INNE - FORUM
Big Day - w Tylko Rocku zawsze około 3 gwiazdek
2 listopada 2005Tak własnie u nas szanuje się i pamięta prawdziwe talenty, ludzi realnie mających coś do powiedzenia (może należałoby dodać "po roku 89'"?). Dziś nie ma czegos takiego jak 'polski rock', nie ma pamięci, nie ma sceny, nie ma historii. A jeśli juz ktoś gdzieś prezentuje historię, podsumowania, to prędzej poswięci czas gitarze Skawińskiego na debiucie Liroya niż np. zespołowi Big Day.
Zespołowi Big Day - zespołowi nigdy nie traktowanemu poważnie przez rodzimą warstwę krytyczną, grupie, która w czasach kiedy brak cywilizowanych warunków, kicz i niezamierzone kosmiczne parodie trendów zachodnich toczyły naszym music show businessem, potrafiła z łatwością pisać zwiewne melodie, szczere, dalekie od swiata frazesów teksty i nagrywać urocze rock'n'rollowe piosenki w nasączonym marzycielską aurą duchu beatlesowskim. Oczywiście szaruga i low-quality made in PL psują odbiór wielu piosenek (klipy, okładki, często produkcja, brzmienie płyt). Również nie wszystkie piosenki zespołu zasługiwały na uwagę, to prawda.
Dziś nie maja nawet własnej strony internetowej, nikt nie pamieta, że w ogóle był taki zespół. W radio od biedy można trafić tylko na niefajne "W Dzień Gorącego Lata".
Gdyby urodzili się np. w UK i nagrywaliby z dobrymi producentami byliby w latach 90-ych gwiazdą (a moze nawet i teraz - patrz mdłe Magic Numbers i wstaw w to miejsce highly sweet Ciurapińskich).
Nie piszę tego dlatego, ze jestem zdeklarowanym fanem Big Day. Po prostu należy to sobie powiedzieć: dziś nikt tu nie nagra czegos takiego jak "Inni" czy "Ocsid" (a i radio ma gdzies takie piosenki). Niech ten kto może posłucha "W Świetle I We Mgle" (piosenki). Taki riff trafia się u nas raz na 5 lat.
Big Day'owi należy się szacunek, that's all...
-
jakkolwiek niektórzy mogli niesłusznie kojarzyć ich z hipisami z gazety usmiech numeru, big day obok jednorazowych spraw typu latawce albo malarze i żołnierze podjęli karkołomne zadanie grania w tym kraju normalnej muzyki na patentach madchesterskich w początku lat 90.
halciion (15 października 2007) -
Dziś w gdańskim klubie Gazeta Rock Cafe o 19.00 zagra Big Day. Myśle, że warto przyjść, tym bardziej, że wjazd za free. ;)
Clandestino (14 października 2007) -
Tindersticks, podałem 2 tytuły, sprawdż - ale proste. jeżeli tam nie ma jazdy a la The Charlatans (bez hammonda), powiedzmy z 95-97 era to napisz co słyszysz right away. podejrzewam zę nie wiesz o czym piszesz. widziałeś ich występ w muzycznej jedynce z mighty orzechem w roli zapowiadacza i szpanujesz.
stefan (4 listopada 2005) -
Hmmm... mnie zawsze w niej nieco irytowalo to wywijanie recami a'la dzieci kwiaty. Pamietam taka audycje w Trojce jeszcze z 10 lat temu (Dzika Rzecz w soboty i TAMTAM w niedziele) jak byli u Macka Chmiela (najlepszy polski dziennikarz muzyczny)A co do urody... oj moze byc... cos w tym jest... bo zdaje sie zakochal sie w niej koles z kapeli OPPOSITION po jakims wspolnym koncercie na Muzycznych Odjazdach czy jakos tak...
czesiek (4 listopada 2005) -
Przed Big Dayem był jakiś taki pankowy zespół, nie pamiętam nazwy i "to było miłe", w radiu nawet kiedyś leciało i nagrałem, niestety zginęła mi kaseta
Soc (4 listopada 2005) -
pracowałem w lokalnym radiu kiedy byli tak trochę na szczycie swojej sławy i mieliśmy słuchacza, który był tak zakochany w Ani, że co tydzień przesyłał nam jej różne foty i planował nawet zabójstwo jej facia. W necie można sobie zobaczyć. (polecam też obejrzenie pani Katie Melua od miliona rowerów w pekinie)
palczak90 (4 listopada 2005) -
tak pamiętam ją. bardzo ładna. kochałem sie w liceum w dziewczynie podobnej do niej. dla mnie trójka najładniejszych dziewczyn w muzyce w ostatnim 15leciu in poland
Tindersticks (3 listopada 2005) -
poza tym ciagle missujesz sedno. Nie wynoszę na ołtarze zepołu Big day. Stwierdzam jedynie, że mieli większy potencjał i wiecej naturalnosci w sobie niz wiekszość ówczesnych rockowych gwiazd i gwiazdeczek (i często naprawdę zgrabny songwriting). "W Świetle I We mgle", "Mój Znak", "Inni", "Ocsid" - wystarczy sobie tylko wyobrazić, że te piosenki są lepiej wyprodukowane, mniej kartoflanie brzmią (szczególnie 2 pierwsze) i jest dowód na przebłyski sporego potencjału BD. Dziś nie ma u nas twórców takich właśnie piosenek...
?? (3 listopada 2005) -
palczak90 - ładna, ładna..Tindersticks - why insults now? please explain (przeoczyłem porównanie hey z mudhoney, odczytując je jako porównanie big day z mudhoney - przyznaję się, choc i tak niewiele to zmienia)
?? (3 listopada 2005) -
?? czy ty nie umiesz czytać czy po prostu jesteś idiotą? nie wiem czego ty masz syndrom, ale chyba czytania pomiędzy wierszami. chcesz dobrych, czasem pogodnych, czasem mniej piosenek. http://team-love.com/new/bands/tilly/releases.html polecam. big day to porażka, pamiętam dobrze czas gdy startowali. ich wielkim fanem był sam artur orzech, co oczywiście jeszcze o niczym nie świadczy bo przestrzeń woła nas.
Tindersticks (3 listopada 2005) -
no i ładna bardzo była ta pani Ciurapińska.
palczak90 (3 listopada 2005) -
oddajmy big dayowi co im sie należy i zabierzmy gitary zespołowi Ira.
?? (3 listopada 2005) -
syndrom 'tylko rock'owego myslenia - wczesna kasia kowalska, mudhoney - klasyczna już klasyka rocka, wiecie długie kudły i woodstokowy mit, to jest to. Big Day? pioseneczki naiwniutkie sobie spiewają, nie ma solówek mocnych i szybkich jak gepard i gdzie ta 'rockowa' powaga?abstrahując oczywiscie od tego, że Big Day nie nagrywali wspaniałych płyt, mieli okropne klipy i te zgrabne, zwiewne, melodyjne piosenki mieli poprzetykane materiałem mało atrakcyjnym. Nikt nie mówi, że to najwspanialsza kariera ostatniej dekady w tej części swiata, ale chodzi o niuanse.
?? (3 listopada 2005) -
Ehh, muzyczna jedynka....Miałe wtedy pewnie z 12 lat i od big daya wolałem budkę suflera :P
mszt (3 listopada 2005) -
dla mnie w tych samych rejonach. mega lol dla brmc-a aka stefan za to że niby było tak blisko brytyjczyków w przypadku big daya. może jeszcze stwierdzisz że hey to w 92 ta sama klasa co mudhoney? big day to podrzędna kapela z muzycznej jedynki.
Tindersticks (3 listopada 2005) -
gdzie organiczny songwriting big day do songwritingu z papierowego kartonu Lizara??
?? (3 listopada 2005) -
Proponuję żeby wpisywały się osoby które znają ich płyty. Jezeli dla kogoś Kowalska za czasów "jestem brzydką grandżową hipisówą" śpiewała lepsze piosenki to lol mega. Big Day jako nieliczni byli świadomi jak się grało wtedy na Wyspach, proponuję posłuchać jak zajebiście rozjeżdżają się gitary w takim "Indy - Rave" albo w "Zostawić ślad". W sprawie tekstów - oto jeden z nich: "A ty tylko tak się starasz By trafić do mnie to nie tak Możesz czekasz w złych zamiarach Lepiej z tej drogi zawróć sam Bo nie wiesz co Tu we mnie jest Nie chcę tłumaczyć zrozum mnie Pomyśl choć raz I zatop się W tym co w piosence Mojej jest A ty tylko tak się starasz By rozgryźć mnie a to nie tak Chcesz bym się tlumaczył zaraz To moja sprawa i mój świat Piszę bo chcę powiedzieć Ci jak można kochać i jak żyć Czasem to myśl - psychodelik Łykasz piosenkę Wchodzisz w drzwi lalalalalalala lalalala...:)" i jeżeli to nie jest FAJNE i BEZPRETENSJONALNE to ja już nie wiem co jest.
stefan (2 listopada 2005) -
heh to ze pisali sami to chyba raczej na niekorzysc:>
z (2 listopada 2005) -
ale muzycznie jest przepaść, mimo tego że nie jestem jakimś entuzjastą dźwięków spod znaku of montreal. od tego całego miałkiego big daya (to juz kowalska była w tamtych czasach lepsza) lepiej w takim klimacie wypadł na debiucie golden life. a big day to raczej liga z buzu squat, rotary i lizarem.
Tindersticks (2 listopada 2005) -
Tak sobie pomyslalem, ze chyba teksty Of Montreal maja podobny wydzwiek a jakos to nie przeszkadza, co wiecej pomaga zespolowi.
d_nac (2 listopada 2005) -
no to super.wiadomo, że czy coś jest frazesem czy też nie nie zależy wyłacznie od samych słów. Big Day nie ma najlepszych tekstów na świecie, ale pisali sami i można odnieść wrazenie (przynajmniej ja takie odnoszę), że they mean what they sing. Beatlesów teksty też nie są 24 karatową poezją. Przez frazes rozumiem tekst w stylu "Raz w życiu zakochać się, dotknąć nieba złotych bram, smutek wyprzeć z czterech scian, bo życie tak gna i czas tak gna" zaspiewany przez którąś z naszych div na przykład (nazwiska zostawmy):-) - takie teksty spiewa u nas dwóch wykonawców na trzech, wiadomo przy tym, że to jakis pan Stanisław napisał, beztalencia wykonują i taki tekst jest bo jakis musi być, przecież nie zaspiewają 'gouty uuuuu ioooo eeeeaaa mumumu nooo bea!"
?? (2 listopada 2005) -
spojrzalam sobie z ciekawosci na te "dalekie od frazesow" teksty, bo dotad znalam tylko "dzien goracego lata". i na przykład:"Rozpacz zalewa świat swoimi łzami/Duchy tańczą za ścianą z innymi duchami".utwór "kochankowie" także porywa:"Są blisko, są prawie w nas, ha, aj/Ozdobą są raju i bram, nieba bram";"A starczy raz otworzyć się/I to nie żart/Nadzieja jest w tobie też nie tylko w nas";"Może wpatrzony w siebie/Pozostanę sam/Może zmuszony będę/Szczerzyć się nie raz";"Czarowny las/To zmysły/I wszystkie do nas przyszły";"Jestem jak milowy kamień/Jestem mysla która znam/Jestem znakiem na przetrwanie/Jestem snem o końcu zła.Ref: Niech wiatr wciaż rozwiewa włosy nam x2";"Nie pozwól się mamić obcym złym/Może tylko raz ci się zdarzy/Spotkać ich choć raz".
z (2 listopada 2005) -
Hmm - musialbym sobie odswiezyc pamiec. Okolo 12 lat temu sluchalem debiutu i bardzo sie podobal. Ciekawe jak teraz by sie sprawdzil. Napewno fajna, pozytywna kapela. >no i gdzie oni teraz są?No pewnie w Olsztynie :) P.S. "żadne tam spanikowane jęczybuły" - milo jest sie usmiechnac z rana
d_nac (2 listopada 2005) -
Je je! Trochę przeszkadzały te góralsko-breakoutowe zaspiewy Ciurapińskiej ale na no.4 już tym nie grzeszyli at all. I w ogóle "Iluminacja" Big Daya to jedna z fajniejszych płyt made in poland jakie znam. Gitarowo - northern rock, elegancko i bez skazy. żadne tam spanikowane jęczybuły jak Myslovitz po 97. Podobno tittle track Noel chciałby mieć na 'Be here now' Sweet Ciurapinscy, no i gdzie oni teraz są?
stefan (2 listopada 2005)