INNE - FORUM

a co sądzicie o tym forum? (strawberry fields forum.gazeta.pl)

4 lipca 2006

jak dla mnie spoko

http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20715

Mr Beagle
  • http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=204&ArticleId=24593&ArticleTabId=14&ForumPostId=19481
    . (19 grudnia 2006)
  • >jesli czujesz potrzebe polemizowania z uczestnikiem tamtego forum, to moze sie na nim zarejestruj i pisz - unikniemy w ten sposob wielu nieporozumienpiotrek, respektsformułowanie "unikniemy wielu nieporozumień" - LOL!
    borys d (18 lipca 2006)
  • http://www.opcja.pop.pl/numer14/14kon.html
    aha link (17 lipca 2006)
  • malo obiektywny artykul, ale przekonuje ze pinochet mogl byc wtedy rzeczywiscie mniejszym zlem
    trochę o allende (17 lipca 2006)
  • ale kto?
    PK (15 lipca 2006)
  • a co to kurwa za szlachetnośc nagła? od zawsze jebiecie tu wszystko i wszystkich a nagle tacy wspaniałomyślni dla SR jesteście? co za pierdolona obłuda
    !!! (15 lipca 2006)
  • "no to jeszcze jeden kwiatek "eksperta" ze strołbery"jesli czujesz potrzebe polemizowania z uczestnikiem tamtego forum, to moze sie na nim zarejestruj i pisz - unikniemy w ten sposob wielu nieporozumien
    PK (15 lipca 2006)
  • no zajebiscie teraz zrobiła sie tu moda na dissowanie SR
    Eric (15 lipca 2006)
  • @ papilonno a co jest ? i jedno i drugie badziewie
    krisss (15 lipca 2006)
  • no to jeszcze jeden kwiatek "eksperta" ze strołbery (co ważne pytanie zadane przez redaktora jednego z "alternatywnych" portali)Ej nie znam specjalnie Nightwish (no dobra znam tylko nazwę) ale co jest w nich GORSZEGO MUZYCZNIE niż w Sigur Ros?--
    Papilon (15 lipca 2006)
  • >niejoako poruszający poruszone tutaj kwestieło jestem z siebie dumny zapewne moje polonistki również
    paweł (14 lipca 2006)
  • musze przyznac, ze zgadzam sie z niemal kazda teza w nim zamieszczona
    PK (14 lipca 2006)
  • w ostatniej polityce artykuł żakowskeigo niejoako poruszający poruszone tutaj kwestie
    paweł (14 lipca 2006)
  • mz - aimarek 0:1
    sędzia (14 lipca 2006)
  • nie przypominam sobie żeby tegoslaw sie na tym forum udzielał
    nie przypominam sobie (13 lipca 2006)
  • jeśli chodzi o tamto forum, to się powtórzę - tegosław rządzi.
    gościnnie (13 lipca 2006)
  • "Odnoszę wrażenie, że przeczytałeś jakiś tekst Sartre'a sprzed pół wieku i na jego podstawie wyrabiasz sobie opinię o współczesnej myśli lewicowej."ano. milknę zatem w tej kwestiinie chodzi nawet o ofensywę ideologicznego lewactwa (o tym głownie mowa) tylko tlamszenie innych (prawicowych) pogladow poprzez manipulacje.
    mz (13 lipca 2006)
  • > to jakaś bufonada - wklejasz 3 *opinie* (w dodatku ogólne) i > kwitujesz w sposób beztreściowy, ale pogardliwy.No może. Sęk w tym, że Twój wcześniejszy post jest równie dobrym przykładem beztreściowości.No np. jacy intelektualiści konserwatywni "potrafią uzasadnić swoje poglądy bardziej racjonalnie", niż jacy "lewicowi, bazujący przede wszystkim na argumentach emocjonalnych i ładnie brzmiących frazesach"? Odnoszę wrażenie, że przeczytałeś jakiś tekst Sartre'a sprzed pół wieku i na jego podstawie wyrabiasz sobie opinię o współczesnej myśli lewicowej. Oczywiście, że jeśli przywołasz radykalnych propagandzistów z gazetki, nazwijmy ją, "Młot i Sierp", to wyjdzie Ci, że masz do czynienia z oszołomionymi ideologami. Gdybyś jednak zagłębił się w teksty tak różnych przecież autorów jak Barber, Wallerstein czy Bauman, zauważyłbyś trzeźwe i podejrzliwe spojrzenie na neoliberalne koncepcje samoregulującego się wolnego rynku, kapitalizmu wyzwolonego z kontroli, zbawiennej globalizacji itd. Kto bardziej pływa w stratosferze: Fukuyama, przez lata upojony przeświadczeniem o doskonałości liberalnej gospodarki, czy dostrzegający jej zagrożenia Rifkin? U którego z nich znajdziesz więcej pustych, skompromitowanych po jakimś czasie frazesów?Według mnie po obu stronach można znaleźć analityków o różnych temperamentach i kompetencjach, wartościowych i bezwartościowych. Dlatego sprzeciwiam się generalizacjom: prawica - zimny realizm, lewica - piękne kłamstwa. Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Problemem naszego kraju nie jest natomiast, jak twierdzisz, ofensywa lewactwa. Wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie, że po 1989 roku zdecydowanie mocniejszą pozycję w oficjalnym dyskursie zajęli zwolennicy neoliberalizmu, który przypisywany jest prawicy w rozumieniu zachodnioeuropejskim i amerykańskim. Nawet "Gazeta Wyborcza", którą uważasz za ostoję lewactwa, lewicuje (i to tylko do pewnego stopnia) w kwestiach światopoglądowo-lustracyjnych. Gdy przychodziło do dyskusji o gospodarce, głosem tej gazety byli Gadomski lub Kuczyński, a największymi autorytetami - Balcerowicz i wspomniany Fukuyama. Przez ostatnich kilkanaście lat wytworzyło się raczej przeświadczenie o nieuchronności i aksjomatyczności modelu neoliberalnego, nie znaleźli natomiast wystarczającej reprezentacji myśliciele, nawet nie tyle lewicowi, co krytyczni wobec neoliberalizmu. Zauważ np. jak komentowane są w większości serwisów telewizyjnych wszelkie spory między zwolennikami twardszej, liberalnej polityki, a tymi, którzy postulują zwiększanie wydatków socjalnych, czy interwencjonizmu państwowego. Ci pierwsi dostają zazwyczaj wsparcie w postaci różnego rodzaju ekspertów (ekonomistów, przedstawicieli instytucji finansowych itp.), ci drudzy pokazywani są jako niebezpieczne, niepoważne oszołomy. Abstrahując już od tego, kto ma rację, nie jest chyba tak, że nie ma alternatywy. Nie bardzo też wiadomo jakie to "fakty", o których piszesz, stoją za publicystami o orientacji prawicowej. Ostrożniejszy byłbym też w formułowaniu tez w rodzaju: "każde państwo oparte na modelu lewicowym musi skapitulować". Przykłady skandynawskie, nawet jeśli nie są wystarczającym argumentem, to skłaniają do zastanowienia.
    aimarek (13 lipca 2006)
  • "święta krowa to status niezmiennie przypisany lewicowcom - wildstein non-stop ruchany w te i we wte. wildsteina we wproscie nie czytałem, natomiast zaremby i ziemkiewicza bede bronil, wole wyluzowanego ziemkiewicza niz zaplutych lub podekscytowanych, a rownie lub bardziej autorytatywnych lewicowcow"Bronek Wildstein = nowy wyznacznik polit-poprawnosci (juz niedlugo)"pierdolisz. polityka jest na pewno bliżej prawa i ekonomii (zwłaszcza ekonomii) niż np. muzyki, gdzie to gust jest główną podstawą formułowanych sądów. w dyskusjach o polityce argumentami powinny być fakty, a nie opinie, bo poglądy polityczne to nie jest rzecz gustu, tylko produkt wiedzy na temat korzyści, jakie danej jednostce przyniesie określona opcja."ale my nie rozmawiamy o polityce...
    PK (13 lipca 2006)
  • @ Eric:pierdolisz. polityka jest na pewno bliżej prawa i ekonomii (zwłaszcza ekonomii) niż np. muzyki, gdzie to gust jest główną podstawą formułowanych sądów. w dyskusjach o polityce argumentami powinny być fakty, a nie opinie, bo poglądy polityczne to nie jest rzecz gustu, tylko produkt wiedzy na temat korzyści, jakie danej jednostce przyniesie określona opcja.jeśli już spotyka się w nocnych polaków rozmowach fakty - to nijak niesprawdzone, przytaczane za mediami, z których żadne nie jest obiektywne, co przekształca każdą polemikę w kłótnię o idee. wszystko strata czasu. szczególnie w sytuacji, gdy zapowiadane programy nie są potem realizowane.co do chuja, dałem się wciągnąć. najlepiej podajmy sobie fallusy i nie wracajmy do tematu.
    gów daddy (13 lipca 2006)
  • polityka to nie ekonomia czy prawo zeby do dyskusji potrzeba była jakas formalna "wiedza" czy "wykształcenie", to sie dzieje wokol nas i kazdy ma prawo do ocen, nie?
    Eric (13 lipca 2006)
  • uwielbiam dyskusje polityczne. o dziedzinę, o której najmniej wiedzą, ludzie napierdalają się najbardziej. sweet.
    gów daddy (13 lipca 2006)
  • >dlaczego chomsky się nie liczy?chodziło mi raczej o ludzi z "naszego podwórka" poprostu, pastwisz sie wczesniej nad "michnikiem&co" jako lewicowcami wiec chodzilo mi przyklady wlasnie w tej grupie, porównywanie franco i stalina, hmm obaj mają garnek ze smola na tym samym poziomie piekla, tym dla jebanych dyktatorów>pinochet (a nawet franco) byli swojego czasu mniejszym złem czy aby na pewno? rzady takiego allende nie były wzorem demokracji, ale bez przesady - za Pinocheta mordowano i torturowano ludzi! i to wlasnie wysuwa sie na pierwszy plan, to i tylko to, chocby sie nacjonalizowana gospodarka walila, imo zbrodnie oceniac nalezy najciezej, wiec argument o mniejszym zle odpada, amerykanie popełnili duzo bledow w am. łacinskiej, zreszta chodzi o ocene skuczybyka juz ex post, kiedy zbrdnie wyszły na jaw>polską nie rządzą zwolennicy francoale rzadza nie tyle zwolennicy co symatycy Pinocheta, np nasz marszałek ktory razem z wolkiem wreczyl mu ryngraf z matka boska zdaje siep.s. ale nie uwazam zeby ktokolwiek w polsce, z kaczorami na czele chcial wzorowac sie na jakimkolwiek dyktatorze, czy lewicowym czy prawicowym, nagonka na pis jako faszystoow to gruba przesada (tak jak i nagonka na Gw ze lewacy czy cos), i mowie to przy calej mej nienawisci do prawicy i blizniakow
    Eric (13 lipca 2006)
  • "Nasuwa mi się pytanie. Czy rzeczywiście każdy człowiek musi mieć zdanie na każdy temat? Czy nie lepiej czasem milczeć, przyznając się do braków w wiedzy lub w umiejętności rzetelnej oceny sytuacji?"to jakaś bufonada - wklejasz 3 *opinie* (w dodatku ogólne) i kwitujesz w sposób beztreściowy, ale pogardliwy. "kto?"dlaczego chomsky się nie liczy? to imho była wpływowa postać. a przede wszystkim sartre, który wysrał z siebie umiarkowaną krytykę stalina (nie potępiając przy tym ruskiego komunizmu) w 53. nie chciał tego zrobić wcześniej wraz z camusem może mówiąc, że wiele sympatyzowało z reżimami zagalopowałem się faktycznie. resztę podtrzymujepolską nie rządzą zwolennicy franco (którego porównywanie do stalina jest nieporozumieniem), tylko naszego kochanego marszałka :)uwielbienie dla pinocheta przesadzasz - wielu prawicowców rozumując pragmatycznie uznaje, że pinochet (a nawet franco) byli swojego czasu mniejszym złem, na tej zasadzie jak atomówki na japonię. amerykańscy prawicowcy mówią, że w polityce zagranicznej trzeba czasami wybierać pomiędzy draniem, a większym draniem. tego nie da się na pewno argumentować w przypadku castro.ps. nie mówię, że nie jest to godne potępienia, lecz tylko że jest radykalna dysproporcja w ocenie zbrodni faszyzmu (i pochodnych) a komunizmu. ps2 jeszcze do meritum wracając - piotrek, to obsesyjne poslugiwanie sie "epitetem" lewacki odpowiada dokladnie rownie plytkiemu i jeszcze bardziej obsesyjnie powtarzanemu (przez lewice) epitetowi "antysemita". obie tendencje sa wkurwiajace, choc ta druga bez porownania bardziej szkodliwa. ps3 mszt - stawianie znaku rownosci miedzy pinochetem a stalinem to jak porownywanie jaruzelskiego do hitlera. a zwolennikow ludzi honoru (jaruzela i kiszczaka) w sejmie mamy od zawsze, znacznie wiecej niz pinochetowcow (przy czym w kraju dotknietym komunizmem a nie faszyzmem, zwolennicy komunizmu stanowia wiekszy problem niz zwolennicy pinocheta, czy nawet franco)ps4. źle się czuję w roli obrońcy prawicy, więc proponuję zmierzać do pokojowego zakończenia tej dyskusji
    mz (13 lipca 2006)
  • >a na prawicy uwielbienie np dla Pinocheta to rzecz dosc powszechna No, Wołek z dawnego Zycia z kropką jeździł mu medale wręczać. Na szczescie stalinowcy siedza jeszcze w podziemiach, podczas gdy pinoczetowcy niestety własnie *teraz* powoli rozsiadają się w sejmie.
    mszt (13 lipca 2006)
  • >wiele prominentnych postaci lewicy sympatyzowało z reżimami totalitarnymi,kto?tylko prosze nie ze Chomsky albo Kuron piecdzisiat at temu, i znamienne sympatyzowało nie stympatyzuje>giertych maciej (akurat debil, ale to inna sprawa) sympatyzujący z franco - to jest już tylko godne całkowitego potępienia. dokładnie jest, bo to tak jakby ktos z mownicy otwarcie wychwalal np stalina, i ci ludzie rządzą w Polsce, maja TU i TERAZ takie poglądy, prawda jest taka ze w Polsce lewicowcy (mowie o tych np z GW, a nie z hmm Ruchu Odrodzenia Gospodarczego im E. Gierka hihi) jakos nie przywołuja sobie jako wzór takiego Castro, a na prawicy uwielbienie np dla Pinocheta to rzecz dosc powszechna
    eric (13 lipca 2006)
  • "obiektywnie muszę stwierdzić, intelektualiści konserwatywni potrafią uzasadnić swoje poglądy bardziej racjonalnie, niż lewicowi, bazujący przede wszystkim na argumentach emocjonalnych i ładnie brzmiących frazesach""Tymczasem to najczęściej nie poglądy Kaczyńskich czy Ziemkiewiczów są oszołomskie, lecz lewicowych autorytetów w rodzaju Chomsky'ego, który (ponoć za Sartrem, absolutnym bogiem lewicowej elity) porównuje Amerykanów do nazistów.""to chyba naturalna reakcja obronna prawicowców na robienie z nich oszołomów przez lewicowe autorytety, podczas gdy fakty są raczej po ich stronie."Nasuwa mi się pytanie. Czy rzeczywiście każdy człowiek musi mieć zdanie na każdy temat? Czy nie lepiej czasem milczeć, przyznając się do braków w wiedzy lub w umiejętności rzetelnej oceny sytuacji?
    aimarek (13 lipca 2006)
  • to było "figure of speech" a ile dokładnie kto wymordował nie wiem, ale stalin sporo więcej.nikt nie utożsamia lewicy ze stalinem, ale wiele prominentnych postaci lewicy sympatyzowało z reżimami totalitarnymi, co jest im zawsze w imię wyższych wartości przebaczane. co innego giertych maciej (akurat debil, ale to inna sprawa) sympatyzujący z franco - to jest już tylko godne całkowitego potępienia. święta krowa to status niezmiennie przypisany lewicowcom - wildstein non-stop ruchany w te i we wte. wildsteina we wproscie nie czytałem, natomiast zaremby i ziemkiewicza bede bronil, wole wyluzowanego ziemkiewicza niz zaplutych lub podekscytowanych, a rownie lub bardziej autorytatywnych lewicowcow
    mz (13 lipca 2006)
  • > (Stalin wymordował 10 razy więcej ludzi niż Hitler)?
    historyk (13 lipca 2006)
  • " tym wątku jest taki przypał, że flekuje się uczciwych publicystów jako dresów intelektualnych zgodnie z przekłamaną linią polityczną GW. i to dumne "jestem lewakiem". lol."kurcze, dlaczego jesli ktos osmiela sie krytykowac nowe swiete krowy - takiego Wildsteina np. - to od razu imputowane mu jest zapatrzenie w linie GW. dla mnie to, co np. wyczyniał Wildstein na łamach Wprost to jest skandal, w rozumieniu rzetelnosci intelektualnej. zalozmy, ze nie mamy wystarczajacej wiedzy, zeby na 100% stwierdzic, czy jakis poglad jest bardziej sluszny czy mniej - pozostaje nam oceniac metode jego prezentowania. a metody walki piorem stosowane przez Ziemkiewicza (ktorego swoja droga lubie, czesto sie nawet zgadzam), Wildsteina czy ostatnio - rozsadnego, maksymalnie bezstronnego wydawaloby sie - Zarembe (chamskie, nieprawdziwe zarzuty pod adresem Dunin, z ktorych sie w dodatku nie wycofal), mnie osobiscie brzydza. takie czy inne poglady to kwestia drugorzedna, jesli sposob ich gloszenia ma wiele wspolnego z retoryka i moralnoscia rewolucyjna. "jeszcze teza jakoby przyznawanie się do lewactwa czy feminizmu to jakiś wstyd, no to jest też śmiech na sali. jest dokładnie odwrotnie, od zawsze wśród intelektualistów panuje >moda< na lewactwo, a największym wstydem jest bycie prawicowcem czy też konserwatystą. "co innego historia mysli 2. pol. XX wieku, co innego biezacy dyskurs medialny, co innego blogosfera itd. powiedzialbym, ze w tej ostatniej zdecydowana przewage ma prawica, nawet bardzo nieproporcjonalną w stosunku do rzeczywistych wplywow, ta w stylu amerykanskim. dyskurs medialny - rowniez obecnie ze wskazaniem na Ziemkiewiczow itd., lewacka lewica zawsze byla srednio mile widzianym marginesem. chyba ze Borowski to tez lewak. zreszta szerokie to wszystko tematy - skupmy sie raczej na tym, czy obrzucanie niezbyt pochlebnym epitetem ludzi z bardzo roznych srodowisk w mysl zasady "kto nie z nami, to przeciw nam" jest uczciwa retoryka. jak dla mnie nie jest.
    PK (13 lipca 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)