INNE - FORUM

era nowe horyzonty

3 lipca 2006

yo,
pewnie troche ludzi stad sie wybiera, wiec jakby co, to znany jest juz program tegorocznego festiwalu:

http://6ff.eranowehoryzonty.pl/index.php?id=44e75cbef777767

troche bylem wkurzony przeniesieniem enh do wrocka, ale pobiezny rzut oka na powyzsza liste sprawil, ze znowu sie napalilem na ten festiwal. duzo filmow, ktore chcialem zobaczyc ( miedzy innymi: proposition, nowy chereau, lot 93, nowy loach i wiele innych ) a do tego na pewno jak co roku troche fajnych okryc tez sie trafi.

pozdros

tomek wasko
  • chyba uciekałbym przed doszukiwaniem się zbyt wielkich głębi psych. w motywacjach Curtisa. szczerze mówiąc byłem zdziwiony że Curtis to faktycznie chwilami strasznie naiwny emo-boy (kojarzył mi się raczej z klimatem agresywnego, wiecznie podkurwionego kolesia), ale wierzę (ksiazke Debbie oceniam jako b.solidny material zrodlowy), że jest to wizerunek prawdziwy co do spłycania tej przyczyn samobójstwa, to jest jednak tak, że niedojrzałość + wyrzuty sumienia ("everyone hates me") + romantyczna egzaltacja + wrażliwość + choroba w połączeniu z alko + substancje powodujace depresję + rozsypujace sie zycie uczuciowe + złe decyzje młodości/rozczarowanie + wypalenie artystyczne = mogą doprowadzić do tego do czego doprowadziło w przypadku Curtisa. to wszystko w Control jest pokazane. sam akt samobójstwa - dobrze że zostsał pokazany jako szamotanina raczej. scena z epilepsją w samotności - dla mnie masakra. gra aktorska dziewczyn mnie nie raziła absolutnie, Debbie jako kura domowa świetna chwilami
    PK (30 lipca 2007)
  • piotrek, monologi na temat bycia artysta ("daje im od siebie tak duzo, a oni chca jeszcze wiecej bla bla..") byly dla mnie strasznie naiwne, wrecz smieszne momentami. wprawdzie nie jestem jakims znawca biografii curtisa, nie czytalem zadnej ksiazki na jego temat, ale zdaje mi sie, ze naprawde "control" bardzo splyca te postac. ja rozumiem, to ze dwugodzinny film i ze trudno w ciagu takiego czasu przekazac wszystko, co by sie chcialo, ale tak czy siak moim zdaniem corbijn polegl. ale byc moze dlatego, ze materialem zrodlowym byla ksiazka debbie i moze raczej w niej nalezaloby szukac powodu, dla ktorego w "control" jakiejkolwiek glebi psychologicznej czy wyjasnienia motywacji bohaterow (mniejsza o curtisa, annik czy debbie tez strasznie papierowe) zabraklo, przynajmniej wedlug mnie. a ze sceny koncertowe nakrecone przez corbijna sa swietne, to sie zgadzam i juz wyzej o tym pisalem. pozdrawiam yoyo
    tomek wasko (30 lipca 2007)
  • @tomek w. mnie "Control" rozjebało. jeśli Corbijn nie umie nakręcić dobrego filmu o Curtisie na podstawie książki Debbie Curtis, to nie wiem kto by potrafił. nie zgadzam się że brak głębi psych. i że w kontekście samobójstwa uwydatniony jest tylko wątek romansowy (mnóstwo scen zwiazanych z jego chorobą, monologi na temat "bycia artystą", rockmanski styl zycia vs. nuda Macclesfield, wątek alkoholowy) "24 Hour Party People" to moim zdaniem film dużo słabszy (wracam sobie do epizodów z Mondaysami czasem) , mimo że używa bardziej dosłownych środków opowiadania o głównym bohaterze. zresztą już sobie ustalilismy że nie lubimy filmów-laurek a "Control" takim filmem z pewnością nie jest. Curtis to osoba, którą chwilami w tym filmie nawet niespecjalnie lubię. od ikonizacji w każdym razie ucieka jak tylko może ten film co do realizacji - u Winterbottoma np. sceny koncertowe, w większości wypadały sztucznie i amatorsko. co mi nie przeszkadzało akurat, ale skoro mówisz o realizmie tych filmów. tak chwalone "Persepolis" to przyjemna bajeczka, którą się dobrze ogląda - chyba przede wszystkim. zapomniałem o tym filmie minutę po wyjściu z kina, moze jakieś gagi przetrwają :)
    PK (30 lipca 2007)
  • Jakoś mnie ten control wziął, nie wiem czemu, generalnie zarzuty Tomka niby postawione trafnie, tym niemniej poszczególne sceny, umiejętność spójnej opowieści, muzyka, całościowo chwyciło od pierwszych minut i nie puszczało do końca. Świetne Persepolis, polecam gorąco, Piętno na umyśle i zwłaszcza Ostrożnie - zajebiste kino autorskie. I przegapiony wcześniej nowy Menzel - przyjemna rzecz. Relaksujące starocie pokroju Wielkiego Snu jako dobry przerywnik od gutkowskich długich, statycznych ujęć. Nierówne Destricted, no i totalnie chujowy Chan-Wook, czyli garść refleksji po ENH
    rafał rastafał (29 lipca 2007)
  • ej, faktycznie było średnio, zawrotna ilość złych filmów, z rodzaju tych, co totalnie nie obchodzą i odechciewają. ale hartley jak dla mnie mistrzem, słabiutka dziewczyna z planety poniedziałek nie jest żadnym argumentem przeciw, bo najnowszy(a?) fay grim ratuje sprawę. amator mój ulubiony wciąż, pierwsze to już totalne wymiatacze (hollywoodzkie!? hehe), księga życia ma duży urok, henry fool wyjebany po całości, obłędnie niekonsekwentny, niespójny i przewrotny no such thing jak dla mnie rewelacja. a tak to większość na nie - wyspa, aleksandra (oj, tutaj to już mam zarzuty potężnego kalibru), zemsta i pożądanie, gosia d., irina, 7 lat... beastie dali piękny koncert, ale sfilmowany tragicznie, wolę zeszłoroczny dave chappelle's bloc party, dokument o strummerze klasa, piętno na umyśle dobre, ale za długie, ostrożnie raczej irytujące jak dla mnie, ale to początki maddina, świetny człowiek z londynu, urokliwy resnais, rzetelni świadkowie, dobre persepolis.
    Chairman (29 lipca 2007)
  • a na koniec dla potwierdzenia slabosci tegorocznego festiwalu slabiutki "control". owszem - dobre zdjecia i niezle sekwencje koncertowe, ale film byl nieznosnie wrecz jednowymiarowy, bez jakiejkolwiek glebi psychologicznej czy wskazania motywacji bohaterow. w sumie to z obrazu na dobra sprawe wynika, ze curts sie powiesil, bo nie wiedzial, z ktora laska chce spedzic zycie. masakra. na domiar zlego ogladajac "control" wciaz mialem w pamieci "24 hour party people", w ktorym znajdowalo sie wiele scen z nieco innej perspektywy przedstawionych w debiucie corbijna. i to porownanie totalnie pokazalo slabosc "control". no i tony wilson grany przez kogokolwiek innego niz coogan to profanacja przeciez.
    tomek wasko (29 lipca 2007)
  • A widział ktoś "Farewell Falkenberg"? Dla mnie miazga.
    Eazy (28 lipca 2007)
  • Jezusie Maryjo, poziom gównianości "jestem cyborgiem i jest OK" jest absolutnie powalający. Trudno uwierzyć że nakręcił to Chan-Wook. Omijać szerokim łukiem!! Chociaż ponoć i tak palmę pierwszeństwa w pukaniu od dołu dzierży jak co roku Matwiejczyk.
    rafał rastafał (28 lipca 2007)
  • festiwal dobiega konca. generalnie najslabsza era sposrod czterech, na ktorych bylem dotad. moze kwestia zlego wyboru filmow, moze stalem sie zbyt wybredny. nie wiem, niemniej malo co mnie w tym roku zachwycilo czy poruszylo. hartley na przyklad - cztery pierwsze filmy bardzo dobre, a potem pikujaca znizka formy od "amatora". po "ksiedze zycia" (owszem, miala momenty, ale jako calosc nie do konca przekonuje jakby sie nad tym wszystkim zastanowic) postanowilem sobie pozostale jego filmy darowac. tsai ming-liang ciekawe przezycie, z zaleglosci ciesze sie, ze nadrobilem "klimaty", ale to tez nie sa filmy, ktore by mna wstrzasnely czy cos. ciekawe, czy to tylko moje przemyslenia, ze filmowo w tym roku bylo srednio, czy moze inni tez maja podobnie. pozdro
    tomek wasko z wrocka (28 lipca 2007)
  • Rod Stewart miał w zespole fajną saksofonistkę i skrzypaczkę
    PKS prosto z danzig (27 lipca 2007)
  • generalnie obejrzałem tylko dwa seanse na których nie zasnąłem... wczoraj - zaginiony - bomba.. mistyczne doznanie, bo zobaczyłem na zywca reżysera, który jest dla mnie postacią absolutnie kultową jestem cyborgiem - hmm.. nie lubię takiego kina. przerysowane. może się podobać szerokiej publice... widziałem coś jeszcze wczoraj.. aa... krótko-metrażówki - żenada... dziś antoniusz - bardzo dobry przegląd + dokument. czarujący
    mateusz w (26 lipca 2007)
  • no i niestety Detektyw Nocnych Koszmarów ssie ostro. Ale przynajmniej uchachałem się na "The Beatles". Pozdro
    rafał rastafał (26 lipca 2007)
  • tak, hermenegildo, oczywiscie sluszny strzal co do "reprise". z wczorajszych highlightow moich: swietne "persepolis" i zajebisci "wygnani".
    tomek wasko z breslau (26 lipca 2007)
  • z australiskiego coś dobrego dla mnie byli chyba "skończeni" czy ten smaczek z reprise w jakiś sposób związany z polish miuzik? ;) bo chyba złapałam zawiodłam się na bollywoodzie tegorocznym wiem, ze to kicz, ale w tamtym roku fajnie się oglądało, a w tym przysypiałam człowiek z londynu- pomimo pewnej interesującej koncepcji filmowania nie polecam, chyba, ze ktoś rzeczywiście uwielbia festiwalowe snuje piętno na umyśle- fascynacja starym niemym kinem pierwsza klasa i ten głos isabelli rosselini, cudeńko
    hermenegilda (25 lipca 2007)
  • Dla mnie Reprise cały czas numer jeden, choc może jego zajebistośc troche pod publike, ale jednak zajebistosc do kwadratu, jest jeszcze 28-ego wiec jak ktos na ostatni weekend to raczej trzeba Swiadkowie zagrane nieźle,ale może sie nie podobac- rozumiem, ja jednak zajaray Dobra Wyspa, sliczne kadry,niezłe postacie, i nie przeszkadza nawet naiwnosc tego wszystkiego- "rosyjskie kino (nie) jest w rzopie("Grajac ofiare")trzeba to przyznac. Z konkursu Zdarzyło sie przed chwila dzis całkiem niezłe, klasyczna austria wrecz, Ktos widział cos dobrego z australii????
    tZ (25 lipca 2007)
  • Ja sobie na szczęście odpuściłem wszelkie Cobainy, Warhole, Bitelsów i inne gówna. Z muzycznych idę tylko na Strummera i na Control. Dobre opinie. ten cały hartley moim zdaniem z lekka przehypowany, chociaż daje radę. miłe filmy o miłych i prostych historiach. ale taka naiwnosć mnie nie kręci. to taki holywód ciągle, tylko, że mniej holiwódzko podany. "poza tym" - sympatyczne, ale porównanie do jarmusza, albo july nietrafione za bardzo. tendencyjny. "podróż czerwonego balonika" - wjebałem się we francuskie kino.... yyy.. generalnie to jedyny film dotychczas, który można uznać za porażkę... nie zrozumiałem nawiazań... nuda.
    mateusz.w (24 lipca 2007)
  • Ja polecam "Awesome - I fuckin' shot that" czyli rewelacyjny koncert Beastie Boysów na dużym ekranie, poza tym warto zwrócić uwagę na filmy Guya Maddina. Ponoć z konkursowych jak na razie rządzi Andersson. "Kurt Cobain o synu" niestety słabiutkie.
    rafał rastafał (24 lipca 2007)
  • kolejny dzien z glowy, nowy tsukamoto taki sobie, "amator" hartleya chyba najslabszy jak dotad z jego filmow, do tego efekt popsulo wyswietlenie go w wersji z niemieckim dubbingiem. chairman, polecasz cos z tego co juz widzialas?
    tomek wasko z breslau (24 lipca 2007)
  • dobra - ja zaliczyłem już aleksandrę - nie zgadzam się z Tomkiem, że to cieniawa jest. niesie ze sobą parę świeżych spojrzeń na nieświeże tematy - pomimo naiwności pewnych scen da się wyczuć, że jest to dojrzałe kino. pisze ogólnikowo, bo nie chcę psuć wrażenia. jakby mi ktoś powiedział o czym jest ten film to nie poszedłbym na niego. światła stulecia - bardzo miłe wrażenie. ale to nie jest chyba film dla każdego. ja uwielbiam azjatyckie kino ze swoim specyficznym humorem. kino w ktorym nic się nei dzieje i niektore wątki właściwie nie służą po nic. oglądając film masz wrażenie, że nic ciekawego się nie dzieje, ale już po obejrzeniu miałem wrażenie, że uczestniczyłem w czymś wyjątkowym i bardzo istotnym. dobre wrażenie odbioru filmu sprawił fakt, że jestem trochę chory i .. zasnąlem na 10 min. budzę się i widzę, że początkowe sceny filmu powtarzane są, ale w innej scenerii - ci sami aktorzy, te same dialogi, ale inne miejsca - trochę. schizowe wrażenie, bo wydawało mi się, że doznaję jakiegoś dziwnego deżawi.. końcowa scena też mnie zaskoczyła i pozostawił miłe wrażenie... o ile aleksandra była spoko, ale jej nie polecam, to światłą stulecia uważam za polecania godne kropka.
    mateusz w (23 lipca 2007)
  • hartley z kazdym kolejnym filmem coraz bardziej mi sie podoba. naprawde jak ktos jeszcze nie byl na zadnym jego obrazie, to koniecznie niech sie wybierze. nowy park chan wook fatalny, a wisniowka w klubie zero bardzo dobra. elo elo
    tomek wasko prosto z breslau (23 lipca 2007)
  • a na co warto wybrać się jutro?
    bogini też z breslau ale w pracy zamiast na enh (23 lipca 2007)
  • w zeszłym roku popełniłem ten błąd że chodziłem na większość konkursowych. raczej nie polecam tego typu przedsięwzięć. potwierdzam reprise bardzo dobry film. a na hosta koniecznie z browarkiem
    tygrysia maska na wakacjach - pierdol się Paulo Coelho (22 lipca 2007)
  • dzisiaj Łoskot z ENH na tvp1 cos ok. 23 .
    k. (22 lipca 2007)
  • hartley nawet spoko, na razie dwa pierwsze filmy widzialem - bardzo podobne, ale jakos trafia do mnie tego typu kino. tak samo jak trafia uroda adrienne shelly. chyba wiec sobie na te retrospektywe pochodze troche. poza tym z odkryc moim zdaniem znakomity jest norweski film "reprise", strasznie prawdziwe i autentyczne kino. poza tym fajne smaczki mozna wylapac, na przyklad pewna rzecz wiszaca na scianie jednego z bohaterow filmu, ale to nie zdradzam, zeby nie psuc zabawy tym ktorzy jeszcze to zobacza. aha, no i koreanski "host" wczoraj tez nas troche walnal w glowe hehe.
    tomek wasko z breslau (22 lipca 2007)
  • Las w żałobie słabo Do ciebie człowieku nieźle Samotność słabo body rice słabo na razie w konkursie słabo wiec wg mnie
    mnie (22 lipca 2007)
  • widzę, że tomek "organizator" waśko rozpoczął biuletyn informacyjny. mogłem się powstrzymać z tą aleksandrą, ale już kupiłem bilet - i będzie to pierwszy seans mojego festivalu. trochę chujowo, że nie wyrobię się na 4 miesiace, bo to już któryś głoś polecenia, który słyszę. irina palm - można było się tego spodziewać... cmon... p.s. Zrobiłem sobie właśnie budyń. I o dziwo wyszedł dobrze - bez grud. O dziwo, bo wczoraj zrobiłem ten sam budyń w dokładnie w ten sam sposób, ale tamten okazał się z grudami....
    mateusz w (20 lipca 2007)
  • To chyba jednak dobrze, że wybrałem obecność na zakończeniu festiwalu i "Control" Corbijna. Jeśli "4 miesiące..." są faktycznie lepsze niż REWELACYJNA "Śmierć pana Lazarescu" to szykuje się coś naprawdę dużego.
    rafał rastafał (20 lipca 2007)
  • jakie wrazenia osob obecnych na festiwalu? dla mnie na szybko: - "4 miesiace..." wstrzasajace, moim zdaniem lepsze niz stawiany czesto jako porownanie film "smierc pana lazarescu", - "irina palm" - pomylka i nieporozumienie, - "aleksandra" sokurowa - no tez niestety duzy zawod, pozdro
    tomek wasko prosto z wrocka (20 lipca 2007)
  • A to świetnie. Bo z tego, co wiem, mieszkam gdzieś przy capitolu (a może przy lalkach? w każdym razie koło czegoś festiwalowego). dzięki, Tomek Karnetów już brak niestety, co najwyżej bilety pojedyncze,10+ i 20+, więcej na oficjalnej stronie festiwalu
    rafał rastafał (11 lipca 2007)
  • z serii głupie pytania, bo nie chce mi się szukać: ile kosztują jakieś karnety?
    b. (11 lipca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)