosc, jak sie wydaje, uniwersalna.
em c (22 sierpnia 2008) -
wywiad z Afro Kolektywem dla "Lampy", jeszcze sprzed "Czarno widzę" http://muzyka.onet.pl/lampa/1306156,2008,1,artykul.html o Trenerze Szewczyku :)) "Ale z kolei w zupełnie nowym Trenerze Szewczyku opisana jest rozmowa kwalifikacyjna, z której narrator wybiega i ucieka na ulicę, bo jest przerażony dezynwolturą szefa i jego żądaniem o dowód na to, że aplikant jest podobnym jemu gościem z jajami. A: Tak, i nawet pierwowzorem szefa w Trenerze Szewczyku jest mój aktualny istniejący naprawdę szef, ale ten kawałek miał być dwuznaczny. Tam na końcu jest pytanie "kto teraz jest górą?". I kto jest górą? Ten, co zniesmaczony rozmową kwalifikacyjną wychodzi na ulicę i mówi "u takiego chama to ja pracować nie chcę"? Wała. Górą jest szef, który został w gabinecie. Bo ten, co wyszedł na ulicę, teraz będzie zapierdalał znowu za robotą żrąc, kurwa, suchary i dżem sprzed miesiąca."
PK (22 sierpnia 2008) -
a z przypadkowego tematu obok: >toxic panny spears (czytalem ze sie lubujesz) a ktoś się nie lubuje? dziś chyba tylko brodaci/wąsaci/długowłosi hard'n'heavy-metalowcy. chociaż pewnie i oni, skrycie. –borys d, 4/8/2008 02:34 ... a ty tu tak pieknie o szacunku do preferencji innych ludzi, loool
std (4 sierpnia 2008) -
> tak trudno czasem się przyznać do błędu? –borys d, 4/8/2008 00:42 (lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiekniejszy w swiecie) a to podobno nas nie ma nic do powiedzenia od illmatica, ha
std (4 sierpnia 2008) -
>Fisz? to jakiś żart? przeważnie definicja przekazu beztreściowego, pseudo-literackiego dla ubogich, z irytującą manierą aktorską i bez cienia dystansu do siebie? "jestem piórko"? trochę gol samobójczy w każdej dyskusji... a widzisz ja mam identycznie wręcz z afrokolektyw, pseudo inteligenta, pretensjonalna papka na dodatek o wąpliwej wartości muzycznej
kminisz? (4 sierpnia 2008) -
o jaką legendę chodzi? napiszę kiedyś na ten temat pracę magisterską i dam Ci przeczytać :)
db (4 sierpnia 2008) -
zawsze mnie zastanawiało czemu opinie podpisane nickiem 'borys d' wzbudzają tyle kontrowersji. >uważam, że Ci podkurwieni powinni "zdystansować się" wobec jego legendy o jaką legendę chodzi? mogę się założyć, że w Polsce są setki ludzi z branży czy fanów muzyki, którzy o niejakim borysie d nie słyszeli. nie ma żadnej legendy, istnieje ona tylko w waszych głowach. nie jestem pewien czy jest tak, że d poleci jakiś zespół i cała jadłodajnia filozoficzna leci kupić płyty tego zespołu. borys d - kulturoznawca, który zajmuje się w szczególności muzyką, ma wyraziste poglądy i potrafi je uzasadnić (włącznie z obrażaniem zespołów, których nie lubi, co zdarzało się często na porcys.com)
Leon (4 sierpnia 2008) -
hehe, wiec może jednak logowanie na forum. zdrowie wszystkich, którzy się pode mnie podszywają!
janek b (4 sierpnia 2008) -
>kolegów z redakcji nie widzę. jeśli użytkownik "janek b" jest tym nowym writerem Porcys, to oświadczam, że nie miałem dotąd przyjemności zamienić z nim ani słowa. dla twojej wiadomości, tak to ja jestem tym nowym redaktorem.
janek b (4 sierpnia 2008) -
>po poscie tego kolezki (wydaje mi sie, ze z redakcji, przepraszam za zbyt smiale wnioski o sympatie proszę. rozumiem, pogubiłaś się. zdarza się. i nie popadaj od razu w paranoję... >bezzasadnie przy tym dyskredytujac nasa po akademicku o, pogubiłaś się. po akademicku to ja ewentualnie Nasa CHWALIŁEM, nie dyskredytowałem. >rozprawiajac o flow i technice i ich roli w rapie (gubiac sie jakby) o, pogubiłaś się. bo ja się nigdzie nie pogubiłem mówiąc o flow i technice i ich roli w rapie. twoje "płynięcie po bicie" to jest dopiero pogubienie się i maskowanie braków w temacie. >niestety forum przestalo mi dzialac w operze i korzystam z explorera, gdzie nie moge skopiowac konkretnej linijki oj nie tłumacz się, tylko przyznaj że się pogubiłaś i nie potrafiłabyś wskazać żadnych konkretów. tak trudno czasem się przyznać do błędu? >bloki miliona znakow, ktore jak sam przyznales, radosnie przepusciles pod pachami o, pogubiłaś się. niczego takiego nie przyznałem, a wręcz odwrotnie - powiedziałem że czytam uważnie wszystkie posty i nie doszukałem się w nich zbyt mocnych argumentów. "like that, mommy"? wybacz formułę, ale to był jedyny sposób żeby pisząc odpowiedź nie parsknąć śmiechem. ";)"
borys d (4 sierpnia 2008) -
odwalcie się od konina :|
broniący honoru konina (4 sierpnia 2008) -
ej, słaby argument serio. Po prostu jestem Polakiem a mimo to nie jestem smutny, sorewicz. Nie spinać się, bo w temacie a ak chyba głupio, chyba, że o tym drugim AK, ale chyba nie o tym. No, piątka.
janek b (4 sierpnia 2008) -
jezu, nie popadaj w jakas paranoje. po prostu parsknelam smiechem po poscie tego kolezki (wydaje mi sie, ze z redakcji, przepraszam za zbyt smiale wnioski o sympatie;), ktory napisal, ze najlepiej pasuje mu twoje podejscie, bo on nie napina ucha przy metronomie, a przepraszam bardzo, to ty wlasnie wywolales te dyskusje, podejmujac watek zestawiania ocen, bezzasadnie przy tym dyskredytujac nasa po akademicku, caps lockiem podkreslajac co jest prawda, a co legenda, na co masz papiery od muzykologow, kto jest najlepszy w storytellingach (+ jakies proby cytatow), przy tym rozprawiajac o flow i technice i ich roli w rapie (gubiac sie jakby). odnioslam sie do twoich postow, bo sie zwyczajnie nie zgadzam w kilku kwestiach zasadniczych. niestety forum przestalo mi dzialac w operze i korzystam z explorera, gdzie nie moge skopiowac konkretnej linijki, tylko musialabym sie bawic w kopiowanie calosci i wycinanie, tak to bys mial cytaty a nie bloki miliona znakow, ktore jak sam przyznales, radosnie przepusciles pod pachami, nie znajdujac w nich odwolania do swoich wypowiedzi. jezeli twoim zdaniem nie napisalam nic merytorycznego, a wszystko to jedynie personalne, hmm, *pojazdy* ('a wszystko to, bo ciebie kocham'), no to coz... tschus!
std (3 sierpnia 2008) -
najlepiej po tym poście widać kto miał jakie cele w powyższej dyskusji. kto PERSONALNE - i się właśnie napinał, chcąc za wszelką cenę udowodnić że ja się gdzieś "pogubiłem" (swoją drogą nieprawda i manipulacja, która zdradza tylko kompleksy względem mojej osoby), a kto MERYTORYCZNE - ja chciałem jedynie uzasadnić w komunikatywny sposób swój zachwyt nad AK, używając do tego różnych metod argumentacji. kolegów z redakcji nie widzę. jeśli użytkownik "janek b" jest tym nowym writerem Porcys, to oświadczam, że nie miałem dotąd przyjemności zamienić z nim ani słowa. i deklaruję z najgłębszą szczerością: mam ogromny szacunek dla wszystkich ludzi i ich preferencji, nawet gdy się zupełnie z nimi ne zgadzam. kurtyna.
borys d (3 sierpnia 2008) -
ha, najpierw koles napina sie przez dobre 3 dni, zapodaje typowo akademickie argumenty o analizach muzykologicznych rytmicznego flow nasa, wartosciuje, zaczyna sie w tym wszystkim gubic i w koncu staje sie uosobieniem wyrozumialosci i czystej milosci, pojawiaja sie koledzy z redakcji, by temu *ustawicznemu luzowi* przyklasnac, fajna dyskusja, dobra, nie ma bum bec srata tata, chlopaki graja w pilke, lato slonce, kwiaty pachnace, so...how's your girl? (tylko, co ciekawe, w przypadku innych ludzi i ich preferencji milosierdzia brak, notorycznie)
std (3 sierpnia 2008) -
i żyli długo i szczęśliwie
<buzi><buzi> (3 sierpnia 2008) -
znaczy, MNIE. DOKTOROWI NAUK!!
c-u (3 sierpnia 2008) -
pierdolicie z tą pogodą, mi właśnie deszcz przeszkodził w udawaniu steve'a nasha. kurwa.
c-u (3 sierpnia 2008) -
u mnie lato w pełni i zaraz idę pożonglować piłeczką w ogrodzie. respect dla wszystkich. ja właśnie wróciłem z nogi. graliśmy z dzieciakami z podstawówki, obczaiłem jak one to przeżywały i się cholera, wzruszyłem. Czas szybko leci. Co do oceniania, to naprawdę wolę, sposób w jaki Borys patrzy na AK niż liczenie metrum i całkowanie perkusji. Zwłaszcza, że z oceną Czarno Widzę bardzo mi po drodzę a całkować kurwa nie umie. Słońce też świeci, pięknie jest. Fajna dyskusja. Trzymajcie się ciepło!
janek b (3 sierpnia 2008) -
lista zyczen o anticon? listy zadnej nie zarejstrowalem na pewno. a wyjasnic moge ze zyczenia tez to nie byly. std, skad wniosek ze doznaje przy 'ksywce', wpadl mi do glowy ten fragment tekstu AK i tyle. zawitalem tu jedynie z prosba o przysluge a cos musialem wpisac. ostatecznie pobylem (niestety) tu dluzej. przytlacza mnie obecnosc znawcow ktorzy sluchaja rapu 'sprzed 20 (slownie: dwudziestu) lat'. transformacja utworu zjawiskowa. poslucham Fisza i po Slick Ricka tez siegne. "IDZIEMY NA SPACER BO JEST PIĘKNE SŁOŃCE ZA OKNEM. POZDRO!" "u kogo piękne, u tego piękne" najlepsze wypowiedzi w tej dyskusji wg mnie, a patrzac za okno sklaniam sie ku drugiej. co gorsza cale popoludnie slychac jakies zaspiewy przechodzacej nieopodal pielgrzymki. jebenti. -borys d, 3/8/2008 19:07 a to puentuje calosc i cieszy ten powrot zyczliwosci na forum. pzdr
saludziebeznog (3 sierpnia 2008) -
anonim - PIONA. TAK, mówię zupełnie poważnie - i nie jesteś głupi, bo może to ja jestem głupi, a może obaj jesteśmy głupi, a może wszyscy inni są w tym wątku głupi, a może wszyscy właśnie są mądrzy. na pewno jednak nie zależy to od prywatnych upodobań, wrażliwości estetycznej każdego z osobna, naszych indywidualnych oczekiwań. mamy rok 2008 i zostały już obalone wszelkie sztuczne bariery kulturowe wyznaczające co jest lansem, co wyrafinowaniem, a co obciachem. z czysto logicznego punktu widzenia to nie ma racji bytu. ważne żeby mieć pojęcie DLACZEGO ci się coś podoba, a DLACZEGO nie. reszta - czy będzie to "asereje", czy Illmatic, czy Czarno Widzę, czy Wozzeck berga, czy symfonie Brahmsa czy kreskówki Tom&Jerry - nie żadnego znaczenia. sądzę, że merytoryczne omawianie kontekstów towarzyszących muzyce/sztuce oraz bezkompromisowe wygłaszanie swojego zdania - zawsze wzbogaca, fakt. natomiast przekonywanie innych do własnej opinii i chęć udowodnienia, że czyjaś opinia jest LEPSZA od innej - zubaża. u mnie lato w pełni i zaraz idę pożonglować piłeczką w ogrodzie. respect dla wszystkich.
borys d (3 sierpnia 2008) -
no to krótko - jebać gadanie o anonimowości. po prostu. >T >A >K > >etc etc etc > >dałbym Illmatic 9.5 i Czarno 9.0, w tej samej skali >KREATYWNOŚCI więc jednak ty tak na poważnie? nie spodziewałem się. mówię zupełnie poważnie. pewnie jestem głupi. >ale to NIE MA SENSU, bo każdy i tak zostanie przy swoim. co sprowadza mnie do ostatniej rzeczy (daję spokój, serio) - ma sens. bo ktoś może poczytać sobie jakąś dyskusję i komuś przyznać rację, albo stwierdzić, że dyskutujący to debile, czy cokolwiek, ale jednak ktoś po tym tekście oczami przetoczy i może się okazać, że coś skumał, albo sam wie coś lepiej. co równa się jakiejś reakcji - wewnętrznej czy zewnętrznej. i dla takowych reakcji istnieją dyskusje. więc jebać przekonywanie kogokolwiek, ale nie jebać gadania o muzyce. >IDZIEMY NA SPACER BO JEST PIĘKNE SŁOŃCE ZA OKNEM. POZDRO! u kogo piękne, u tego piękne (u tego kogo u kogo tego, czy jak to tam szło w wilq).
anonim (3 sierpnia 2008) -
no ja też już powiedziałem wszystko wiele postów temu i za dużo chyba czasu straciliśmy na powtarzanie swoich stanowisk po kilka razy. a ja mam zwyczaj czytać uważnie każdy post gdy z kimś dyskutuję na forum i żadnych specjalnych "argumentów" podważających sposób, w jaki interpretuję twórczość AK nie odnalazłem. wszystko sprowadza się do subiektywnych sądów i chyba mojego nicka, który nie jest anonimowy. * * * oczywiście mógłbym znów odpisywać: >czy afro to wybitni muzycy? nie. to zależy który. Szturomski nie jest wybitnym gitarzystą? AND OH HELLO, MIŁOSZ? MIŁOSZ WOŚKO. get ears. >czy płyty afro to duże dokonania artystyczne? nie. ... T A K etc etc etc ale to NIE MA SENSU, bo każdy i tak zostanie przy swoim. * * * zaś co do systemu oceniania i tego co de facto "oznaczają" noty na Porcys (czy w ogóle w jakichkolwiek recenzjach) - właśnie w tym cały szkopuł, że to od zawsze był i na zawsze będzie temat niezgłębiony. ogólnie zawiłości w kryteriach wartościowania sztuki czy rozrywki są fascynujące, ale to już na inną dyskusję. w każdym razie - dałbym Illmatic 9.5 i Czarno 9.0, w tej samej skali KREATYWNOŚCI, choć może te ratingi odnoszą się do zupełnie różnych RODZAJÓW kreatywności. IDZIEMY NA SPACER BO JEST PIĘKNE SŁOŃCE ZA OKNEM. POZDRO!
borys d (3 sierpnia 2008) -
(wcale nie dlatego, ze z dedykacja;) zgadzam sie w zupelnosci, nawet swe elaboraty zaczelam od apelu do uzytkownika jada, by zdystansowal sie do tutejszego systemu oceniania. szczegolnie argument o zaniku prostackiego ('prostego' lepiej brzmi) funu jest jak najbardziej trafny, niestety.
std (3 sierpnia 2008) -
bardzo to wszystko zabawne. bo dyskusja tak naprawdę nie dotyczy afro, czy nasa, tylko systemu oceniania. borys zaszastał dziewiątkami i dziesiątkami co zdziwiło czytelników. nic w tym dziwnego. błędem (albo może zaletą) jest to, że na porcys redakcja tak kurczowo trzyma się tych numerków. i stąd ten outcry. no bo afro jest naprawdę fajny, ale spójrzmy z szerszej perspektywy: czy lubię ich słuchać? tak czy kupię nową płytę. tak. czy poszedłbym na koncert? absolutnie. czy śmieszą mnie teksty? bardzo. czy afro to wybitni muzycy? nie. czy płyty afro to duże dokonania artystyczne? nie. problem leży w tym, że w tej mitycznej porcysowej ocenie 10.0 czy 9.0 leży zarazem wartość historyczna, te tzw. "katharsis" (chuja warte, jeśli o mnie chodzi), talent instrumentalny, więź emocjonalna słuchacza, etc. przy tym całym górnym ocenianiu płyt gdzieś wypadł zwykły prostacki fun ze słuchania muzyki. i to się teraz mści. bo borys teraz na przemian podaje argumenty z perspektywy krytyka, a później pisze z perspektywy fana o subiektywności. po prostu te zestawianie (czasem irracjonalnie) ulubionych płyt z płytami wybitnymi (poprzez wystawianie im podobnych ocen) jest bez sensu. bo z jednej strony afro są genialni (śmieszni, inteligentni), a z drugiej genialny jest ten cały nas (bo jego umiejętności są uznane na całym świecie, bo 'illmatic' był tak całościowo znakomity). więc słowo 'genialny' jest po obu stronach, ale czy idzie za tym ocena? i wobec powyższego, czy ta dziesiątka jednak coś znaczy? "po prostu żaden ze mnie historyk gatunku bądź znawca." a czytelnicy oczekują, że jednak znawca i historyk. bo tylko (nazwijmy to) Duża Osobowość czyni wystawianie dziesiątek sensownymi. co do bassisters - nic dziwnego, oni po prostu są bardzo gitni na żywo.
kudos dla std (3 sierpnia 2008) -
borys, z mojej strony koniec, bo ty i tak odwrocisz sobie kicie ogonem, jak ci bedzie pasowalo najlepiej. jakbys jednak okielznal owy milion znakow, to znalazlbys tych pare argumentow z mojej str, bynajmniej nie odnoszacych sie do indywidualnych preferencji. dyskusja bez sensu, ale to ludzka rzecz pogadac. nie sluchajcie fisza, siegnijcie po slick ricka, elo.
std (3 sierpnia 2008) -
sprowadzanie czyichś indywidualnych preferencji do miana "bzdur" to zwykle mocno wątpliwa strategia polemiki. "bzdury" to ewentualnie błędy merytoryczne i faktograficzne, których zdaje się nikt w tym wątku nie popełnił (poza drobnym błędem w cytacie z Nasa u użytkownika "db"). "omylność" czy "nieomylność" to pojęcia które nie mają tu nic do rzeczy - mówimy o sympatiach, gustach. obiektywnie można porównać Czarno Widzę i Hip Hop Is Dead pod względem języka nawijek i czasu trwania płyt, a nie kreatywności i wartości. subiektywnie dla mnie - pierwsza 9.0, druga z 5.5. dlatego ta dyskusja prowadzi do nikąd, bo ja na przykład bez problemu wyobrażam sobie że dla kogoś Muchy są lepsze od Radiohead. i szanuję to, zwłaszcza, jeśli ten ktoś treściwie opowie DLACZEGO są dla niego lepsze, a nie na zasadzie "bo mają klimat". a w kwestii Fisza - to zły przykład, bo mi chodziło o gangsterską, uliczną odmianę rapu, której Illmatic jest sztandarowym dokonaniem. zdziwiłbym się gdyby wielu czytelników Porcys w 2002 roku lubiło płytę Skandal, a dziś podejrzewam znalazłoby się ich trochę. that's my point.
borys d (3 sierpnia 2008) -
borys mógł być stawroginem/ a stał się wierchowieńskim starym/ płaczącym przy afro kolektywie
brdm (3 sierpnia 2008)