INNE - FORUM
co to znaczy sluchac/przesluchac plyte?
27 lutego 2006ps. mam tez wieksze problemy.
moze ktos tam pada ze smiechu, ale powaznie chce podzielic wlos na czternascioro. moglbym sie wpisac w sumie do tematu o sluchaniu przy czytaniu albo o ilosci przesluchanych plyt, bo tam troche zahaczalo... jednak tutaj to co innego raczej
jestescie wiec bardziej purystami w kontekscie sluchania, czyli "przez godzine prosze mi nie przeszkadzac", odpowiednie swaitlo, sluchawki i godzina medytacji przy plycie? czy nie (heh)
czy sluchajac plyty z discmana na ulicy z kordonem tirow przejezdzajacych obok w tle (albo na pierwszym planie), przesluchuje sie plyte czy nie?
sluchanie w grupie (z ciaglymi komentarzami) czy samemu?
w ktorychs spytkach bylo zyczenie sluchania 7 plyt dziennie - to przy purystyczny nastawieniu 7h totalnie wolego czasu, lal)
-
wracam do nieszczęsnego wątku, bo:"W ciągu ostatnich trzech, czterech dni przebrnąłem przez ponad sto, w większości rekomendowanych tu i ówdzie, wydawnictw z bieżącego roku.", pisze w ostatnim brudnopisie Borys Dejnarowicz.I nawet już nie o to chodzi, czy to skrótowy raport rzeczywistej sytuacji, czy jeno hiperbola bądź chwyt retoryczny. Jakiś czas temu była kupa śmiechu gdzieniegdzie, że niejaki Makowiecki to słucha kilkaset płyt w jakimś czasie i nawet średnie były wyliczane, z których wynikało, że weż przestań.Pytam poważnie i z ciekawości, jaką taktykę stosujecie, że się tak dramatycznie wyrażę. Ile wam wystarcza kawałków z płyty, żeby wiedzieć, że płyta jest w przedziale 1,0-2,0? Oprócz tego, że nie ma reguły, to dwa, trzy, czy koniecznie całą płytę obowiązkowo trza odsłuchać? Czy to-się-od-razu-wie?Naboga, jak w słuchaniu czasem dysponować?PS.(trzeci raz apel ogłaszam i się temat nie może znaleźć w odświeżonych ostatnich wtf!?!!?)
yeahnot (11 grudnia 2006) -
wracam do nieszczęsnego wątku, bo:"W ciągu ostatnich trzech, czterech dni przebrnąłem przez ponad sto, w większości rekomendowanych tu i ówdzie, wydawnictw z bieżącego roku.", pisze w ostatnim brudnopisie Borys Dejnarowicz.I nawet już nie o to chodzi, czy to skrótowy raport rzeczywistej sytuacji, czy jeno hiperbola bądź chwyt retoryczny. Jakiś czas temu była kupa śmiechu gdzieniegdzie, że niejaki Makowiecki to słucha kilkaset płyt w jakimś czasie i nawet średnie były wyliczane, z których wynikało, że weż przestań.Pytam poważnie i z ciekawości, jaką taktykę stosujecie, że się tak dramatycznie wyrażę. Ile wam wystarcza kawałków z płyty, żeby wiedzieć, że płyta jest w przedziale 1,0-2,0? Oprócz tego, że nie ma reguły, to dwa, trzy, czy koniecznie całą płytę obowiązkowo trza odsłuchać? Czy to-się-od-razu-wie?Naboga, jak w słuchaniu czasem dysponować?
yeahnot (11 grudnia 2006) -
wracam do nieszczęsnego wątku, bo:"W ciągu ostatnich trzech, czterech dni przebrnąłem przez ponad sto, w większości rekomendowanych tu i ówdzie, wydawnictw z bieżącego roku.", pisze w ostatnim brudnopisie Borys Dejnarowicz.I nawet już nie o to chodzi, czy to skrótowy raport rzeczywistej sytuacji, czy jeno hiperbola bądź chwyt retoryczny. Jakiś czas temu była kupa śmiechu gdzieniegdzie, że niejaki Makowiecki to słucha kilkaset płyt w jakimś czasie i nawet średnie były wyliczane, z których wynikało, że weż przestań.Pytam poważnie i z ciekawości, jaką taktykę stosujecie, że się tak dramatycznie wyrażę. Ile wam wystarcza kawałków z płyty, żeby wiedzieć, że płyta jest w przedziale 1,0-2,0? Oprócz tego, że nie ma reguły, to dwa, trzy, czy koniecznie całą płytę obowiązkowo trza odsłuchać? Czy to-się-od-razu-wie?Naboga, jak w słuchaniu czasem dysponować?
yeahnot (11 grudnia 2006) -
Ja lubię przesłuchiwać pierwszą płytę w trakcie czytania, odrabiania lekcji, czegoś takiego... Jeśli okaże się dla mnie wartościowa, zapamiętam coś z niej i przesłucham ją raz drugi z uwagą. Jeśli nic nie zapamiętam i zniknie w tle innych wykonywanych czynności, raczej ją oleję. Jak mnie wkurwi, będzie mi przeszkadzać, to tak samo. Jeśli coś mnie jednak zafascynuje mogę tego słuchać 3 razy dziennie, przy 4 już chyba wysiadam.
Guernica (27 lutego 2006) -
dla mnie przesluchana plyta to taka o ktorej wiem czy mi sie podoba czy nie, i czy mam ochote wrocic do niej w nieokreslonej przyszlosci czy tez uwazam ze kazda minuta spedzona z ta plyta bedzie minuta zmarnowana.a sluchanie w samotnosci i nie robienie nic innego to warunki idealne, ale osiagalne tak rzadko ze rezerwuje wylacznie dla plyt po ktorych wiem, lub mam naprawde solidne podstawy ze mi sie w ten czy inny sposob spodobaja (tzn, chcialem powiedziec: przy ktorych w ten czy inny sposob doznam)
em cunt (27 lutego 2006)