INNE - FORUM

Paris Hilton "Stars are Blind" - czyli jak wykręcić czekolade z gówna

27 czerwca 2006

Polecam zapozanac sie pierwszym singielkiem Paris. To nic, ze głupia, ze film na ktorym uwieczniła dymanko z chłopakiem jest najczscie sciaganym towarem netu. Ta piosenka wpada w ucho i co najwazniejsze nie razi tandetą. Nie wazne czy ona potrafi spiewac. Wazne, ze jakiegos dobrego producenta skołowała, który miał fajnego pomysła na przebój.
Paris to współczesna The Beach Girl:)

wiem bo mam vive
  • mi również jej fizyczność nie przypada do gustu.muzyki praktycznie nie znam (chociaż ten drugi singiel, słyszany raz, nie brzmiał najgorzej).
    gościnnie (5 października 2006)
  • mnie podoba się jako ssawka. czyli wszystko tak, jak zaplanowali sobie marketingowcy. umrę, jestem mainstreamshitowym targetem
    człowiek-ulica (5 października 2006)
  • Jako kobieta mi się nie podoba, ale jako aseksualny paskudny kurwiszon i owszem.
    zbulwersowany (5 października 2006)
  • Bardzo przepraszam, że chwilowo zepchnę delikatnie tę inteligentną wymianę myśli na inne tory, ale chcialbym jednakowóż zadać pytanie.CZY PARIS HILTON WAM SIĘ PODOBA FIZYCZNIE? Zapomnijcie o muzyce...czy paris hilton podoba wam się jako kobieta???nie chciałbym nikomu sugerowac odpowiedzi ale dla mnie ona wygląda jak aseksualny paskudny kurwiszon (brzmi oksymoronicznie ale takie zjawisko jest możliwie)a wiec jak?
    Majak (5 października 2006)
  • moze byc tez przekaz, ze nie musi go byc i ze dobra zabawa;> a inaczej to jak przychodzi do konkretow to nie wiadomo o co chodzi czesto. moze to jakies przyslowia:>
    z (5 października 2006)
  • heh, to masz pewnie spora "druzyne" ;)sprawa 2 ... bo taka konkretna definicja 'przekazu' jest dosc trudna... jak dla mnie ma to cos wspolnego z tym o czym juz pisalem, ze 'muzyka jako "galaz sztuki", ktora jest "formą komunikacji"'. Gdy definiowac muzyke jako forme 'komunikacji' mozna zalozyc ze autor (muzyk), chcial cos powiedziec, wyrazic. Moze bardziej tu chodzi o intencje, tworzenia muzyki? Ja wiem ze w duzej ilosci przypadkow, jedyna intencja jest 'dobra zabawa' ale moze wlasnie dlatego, niektore wydawnictwa sa tak wyjatkowe?
    oharski (5 października 2006)
  • aha, no wlasnie a dla mnie jest w druzynie jak sie sprawdzi niekoniecznie w kazdych okolicznosciach, tak nawiazujac do tego co napisales wiec sie wyjasnia. co do 2sprawy to wiadomo ze nie wyklucza, tylko ze konkretne tresci nie mysle ze sa warunkiem koniecznym a juz na pewno nie wystarczajacm. z ta abstrakcyjnoscia. wlasciwie to dalej nie wiem co to jest przekaz tu pies pogrzebany ale dobra juz cie nie mecze o to jak ci sie nie chce mowic:>
    z (5 października 2006)
  • jesli chodzi tylko o slowa (inna forma 'skali'), to jak najbardziej cos moze 'wymiatac' i wcale nie byc w mojej druzynie, pewne numery sprawdzaja sie w pewnych okolicznosciach, miejscach o okreslonej godzinie etc. Taki numer jak np. "You Gonna Want Me" - kompletnie mnie rozwali gdzies, na fajnej imprezie przy wschodzie slonca, w sympatycznym towarzystwie i ... i tyle. A na 'kogos' z mojej druzyny moge liczyc zawsze i wszedzie, heh to tak jak z przyjaciolmi. sory za taka personifkacje, ale dla mnie chyba jakos to wlasnie tak dziala...no a czy "działanie samej formy na sluchacza" wyklucza niesienie konkretnych tresci? przyklad: epka murcofa - ulysses... , tu moze chodzi bardziej o abstrakcyjnośc przekazywanych tresci?
    oharski (5 października 2006)
  • ja to nawet lubie ta muzyke Paris
    Mustaffo (4 października 2006)
  • wy tu robicie zamieszanie, bo płyta paris dostała 6.7. a dla mnie skandalem jest jej nowy clip (do "nothing in this world"). po jego obejrzeniu mam do powiedzenia jedno słowo : pedofilia
    mania (4 października 2006)
  • nie, nie chodzilo mi o te skale tylko o samo to slowo. te slowa w skali sa zreszta przypadkowe i nic nie mowia. praktycznie jest tak ze 'wymiata' w potocznym sensie cos powyzej 7. naprawde to chcialam dac tyrellowi 8 albo i wiecej ale swiadomosc zbiorowa sprzeciwila sie;> a z tym przekazem to z tego co mowisz dalej pojawiaja sie tylko oczywiste przyklady zaangazowania 'spolecznego' itp. deadbeat i herbert moze by chcieli, ale jelinek, nie wiem..:> chyba ze nie rozumiesz przez to jakichs konkretnych tresci tylko moze daloby sie tu podciagnac tez działanie samej formy na sluchacza, ale chyba nie o tym mowisz. no a mi sie wlasnie wydaje, ze to ostatnie jest warunkiem wystarczajacym zeby cos bylo dobre, ze jakis ciag dzwiekow wydaje ci sie zajebisty i na tym koniec. teraz mozna by zaczac cos ze nie ma oderwanej formy ale chyba jednak jest;>
    z (4 października 2006)
  • a ja dostrzegłem podobienstwo do Matki Teresy z Kalkuty
    rezyser z bollywood (4 października 2006)
  • z - przepraszam, niefortunne uzycie slowa, ktore wystepuje w przyjetej tu skali (8.0-8.4 Wymiata po całości), chociaz 'Alden Tyrell' dostal 7,5, a w recenzji napisano, ze 'wymiata!', ale pewnie nie 'po calosci' ;-). Heh ok, zarty na bok, szukajac analogi, ze cos moze jeszcze nie byc w mojej druzynie a byc np. "mocne", silne itp.a co do 'przekazu' w muzyce, to czy nie jest tak, ze czasem jej celem jest 'oddziaływanie na świadomość słuchacza' (cytujac jedna z definicji)? a co za tym idzie moze miec jakis wplyw na codzienne zycie (heh ale to brzmi ;) ), a z tego punktu juz chyba blisko do 'przekazu'... moze czesto sluchaczowi sie tylko wydaje, ze cos dostrzega, ale takiego prawa nie mozna mu odbierac
    oharski (4 października 2006)
  • No właśnie! Paris to laska + Borys się nią podnieca = Borys nie jest pedałem, tylko ociekającym testosteronem samcem, kurwa, alfa!
    Z. Lew-Starowicz (4 października 2006)
  • eh, od pedałów Borysa wywoływać bo uznał że seksem tchnie płyta laski, co prawda nieco plastikowej ale jednak laski .. zresztą co Wy macie z tymi pedałami? ale z Was bucepoza tym chyba nie rozumiecie ze recenzje sa subiektywne a jak probuja byc obiektywne to sa nieprawdziwe, moze mi jeszcze powiedzie ze pierwszy raz sie nie zgadzacie z opinia Porcys? a moze drugi, trzeci? nie oceniacie sami muzyki, czytacie tylko Porcys i kupujecie wszystko 6+ ? nikt Wam Paris kupowac nie kazal ...
    reynevan (4 października 2006)
  • Przeraża?? pfffftt..Paris Hilton 6,7, Asereje 10.0, płyta roku - Junior Senior, kurwa co to jest - Polsat??
    Manny (4 października 2006)
  • no i znowu 'porcys to, porcys tamto', jakby to byla jakas osoba. przeciez tu tyle ludzi pisze, a recenzje paris tylko dwie pisaly. wciaz ktos nie zauwaza takich rzeczy i wrzuca wszystkich do jednego worka, co mnie troche przeraza:>:<
    z (4 października 2006)
  • eee jedziemy dalej! jak za Rubika! Huzia!
    zbulwersowany (4 października 2006)
  • transistor, wnioskując po twoim sposobie pisania, już dawno powinieneś leżeć w łożeczku, bo jutro do gimnazjum na ósmą!co do hilton - "Nie łykam, nie dotykam, nie uznaję,Nie chcę, nie lubię bo zgubię"
    russell (4 października 2006)
  • Mnie już jebie co recenzujecie, bo cały autorytet straciliście w moich oczach, jak i również funkcje informacyjną i kształtującą.Teraz będę tu wpadał wyłącznie by sie pośmiać z głupoty redaktorów. :)czekam na kolejne "wpaniałe" recenzje do wyśmiania.Porcys portal pośmiewisko.wehehe
    Transistor (4 października 2006)
  • hehe. a mnie tam mało interesi co porcys sądzi o hiltonównie, ale to całe zamieszanie mi się skojarzyło, że nagle ludzie wystraszyli się przymusu słuchania płyty paris, bo na porcysie o niej dobrze napisali.(ach, jeszcze jedno - sam płyty nie słyszałem i raczej nie mam zamiaru)
    Low (4 października 2006)
  • ależ prosze bardzo analizuj sobie do woli chodziło mi reaczej o zbicie idiotycznych spiskowych teorii, że niby borys daje tej płycie 7 specjalinie zeby jakiegoś jana kowalskiego urazić, niestety póki co żywimy się jedzeniem a nie niechęcią czytelników, co niewątpliwie było by bardziej ekonomiczne
    tygrysia maska (4 października 2006)
  • heh, a już się szykowałem do analizy recwritingu nowotarskiego i jego pozytywnego wpływu na aktualne oblicze porcys, heeeh
    naphta (4 października 2006)
  • ...........................................Nienawidzę was
    . (4 października 2006)
  • mnie np nie interesuje ocena tej płyty, szczerze mówiąc nie rozumiem aż takiego wzburzenia faktem, że spodobała się ona recenzentowi - i że szczerze on ów fakt wyraził. dla mnie problemem jest recenzja, która absolutnie nie radzi sobie z uzasadnieniem tej oceny. ewidentym tego przykładem jest fakt, że wymieniony zostaje JEDEN utwór, który doczekuje się pochwały bez żadnych zastrzeżeń (jelousy). dlatego tak łatwo wykorzystać argumentację tej recenzji przeciwko stawianym w niej tezom`słynny` playlist asereje nie miał tej wady, żeby się odnieść do innego kontrowersyjnego przykładu
    naphta (4 października 2006)
  • słuchałem płyt ich troje cienkie niemożebnie, paris jak dla mnie piątkowe spraway, co nie zmienia faktu że płyta jest równa (czego nie moge powiedzieć o beyonce, że o cassie nie wspomne) i porusza szerokie spektróm popowego poletka co też jakoś ostatnio sie nie zdarza, postaci paris również nie trawie co nie zmienia faktu że jest jej na tej płycie tyle co kot napłakał (w sensie trudno powiedzieć gdzie sie kończy spiew paris a zaczyna solidna robota w protoolsie czy gdzie to sie takei cuda robi). okładka nie do przełknięcie dla męzczyzny heteroseksualnego którego kontakt z kobietą nie ogranicza się do wpisania "porno" w google. tragiczny wybór singli promujacych to wydawnictwo to moim zdaniem głowny powód na komercyjną porażke tego krążka.już pisałem o tym w pewnym playu ale najwyrzźniej metafora była zbyt skąplikowana, na prawdę g... mnie obchodzi reakcja czytelników w czasie pisania recenzji (może oprócz elementów humorystycznych), może troche bardziej mnie obchodzi po jej publikacji ale i tak wiele sie po was nie spodziewam/wymagam sorewicz (sądze że podobne zdanie w tej kwesti ma borixon i każdy osobnik sensownie podchodzący do krytykowania czegokolwiek, to zabawa wybitnie dla egoistów)
    tygrysia maska (4 października 2006)
  • 1) a słuchaleś jakiejś płyty michaiła w. mailmanie? może rzeczywiście jest dobra, w końcu tysiące, jak nie miliony, ludzi w tym kraju takowe posiadają. jak to ktoś kiedyś(mniej więcej) powiedział "miliony much lubią gówno, a taka ich liczba nie może się mylić" (jakoś tak to było).2) "haha nie czujecie tego? przeciez im dokladnie o to chodzilo gdy pisali owa recenzje, o wasza reakcje, tzw. czytelnikow"to w takim razie chuj im w dupe3) na tej zasadzie to w byle bekaniu przy obiedzie można się doszukiwać jakiś ukrytych, artystycznie natchnionych przekazów podprogowych, których znaczenie trafi jedynie do wybranych współjedzących
    machu p (3 października 2006)
  • Baby i'm perfect for you.Ludzie, czy to, że Borys dał waszej ukochanej grupie 3,5, a Paris 7,0 powoduje, że ta pierwsza staje się gorsza?!? Trochę dystansu, zią. Możesz to akceptować, albo nie. Nic więcej nie zrobisz.A płyta Hilton? - jest troche jak współczesny seks (z nią samą?) - lekki, niezobowiązujacy, aczkolwiek przyjemny.
    real_bleble (3 października 2006)
  • oharski - wyglada na to ze cos moze jednoczesnie wymiatac i nie byc w twojej druzynie, tak?>heh, nie miejsce i pora na takie "zwierzenia"... szkoda, chetnie bym posluchala;> po prostu jestem ciekawa co ludzie przez to rozumieja i dlaczego wydaje im sie to takie istotne. i to w muzyce. to jest zupelnie inne podejscie od mojego. pozdrawiam:>
    z (3 października 2006)
  • a słuchaliście chociaż tej płyty, może rzeczywiście jest tak dobra jak piszą i osoba Paris nie jest przy słuchaniu jej problemem?
    mailman (3 października 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)