INNE - FORUM
kaliber 44 (Ksiega Tajemnicza - Prolog)
27 lutego 2006Po długiej przerwie wróciłem do Księgi Tajemniczej. Ja pierdolę, możliwe że się starzeję, ale doznania są coraz to mocniejsze, teraz już nawet nie mogę przesłuchać tego albumu do końca, bo wysiadam. Podobnie jak przy Kinematografii - jak oni to zrobili?
-
wszyscy tam wyglądają jak zahipnotyzowani/spaleni słońcem. nieźle.
e-smith (23 marca 2010) -
Plus: to samo co w 1 poście, może wyłączając Kinematografię.
ciekawostka (23 marca 2010) -
http://www.youtube.com/watch?v=UIYZkb5CcXE
ciekawostka (23 marca 2010) -
joka sroka.
piotr kaczkowski (23 maja 2007) -
koniec joki. i bardzo dobrze. śmierć pojebom.
zefir (23 maja 2007) -
No - na najnowszym Abradabie jest nawet kawalek dla corki, wiec raczej ma rodzine.
d_nac (22 maja 2007) -
ale wy jestescie tępi - chodziło o Jokę - to on jest M.M a nie abradab - ale i tak to jest sciema.
lust (22 maja 2007) -
Abradab ma rodzinę, widziano ich kiedyś na zamku w Ogrodzieńcu.
porcys donosi... (22 maja 2007) -
"gdzie jest joka" znikł
tygrysia maska (22 maja 2007) -
ej,ale gwalt,kurwa,koniec tematu na porcys.naprawde.
dys (21 maja 2007) -
jeśli dobrze pamiętam to abradab zwierzał sie kiedys w lampie, że wyrósł chłopak, bo teraz bachor i w ogóle. tak, to był abradab, to musiał być on "gdzie jest joka"
ryba (21 maja 2007) -
dziwny ten watek
smb (21 maja 2007) -
tu pisza ze joka http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4150763.html
z (21 maja 2007) -
może to sprostowanie na cgm.pl odnosi się właśnie do abradaba, że jemu nikt nic nie zarzuca (co by oznaczało ze abradab ma jednak żonę i dziecko) i, że chodzi o jokę
tygrysia maska (21 maja 2007) -
ja też się pogubiłem, niby chodzi o Joke - Michała (abradab zdaje się nie ma żony i dzieci) ale na cgm.pl skąd zaczerpnąłem info stoi jak byk Marcin
tygrysia maska (21 maja 2007) -
nigdy nie byl oskarzony, bo go dopiero teraz oskarzyli...
szmaciak (21 maja 2007) -
to w końcu michał (joka) czy marcin (abradab) m., bo się pogubiłem jak dupa
gów daddy (21 maja 2007) -
A może to jest początek rządowej akcji przeciw knującemu hiphopowemu lobby?
kurnik (21 maja 2007) -
chyba jakaś kaczka dziennikarska "Jak się okazuje, informacja jest nieprawdziwa. Menadżer Marcina M., Łukasz Ostaszewski powiedział nam jasno - "Wiadomo, że jest tylko jeden znany polski raper, który nazywa się Marcin M. Siedzi on teraz w domu z żoną i córeczką i nie wierzy w to co się dzieje. On nigdy nie był o nic oskarżony nie mówiąc już o aresztowaniu. Nie ma nawet mandatu na swoim koncie. PAP wprowadził media w błąd. Za kilkanaście minut spotykamy się z naszymi prawnikami w tej sprawie. Jutro opublikujemy oficjalne oświadczenie na ten temat"."
tygrysia maska (21 maja 2007) -
u, joka w niewesołej sytuacji widzę. widze, że i do nas zawitała moda na oskarżenia o gwałt
mz (21 maja 2007) -
>>księga tajemnicza to penis Damoklesa, który wisi nad całym polskim rapem. nie dlatego, że była taka zajebista (choć była naprawdę niezła, zwłaszcza jak na swoje czasy), ale dlatego, że łyknęła ją masa gitarowych dzieciaków, które dziś już dawno w dupie mają hip hop. i często można się nadziać na komentarze "e, teraz to ten cały rap jest do dupy, księga tajemnicza, to było coś!". jest to bredzenie dziadka owładniętego demencją i pamiętającego wypróżnienie sprzed lat 10, a nie wiedzącego czy srać czy szczać<<Nie zgodze się. Generalnie słucham prog rocka, prog metalu czasem zaleznie od nastroju wrzuce dobry Jazz czy Blues. Księga tajemnicza...ta płyta mnie porwała. I strasznie naprawde strasznie ubolewam nad tym ze swoje sajko porzucili. Nie przepadam za hiphopem. Nie lubie jałowo klepanego tekstu chłopięcym głosem a w tle lekkiego, prostego bitu. K44 to był głos. Zabawy głosem. Genialna muzyka, nie nazywam tego podkladem nawet pod tekst. Muzyka stanowiła coś odrębnego i równie genialnego jak wokal. Poszukuje zespołów które będą potrafiły porwac mnie tak jak Kaliber.pozdrawiam wszystkich :)GITAROWY FAN TAJEMNICZEJ KSIĘGI :D
Janek (14 grudnia 2006) -
mysle z e pierwsza plyta k44 budzi respekt wielu ludzi ale potem zrobil sie syf i nie dziwie sie dlaczego magik odszedl . pewnie nie mogl wytrzymac z dabem, bo dab zszedl na psy i nie radze sluchac jego obecnej muzyki (zwlaszcza utworu DOMINO) tu cytuje: "hip-hop skurwil sie nieco..." to slowa wypowidziane przez fokusa w utworze "sklonuj mnie" nie sadze zebye sytuacja poprawila sie kiedy kolwiek poniewaz "swiat schodzi na psy..."
PIGSON Z LW (22 marca 2006) -
Kurwa, jakiego Cyrku. Filmu.
sorry (15 marca 2006) -
Borys - jak dla kogo oczywiste. To już wolałbym Księgę, bo przynajmniej oryginalna i z klimatem. 63 minuty - start ma zajebisty, ale całościowo nudna, przegadana (druga zwrotka Cyrku - chyba rekord Polski w długości wersu, a na pewno rekord w długości odczuwanej), jednostajna płyta z monotonnymi i bardzo średnio brzmiącymi beatami. Nie wyróżnia się specjalnie nawet na tle niektórych równolegle wydanych produkcji (Nastukafszy zwłaszcza - to chyba jedyna płyta z tamtego okresu która jeszcze może wchodzić, do dziś pojawiają się liczne follow-upy i cuty - a lepsze muzycznie były i Stare Miasto, i Wiele CT, i Thinkadelic, i Snuz) i dopiero na forum porcysa, teraz i tu, spotykam kogoś, kto się jeszcze nią jara.No offence. Kaliber ważnym zespołem był, bo dotarł i to bez ukłonów w stronę meneli, a Joka i Magik swego czasu (1996-7) nie mieli, oprócz Jajonasza, konkurencji w Polsce. Tylko że nigdy nie udało się tego dostatecznie dobitnie udowodnić na wosku, co szczególnie dobrze widać z perspektywy lat.
Gów Daddy (15 marca 2006) -
>wskazywalem na to, ze "osłuchani" znają lepiej kontekst i wiedzą, ze ekscytacja jest za duża.osłuchani w czym? znaja jaki kontekst?>wolisz 63 minuty tzn, ze Księga nie jest dla Ciebie tą wielką-jedynąa w ogole dla kogos w tym watku jest? chyba ta dyskusja nie o tym traktuje. oczywiste przeciez ze 63 minuty jedna z najlepszych polskich plyt wydanych w jakimkolwiek genre kiedykolwiek.
borys d (14 marca 2006) -
ja nie tworzyłem "reguły" ze "nieosłuchani" wolą Księgę, raczej wskazywalem na to, ze "osłuchani" znają lepiej kontekst i wiedzą, ze ekscytacja jest za duża. Ty też się w to wpisujesz - skoro wolisz 63 minuty tzn, ze Księga nie jest dla Ciebie tą wielką-jedyną. i dzięki bogu, bo w top 5 masz albumy absoluty i to swiadczy o dobrym guście:)(choć dla mnie - i to jest prawdziwa kontrowersja a nie jakiś spor o Księgę, blackstar odrobinę przehajpowane;)- wolę mosa solo, a taliba z reflection i quality
naphta (14 marca 2006) -
gowno sie znam na hh i nie slyszalem mnostwo plyt, ktore winienem byl uslyszec (deklaracja potrzebna, bo ostatnio tu sprawdzaja)teraz juz z gorki. wczoraj sobie wrocilem do Ksiegi i jedna uwaga tylko. jakby mi ktos, przed moim pierwszym przesluchaniem, opisal te plyte - albo dopiero jej projekt (pomysl na muzyke i teksty), to powiedzialbym, ze wyjdzie wielki belkot i bedzie kupa smiechu. jakby ktos zapytal, jaka szanse ma ten projekt na pomyslna realizacje, rzucilbym, ze gdzies jak 1 do 1000.no to trafili, jak dla mnie, chlopaki w tego jednego. moze i mozna biadolic, ze frazowanie, podklady takie, siakie, ale jakims trafem sie zlozylo."coś musiało nie grać Dabowi, skoro na następnych płytach K44 porzucili swoje sajko."jak dla mnie czesc druga bylaby juz tylko smieszna i niestrawna. i tutaj nie jestem w stanie wyobrazic sobie swojej pomylki. przyklad z innej galaktyki, sorry za ewentualne urazenie antygrindmetalowego gustu (choc to dla mnie bardziej punkowe korzenie, niewazne): gdyby po "scum" i nastepnej plycie Napalm Death nadal jechali swoje 30 utworow w 26 minut, to byloby smiesznie/nudno/zalosnie (do wyboru). sie chyba spostrzegli.po "Ksiedze" posluchalem sobie "63 minuty" i ta druga mi sie bardziej podoba mimo tego, co powyzej (tu stanowie tzw. wyjatek potwierdzajacy regule naphty, tzn. nieosluchany (...) a wole "63 min".... A propos - dzieki za spisik plyt godnych uwagi).ps. jakims cudem, Gow Daddy, choc nie jestes mna, w szeregu poleciales z moimi ulubionymi (how...? telepatycznie telefonicznie chyba): step in the arena, quality control i black star to moje Top<5. ale - patrz deklaracja.
yeahnot (14 marca 2006) -
ICP bossy
mj (13 marca 2006) -
A te prawdziwe kozaki to kto? Liroy?
homek_toft (13 marca 2006) -
> ciekawe tylko dlaczego dziś mają w dupie. moj typ - bo> jak sluchaja zipery, a potem wracaja do Ksiegi, to> zwyczajnie wydaje im sie ze Ksiega była lepsza> artystycznie o jakies sto kilometrów.Tak trafne, jak banalne.Tylko dlaczego właśnie Ziperę albo Hemp Gru przeciwstawiacie wczesnemu Kalibrowi? Może od razu pierdolnijcie z grubej rury Verbą. Bardzo zacna reprezentacja gatunku.Sorry, ale żeby twierdzić, że Księga > Eternia / Muzyka poważna / Jazz w wolnych chwilach / Nic dziwnego / We własnej osobie / Obawa przed potem / etc. etc. etc., to trzeba przedkładać powiedzmy Insane Clown Posse nad Gangstarr, Jurassic 5, Black Star czy Company Flow. Dziwne, zjarane, inne, tylko że wcale nie takie fajne w porównaniu z prawdziwymi kozakami. Chyba że ktoś jest metalem i hoduje w szafie, wtedy może mieć inne zdanie. Ale trudno traktować je poważnie.
Gów Daddy (13 marca 2006)