INNE - FORUM
pearl jam
5 lipca 2006kto wybiera sie na pearl jam do pragi lub berlina
-
present tense z no code ja pierdole
poczfar (23 lutego 2010) -
Rysiu - ja wiem, ze swiat jest piekniejszy gdy mozna zwalic wine na miasto, organizatora, Grazynke, kogokolwiek byle nie na Eddiego. Niestety rzeczywistosc taka bajkowa nie jest. http://forums.pearljam.com/showthread.php?t=249352
Macius z Klanu (7 lipca 2007) -
–Macius z Klanu - hahahaa, to nie od nich zależało obcięcie setlisty a od pozwolenia władz miasta, można było grać tylko do określonej godziny
rysiu z klanu (7 lipca 2007) -
Z tym curfew to jest gówno prawda. PJ i ich menadżment dał dupy po całości, ale nie chcę mi się rozpisywać... Dobrze, że te 1:30 co zagrali było genialne, z przerwami na walke o życie z oszołomami i zapominanie, że jest się na kurwsko nie-klimatycznym Śląskim. P.S. W sumie po tym numerze z obcięciem seta powinienem ich nienawdzicić, ale nie ma lepszego bandu rockowego w wersji na żywo. Nie ma, kurwa mać. P.S.2 Riot Act do dupy, s/t przeciętne, Binaural rządzi, Ten i Vs. - płyty dla gimnazjum.
Macius z Klanu (7 lipca 2007) -
ja bym sie wybrała 10 lat temu :(
starucha (17 czerwca 2007) -
thx Kama za inf. , faktycznie organizatorzy się nie spisali, w końcu to był koncert PJ a nie COMY i LP!
sivi (17 czerwca 2007) -
Po pierwsze - zespol zagral w Chorzowie pol koncertu (1.40) z powodu tzw. CURFEW. Wjechala policja i kazala sie zwijac, bo po 23 w tygodniu halasu w plenerze sie nie robi. Wszystko jest wina organizatorow, ktorzy albo tego nie wiedzieli w ogole, albo im braklo wyobrazni. Wszystkie te shittensy odegraly swoje pelne gigi, a glowna postac wieczoru nie. Co do Eddiego po polsku. Widac, ze niezbyt interesujecie sie losami koncertowymi zespolu, bo Ed na kazdym koncercie mowi pare slow w jezyku mieszkancow danego kraju. ZAWSZE. Tak sobie wymyslil i jego sprawa. Natomiast wszyscy rozczarowani poziomem muzycznym PJ - ja was rozumiem. Riot Act bylo strzalem w tyl glowy. Zreszta juz Binaural wystawial cierpliwosc na niebezpieczna probe. S/t nie przyswoilam juz, tak jak wiekszosc z was. Jednak jesli ktos z was chociaz raz widzial PJ live ten wie, ze to jeden z najlepszych koncertowych bandow ever. I nie wiem, ale odkrylam Ten, kiedy mialam 12 lat. Od tamtej pory PJ mi towarzyszy. Raz intensywniej, czasem mniej. Ale hello, to w koncu PJ. Moda na takie granie, to cos wiecej niz New Rock revolution in the kitchen.
Kam (17 czerwca 2007) -
no i dziekuje bardzo. mam takie samo odczucie (poziom dobry, ale bez rewelacji). i jakkolwiek zaraz po wyjsciu ze stadionu bylam wniebowzieta, tak teraz z dystansu odczuwam spory niedosyt. 7 dlugich lat w polsce. i tylko tyle? wiecie co..
a co was to obchodzi (16 czerwca 2007) -
no wiec jasnosc jest taka: konecrt zly nie mogl byc, bo jest to grupa Pearl Jam, ktora w latach 90-tych nagrala szereg bardzo przyjemnych plyt. ale nowy material tej grupy jest cieniutki, wiec mogliby sobie w ogole darowac (i bardzo mnie cieszy, ze nie bylo duzo), tylko pewnie jest cos w kontrakcie, ze nowa plyte mus promowac nie ma to jednak zadnego wplywu na jakosc koncertu, o ktorej uslyszalem od trzech osob, ze byla na dobrym poziomie, ale nic specjalnego klar genug?
ss (16 czerwca 2007) -
>"a co was to obchodzi, nie uogólniaj jeśli łaska.nie zarzucam pj sztuczności a już na pewno nie w warstwie muzycznej." a czy ja pisalam, ze w warstwie muzycznej? "co to za tandetny chwyt jakoby Eddie mówił po polsku?(...)sztuczne to było że o ja nie mogę" (insect). zarzucac vedderowi sztucznosc w jakimkolwiek miejscu czy pod jakimikolwiek wzgledami to niesprawiedliwosc. w takim czysto ludzkim wymiarze. >"a poza tym, życzę większego dystansu do muzyki i muzyków-łatwo się przejechać na ślepym zasłuchaniu [głuchym?:P], bo z Twoich wypowiedzi wynika jedno-koncert na mur beton był zajebisty i jeśli komuś cokolwiek nie odpowiadało, to z nim jest coś nie tak. ale czemu?bo to koncert pearl jam?" z moich wypowiedzi wynika? ze zajebisty? (czuje niesmak na dzwiek tego przymiotnika). ozesz nie. nie przyjmuje dogmatu 'zajebistosci' pj, tak jak nie przyjmuje dogmatu jego 'chujowosci'. ani Ty, ani kolega wielu imion nie byliscie na koncercie i smiecie zabierac glos w tej kwestii? to jakies elementarne nieporozumienie. i chcialabym uslyszec jakis powod dlaczego nie bylo – zdaniem kogos – okej. ale od Ciebie chyba tego nie uslysze (z wiadomych powodow). co do mojej opinii o koncercie: byl to dobry koncert, bo (w kontrze do odrzuconego dogmatu) nawet slabszy koncert pj jest koncertem dobrym. a wiesz dlaczego? dzieki autentycznosci. dzieki emocjom, ktore vedder wyspiewuje nawet bedac w slabszej formie. ale: nie byl koncertem rewelacyjnym. nie byl na miare 16 czerwca. niestety. bo: na chujowym stadionie, bo za krotko (setlista okrojona o jakies 9 piosenek w stosunku do tego, co planowano), bo cala masa chujowych, @#$%&, oszolomow (chyba cudem wszyscy przezyli w tym kotle na plycie), bo stone jakis zdystansowany. tylko dlaczego nikt z was nie zdobyl sie na to, by to wypunktowac? dlaczego jak pytam o powody chujowosci koncertu, to slysze a) ze dzien dobry veddera b) ze ludzie mowia. nie mam wiecej pytan. co do opinii o ostatnich plytach pj: tak, sa to plyty slabe. zwlaszcza 'riot act' jest dla mnie niesluchalny poza trzema, czterema piosenkami. self titled odstawilam rok temu na polke i nie wracam. i co? i nic. zaluje. zawsze lepiej, zeby lepiej, a nie gorzej, nie? natomiast laczyc to z jakoscia koncertu, to nieporozumienie. tylko trzeba na ten koncert isc, by sie o tym przekonac. >"ale czemu przyjmujac binarnosc? to chyba z tym wlasnie jest tutaj problem" (w) bo binarna kategoryzacja rzeczy wprowadza jasnosc i wyrazistosc. nie pozwala na metnosc opinii. jasno zajmij stanowisko, sir. a jak chcesz, to sam sobie dziel chuja na czworo (koncert: chujowy, polchujowy, cwiercchujowy i niechujowy. za dwa ostatnie warto zaplacic). bonne chance.
a co was to obchodzi (16 czerwca 2007) -
rzecz nie w tym, że 'aż' 20-mówię tylko jak sprawa pj wygląda w moim przypadku coby nie było, że zapewne znam tylko 'jeremy' i nie mam żadnych podstaw do oceny.tym bardziej krytycznej [obiektywnej?] nadal nie wiem, skąd Twoje podejrzenia jakoby koncert mi się nie podobał czy ogólniej-jakobym na niego narzekała, ale ok... faktycznie, dajmy spokój bo dopóki będziesz widzieć w moich wypowiedziach to co chcesz widzieć a nie to co w nich istotnie jest zawarte to możemy tak się wozić nie wiadomo dokąd
insect (16 czerwca 2007) -
>>a teraz mi tu mowia (wiecej niz jedna osoba), ze to by byly pieniadze raczej stracone no, teraz to mówią, że min w muzyce led zeppelin można doszukać się elementów satanistycznych >>Twoich wypowiedzi wynika jedno-koncert na mur beton był zajebisty i jeśli komuś cokolwiek nie odpowiadało, to z nim jest coś nie tak. z tej wynika, że jeżeli ktoś się zajebiście bawił to jest "ślepo zasłuchany, wręcz głuchy" dobra dajmy spokój, gościu ma aż 20 lat i w ogóle takie tam.
sivi (16 czerwca 2007) -
>przyjmujac binarnosc zjawisk (chujowy vs niechujowy lub kiepski vs dobry), to tak ale czemu przyjmujac binarnosc? to chyba z tym wlasnie jest tutaj problem
w (16 czerwca 2007) -
a co was to obchodzi, nie uogólniaj jeśli łaska.nie zarzucam pj sztuczności a już na pewno nie w warstwie muzycznej. a poza tym, życzę większego dystansu do muzyki i muzyków-łatwo się przejechać na ślepym zasłuchaniu [głuchym?:P], bo z Twoich wypowiedzi wynika jedno-koncert na mur beton był zajebisty i jeśli komuś cokolwiek nie odpowiadało, to z nim jest coś nie tak. ale czemu?bo to koncert pearl jam? powiem Ci tak, mam 20 lat, pj poznałam 12 lat temu i od tamtej pory byli i są najważniejszym zespołem w moim muz. dorobku poznawczym. jednak i did the evolution i nauczyłam się dostrzegać słabsze punkty w ich karierze-do No Code było rewelacyjnie, po zaczęło być coraz słabiej [w istocie każdą kolejną płytę kocham o stopień mniej] by zakończyć na selftitled, płycie której zwyczajnie nie przyswajam.i to nie tylko moje zdanie, że coś z nią jest nie halo więc nie mów jakby co że to mi coś się jebło w uchu. dlatego miałam świadomość, że może nie być najkorzystniej i zostałam w domu.żałuję nieco ale, as i said, potrafiłam uznać 'Pearl Jam' za płytę słabą [a teoretycznie ją mieli głównie promować, tak jak w Spodku była masa 'Binaural']
insect (16 czerwca 2007) -
>czy koncert musi byc chujowy zeby byc dla kogos strata pieniedzy? przyjmujac binarnosc zjawisk (chujowy vs niechujowy lub kiepski vs dobry), to tak. bo chyba nie chcesz powiedziec, ze koncert dobry tez jest strata pieniedzy. no chyba, ze wolisz za darmo. ponawiam pytanie : "daj - blagam, prosze, napominam - powod, dla ktorego koncert byl chujowy. bo te trzy piosenki z self titled? czy bo 'state of love'? czy bo 'lukin'? czy bo 'dzien dobry' veddera? czy znowu zupa byla za slona?"
a co was to obchodzi (16 czerwca 2007) -
ja nie wiem o co tu dokladnie chodzi, ale to wyglada na jakies kosmiczne nieporozumienie czy koncert musi byc chujowy zeby byc dla kogos strata pieniedzy?
w (16 czerwca 2007) -
no nie trzyma sie to kupy. nie trzyma. "no nie, chujowy to ten koncert nie byl, ale chujowy jest niestety nowy material, ktory byl grany" (snobujący się). nie no, to byl chujowy czy nie? pieniadze stracone czy nie? i jak sie w ogole trzy piosenki przekladaja na jakosc calego koncertu? >a teraz mi tu mowia (wiecej niz jedna osoba), ze to by byly pieniadze raczej stracone acha, bo "Dominowały utwory z nowej płyty, ale nie zabrakło też takich szlagierów jak Alive i Jeremy"? daj - blagam, prosze, napominam - powod, dla ktorego koncert byl chujowy. bo te trzy piosenki z self titled? czy bo 'state of love'? czy bo 'lukin'? czy bo 'dzien dobry' veddera? czy znowu zupa byla za slona?
a co was to obchodzi (16 czerwca 2007) -
przeciez to jest proste jak drut: jakosc koncertu mnie obchodzi, bo gdybym mial na takie cele pieniadze to bym byl a teraz mi tu mowia (wiecej niz jedna osoba), ze to by byly pieniadze raczej stracone
ss (16 czerwca 2007) -
zasadnicza uwaga krytyczna do Twoich (snobujący się, ss, nie wiem w koncu kim jestes) postow: nie jestes wiarygodny wypowiadajac sie na temat czegos, w czym nie brales udzialu. stad tez moja obcesowosc. kompletnie nie rozumiem, co Cie obchodzi jakosc koncertu, na ktorym Cie w ogole nie bylo. i na podstawie ledwie trzech piosenek z self titled (nawet nie wiesz jak brzmia na zywo) wyrokujesz o '(nie)chujowosci'. problemem staje sie dla Ciebie cos, co powinno Cie obejsc bokiem. potem jeszcze powolujesz sie na swiadectwo kogos z kim Cie laczy poglad na swiat. i to ma niby uwiarygodnic Twoje wypowiedzi? ej no, blagam.
a co was to obchodzi (16 czerwca 2007) -
>to coraz wiecej sie o Tobie dowiadujemy: wiedze o swiecie czerpiesz z teleekspresu i relacji innych. napisz jeszcze na tej podstawie saznista recenzje a ja sie na przyklad dowiaduje, ze bardzo latwo sobie rzeczy wmawiasz, bo ja wspomnialem tylko krotko o fatalnosci ich nowych rzeczy (czyli po Yield! o zgrozo nie lubie Binaural!) a co jest takiego dziwnego w wierzeniu relacjom osob o podbnych zapatrywaniach na nasza szara rzeczywistosc? nie kazdy koncert to magiczne wydarzenie przenoszace nas w swiat pieknych subiektywnych historii
ss (15 czerwca 2007) -
>alez ja wiem jak bylo, bo slyszalem relacje ustna (snobujacy się) to coraz wiecej sie o Tobie dowiadujemy: wiedze o swiecie czerpiesz z teleekspresu i relacji innych. napisz jeszcze na tej podstawie saznista recenzje. >jak i wyuczenie muzyka ew. ...się przez muzyka słów w języku w którym mówi publiczność-mi to śmierdzi (insect) i to jest Twoje podsumowanie odnosnie koncertu? to niewiele masz do powiedzenia. lepiej bys skorzystala z rady chiraca i siedziala cicho. i w ogole zarzucic pj sztucznosc, to elementarnie elementarna nieuczciwosc. a fe. a kto jest wg Ciebie naturalny? (podpowiedz: pytanie retoryczne, nie odpowiadaj).
a co was to obchodzi (15 czerwca 2007) -
ech..to Ty zrobiłeś [skoro Ty do mnie jak do faceta to i ja nie będę się rozdrabniała] z tego clou mojej wypowiedzi i jeszcze nadajesz temu jakiś dziwny, nieco agresywny ton. bez sensu [jak i wyuczenie muzyka ew. ...się przez muzyka słów w języku w którym mówi publiczność-mi to śmierdzi, Tobie nie więc co się rzucasz?]
insect (15 czerwca 2007) -
a Ty znasz zasady pisowni? "bo to co piszesz świadczy o tym, że nie" może ktoś inny pomoże mi zrozumieć, co sztucznego i żenującego jest w mówieniu "dzień dobry" (widocznie komuś smutno, że Eddie angielską łaciną nie rzucał ze sceny) w każdym razie widać,że dla niekórych było to clou konceru.
sivi (15 czerwca 2007) -
>>>>powtórka z open'era gdzie każdy umiał conajmniej 'dzień dobry'?sztuczne to było że o ja nie mogę BUHAHAHAHAHA, a co miał ci inwokacje recytować???? nie wiem, czy zauważyłaeś, ale to był koncert a nie egzamin ustny z jęz. polskiego. znasz znaczenie słowa 'conajmniej'?;] wolę się upewnić, bo to co piszesz świadczy o tym, że nie.
insect (15 czerwca 2007) -
alez ja wiem jak bylo, bo slyszalem relacje ustna, ktora nie byla wielce pozytywna (ot taki zwykly koncert)
snobujący się (15 czerwca 2007) -
>widzisz, dla mnie problemem jest fakt, ze nowy material w ogole zaistnial. Twoim problemem jest to, ze szukasz tychze tam, gdzie ich nie ma. nie byles na koncercie (no i cieszymy sie z tego wszyscy), a jednak ewidentnie cos Cie uwiera (ze cos zagrali). a nawet nie wiesz jak bylo. ej no, zacznij sie przejmowac tym, co zrobiles i gdzie byles a nie tym, czego nie zrobiles i gdzie nie byles. szkoda zycia. 'keep on rockin'..'
a co was to obchodzi (15 czerwca 2007) -
widzisz, dla mnie problemem jest fakt, ze nowy material w ogole zaistnial
snobujący się (15 czerwca 2007) -
>no nie, chujowy to ten koncert nie byl, ale chujowy jest niestety nowy material, ktory byl grany cieszy mnie, ze odpusciles sobie koncert. im mniej snobujacych sie szczekaczy, tym wieksze przezycie dla tych, co umieja docenic koncertowy kunszt. bo gdybys byl, to bys wiedzial, ze z nowej plyty zagrali.. zaraz.. raz? dwa? trzy? nie inaczej, trzy piosenki (na 22). dobra rada: przestan ogladac teleekspres, sierocki nie jest wzorem profesjonalizmu dziennikarskiego ("Dominowały utwory z nowej płyty, ale nie zabrakło też takich szlagierów jak Alive i Jeremy"). 'alive'?? putain, encoulé.
a co was to obchodzi (15 czerwca 2007) -
>>powtórka z open'era gdzie każdy umiał conajmniej 'dzień dobry'?sztuczne to było że o ja nie mogę BUHAHAHAHAHA, a co miał ci inwokacje recytować???? nie wiem, czy zauważyłaeś, ale to był koncert a nie egzamin ustny z jęz. polskiego.
sivi (15 czerwca 2007) -
no nie, chujowy to ten koncert nie byl, ale chujowy jest niestety nowy material, ktory byl grany
snobujący się od brzasku po wieczerz (15 czerwca 2007)