INNE - FORUM
Co jest grane w Gdyni? Heineken Open'er Festival
8 lipca 2006Z róznych przyczyn nie mogłam dotrzeć na Lotnisko Babie Doły. Z przyjemnościa poczytam relacje innych. Zapraszam do smarowania !!!
-
W czasie wystepu Skin jadlem Noodle co zajelo mi z 30 minut, caly czas sluchalem jak gra i jakos mnie nie powalila, ale przyznam ze nie znam zupelnie jej plyt. Na ostatnie okolo 30 minut stanalem pod scena i nie bylo nawet az tak zle.
gregori (17 lipca 2006) -
>heeeeeej, czy naprawdę wszystkich powaliła Skin? dla mnie to raczej żenada i chała, ale od tygodnia wyłapuję same zachwyty, aż zwątpiłamCHAIRMANPROSZE CIEPRZESADZASZ KOBIETOCZUJE SIE JAK BYM CZYTAL SWOJE POSTY PODPISANE INNYM NICKIEM
borys d (17 lipca 2006) -
niejestem najgorszą fanką więc w tym momecie czuję się urażona.po co komentuje ktoś ich występ, jak nawet nie był tam?!podobało mi się też wykonanie One Of A Kind.
eMILIA (17 lipca 2006) -
No my zgodnie stwierdziliśmy, że Skin to okurwina na tle innych zespołów i woleliśmy w tym czasie spokojnie napić się wódki w mieszkaniu.
Fi (17 lipca 2006) -
bo skin faktycznie dała czadu. a dlatego wszyscy się zachwycaja bo po niej juz sie za bardzo niczego nie spodziewano i było to duże zaskoczenie
N (16 lipca 2006) -
heeeeeej, czy naprawdę wszystkich powaliła Skin? dla mnie to raczej żenada i chała, ale od tygodnia wyłapuję same zachwyty, aż zwątpiłam
Chairman (16 lipca 2006) -
dobra to opisy na szybko dla teżet (by kinol)thks zią
tż (12 lipca 2006) -
dla kogo oni się namęczyli? dali koncert dla swych najgorszych fanek za ktore raczej powinni się wstydzić...
BeDe (12 lipca 2006) -
koncert spoko(na 4 plus), taki typowo na letni festiwal. gdyby tak zagrali na regularnym koncercie klubowym/stadionowym to bym się obraził. ale set balladowy na koniec i twenty years z monumentalnym, instrumentalnym outro wynagrodził pewne niedogodności koncertu (np. brak without you i`m nothing czy pure morning)
camel (12 lipca 2006) -
nikt łaski nie robi, za taka kase to ma byc standard ze maja dac z siebie wszystko, wiec to z szacunkiem troche nie trafione; koncertu nie widzialem jakby co;
main (12 lipca 2006) -
Czemu wszyscy tak zjeżdzają występ Placebo?! grali dobrze ale wiem, że stać ich na więcej! a cover Kate Bush wyszedł im znakomicie to że komuś przeszkadza im wygląd od razu wyzywa ich muzę od gówna!trzeba szanować to że chłopaki się namęczyli
Emi (12 lipca 2006) -
I ja nie zgadzam sie z kinolem, manu może nie był artystycznie na najwyższym poziomie ale rozbujał publikę tam, że głowa mała. Scissor i Coldcut też rewelacja, świetni ferdinand, streets i basement, w sumie zawiodłem się na placebo i pierwszej polowie pharrella (chociaz akurat kawalek kate bush bardzo ladny, nie rozumiem czepiania się). Z Polski świetna Masala soundsystem
karlheinz riedle (11 lipca 2006) -
zwracam się z uprzejmą prośbą do forumowiczów: jeżeli ktoś ma jakiekolwiek (nejlepiej w sensownej jakości ;P )nagrania audio/video tudzież zdjęcia z tegorocznego open`era do podzielenia się(w sensie udostępnienienia) gdzieś w sieci i podaniu linków na forum (tak by było najlepiej). ja jak zgram dyktafon to mogę coś wrzucić, zdjęcia z open`era będą wkrótce na moim myphotoalbum.com pozdrawiam (caramell)pzdr
camel (11 lipca 2006) -
tak, w sobote w nocy (okolo 3, nie bylem na sanchezie), a miala chyba z 60 stopni, umyc sie nie dalo, jeszcze gorsza niz ta lodowata
Eric (11 lipca 2006) -
lol, miales za goraca wode? mowimy o tym samym festiwalu? :P
main (11 lipca 2006) -
polscy ochroniarze, wiadomo poziomem niegrzesza..., ale jakos mi nie przeszkadzali, pole namiotowe za male? jakos nie zauwazylem, faktycznie na poczatku sciesniali jak tylko mogli w zwiazku z tym zageszczenie bylo miejscami bardzo duze, ale tez zostalo sporo wolnego miejsca... problem był raczej w zamalej ilosci prysznicow i zimnej lub za goracej wodzie...
Eric (11 lipca 2006) -
Absurdalnie wysokie ceny ? Piwo za 6 zlotych, pol litra pepsi czy innej fanty tez 6, makaron z noodla za 12 ale taka porcja ze ledwo dalem rade ja zjesc. Nie sadze by to bylo drogo, moj kolega byl rok temu na Roskilde i mowil ze tam dopiero jada z cenami. Za to przywiozl sobie namiot i pare spiworow, bo tam ludzie to zostawiaja :DNie wiem jak bylo na polu namiotowym bo jestem z 3miasta wiec sobie z domu dojezdzalem, z mojego punktu widzenia organizacja byla super a ochrona zupelnie nic ode mnie nie chciala, wiec praktycznie nawet ich nie zauwazylem.Ps. Przepraszam za Fisha :D Jasne ze Fisz, tak to jest jak sie po nocach pisze.
gregori (11 lipca 2006) -
tak mi sie przypomnialo jeszcze a'propos sigur ros - jedyny zgrzyt taki pseudoorganizacyjny, nie wiem, czyja to wina, ale pewnie zauwazyliscie, ze biala plachta ktora wisiala z prawej strony sceny i ktora powinna byc rozpostarta w trakcie grania "glosoli" i w trakcie ostatniego kawalka ( osemka z nawiasow ) nie dzialala. no i nie wiem, czy akurat im sie podobalo, ze publicznosc przerywa im kawalki oklaskami, jak perkusista wstajac rozjebal caly zestaw perkusyjny mialem troche inne wrazenie. no ale wyszli potem sie uklonic, bo to pewnie kulturalni mlodzi ludzie, wiec nie chcieli wioski robic.–tomek wasko, 10/7/2006 22:01 więc tak - kotara im faktycznie nawaliła, a szkoda, bo daje fajny efekt. natomiast Orri przechodzi przez perkusje dosyć często, jak mu się dobrze gra i energia go rozpiera:) na pewno nie było to spowodowane zachowaniem publiczności. tym bardziej, że wyszli ukłonić się trzykrotnie, czego jeszcze nie widziałem - zawsze było max. dwa razy i czesc.
michael_s (11 lipca 2006) -
niestety nie przyłączę się do zachwytów nad organizacja. pierwsza sprawa - ochroniarze, z ktorymi mialem do czynienia na polu namiotowym, to typowe karki przeznaczone do uzytku raczej na imprezy masowe podwyzszonego ryzyka a nie festiwal muzyczny o takim profilu jak Opener - kleli, halasowali tak o 4-5 nad ranem, obrazali campingowiczow, byli bezczelni (udalo im sie, wlasciwie przez przypadek, bo robili zatrzymac zlodzieja, ktory ukradl radio, po czym glosno miedzy soba mowili ze "lepiej bylo tego nie oddawac"). mnie to akurat osobiscie nie dotknelo, ale profilaktycznie skladam wkrotce reklamacje. firma "Fosa" akurat ma dosc zla renome jesli chodzi o ochrone koncertow. zreszta majac doswiadczenia z Roskilde chociazby wiem, ze mozna w tym elemencie jeszcze duzo poprawic. inne elementy tez mozna bylo lepiej zorganizowac - np. dogadac sie z miastem, ze transport bezplatny nie konczy sie wraz z ostatnim koncertem, tylko jest dostepny tez np. dzien po (wracalem w niedziele rano w niesamowitym scisku) porazka jest w ogole sama idea tak malego pola namiotowego, 5 tysiecy to zdecydowanie za malo pomysl, ze nie mozna wnosic jedzenia i browaru na teren imprezy - kontrowersyjny - choc jestem w stanie go zrozumiec. inna sprawa sa absurdalnie wysokie cenyco do koncertow - Basement i Scissor Sisters najlepsze, Placebo i Manu CHao najgorsze. szczegolnie wystepem Manu jestem cholernie zawiedziony. nie widzialem kilku highlightów - Greenawaya (odpuscilem sobie na rzecz Kanyego), Skin, Pharella i Coldcut. no i polskicch w wiekszosci. to tez pochodna morderczych dystansow, ktore musielismy przebyc, zebys sie dostac do Babich Dołów. CKOD dalo znakomity koncert, widzialem ich pierwszy raz od 2-3 lat i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. "To nie zdarza sie nam" przechodzace w "Nielegalnego" rewelacyjnie wypadło. świetny koncert Ladytron (zmyłem się z Sigur Ros) spieprzyli mi osobiscie dresiarze z przodu. ale set okrojony do 10 esencjonalnych kawałków to była niezła piguła. ktos wie, kim sa sidemeni Ladytron (basistka?)?
PK (11 lipca 2006) -
aneks: abradb> ciekawy, momentami naprawdę dobry, szczególnie w czasie powrotów do k44. w końcu goście z mojego liceum ;P (abradab, gutek, joka i chya śp. Magik też)franz ferdiand> druga część koncertu lepsza. the outsiders, this fffire czy take me out powalające. ale i tak najlepsze the outsidres. zaczęli kombinować w drugiej części wystepu, może dlatego.pustki> moj pierwszy ich koncert. energia! slabość chwilowa , telefon do przyjaciela miażdżące. kilka improwizacji, ogolnie na pluskanye z tego co slyszałem strasznie dużo kowerów grał. ale pierwszy utwór, gdy jeszcze byłem pod sceną świetny (ever, ever, ever...nie znam tytułu)pharell> fragmentarycznie widziany (trza było coś zjeść), ale przeróbka nellego (hot in here, z dziewczynami z publiczności) czy kawałek n.e.r.d spokonovika - stałem pod barierkami i sie na nią gapiłem, ogólnie bardzo tanecznie było ;Pdobra, tyle wrażeń chyba wystarczy co? ;)
Camel (11 lipca 2006) -
najlpesze było ckod. i możecie mnie wyśmiać. ale ckod tak zagrali, że nawet placebo pożniej mnie tak nie powaliło (!)inne rewelacyjne koncerty > Sigur Ros (warto było się do nich przekonać), Scissor Sisters (power), Basement Jaxx (brazylisjkie rytmy połączomne z nieustannym tańczem, breathtaking, dosłownie)koncert bdb > placebo (set balladowy na końcu mnie rozpierdiolił, choć za dużo utwór z 'meds' > dobrze, że zaczęli infra red i tytułowym), fisz z goścmi (waglewski! peszek! kowalewska!), ladytron (fragmenty tylko widziałem), maria peszek (może byłem na jakiś 15 minutach ale to była magia), abradab, pustki, franz ferdinand, pewien zespoł z warszawy (fragmenty), beats friendly (znów fragmrenty niestety > za dużo się działo by wszystko oglądać)koncetry db > sofa (pół godziny), pharell williams, skinrozczarowania > myslovitz (niestety :/), roger sanchez (strasznie zaniżył ,bardzo wysoki, poziom festiwalu)inne sprawy : organizacja zajebista, ochrona dobrze działająca, wiele znanych osób ;Pheineken - meet you there ;P
Camel (11 lipca 2006) -
Pharrell najlepszy i nie ma znaczenia czy ktoś lubi hip-hop. Ja np. nie cierpię go na teledyskach, bo przedstawia się jako zakompleksiony półmurzyn, który bardzo chciałby być hard'n'heavy. A tu proszę - drugi najlepszy koncert po Basement. Rasowe zwierzę sceniczne, jak niesamowicie rozbujał publikę, była interakcja. Interakcja mogła być też przy Streets, ale przeszkodą jest nienaturalny rytm i bariera językowa jak nigdzie indziej. Ale i tak szacunek. Śmieszne, że najżywiej publika zareagowała na "All Around The World". A Szydłowską totalnie zalaną widziałem drugiego dnia. Nie wierzę w ani jedno jej słowo.Najgorsi - Placebo.Ale o co chodzi z Peterem Greenawayem?
niezdecydowany Roman (11 lipca 2006) -
ktos wie ile ludzi bylo? slyszalem o liczbach rzedu 30.000-50.000;
main (11 lipca 2006) -
"przeszkadzaja mi malo dla mnie ciekawe podklady muzyczne"hehe to co powiedziec o podkladach placebo?
dj bigos (11 lipca 2006) -
"Fish tez rapuje"ten z marillion?
tomek wasko (11 lipca 2006) -
Noc jest i malo jasno pisze hehe, przeszkadzaja mi malo dla mnie ciekawe podklady muzyczne a nie sam rap, o to mi chodzilo.
gregori (11 lipca 2006) -
"Sam rap nawet mi nie przeszkadza, raczej muzyka a raczej jej brak"wtf??
eric (11 lipca 2006) -
Jeszcze raz musze napisac bo mnie kolega Permanent wywolal :D Czy jak ktos nie lubi rapu to jest podstawowkowe ? Jak bylem w podstawowce to jeszcze PRL byl i nikt rapu nie sluchal :P Sam rap nawet mi nie przeszkadza, raczej muzyka a raczej jej brak, Fish tez rapuje a zagral swietny moim zdaniem koncert. Do tego mial basiste w koszulce FCB, szkoda ze podrabianej ale zawsze to cos :D
gregori (11 lipca 2006) -
Co do Basement to kolega mi mowil ze grali fajnie a gust ma raczej rockowy wiec pewnie i mi by sie spodobalo. Niestety dwa pierwsze dni mnie wykonczyly, juz nie mam 18 lat zeby 3 noce nie dosypiac :D Nie sadze jednak zeby mi sie Basement podobali bardziej niz te 3 koncerty ktore juz wymienilem. Jako nr 4 Placebo, ktore lubie ale poza ostatnia niezbyt dobra plyta, niestety to wlasnie ja katowali. Bis zagrali, sam ich wywolalem krzyczac "maricones !" na szczescie fani Placebo nie znaja hiszpanskiego bo nikt mnie za to nie pobil :D
gregori (11 lipca 2006) -
smieszna to jest podstawówkowa postawa kolesia gregori wobec rapu (ze niby to nie rockowe to do dupy)
Permanent (11 lipca 2006)