INNE - FORUM

felieton pana Halickiego

8 marca 2006

kilka słów - felieton ów (cóż, nie jest to raczej felieton,ale bez czepialstwa) oceniam jako średni/słaby. Ale spoko, autor młody, uczy się, będzie lepiej. Natomiast doskwiera mi co innego - pewna maniera autora, która przejawia się w niepotzrebnej bufonadzie (dla mnie coś najgorszego jeśli chodzi o recenzentów). 19 lat to wiek, który sprzyja pewności siebie, toteż Łukasz H. pewny siebie jest - a to nie zmieni nigdy z pewnością swoich upodobań co do kawałka Radiohead, a to jego ocena Księgi K44 pozostanie z pewnością niewzruszona - pozazdrościć recenzenckiej konsekwencji. Ja oczywiście czepię się tego ostatniego omówienia(K44) jako że na tym polu dysponuję pewną kompetencją. Abstrahuję od toczonej niedawno dyskusji dotyczącej wartości albumu - nie jest to w tej chwili istotne. Halicki stwierdza: 1. polski hh znajduje się w szambie 2. nigdy się zapewne z niego nie wydobędzie 3. Księga to "ciężkie klimaty aczkolwiek wciągające" (heh...) 4. + i - są po dziś dzień stale puszczane przez tv muzyczne (!). Otóż - najważniejsze - ocen takich nie ma prawa ferować ktoś, czyja niekompetencja jest oczywista i wyziera z każdego zdania. Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie oceny (słuszne lub nie) mnie tu wkurwiają, tylko to zadufanie.

przypomina mi to w sumie rozmowę, którą toczyłem niedawno z jednym gościem, wypowiedź brzmiała następująco: teraz rock i cała muzyka gitarowa to gówno, bo weź: limb bizkit, linkin park itd. co to w ogóle jest. Jaka znajomość sytuacji taka jej ocena, pozdrawiam

naphta
  • No ja jebie... a jaka wartość merytoryczna ma ten nieszczesny felieton? I czy herr łukasz ma w ogole jakis styl writerski...
    honza (8 marca 2006)
  • komiczne troche, ze 3 wpisy i na razie straszna nieporadnosc i zero tresci w krytykowaniu, poza tym ze nie podoba sie styl writerski lukasza. oceniam te przytyki jako srednie/slabe.(o k44 uwazam dokladnie to co halicki btw, a reszta uwag jest niemerytoryczna.)
    borys d (8 marca 2006)
  • BEZNADZIEJNY FRAGMENT TYCZĄCY OVAL! Miszcz sie wsluchal w to eksperymentalne techno (ale dlaczego to zrobil) i wyczaił tam matematykę i potrójne dno. Śmiem twierdzic, ze sie lansuje i nic wiecej. Swoją drogą sluchalem diskont z kaset parę lat temu nie czuje zeby cos mi uciekło. Co do math-rocka dyskusyjnie dobrany wzorzec. ale to do dyskusji. Dla mnie kwintesencja nurtu to pierwsza płyta TRANS AM, a pozniej don caballero, ui.
    honza (8 marca 2006)
  • zgadzam sie z przedmowca - lukasz halicki popelnil ten felieton z pozycji bezdyskusyjnego znawcy tematyki. pis and love
    krzych (8 marca 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)