INNE - FORUM
Co jest grane w Gdyni? Heineken Open'er Festival
8 lipca 2006Z róznych przyczyn nie mogłam dotrzeć na Lotnisko Babie Doły. Z przyjemnościa poczytam relacje innych. Zapraszam do smarowania !!!
-
nie wazne kto jaki ma "gust", czy woli rap czy cos innego, poprostu muzyka mc jest do bólu schematyczna a kazda piosenka jedzie na tym samym patencie...
Eric (10 lipca 2006) -
najlepiej poza basement i pharrellem i kanye i the streets , na których nie byłeś, nie? :)
luke (10 lipca 2006) -
Kolega kinol zjechal totalnie koncert Manu Chao, ale potem zachwycel sie Pharellem i Kanye wiec widac jaki ma gust, troche odlegly. Dla mnie Pharell gral tak ze wolalem ogladac CKOD a potem sobie pic piwo z boku, ale nie lubie po prostu zadnych rapow itp, wiec nawet jakby Tupac wstal z grobu i wystapil na open'erze to bym nie przestal pic piwa :DTak serio to Manu zagral rewelacyjny koncert, kop energetyczny porownywalny tylko z tym co potem zagrali Franz Ferdinand. Zreszta publicznosc wlasnie na tych 2 koncertach bawila sie najlepiej. To dla mnie ex equo koncerty nr 2 open'era, bo najlepszy byl Sugur Ros. O Basement nie pisze bo w sobote juz nie chcialo mi sie isc choc mialem karnet, grala zupelnie nie moja bajka.
gregori (10 lipca 2006) -
chyba placebo tez grali bis, bo niestety czekalem na znajomych i musialem dotrwac do konca wystepu tych smiesznych przebierancow - zdaje sie, ze juz na bis sprofanowali kawalek kate bush.
tomek wasko (10 lipca 2006) -
swoista wisienka na torcie rewelacyjnego wystepu jaxxow byl chyba jedyny na calym festiwalu bis no i ich oklaski dla widowni; bede pierwszym czlowiekiem ktory kupi bilet na ich koncert w polsce, oby jak najszybciej, nowa plyta zaraz, wiec szanse imho bardzo duze; nie no masakra :)
main (10 lipca 2006) -
Ech...Manu Chao ze swoim rewelacyjnym zespolem zagrali jeden z najlepszych gigow na festiwalu, tyle wam powiem. Energia, zgranie, klimat i to, ze tak idealnie tam pasowali ze swoja pozytywna muzyka, szacun.Abradab z ekipa wymietli po calosci (Gutek i Joka szczegolnie), a ten tajemniczy leszcz za dekami, to DJ Feel-x, do chuja no. Nikt nie wspomnial jeszcze o Sanchezie. Byly problemy techniczne, ale widok setek (tysiecy?) ludzi pograzonych w szalonym tancu o swicie bede pamietac dlugo.(bardzo liczylem na warszafski zespol, ale akustyk spierdolil im wokal ustawiajac go przejebanie glosno, a oni sami spierdolili grajac na kompletnie rozstrojonych gitarach)
Fi (10 lipca 2006) -
ta akcja z oswietleniowcami byla pozniej, a nie zaraz po "diamonds".
tomek wasko (10 lipca 2006) -
luke, no troche zaluje wlasnie, ze poszedlem na sigur w miare blisko sceny, bo moze dalej bylo rzeczywiscie lepiej. masz troche racje z tymi oczekiwaniami, bo moje malkontenctwo w duzej mierze wynika z tego, ze kilka miesiecy wczesniej widzialem ich w dreznie i to byl zdecydowanie lepszy koncert ( nie w sensie muzycznym, a wlasnie odbioru przez publike ).
tomek wasko (10 lipca 2006) -
podobno kenye kłócił się z gośmi odpowiadającymi za oświetlenie, że nie widzi pierwszych rzedów, na czym mu bardzo zależało-tak podała dzisaj szydłow audycji :)
sivi (10 lipca 2006) -
tylko żarcie kiepskie i drogie :)
luke (10 lipca 2006) -
Trudno sie z tomkiem nie zgodzic, ze istniala przypadkowosc publiki, ale przy tym zroznicowaniu muzycznym jest to dosyc zrozumiale... Ja np. po Placebo wiele nie oczekiwalem, bo pewnym bylo, ze beda promowac nowy material, ktory jest jaki jest... Jak na taka forme songwritingowa to i tak bylo znosnie... Najwiekszy kwas to clash czasowy Sigur ros/Ladytron, tym bardziej, ze jak sie pozniej okazalo ci ostatni sie spoznili... No ale faktem jest, ze w koncu mamy swietny ferstiwal w tym kraju ze swietna organizacja i dobrym skladem koncertowym...
skrent (10 lipca 2006) -
Basement Jaxx, Basement Jaxx i potem długo nic...kinol w zasadzie napisał wszystko. dla mnie oni są następcami browna, chic, parliament, feli -to eksplozja chuligańskiej energii i naprawdę nie wiem jak oni łączą ten sceniczny spontan i wykonawczą perfekcje.w pewnym momencie myślałem, że się wszystko rozsypie,gdy na scenie zaczęło się małe voodoo i czarne mademoiselles wielkości baobabów tarzały sie na glebie. potem miały problemy ze wstaniem i zajęło chwilkę gdy ponownie zaczęły swe czarujące biodrowe bujanie :)na wspomnienie b.jaxx do dziś mi się gęba cieszy,i jeszcze świetne: Coldcut, Pharrell, The Streets, Kanye mnie rozczarował. na żywo jest jeszcze slabszym MC niż na płytach i nie ma nawet 1/3 charyzmy Jay-Z, wiec w ogóle nie powinien zaczynać "H To the Izzo".nie mówiąc już o "eleanor rigby" w wesrji apocaliptica / enigma. choć "gold digger" i pare fragmentów git.Tomek, z reakcją publiki na Sigura przesadzasz.chyba, ze pod samą sceną tak to wyglądało.ale ja nie musiałem się wpatrywać w jonsieg.to pewnie kwestia oczekiwań, bo wobec sigura jestem bardzo sceptyczny, i nie spodziewałem się intensywnych wrażeń, raczej szedłem utwierdzićsię w swej inenajlepszej opinii, ale wyszedł z tego zaskakująco fajny - pardon - ambient i to wspólne nocne polegiwanie na trawie było bardzo miłe :)
luke (10 lipca 2006) -
kufa, a widziales jak dwoch gosci wchodzi na sam szczyt sceny bez zabezpieczenia i starannie poprawia plachte z logiem, ktora odgarnal wiatr? (to bylo na Abradabie chyba)wiec jednak nie "troche smiech", widocznie to bylo cos bardziej skomplikowanego
Fi (10 lipca 2006) -
no tez widzialem te proby. ale troche smiech, ze sie nie przygotowali jakos, zeby to bylo jednak mozliwe, prawda?
tomek wasko (10 lipca 2006) -
zdaje sie ze rozwiniecie tej plachty było technicznie niemozliwe, przynajmniej na tyle plynnie zeby to jakos wygladalo, bo probowali, ale zrezygnowali
Eric (10 lipca 2006) -
tak mi sie przypomnialo jeszcze a'propos sigur ros - jedyny zgrzyt taki pseudoorganizacyjny, nie wiem, czyja to wina, ale pewnie zauwazyliscie, ze biala plachta ktora wisiala z prawej strony sceny i ktora powinna byc rozpostarta w trakcie grania "glosoli" i w trakcie ostatniego kawalka ( osemka z nawiasow ) nie dzialala. no i nie wiem, czy akurat im sie podobalo, ze publicznosc przerywa im kawalki oklaskami, jak perkusista wstajac rozjebal caly zestaw perkusyjny mialem troche inne wrazenie. no ale wyszli potem sie uklonic, bo to pewnie kulturalni mlodzi ludzie, wiec nie chcieli wioski robic. natomiast rzeczywiscie poza tym organizacja perfekcyjna, nie bylem dotad w pl na zadnej imprezie, ktora dorownywalaby pod tym wzgledem openerowi, kurna nawet nie bylo tloku w tych busach darmowych.
tomek wasko (10 lipca 2006) -
dobra to opisy na szybko dla teżetFisz z ekipaEmade z takim drugim kolesiem co miał bebny zajebsicie ustawili cala muzyke czuwając nad bitami. Obaj mistrzowie serio. fisz normalnie no w swoim stylu, ale nie wiedzialem ze pablo hudini taka pozytywna postac, smiesznie się gibal, noi spoko rymowal. Poza dynamitem którego nie bardzo trawie oraz straaaaaasznie nudnym wystepem peszek z waglewskim (jakas piesn o "jej miescie", ponoc znana rzecz) same spoko kawalki. Tez milo było ze tka owacje dostal ww. ganeralnie super rozpoczecie festiwaluManu chao - kolejne kwalkli kolesia nie roznily się od siebie NICZYM, każdy jest rownie zerowy. Przez 40 minut konczyl, ale jakos nie mogl. Jakis gamon na banjo tam doznawal ze jak przejezda palcami po strunach, to te wydaje dźwięki a im szaybciej to robi to tym fajniej. Manu nauiczyl się jakiegos okrzyku "halo polska" albo cos takeigo, i mniej wiecej kazrdy wakwalek miał chwile wolniejsze który konczyly się pauza podczas ktorej manu wykrzykiwal swoje pozdrowienie i wtedy ponownie napierdalanka. Żeby było smiesznie publika doznawala pozytwynie. Zero kumacji z mojej strony, gdyby nie to ze mielismy dobre miejsca na pharrella to w zyciu bym tego nie wytrzymal. Nie no masakra gownaPharrellKoles jest tak muzykalny i ma tak plastyczny glos, ze czy mowi, czy rapuje, czy spiewa czy piszczy falsetem to jest to tak melodyjny i cieply dźwięk, ze wymiekam z podziwu. Przyjemnie się go slucha nawet jak cos pierdoli bez specjalnego sensu, bo ma tak sliszny glos po prostu, po prostu. Normalnie, chciałbym to jeszcze raz uslyszec żeby się upewnic czy dobrze zapamietalem. Klimat robilo kozaczenie pharrela, wiecie, on wie ze polowa z dziewczyn które tam były chciala by żeby to aurat z nimi spelnil powtarzane tego wieczoru zyczenie o kutaszeniu, a tez ze podobna liczba kolesi chciala by mieć to co on. Było by to zalosne gdby on myslal ze tak jest, a tak nie było. Ale ze stoi za nim machina promocji mtv i zyjemy w takim swiecie jakim zyjemy to jak patrzylem na twarze 16 kwiczacych w kolo i na kolesi placzacych ze szczescia spiewajac za pharrellem ze chca some pussy, to stwierdzilem ze jest dokladnie tak jak pharrell mysli. A sama muzyka tez w kilku momnetach wymiatala (w innych przynudzala). Generalnei 1 dnia nie miał sobie rownychSkin Wdziekiem zostala pobita dopiero przez basementow. Muzycznie może nie była to rewelacja ale była wystaczajaco roznorodna żeby nie przeszkadzala. a patrzac na sliczna i sprawna jak pantera (o buffonie tak mowia, to sobie wykorzystam) lysa skin i sluchajac zarcikow miedzy kawalkami bawilem się zajebiscie. W koncu na takich imprezach obcowanie z artysta ma prawo wysowac się przed obcowanie z muzyka. Poza tym megi się strasznie podobalo a ze byliśmy tam razem to jej radosc nakrecala moje pozytywne nastawienie.FranzNie no spoko koncert, ale nei walczyli o zycie. Momenty bardzo dobre ale i wyraznie slabsze. Jakos tak splynal po mnie ten koncert, nie wiem, może dla tego ze nie sluchalem w skupieniu, tylko tak sobie na lezaco, troszke olalem franzow w sumie, ale myusle ze oni tez nie potraktowali wystepu priorytetowoSiguryPrzegilei pare razy z kakofonia, w ogole robili wiecej halasu niż ktokolwiek, bez kitu glosni byli. Chwiliami jak mogwai w proximie. No ale kilkoma momnetami pokazali ze potrafia rzucic na kolana i gdyby zabrali wiecej starego materialu, to moglby to być na pewno najlepzy koncert festiwalu. Jak dla mnie wyszedl jako 2. Moemntami naprawde było nieziemsko dobrze, ale przez niepotrzebne dluzyzny troche się to rozmylwalo. Ale zawsze potrafili się wyratowac "czyms ciekawym" nawet w slabszych kawalkach. Tez fajne było ze nie silili się na zabawianie slowem publiki, bo to nie w isch stylu by było. Co do muzyki jeszcze to postac wokalu.......... podobnie jak u pharrelal (tylko troche inaczej :>) sam glos był genialny i samo sluchanie go gwarantowalo doznania metafizyczne. A, wlasnie. Jedyny koncert o tkrym można powiedziec ze prowokowal wrazenie obcowanie z czyms "glebszym", "wyzszym", nie wiem no, czyms wiecej niż muzyka.AbradabDla megi rownie zalosne jak manu. Dla mnie smutne ze dobre kawalki które znamy i lubimu (wena, dziedzina) brzmialy rownie slabo jak rapowe ziarno i jakies tam syfy. Gadki z publicznoscia denne, nie wiem kto tak skreczowal, ale albo miał slaby dzien, albo powinien się jeszcze troche poduczyc (albo wzywam go do zaprzestania). Generalnie porachaStreetsZajebiscie zabawiali publike jakimis przysiadami i innymi.. Kurde, jak on genialnie zapierdala slowem, to jest naprawde super. Kawalki ma solidniejsze niż myslalem. No fajntaqstyczne wykonianie na zywo! Naprawde te bity oddychaly, no super super. Plus wszystko co ma najlepsze z too late było. o! także nie nastawialem się na nic wielkiego, a była mega profeska, no kozacko na maksa. Niespodzianki sa najlepsze. KanyeKurde, mam strasznei mieszane uczucia. Z jednej strony masa super hitow (diamons, jesus, mama, we dont care i jeszcze pare. Wlasciwie to same hity gral), genelranie zgrana bez zarzutu. Ale jakos tak nie brzmialo to wszystko tak jak by moglo miałem wrazenie. Może za blisko sceny podszedlem, może nie wiem co. Tez nie do konca kupilem ta zabawe we wspolne spiewanie jego strych kawalkow dla innych artystow puszczonych z tasmy. Natomiast genialny koles od skreczy, po prostu nie slyszlaem w zyciu lepszego, serioserio. Tez sam kanye fajnie opowiada, taki ma jakis ladny sposób wyslawiania się, slowa do siebie pasuja, dobra narracja. Okazuje się ze Widac to nie tylko w jego tekstach ale taz po prostu jak cos tam opowiada sobie o sobie "w realu"BasementTak jak sobie wymarzylismy z megan + jeszcze zajebisciej! Sama tresc, po blaznujacych streetsach i kanyech (to tez było fajne) miałem ochote na koncert z krwi i kosci. Noi lecialy hit za hitem. Żeby było jasne, basemensci tez blaznowali. I to najlepiej, najsmieszniej i inajgenialniej ze wszystkich bez dwoch zdan. Ale w dodatku robili to w trakcie kawalkow! To nie były przerywniki na odpoczynek, czy na gadki sratki. Tylko integralny element przestawienia. Już wiem czemu basement ma takie genialne teledyski. BO ONI S.A. TACY GENIALNI, PO PROSTU NAGRYAJA SIEBIE I WYCHODZI ABOLUCIK. Tak już jest. no, a tak to koncert można by puszczac puszyctym ludziom co maja kompleksty na tym tle - uleczenie z dnia na dizen gwarantowane. Tyle wdzieku, piekna, poztyywnych uzuc tam było ze można było się nalykac na cale wakacje i być dzieki temu lepszym czliowiekim. Noi Ludzie szaleli, darli mordy, skakali, bawili się, plakali ze szczescia, tracili oddech i tak przez caly czas. Basemenci wyraznie zauroczeni reakcjami publicznosci być może prawie tak samo mocno jak my nimi nie oszczedzali się. Muzycznie mucha nie siada na wykonianiu, a wiadomo ze kawalki na impzy to oni maja. Uwagi ogolneOrganizacja REWELACYJNA, w zarnej kolejsce do niczego nie stalem dluzej niż minute, autobsy jezdzilu jeden za drugim, ochroniarze sympatyczni, nie nerwowi, teren mega rozlegly, ladny. Wszystko funkcjonalne, ceny rozsadne. RewelkaLudzie imho zajebiscie wlasnie się bawili, zero burd, kwiczace nastolatki jako folklor traktuje imprezowy, ginelu w tlumie. Oklaski, przerywanie, raczej, ale wykonwacom wlasnie się to podobalo. Ostatniego dnia i skinner i kanye i basemenci widac było jak doznaja ze ludzie tak doznaja i sami bili brawo pod koniec. Czyli + dla ludzi, kto by się tego spodziewal :>
kinol (10 lipca 2006) -
no, niezwykla klase i szacunek pokazal: "put your motherfucking hands in the air" powtorzone kilkanascie razy rzeczywiscie bylo wyrazem najwyzszego szacunku hehe. ( znaczy, ja wiem, ze to taka konwencja, ale jej nie kupuje raczej )
tomek wasko (10 lipca 2006) -
w sumie wlasnie dlatego takie wrazenie zrobil na mnie Pharrell - pokazal klase i szacunek dla publiczności, smiesznie za to wyglodali fani Placebo podczas jego konceru - stojace nieruchomo czarne łepki z pogarda malujaca sie na twarzach (lol)
Eric (10 lipca 2006) -
kto komu robi laske? na scenie? a fee;)widać nie ma co żałować jak się grzało dupsko w domciu...za rok, może dwa...
* (10 lipca 2006) -
nie chce mi sie pisac o calosci festiwalu - w zasadzie tylko sie utwierdzilem w przekonaniu, ze takie spedy trzeba bardziej traktowac w kategorii wydarzenia towarzyskiego i fajnej okazji, zeby sie spotkac ze znajomymi i wypic piwko, a na jakies muzyczne doznania nie ma co liczyc. chcialem tylko napomknac o rekacji publicznosci na sigur ros - ja rozumiem, ze troche przypadkowej publicznosci bylo itepe, ale tak zle reagujacej publiki nie widzialem jeszcze nigdy w zyciu, a myslalem, ze nie mozna sie gorzej niz niemcy zachowywac. kurwa, te oklaski, wrzaski, gwizdy w trakcie pauz w ciagu utworow to byla taka zenada, ze az do teraz trudno mi to ogarnac. wiadomo, ze to nie byl koncert w filharmonii, ale mimo wszystko uwazam, ze gdyby nie publika koncert bylby sto procent lepszy. ( aha, specjalna nominacja dla debila, ktoremu obok mnie dzwonila komorka jakas popowa melodyjka, a on przez jakas minute patrzyl na nia i zastanawial sie, czy ja odebrac. dodam, ze swoja laske mial wpisana w komorke jako "moja samica", co skrzetnie dostrzegl moj kumpel ).basement, nad ktorym tutaj wszyscy pieja z zachwytu mi sie nie podobal, scissor sisters tez nie, najlepsza impreze zrobil kanye, nawet mimo tego calego swojego szpanerstwa i gwiazdorstwa i tego, ze okazywal publiczosci, jaka to laske robi, ze w ogole wystepuje.
tomek wasko (10 lipca 2006) -
ja tam umarłam ze smiechu jak przerwał piosenkę w połowie z dramatycznym okrzykiem 'STOP!! I sang the wrong verse!! I thought it was the second one, and this was the first!! Once again!!" no, bardzo proszę, ręka w górę, kto sie połapał wraz z nim
Chairman (10 lipca 2006) -
eee Kinol kiedys mowiłeś że fisz to ciota, jak ogladalem ten jego wystep to juz wiem chyba dlaczego. dla mnie na tym koncercie fisz zaprezentowal sie jak ciota.a manu sie staral przynajmniej- tylko, że ejst smieszny ogolnie.moja nominacja do najgorszego gowna open'era to placebo, zawiedli kompletnie w kazdym po prostu calu i publicznosc mieli najgorsza ze wszystkich, ktorej chcieli dogodzić zbytnio i dlatego nigdy więcej Placebo.Basement w sumie nawet setliste prawie pamietam i rozjebali mnie na 8.8
Permanent (10 lipca 2006) -
no klucil sie z cala pewnoscia, stalem dosyc blisko i po porstu widzialem jak sie klucil. pytanie o co
kinol (10 lipca 2006) -
własnie też się zastanawiałem dlaczego Kanye zszedł po "Diamonds..."...rzeczywiście to wyglądało,jakby się tam z kimś kłócił.
otto (10 lipca 2006) -
nie piszcie tylko czy swietnie czy słabo, czy dobrze ale może cos szerzej by tak? kawałki? videoarty, aranże , klimat, publicznościtd, tak bardziej relacjonowac mi chodzi
tŻ (10 lipca 2006) -
najlepszy bez konkurencji basementbardzo dobre sigur, pharrell, streets, kanye, fiszpodobalo mi sie skin, franz, nightmares i roger sanchez tragiczny byl abradaboraz specjalna nominacja dla najgorszego koncertu na ktorym bylem w zyciu dla manu chaoreszta jakies skrawki tylko ogarnialem, scissor smieszne, placebo smutno slabe, **** jak zwykle, peszek zupelnie nie moja druzynawlasciwie zaluje tylko ze na coldcutcie nie bylem, no ale tak wyszlo (btw, ktos wie o co chodzilo ze po pierwszym kawalku zszedl ze sceny na pare minut i klucil sie z organizatorami? ze zdjecia robai ludzie czy jak? jak go przekonali zeby gral?)
kinol (10 lipca 2006) -
tak, basement jaxx zdecydowanie oj zdecydowanie najlepsze(ani jednej slabej chwili, kocham grube murzynki i jak uprawiaja zapasy na scenie tez!), zaraz potem scissor sisters (swietne nowe kawalki), i ff i pharrell ok, kanye byl bardziej denerwujacy niz fajny,od sigur rosa uciekalem ale nie moglem, zawodzenie dopadalo mnie wszedzie, a posmiac sie nie mozna bylo bo lincz murowany, i tchu mi brak pustek zapamietam tez i tciof tak wakacyjnie i milo wypadli, generalnie ok, ale basement jaxx oj, jeszcze raz, zakasowal mi wszystko
krewki (10 lipca 2006) -
wiadomo ze mala scena i polscy wykonawcy tam grający raczej w ramach ciekawostki mozna było zoabczyc zanim sie głowne koncerty zaczely (b. dobry koncert zespołu ktorego nazwy wymawiac nie wolno)
a (10 lipca 2006) -
tak w ogole komu sie chcialo chodzic na jakies glupie pustki peszki psychocukry po zaplaceniu ponad 200 zl za bilet i obecnosci znacznie lepszych artystów na dużej scenie?
Permanent (10 lipca 2006)