INNE - FORUM
'][' [||] [||] ]|_ spodek 24.06
25 czerwca 2006był ktoś? jak wrażenia. moim zdaniem nagłośnieniowcy dali dupy potweirdzając że spodek jest fatalny na koncerty. słychać było głównie gitare, keenana prawie wogle, nie mówiąc już o podwójnej stopie careya. Grali króciutko... ledwo ponad godznie, ale fajnie wyszło. Pogubili se w stinkfist....
-
W ogóle laski były że hej niektóre !! :)
Mayne (25 czerwca 2006) -
w stinkfist kopnęli końcówke, carey zaspał mocne wejście i muwieli pociągnąć lekką improwizacje. widziałęm że keenan patrzył na niego wryty:) ale jakoś potem weszli w "..something kinda sad about..."zdziwiła mnie publika. dużo przypadkowych ludzi, dużo młodych lasek nie z tej bajki... na szczęście nie było też za dużo pryszczatych metali z tłustymi herami...
Piwobymwypił (25 czerwca 2006) -
Zgodzę się, co do nagłośnienia, że było fatalnie, ale jednak zdecydowanie robiło różnicę, gdzie się stało. Poza tym, nie grali ledwie ponad godzinę, tylko 89 minut, prawie półtora właściwie. Na samym początku stałem pod samymi barierkami, słyszałem wyraźnie całą Rosette, ale potem jakoś się zmieniło, zniosło mnie ostro na prawo i jak przestałem widzieć, to wycofałem się do tyłu i tam słychać było całkiem dobrze, ale perkusja zdecydowanie za cicho. Nie mniej, Maynard moim zdaniem był wyraźny. Raz czy dwa razy nie czysto wszedł, przyznaję, ale uważam, że przygotowani byli zajebiście i nie pamiętam by pogubli się w Stinkfist a słuchałem dość uważnie... Mogli jednak zagrać dłużej odrobinę i przede wszystkim nie było 10k Days :(. Świetny koncert, ale nie mogę nie napisać, że pozostawił lekki niedosyt. Mam nadzieję, że słowa Maynarda "See you soon, hopefully in November" będą miały pokrycie. Pozdro.
Mayne (25 czerwca 2006)