INNE - FORUM

era nowe horyzonty

3 lipca 2006

yo,
pewnie troche ludzi stad sie wybiera, wiec jakby co, to znany jest juz program tegorocznego festiwalu:

http://6ff.eranowehoryzonty.pl/index.php?id=44e75cbef777767

troche bylem wkurzony przeniesieniem enh do wrocka, ale pobiezny rzut oka na powyzsza liste sprawil, ze znowu sie napalilem na ten festiwal. duzo filmow, ktore chcialem zobaczyc ( miedzy innymi: proposition, nowy chereau, lot 93, nowy loach i wiele innych ) a do tego na pewno jak co roku troche fajnych okryc tez sie trafi.

pozdros

tomek wasko
  • funny games to mistrzostwo, oprawdy nie mam pojecia jak mozna dissowac ten film.
    tygrysia maska (28 lipca 2008)
  • obie wersje to praktycznie ten sam film, bardzo slaby film
    bloody bastard (28 lipca 2008)
  • Fanny Games US do Fanny Games ma się do siebie tak, że US dzieje się w US, grają znani aktorzy (Roth, Naomi Wats) przez co robi nieco mniejsze wrażenie, nieco mniej przeraża i zabija. Czyli w skali 10/10 tylko 10 (bo Fanny Games 11). Dodatkowy walor dla wielbicieli muzyki, utwór Zorna z Naked City na początku i końcu. Jak najbardziej na miejscu. do ja: dzięki za wylogowanie:-)
    cze67 (28 lipca 2008)
  • wiadomo! hehe...wiadomo!
    MatRu (28 lipca 2008)
  • a ile się dzieje poza kadrem!
    m669 (28 lipca 2008)
  • "Funny Games U.S.........widział ktoś wersję austriacką? jak się mają do siebie?" nie widziałem jeszcze wersji usa - a jeśli idzie o FG'97 to absolut jak dla mnie, bez słabych momentów praktycznie...
    MatRu (28 lipca 2008)
  • próba
    17 (27 lipca 2008)
  • (usuńcie posta powyżej. miałem problemy techniczne) cześć. na wstępie: dobrze mi z zabójczą bronią, szklaną pułapką i clerksami 1, nawet z dwójką nie najgorzej. nie posiadam wiedzy filmowej. widziałem w życiu mało "ważnych" filmów. mam ograniczone kumanie dla dzieł starych i uważanych za wielkie. i nie mam aspiracji. zdaję sobie również sprawę, że często moje opinie ograniczają się do "dobre"/"czasem nudne"/"czasem zabawne"/"gówno". jak również informuje, że zazwyczaj nie jestem w stanie po prostu więcej o takim obrazie powiedzieć. więc proszę mi nie wyjeżdżać, choć chętnie posłucham innych opinii, od moich. chciałem tylko rozpocząć dyskusję i podzielić się swoimi opiniami wrocław piękny. wszystko na czym byłem: Patti Smith: Sen Życia - dramatycznie, obrzydliwie nudne. nie mam już ochoty poznać twórczości patti smith. kręcili to podobno przez 11 lat, o lol. mówię "NIE" gwiazdom rocka "20 lat później". mówię NIE śmiesznym wierszykom. no i ten bush. bosz. busz-bosz-NIE Jezus Chrystus Zbawiciel - yyy. noo. mógłbym poświęcić co najwyżej 15 minut żeby dowiedzieć, że kinski był konkretnie popierdolony (chyba, że to taki jego projekt był, to wtedy niekoniecznie popierdolony) i jakie miny potrafił stroić na scenie i jak reagowała publika. ale po chuj więcej? wciąż nie mogę zapomnieć pewnego pana, który przed seansem oznajmił publiczności, że dokument ten nim dokumentnie wstrząsnął i dał do myślenia. jakby nie rozumiem, ale spoko Lou Reed's Berlin - dobra. znowu kilka dekad za późno. takie czasy. spoko nagrane, miło obejrzeć koncert reed'a w sali kinowej. ale dość to nudne było dla mnie. (płyty nie znałem btw). wstawki filmowe w mojej opinii marne. i dość niepotrzebne. szczególnie, że marne. a szkoda, bo julian schnabel od "motyla i skafandra" zajmował się tym obrazem. a. i jedyny moment w którym konkretnie doznałem to anthony z "anthony & the johnsohns(?)" wykonujący dwie trzecie "candy says". ale naprawdę serio, serio. wymiótł po całości. zniszczył reed'a w jego własnej piosence. szacunek Moje Winnipeg - dobre :>. momentami prześmieszne. a. i podoba mi się idea serialu z kolesiem skaczącym z okna. innymi momentami się nudziłem jednak. Każdy Ma Swoje Kino - dobre. oczywiście nie mogło się obyć bez dość nużących fragmentów, ale wówczas prędzej czy później wchodził jakiś orzeźwiający filmik w rodzaju larsa "i kill people" von triera. w ogóle nawet sprawnie podzielili się tematami clipów reżyserzy, przez co nie było, co zaskakujące, wyraźnego wałkowania tych samych podtematów. i niektóre zajebiste naprawdę. w ogóle większość trzymała poziom Funny Games U.S. - dość-totalnie-konkretnie-zerowy film, jak się patrzy. zakończenie "ale skoro widzę to na ekranie to chyba jet to rzeczywistością. co nie :>", no bez kitu proszę. półgodzinne suszenie komórki też niewiele miało wspólnego z tworzeniem uczucia grozy. ale na plus trzeba zaliczyć najgenialniejsze tłumaczenie na całym festiwalu prawdopodobnie, czyli: "nie spać, zwiedzać". przetłumaczone z... "don't fall asleep". i może zarysuję kontekst: słowa te wypowiedział ciemiężyciel do swojej ofiary, tuż po tym jak zabił jej syna, połamał męża i tłukł ją i niszczył psychicznie przez kilkanaście godzin. pozdro dla translatorki. widział ktoś wersję austriacką? jak się mają do siebie? Joe Strummer: Future Is Unwritten - no ok nawet. ale niestety ja tak o tym nie myślę, jakobym się za wiele dowiedział o strummerze z okresu, który mnie najbardziej interesował (koniec lat 70-tych). sam już nie wiem czego się o nim dowiedziałem. ale mniej gościa lubię teraz, o lol. i ostatnie kilkadziesiąt minut nudne. bolesne, co się dzieje z ikonami muzyki po dwudziestu latach. nie chcę oglądać takich rzeczy Głęboka Czerwień (Dario Argento) - moje odkrycie festiwalu (ale dla mnie wszystko jest odkryciem, bo się nie znam). Wyjebisty film. boleśnie śmieszny. do tego genialne problemy techniczne obsługi festiwalowej, które chcąc niechcąc, dodały mojemu seansowi bardzoooo wieleee smaczku. redaktorzy waśko i tygrysia maska powinni potwierdzić. dario boss. SCENY MORDERSTW (m.in.) Niebiańskie Istoty - noooooo ok. Spotkajmy sie w St. Louis - dobre :>. utwór tytułowy nie chce opuścić głowy mojej od tygodnia. przeszło. Kot O Dziewięciu Ogonach (Dario Argento) - drugi film bossa dario na którym byłem. tym razem obeszło się bez problemów technicznych. na szczęście obraz obronił się sam. prawdopodobnie nie słabszy od "głębokiej czerwieni". czysty fun, radość, masa, masa śmiechu. i nawet trochę się różnił zastosowanymi patentami i sposobem ich wykorzystania od "czerwonej głębi", w związku z czym nie mogło być mowy o: "widziałem jeden film dario - widziałem wszystkie". naprawdę wspaniały obraz, o którym z koleżankami gadałem do późnych godzin nocnych, przypominając sobie poszczególne sceny. i zastrzegam, że nie mam doświadczenia z takim kinem, więc przyjmuję do wiadomości, że jeśli ktoś widział podobnych filmów dziesiątki, ma prawo nie doznać. i pozostaje mi się zgodzić z osobą która do przyczepionej na "hyde parku" karteczki o treści "Do hołoty z seansów argento: JEGO FILMY NIE SĄ KOMEDIAMI" dopisała (odpisała) "są". bo są. pozdro dla tych, którzy się nie zgadzają, hihi. no i SCENY MORDERSTW znowu (m.in.) Opowieści Księżycowe - odsyłam do pierwszego akapitu mojego posta. mnie to nie rusza. raczej się nudziłem. Gomora - zdecydowanie dobry obraz. jakkolwiek miałem często zwyczaj wybierać najkrótsze seanse, dlatego że były najkrótsze, tak tym razem nie odczułem ponad 2 godzin spędzonych w kinie. w ogóle życie w tych slumsach. spoko, zią. dobre, dobre. fajne te scenki nad jeziorkiem i testowaniem broni. i jak jechali samochodem z techniawą po okolicach, słodkie Angielska Robota - 0.0. zły film. sorry. trochę spójności musi być. i czegokolwiek. a nie było. "totalna masakra". i z translatorskich wpadek-niewpadek "wuj ci do tego". Ptak o Kryształowym Upierzeniu (wczesny Dario Argento) - słaby argento. no cóż, zdarza się Bracia Karamazow - hmm. raczej nie odebrałem tego na innej zasadzie niż teatru telewizji (którego nigdy nie oglądałem). mieszanie życia z teatrem, płynne dość. raczej. acz nie ruszyło mnie Trzy Małpy - o. to mnie poruszyło. wspaniały obraz. wyszedłem z kina "pod wpływem". co cieszy po 7 dniach prawie niczego . ale z drugiej strony uświadamia, że festiwal na którym oglądałbym tylko jakieś "trzy małpy" i "motyle i skafandry" byłby najgorszym festiwalem/okresem w moim życiu. Matka Łez (reż.: osoba, która zgwałciła dario argento w roku 2006, po czym się za niego przebrała i nakręciła to coś). dno, wiadomo. ale to nie był dario. ja w to nie wierzę Droga Mleczna - mierny obraz. i bardzo, bardzo nudny. Pod Bombami - bardzo słaby paradokument(?). jakieś wątki fabularne bez jakiegokolwiek błysku powiązane z dokumentalnymi. strasznie to wyszło. i sprawiło, że wypowiedzi tych wszystkich "prawdziwych ludzi" brzmiały bezgranicznie sztucznie, choć miały stanowić o wartości i istocie. wyszedłem po kilkudziesięciu minutach. taksówkarz śmieszny. dupa całkiem niezła. chyba Odgłosy (Dario Argento) - dario argento bodajże z 77-go roku, próbujący swoich sił w horror-stylistyce. mocno przeciętne. raczej słabe. tylko pierwsze morderstwo zajebiste. i fajna muzyczka. grube nici Scott Walker - dobry dokument Deszcz Dzieci - o. to jest zabawne. miałem krótko wyśmiać i oszczędzić trupa, a tu w trakcie tworzenia posta, koleżanka mnie informuje, iż film ten dostał grand prix publiczności. mam cztery teorie: 1. Otóż, opuściłem salę kinową w trakcie trwania napisów końcowych, nie czekając na spotkanie z reżyserem. czyżby wjechał z grillem na scenę i rozdawał publiczności kiełbaski za darmo? nie szczędząc keczupu? nie. to przecież wciąż za mało 2. zasnąłem w trakcie i widziałem jakiś inny film 3. koleś sam wypełniał karteczki przeznaczone do głosowania 4. z litości przecież to było z dupy, nudne, bez sensu, nieciekawe, ze śmiesznymi wstawkami bogusława wołoszańskiego chodzącego między drzewami i mówiącego do kamery podczas gdy jego palce cośtam. i mahanie zdjęciami. i najlepsza pointa całego festiwalu: "syn wyzwolił matkę, nauczywszy się kąpać w rzece". film mi bardziej przypominał jakąś laurkę, którą nakręcił koleś z okazji urodzin swojej znajomej. tyle, że co ona robiła na festiwalu filmowym to ja nie wiem. w ogóle o co chodzi. nie kumam. pierdolę. nie chcę wiedzieć z filmów "na plus" zapamiętam tylko dwa obrazy dario argento i "trzy małpy", ale spoko. wrocław piękny
    17 (27 lipca 2008)
  • niedługo w związku z enh boris deynarovitz będzie z siebie głupka robił w "trójce".
    roman indios (19 lipca 2008)
  • w akademikach jeszcze sa miejsca
    hojrak (19 lipca 2008)
  • Siema, generalnie mam problem, bo mam cienko z perspektywą noclegu. czy może jest ktoś kto jest w stanie zaoferować mi miejsce do spania (oczywiscie odpłatność w rozsadnej cenie wchodzi w grę)? planuję przyjechać do wro we wtorek wieczorem i wynieść się jakoś w poniedzialek. mateusz.wojcicki@porcys.com pozdr.
    mateusz w (18 lipca 2008)
  • cze67 wylogowalam cie w mediatece bo chyba zopomniales
    ja (18 lipca 2008)
  • >i jakieś ciekawe miejsca, gdzie można by wieczór spędzić. ufając pulpowi: bezsenność i niskie łąki. co jeszcze? tez chce wiedziec. będzie sie coś działo?
    córka rybaka (17 lipca 2008)
  • http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,5454060,Wielki_korek_na_Kazimierza_Wielkiego.html
    Tas (15 lipca 2008)
  • Własnie rozkopano całą ulice przed heliosem i jest objazd ulicą przy której znajduje sie mleczarnia-potencjalne problemy z parkowaniem na horyzoncie i w ogóle komunikacyjny burdel, weźcie to pod uwage dzieciaki i zabierzcie rowery.
    Tas (15 lipca 2008)
  • "tak jest wśród młodzieży". a jakoś byłem trzy razy i nigdy od pierwszego dnia. thanx.
    borys d (15 lipca 2008)
  • Tak, tak jest na ENH co roku.
    cze67 (15 lipca 2008)
  • również i mnie to zaskakuje. pojęcia nie mam czemu taką bzdurę napisałem. człowiek z wyższym wykształceniem, wstyd! może ta relacja była tak obszerna i szczegółowa, że musiał się trafić lapsus... przynajmniej tyle, że zostałem prawidłowo zrozumiany, haha. w każdym razie poprawiłem już, dzięki za czujność. btw - czy dobrze myślę, że w czwartek jest jakieś oficjalne otwarcie i tyle? a dopiero w piątek się zaczyna regularny maraton o wszystkich porach i we wszystkich kinach?
    borys d (14 lipca 2008)
  • >wcześniej oglądałem to tylko raz, gdy mój wiek można było wyrazić liczbą, borys d nie no sorry nie moglem sie powstrzymac, troche lol jak ktos nie potrafi rozroznic cyfry od liczby haha
    pi i sigma (14 lipca 2008)
  • polecajcie filmy z repertuaru tegorocznego, nie wstydźcie się i jakieś ciekawe miejsca, gdzie można by wieczór spędzić. ufając pulpowi: bezsenność i niskie łąki. co jeszcze?
    17 (14 lipca 2008)
  • raczej w wybranych kioskach, ale jest ich we Wrocławiu kilkadziesiąt w najbardziej uczęszczanych punktach - Plac Jana Pawła II czy dworzec.
    Andrzej (13 lipca 2008)
  • Kupiłem w zeszłym roku w "normalnym" kiosku.
    cze67 (13 lipca 2008)
  • czy ktos wie, czy bilety 10 dniowe na komunikacje wroclawska mozna znalezc w normalnej sprzedazy w pierwszym lepszym kiosku, czy moze jest to tak jak z niektorymi biletami w warszawie, ze mozna je kupic tylko w paru miejscach? jesli zachodzi druga opcja, czy ktos moglby dac namiary na takie miejsca? z gory thx
    main (13 lipca 2008)
  • Mnie też w sumie ta nowa wersja Funny Games ciekawi. Ale pamiętam, że przysięgałem sobie, że nigdy więcej nie obejrzę tego filmu. Sam nie wiem...
    cze67 (3 lipca 2008)
  • kuba, nie mialem czasu ogarniac co i jak za bardzo, ale po bardzo wstepnym przejrzeniu kilka, jak sie zdaje, obowiazkowych pozycji dla siebie wytypowalem, m.in. film o walkerze, film o russelu, o joy division, "lou reed's berlin", maddin w konkursie, "jezus chrystus zbawiciel" w konkursie, cos z argento w nocnym szalenstwie, wiadomo ze duzo z panoramy (ceylan, zelenka, dardenne itepe itede), z ciekawosci na nowa wersje "funny games" sie przejde, tak samo z ciekawosci na "to each his own cinema", choc takie skladaki czesto okazuje sie bardzo nierowne. jeszcze sie wybierze cos z brazylijskiego kina, cos z nowozelandzkiego. pozdrawiam ps. chairman, jakies pewniaki?
    tomek wasko (3 lipca 2008)
  • >szkoła złamanych serc najlepszym serialem ever! czy chodzi o kultowe Heartbreak High?
    borys d (2 lipca 2008)
  • http://8ff.eranowehoryzonty.pl/kalendarz.do?dzien=18 jest już rozpiska tomasze waśko, chairmani i inni są proszeni o pomoc w utworzeniu mojego planu festiwalowego
    17 (2 lipca 2008)
  • >ejże ten pierwszy estetyką przypominał popularną niegdyś "Szkołę złamanych serc", okraszoną paradą dowcipasów z drugiej półki od dołu, dobry w zasadzie tylko moment z operą w Sydney, więc tak wysokiej oceny chyba raczej niestety nie rozumiem >rafał rastafał, 4/8/2007 16:53 szkoła złamanych serc najlepszym serialem ever!
    drazek (12 czerwca 2008)
  • akademik jak akademik, luksusow nie ma. Jego plus, to dobra lokalizacja (10 min piechota od dworca PKP/PKS), obok jest tramwaj, autobus... Obok Przegubowca jest Slezak, ma troche lepsze warunki. To tyle co wiem na temat akademikow.
    GoEast! (12 czerwca 2008)
  • kojarzy ktoś akademik "przegubowiec" na kamiennej (system rezerwacji enh mnie tu skierował) ? :> albo ma ktoś namiary na przyzwoite akademiki itp. ? ładnie proszę !
    17 wyprzedaż (11 czerwca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)