INNE - FORUM
polska reprezentacja na mundialu
4 czerwca 2006Zgodnie z propozycja Borysa zakladam nowy watek o naszej kadrze na mundialu, tym samym nie wpisujemy sie juz do slynnego watku z beckenbaurem w tytule. Czynie to z zalem, ale rzeczywiscie tamten rozrosl sie juz do monstrualnych rozmiarow, wiec dla wygody "modemowcow" moze rzeczywiscie bedzie lepiej zalozyc nowy.
Zaczynamy od pytanie na dzis: czy jest jakikolwiek sens w rozgrywaniu sparingu z reprezentacja Dolnej Saksonii i ryzykowania ewentualnych kontuzji naszych chlopakow? Zapraszam do dyskusji.
-
oczywiście że tak. listkiewicz wyliczył ile to janas wygrał spotkań z tych 50, w których drużynę prowadził, ale statystyki nie pokazują, że porażki były akurat w meczach ważnych, bądź z mocniejszymi niż walia czy austria rywalami.jeszcze sprawa tych tajemniczych zmian w meczu z niemcami. janas się tłumaczy, że nie mógł zmienić sobolewskiego, bo już mu 4 piłkarzy w przerwie zgłaszało, że nadają się do zmiany. WTF? po pierwsze to ktos tu kłamie, bo choćby żewłakow mówi, ze to nie prawda, a po drugie janas sam się kompromituje przyznając publicznie, że kadra jest fatalnie przygotowana kondycyjnie. kurwa, jakoś inni zdąrzyli się przygotować, a on miał jak zwykle mało czasu.zobczycie, że po mundialu wyjdą takie rzeczy, o których nie mamy zielonego pojęcia. oni są fatalnie przygotowani mentalnie i piłkarsko. nie wiedzą co mają grać, nie wiedzą za wiele o przeciwnikach, a taktyczne wymysły janasa (defensywne ustawienie na ekwador), brak czytania przez niego gry, fatalne (za późne) zmiany, niezrozumiała selekcja, brak samokrytyki oraz gburowaty stosunek do ludzi (dziennikarze, kibice) eliminują faceta EVER z naszej piłki.
lukki (17 czerwca 2006) -
boruc boss, dokladnie samą prawde powiedziałmichale nadal nie pojmujesz ze statystyka przekłamuje w piłce realny obraz - taki to już sport (w nba nie przekłamuje, etc)ale nieważne jużżałosne to jest to, że listkiewicz rozgrzeszył janasa i uznał, że obraz jego kadencji ogolnie pozytywny (statystyka właśnie meczów)popłaczmy sie
borys d (17 czerwca 2006) -
PEŁNY SZACUN DLA BORUCA. czytajcie:Boruc: Kompletnie to spieprzyliśmyZ czego tu się cieszyć? Że przegraliśmy? Albo że walczyliśmy? To dopiero byłby wstyd na cały świat, gdybyśmy nie walczyli. Ja uważam, że daliśmy ciała. Totalnie - mówi bramkarz Artur BorucRobert Błoński, Dariusz Wołowski: Do remisu z Niemcami brakowało 60 sekund...Artur Boruc: I co z tego? Remis nic by nam i tak nie dał. Nie stworzyliśmy żadnej sytuacji, z której mógł paść gol. Niemcy mieli ich osiem. I o czym tu mówić? A przecież to my potrzebowaliśmy zwycięstwa...Michał Żewłakow: To prawda. 90 minut właściwie tylko się broniliśmy. A jak ktoś z Niemcami tylko się broni, to przegrywa. I często traci gola właśnie w 91. minucie.Ale mimo wszystko i tak zagraliście z Niemcami o niebo lepiej niż z Ekwadorem.Boruc: A ja uważam, że tak samo słabo. A może gorzej. Przegraliśmy. I to nie przez pecha.Dlaczego nie wytrzymaliście kondycyjnie? Prezes PZPN Michał Listkiewicz opowiada, że po przerwie aż czterech z Was prosiło o zmianę, a trener Janas twierdził, że zanim zdjął Żewłakowa, ten od 20 minut domagał się zmiany.Żewłakow: Nie pamiętam, żeby ktoś chciał zejść w przerwie. Ja o zmianę poprosiłem w 75. minucie. Czułem, że Odonkor jest ode mnie szybszy o ten jeden krok. Kilka razy go zatrzymałem, ale kilka razy mnie minął i zacząłem się bać, że zdarzy się nieszczęście. Chciałem zejść, tak rozumiem uczciwość w stosunku do reszty drużyny.Gdy patrzyliście na mecz Ekwador - Kostaryka, czuliście, że coś Wam ucieka?Boruc: Uciekło nam w naszych meczach z Ekwadorem i Niemcami. Mieliśmy szansę zaistnieć w świecie i kompletnie to spieprzyliśmy. Do rozpaczy doprowadza mnie ta nienormalna polska mentalność, że 0:1 z Niemcami nas cieszy. Tu trzeba płakać.Był Pan jednak bohaterem tego meczu.Boruc: Że co? Że Niemcy kilka razy we mnie trafili piłką? Nie jest się bohaterem przegranych meczów. Trzeba było wygrać.To dlaczego przegraliście?Żewłakow: Nie umieliśmy atakować, strzelać bramek.Boruc: Szkoda, że mistrzostwa świata są tylko co cztery lata. Ekwador, potem Kostaryka... a nawet Niemcy byli do pokonania. Szkoda, że nie dorośliśmy do poziomu mundialu. A czego zabrakło? Wirtuozami nie jesteśmy, ale w tej grupie była szansa na awans. Przegraliśmy z powodów mentalnych. To wszystko siedziało w naszych głowach i nie ma co się tłumaczyć, że byliśmy słabo przygotowani albo bez formy. Meczu z Ekwadorem nie wygraliśmy ze względu na słabą psychikę.Żewłakow: Trudno mówić za innych, ale kilku z nas się rzeczywiście przestraszyło. Paraliżująca presja przed meczem z Ekwadorem.Może trener robił złe zmiany, może za późno?Żewłakow: Trener na pewno nam nie przeszkadzał. Może zmyliła nas wygrana z Chorwacją tuż przed mundialem, a przecież nie zagraliśmy wcale dobrze, nie stwarzaliśmy sytuacji, a wygraliśmy szczęśliwie. Pokazaliśmy z Niemcami trochę ambicji, ale ambicję to na mundialu mają wszyscy, to jest minimum, nie daje gwarancji sukcesów.Ale Ekwador i Kostaryka nie były poza Waszym zasięgiem.Żewłakow: Nie były. Tym bardziej chce mi się płakać, jak małemu dziecku.Zawiodły gwiazdy: Żurawski, Krzynówek...Boruc: U nas nie ma żadnych gwiazd. Eliminacje wygrał zespół, a nie Maciek. I teraz zawaliliśmy też jako zespół.Na mundialu powinniście być w życiowej formie. Nie byliście.Boruc: Nie byliśmy. Szczerze mówiąc o mojej dyspozycji, to jest najwyżej średnia. Nie wiem jednak, co trzeba było zrobić, żeby była życiowa.Obiecywaliście przed mundialem, że będziecie się bić jak nigdy, że to życiowa szansa. A teraz mówicie, że z Ekwadorem ktoś się przestraszył, ktoś nie walczył. Jak kibice mają Wam wierzyć?Boruc: Co mogę powiedzieć? Przecież nie kłamałem, przecież chciałem. I spieprzyłem to razem z innymi.
lukki (16 czerwca 2006) -
Roznie ludzie mowia o Janasie. Ja mysle, ze to doskonaly strateg i mysli bardziej przyszlosciowo niz nie jeden trener. To dzieki niemu Polacy skorzystali z oferty 'last minute' i leca juz 20 do najdziwnieszego kraju w Europie!!!
laska (15 czerwca 2006) -
Nie wierzę w pisiaków, ale PZPN to bagno jakich mało i chyba nawet polubiłbym Ziobrę, gdyby popchnął w prokuraturze sprawy o korupcję w piłce (muszą zdawać sobie sprawę, że to świetny sposób na poprawę w sondażach). Boję się tylko, że Listkiewicza mógłby zastąpić np. taki Jasio Tomaszewski (albo Janusz poseł Wójcik) - z deszczu pod rynnę IMO. A póki co, to pisowa walka z układami sprowadza się właśnie do zastępowania ich nowymi - swoimi.PS1: A z Kostaryką niech grają młodzi. Wrażenia już się zepsuć nie da, a może się czegoś nauczą.PS2: Zastanawiam się, jak wygląda komunikacja Janasa z piłkarzami. Jeśli tak, jak z dziennikarzami, to wszystko jasne. Zrozumienie pytań, analiza gry ("eeee... no trudno powiedzieć..."), błyskotliwa logika ("co można osiągnąć z tą reprezentacją? - no, na tych mistrzostwach już nic"), poczucie humoru ("nie mogłem planować urlopu, bo nie wiedziałem, kiedy stąd wyjedziemy")
pom.pom (15 czerwca 2006) -
Zdjęcia z Gelsenkirchenhttp://img474.imageshack.us/my.php?image=pict45996ez.jpghttp://img474.imageshack.us/my.php?image=pict46307gb.jpghttp://img474.imageshack.us/my.php?image=pict46423eh.jpghttp://img167.imageshack.us/my.php?image=pict46372jd.jpghttp://img474.imageshack.us/my.php?image=pict46210df.jpghttp://img167.imageshack.us/my.php?image=pict46577rz.jpghttp://img474.imageshack.us/my.php?image=pict46534cj.jpghttp://img474.imageshack.us/my.php?image=imgp49865cr.jpg
Madzia (15 czerwca 2006) -
"PZPN to cos więcej niż prl. Pismaki już dawno się za nich wzięl (vide: Wyborcza)."pisiaki a nie pismaki
17 (15 czerwca 2006) -
Niemiecka prasa twierdzi, że Pawła Janasa zastąpi były szkoleniowiec Wisły Kraków Henryk Kasperczak. Powołuje się przy tym na koła zbliżone do poslkiego związku. To dość dziwne, bo ledwie 14 maja Kasperczak został trenerem Senegalu z pensją szacowaną na 25 tysięcy dolarów miesięcznie i zadaniem awansu do Pucharu Afryki w Ghanie w 2008 roku. Mało prawdopodobne wydaje się, że Kasperczak, który lwią część kariery trenerskiej spędził za granicą, mógł tą posadę porzucić.
lukki (15 czerwca 2006) -
PZPN to cos więcej niż prl. Pismaki już dawno się za nich wzięl (vide: Wyborcza). Sęk w tym, że im to zwisa i powiewa, bo ilość afer w PZPN przebija ekipę Millera, wszyscy o tym wiedzą i wszyscy mają to w dupie.
tomek s (15 czerwca 2006) -
posłuchajcie konferencji. bełkot kurwa:http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,73516,,,,3419451.html
lukki (15 czerwca 2006) -
borys: a ja bede sie upieral, ze wszystko rozpieprzyla czerwona kartka dla Sobolewskiego. Zdaje sie, ze po tylu minutach tytanicznego wysilku i nasi pilkarze zaczeli czuc moc, i nasi rywale rosnace wkurwienie, ze nic nie wychodzi. Pamietam film "W kadrze" o Korei jak Engel przed Portugalia mowil, ze Portugalczycy musza poczuc nasza siel i determinacje, ze im dluzej bedzie 0-0 tym bardziej beda nerwowi i niepewni. I taki plan udawal sie Polakom do 75min z Niemcami(symptomem tego byla zolta kartka dla Ballacka i brutalne faule na Jeleniu i Smolarku). Jednakze Janas w 70min powinien zmienic Sobolewskiego na Szymkowiaka. Ja czulem, ze zwyciestwo jest bardzo, bardzo mozliwe. Jednak czerwona kartka dla Sobola nie dosc, ze rozpieprzyla nam druga linia gdzie w koniecznosci grali boski Aro i jeszcze bardziej boski Lewandowski to jeszcze dala mentalnego kopa Niemcom, ktorzy zwarli szyki i rzucili wszystkie sily do boju. Naprawde moglo byc inaczej
jasno-widz (15 czerwca 2006) -
Jeżeli ktoś się wzruszył(a wzruszył się na pewno) podczas Trynidadu i Tobago ze Szwecją. I pisze, że chłopaki tak walczyli o ten jeden jedyny punkt a następnie wystawia oceny naszym... że tu błąd, że to coś nie tak, że tutaj Janas spierdolił, że Żewłakow.
WajWaj (15 czerwca 2006) -
ale o ile w niektorych dziedzinach sytuacja się demokratyzuje, pzpn naprawdę realnie został w środkowym prlu. przy okazji afery dziurowicza, oprócz samej afery opisywali sposob funkcjonowania pznp, jak te kolatory i inni działacze przychodzą na parę godzin, kompletnie nic nie robią i zgarniają ciężką kasę, a przy okazji mają jakieś swoje biznesy, niejasne powiązania, wykorzystują kontakty z pzpn dla własnych interesów. szkoda, że pisiaki się za pzpn nie zabiorą, nic by nie zostało czuję
mz (15 czerwca 2006) -
"Nie zmienia to jednak faktu, że piłka nożna w tym kraju opiera się na chorym systemie układzików marnych cwaniaczków pierdzących w związkowe stołki."jak wszystko w tym kraju.
killer (15 czerwca 2006) -
http://mundial.onet.pl/0,1247843,1340594,wiadomosc.htmlnajlepsza opcja w tym momencie i proponuje sie pomodlic albo cos w tym stylu zeby tak sie stalo;
main (15 czerwca 2006) -
http://mundial.onet.pl/0,1247843,1340594,wiadomosc.htmlKasperczak? Rychło w czas, japierdolekurwachuj..Nawet jeśli, to bez zaorania PZPNu razem z Listkiewiczami, Kolatorami, Apostelami i innymi Kręcinami, żaden Kasperczak czy nawet Hiddink nie pomoże. Po prostu nie da się nic wygrać za pomocą pospolitego ruszenia zbieraniny chłopaczków z oranżady, czy "gwiazd" drugorzędnych klubów zachodnich wspartych asami z ławek rezerwowych tychże.Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie aż takiej kompromitacji z Kasperczakiem na miejscu Janasa. Nie zmienia to jednak faktu, że piłka nożna w tym kraju opiera się na chorym systemie układzików marnych cwaniaczków pierdzących w związkowe stołki. W takiej sytuacji nasz udział w weltmajsterszafcie i tak zakrawa na cud.Zurawski vs. Smolarek >> trzeba wziąć pod uwagę, że ten drugi grał w ataku, gdzie zwykle jest więcej strat (gdyby nie to, byłoby sporo bramek). Żurawski w roli rozgrywającego się nie sprawdził, ale napewno nie zawiódł kompletnie. Winic trzeba raczej tego, kto go tak ustawił. Moim zdaniem Szymkowiak za Sobolewskiego, albo później za padniętego Żurawskiego, to była oczywista zmiana.
pom.pom (15 czerwca 2006) -
>aby janas kolejny raz się prześliznąłPierwszy. Ale i tak jest pizda. A na pocieszenie: ej, my ta Kostaryke tez rozjebiemy 20, ale bedzie fajowo!
Misiel (15 czerwca 2006) -
polska musi odejscvive la ecuador!!!komu teraz kibicujecie?-jak dla mnie ulubiency to teraz portugalia:)
ww (15 czerwca 2006) -
w kontekscie tego że jest już 2-0, mam kilka pytań do janasa:- co robią w kadrze giza, mila czy rasiak? ofensywni zawodnicy, którzy nie zagrali już w drugim meczu jak dla mnie pojechali tam na wycieczke. skoro to nie są rezerwowi do wpuszczenia "jeśli idzie źle", to kiedy?- dlaczego jeleń, który zagrał wczoraj tak dobre spotkanie siedzi w pierwszym meczu na ławie? czyżby janas nie potrafił ocenić kto jest w jakiej formie? (to samo dotyczy szymkowiaka, dlaczego grał skoro formy nie ma?)- dlaczego trener nie czyta gry? dlaczego nie pomaga zawodnikom zmianami? dlaczego nie zmienił sobolewskiego w meczu z niemcami zanim on wyleciał z boiska? nawet laicy wiedzieli, że sobolewski zaraz dostanie drugą żółtą kartkę.w telewizji panuje jakaś dziwna zmowa milczenia, dlatego szanuję tomasza wołka, który powiedział przed rozpoczęciem meczu ekwador - kostaryka, że mecz z niemcami przegrał janas.może zaraz pójdzie fala krytyki, ale ja się cieszę, że ekwador prowadzi już 2-0. oni sobie ten awans wybiegali i byłoby niesprawiedliwe, aby janas kolejny raz się prześliznął. drużyna która przgrywa dwa mecze na mistrzostwach nie ma prawa grać dalej. ekwador na awans po prostu zasługuje.
lukki (15 czerwca 2006) -
jakoś mnie to nie dziwi. z całą sympatią za wczoraj (chociaż chyba głównie do Boruca ta sympatia), nie można przegrać dwóch meczów i mieć nadzieję, że Opatrzność zstąpi i nas przepchnie dalej.
Nn (15 czerwca 2006) -
mordercy!!!!
zbulwersowany (15 czerwca 2006) -
ps. po 30 minutach Żurawski był obok Jelenia naszym najlepszym zawodnikiem - dwa razy stworzył zagrożenie, wypuszczając ładnie Jelenia na pole karne, i przeprowadzając ładną akcję kombinacyjną zakończoną strzalem
mz (15 czerwca 2006) -
"piłka nożna to nie NBA"ocena kto grał lepiej jest subiektywna, ale statystyka była odpowiedzią na fałszywe sugestie, że żurawski każda piłka stracona przy dobrej dyspozycji smolarka. ja z kolei mówiłem, że smolarek każda stracona i obaj byliśmy daleko od prawdy, ale ja mimo wszystko bliżej"piłka nożna to spontaniczne kreowanie akcji w środku pola i gdyby nie było smolarka to nic by się nie działo wczoraj w "ofensywie" polaków, a gdyby nie było żurawskiego, to może by ta "ofensywa" wypadła okazalej"po drobiazgowym przeanalizowaniu meczu, bez emocji mogę powiedzieć, że to jest jednak bzdura. bez jelenia nic by się nie działo, natomiast smolarek dużo chciał, ale niewiele wnosił"podanie podaniu nierówne, szkoda też że statystyki nie liczą przyśpieszenia i rajdów - elementów natychmiast wpływających na postawę wszystkich zawodników (naczynia połączone)"odntowywałem bardziej kreatywne podania - smolarek mial jedno, żurawski dwa. rajdy smolarka (bodajże dwa) były najwyżej 10 metrowe i ani razu nie zakończyły się przejściem lub celnym podaniem. przyspieszenia i ich wpływ na drużynę - zgadzam się akurat."każdy szybki zryw zatrzymywał się na żurawskim"nieprawda, mógłbym ci to udowodnić gdybys bejrzał ten mecz kiedyś"AZDE jego podanie w takiej sytuacji szło do niemców - chyba że mu zabierali piłkę jak dziecku na podwórku - i kończyło naszą akcję)"więc zdarzyło się tak dokładnie raz w przypadku szybkiego zrywu. liczba strat smolarka w takich sytuacjach była chyba większa, choć te straty nie były tak spektakularne. "ale z niemcami pomagał drużynie i jego udział w akcjach zaczepnych od razu otwierał potencjalne zagrożenie niemieckiego pola karnego"tak ci się wydawało. w rzeczywistości wyglądało to zupełnie inaczej, raz coś jego udzial otworzył"oczywiście, sporo mu nie wychodziło, ale przepaść między jego wkładem a ZEROWYM żurawskim kłuła w oczy."jednak całkowicie ignorujesz fakty. to wszystko ci się wydawało, co udokumentowalem wyżej.może dla przypomnienia żurawski 53/11 smolarek 38/17aha i kto dostał pod koniec zajebistą piłkę na pole karne na sam na sam z obrońcą i dał się przepchnąc jak małe dziecko, a kto w tej sytuacji podawał? pewnie nie pamiętasz
mz (15 czerwca 2006) -
piłka nożna to nie NBA, gdzie gra sie według kilku wyćwiczonych schematów i potem tylko kwestia czy ktoś dobrze poda na pozycje / trafi za 3 / zbierze etcpiłka nożna to spontaniczne kreowanie akcji w środku pola i gdyby nie było smolarka to nic by się nie działo wczoraj w "ofensywie" polaków, a gdyby nie było żurawskiego, to może by ta "ofensywa" wypadła okazalejpodanie podaniu nierówne, szkoda też że statystyki nie liczą przyśpieszenia i rajdów - elementów natychmiast wpływających na postawę wszystkich zawodników (naczynia połączone)także statystyki w piłce nożnej to tak w formie żartu - wolę kilka "niecelnych" podań (w rzeczywistości z trudem przechwyconych przez niemieckich obrońców) niż stanie na środku jak niemota żuraw i zdziwienie na twarzy że piłka sama mu do nogi nie podeszła... tej miny zawiedzionego żurawia jakoś statystyki nie liczą... szlam.każdy szybki zryw polaków zatrzymywał się na żurawskim, który był 12-tym zawodnikiem rywali (KAZDE jego podanie w takiej sytuacji szło do niemców - chyba że mu zabierali piłkę jak dziecku na podwórku - i kończyło naszą akcję). krystyna z gazowni lepiej by się sprawdziła niż żuraw - normalny trener zdjąłby go po pół godziny, bo maciek wnosił wartość ujemną do zespołusmolarek z ekwadorem gwiazdorzył i zachwyty nad jego walecznością *wtedy* były śmieszne, bo on się popisywał przed reporterką ekwadoru swoimi kiwkami, które do niczego nie prowadziły. ale z niemcami pomagał drużynie i jego udział w akcjach zaczepnych od razu otwierał potencjalne zagrożenie niemieckiego pola karnegooczywiście, sporo mu nie wychodziło, ale przepaść między jego wkładem a ZEROWYM żurawskim kłuła w oczy. najlepsi u nas - jeleń, bosacki i poza konkurencją boruc na 10.0, niesamowicie mocny psychicznie, który ma u mnie piwo kiedykolwiek go nie spotkamniestety nie można pozwolić aby plusy przesłoniły minusy - zagraliśmy fatalnie piłkarsko - może z zaangażowaniem, ale bez ataku, z pomocą w roli destrukcji i niewiele więcej, z obroną zostawiającą niemieckich napastników na czystych pozycjach strzałowych. i prawda jest taka, ze gdyby nie boruc i słupek/poprzeczka to powinniśmy na luzie 3:0 przegrać
borys d (15 czerwca 2006) -
http://mundial.onet.pl/0,1247843,1340513,wiadomosc.html"Zdaniem niemieckich dziennikarzy najsłabszymi aktorami środowego spotkania byli: Jacek Bąk, Radosław Sobolewski i Euzebiusz Smolarek." heh
17 (15 czerwca 2006) -
wiadome
17 (15 czerwca 2006) -
"a ja myślę, że widział co się dzieje (nasi bez sił, ledwo chodzą po boisku), ale bał się cokolwiek zmienić"to nawet jeszcze gorzej. facet jest bez jaj. dla mnie przegrany na maksa.
lukki (15 czerwca 2006) -
mnie to wszystko przestało interesować...teraz czekam na mistrzostwa świata w curlingu
zbulwersowany (15 czerwca 2006) -
michaś, nie lubisz bąka? dla niego conajmniej 5.0 bo wpadki były co prawda ale w takim meczu walki nie da się tego wyeliminować.
BeDe (15 czerwca 2006) -
a ja myślę, że widział co się dzieje (nasi bez sił, ledwo chodzą po boisku), ale bał się cokolwiek zmienić w składzie, który nie stracił jeszcze bramki (bo zwyczajnie nie wiedział co zrobić i był pewnie sam z siebie dumny, bo mu wyszło przez przypadek).
17 (15 czerwca 2006)