INNE - FORUM
Gracie w gry komputerowe czy już wyrośliście?
4 czerwca 2006Czy mi sie zdaję, że każda teraz gra jest kierowana do 12 latków?
Pozatym to nędza przez ostatnie lata, nic nowych pomyslów...
-
mz: "neverhood 3.0"Taaa, a "Kind Of Blue" pewnie 4.1coś się chyba komuś pojebało
Dave (7 czerwca 2006) -
lemingi, anyone ?
paweł (7 czerwca 2006) -
"Boulder Dash - zwany też swojsko burdel deszem..."(http://www.idn.org.pl/users/lesz/legend/boulder.html)
paweł (7 czerwca 2006) -
> bomber (chyba, takie co się chodziło i zostawiało bomby) 6.5Dyna Blaster? –gów daddy, 7/6/2006 0:27boulder dash?
zwobot (7 czerwca 2006) -
> bomber (chyba, takie co się chodziło i zostawiało bomby) 6.5Dyna Blaster?
gów daddy (7 czerwca 2006) -
neverhood 3.0?! oj, chyba nie kojarzysz...
bigos (7 czerwca 2006) -
>takie co się rozbijało kulką odbijaną od ruchomej platformy murek na górze ekranu 7.0a jednak arkanoid kojarzysz.
żuk (6 czerwca 2006) -
wolfenstein 3D?
Low (6 czerwca 2006) -
no wiesz, ale to piosenki nie to samo co płyty! poszczególne levele mogą być na 10.0w ogóle sorry kurwa ale prince of persia 9.7rome 8.7 quest for glory III 8.0 cywilizacja 8.8 championship menager 9.0 vikings 2.5 olimpiada albertville 1.0 tsubasa 3.0 żółwie ninja 0.2 bomber (chyba, takie co się chodziło i zostawiało bomby) 6.5 takie co się rozbijało kulką odbijaną od ruchomej platformy murek na górze ekranu 7.0 neverhood 3.0 commandos 8.9 cośtam cośtam 3D (takie jak doom że się chodzi o rozwala niemców albo the other way round) 2.0 mahjong 3.5sorry arkanoid nie kojarze. właściwie nie kojarzę nic poza tym co wyżej
mz (6 czerwca 2006) -
apopros arkanoida, to w tym na pegasusa na 34 levelu był strzelający boss:>
szafi (6 czerwca 2006) -
Żuk : Prawda. Trochę się rozpędziłem z tą Azją :). Fahrenheit`a znam mało, pograłem tyle na ile starczyło czasu i z perspektywy tych kilku miesięcy gra mocno skojarzyła mi się z produktami Konami tudzież innego giganta z drugiego końca świata. Mój błąd. Prawdą jest, że narzekanie na niską formę obecnych gier jest nudne.Myślę również, że oczywistym następstwem tego bumu na, jak to nazwałeś superprodukcje, będzie stopniowy rozwój mniejszych twórców odnajdujących się w niszach na rynku tworzących gry dla pasjonatów (wspomniany LFS... poza tym np. dobrego symulatora maszyn dwupłatowych nie było już od kilku lat... chyba, że przez ostatnie dwa lata coś mi umknęło). W końcu trzeba jakoś ten popyt w 100% spożytkować. Tyle.Ps. Heh.. Asereje staje się powoli przekleństwem tego serwisu
Batou (6 czerwca 2006) -
Dziadek opowie wam bajkę o Pacmanie i Tetrisie, chcecie.Pacman wziął się z tego, że japoński programista jadł pizzę, wziął pierwszy kawałek i. (Oryginał nazywał się Puckman, ale przewidujący modyfikacje napisu na automacie salesmani wymusili zmianę nazwy przed wprowadzeniem na rynek anglojęzyczny.)Tetris - rosyjski student technik komputerowych Wadim Gerasimow napisał grę, a znajomy inżynier Pażitnow podpierdolił mu pomysł, nieznacznie zmodyfikował i sprzedał Anglikom z Andromeda Software. W dużym skrócie.Błysłem kurwa.A gdzie Arkanoid, mz?
gów daddy (6 czerwca 2006) -
@mz:> ale wymieniałeś zeszłoroczne wydawnictwa jakby co roku po parę 10.0 wychodziło."zeszloroczne wydawnictwa, ktore ocieraja sie o 10.0" (wtedy wyszly 3 prawiedziesiatki przez caly rok. w tym roku jeszcze nic sie nie otarlo).czytelnie chyba bylo napisane, ale na wszelki wypadek jeszcze raz przeklejam powyzsze. zreszta nawet jakbys mial racje i napisalbym to w tym sensie co mowisz, to nie ma chyba obowiazku odnoszenia waszego, rygorystycznego systemu oceniania do wszystkiego o czym sie tu rozmawia, hehe.>to na ile ocenić pacmana i tetrisa.u was strawberry fields forever ma tyle samo co asereje. parabola jakas moze?
żuk (6 czerwca 2006) -
ale wymieniałeś zeszłoroczne wydawnictwa jakby co roku po parę 10.0 wychodziło. to na ile ocenić pacmana i tetrisa.znakomite gry jeszcze: rome, quest for glory i championship manager.
mz (6 czerwca 2006) -
@borys: wiekszosc rzeczy tu wymienionych to okolice dziesiatek, wzglednie one same. sprobuj skondensowac cala muzyke w jeden forumowy wątek "słuchacie muzyki czy juz wyrosliscie?" i pomysl na jakich plytach skupilaby sie tam analogiczne wymienianka (zakladajac ze dyskusja poszlaby w te sama strone). znamy inne slowa, bez obaw.@batou: no masz rację w większości, ale nie zmienia to faktu, że i tak ciągłe narzekanie na niską formę branży jest nudne. fakt, że dzisiejsze gry to takie hollywoodzkie superprodukcje - wielki budzet i malo tresci - ale i tak mozna sie w tym odnalezc, dostrzegajac ciagnace za sznurki procesy przyczynowo-skutkowe. caly rynek rozwija sie w zastraszajacym tempie i z roku na rok odbiera coraz wiecej rekordow finansowych kinematografii. a narzekanie, ze "nie ma czasu na poszukiwnaie nowych gier" - no heh, albo sie to lubi, albo nie. takie zalozenie wylacza mozliwosc formulowania podsumowujacych te dziedzine wnioskow.Gwoli wyjasnienia, Fahrenheit nie byl tworzony na rynek azjatycki (?), ale to pewnie przypadkowe sformulowanie. I dla konsolarzy tez byl czyms niezwyklym, choc poprzedzil go chocby shenmue na dreamcasta.
żuk (6 czerwca 2006) -
Bootlicker : oczywiście że miał masę bugów. Cóż jednak z tego skoro sam znałem kilka osób które nosa poza Frontiera nie wystawiały przez dobre kilka lat. Osobiście gierkę poznałem dopiero 3 lata temu ... pomimo upływu lat szczęka opadła mi z wrażenia do ziemi. Wszystkie gry typu Privater 1, 2 (niezłe gierki swoją drogą), Freelancer (gra na 3.0 w skali Porcys moim zdaniem) oraz X 1 , 2 (trójki nie zdążyłem jeszcze poznać) nie mogły się równać z ogromem Frontiera. Obcowanie z tą grą było prawdziwą przygodą. Żuk : Z perspektywy pecetowca:Ludzie lubią to co już znają więc nie można pójść za daleko w oryginalność bo produkt się po prostu nie sprzeda. To jest tak jak z np. reklamą proszku do prania. Musi być taka jak reszta bo inaczej nie trafi w target gospodyń domowych. 10-15 lat temu twórcy gier nie zawracali sobie głowy „grupą docelową” tylko realizowali swoje wizje. Ich bezkompromisowość bije dziś po oczach (polecam ściągnąć sobie kilka starszych tytułów i po prostu pograć). W 2006r nie powstała by taka gra jak np. Another World bo kto by ją kupił? Poziom trudności rozwalił by na wstępie 90% grajków wychowanych na prostych do bólu NFS`ach czy też innych gra pokroju FEAR. Perełki takie jak np. Live for Speed (wbrew pozorom nie jest to klon NFS`a) są dziś tworzone chyba tylko przez pasjonatów którzy celują w „niedokarmioną” niszę. Niestety na rynku gier w ciąż mało jest twórców niezależnych ;). Muzyka bywa alternatywna/niezależna, film również... gry niestety baaaaardzo rzadko. Jest jeszcze coś. Walka o coraz to efektowniejszą oprawę graficzną na rynku gier PC trwa już od dobrych kilku lat. W końcu ktoś te karty graficzne i procesory za grubą kasę musi kupować (HL2, D3, STALKER ;) sporo kasy producenci sprzętu zarobili na tych tytułach). 90% wysiłku idzie w oprawę bo tego ludzie chcą... chcą bo wydali 1000zł na najnowszego GeForce`a i teraz oczekują że dostaną coś w zamian. Nie prawdą jest że FPS`y i RTS`y to z założenia gatunki wtórne (patrz earth 2150, lub pierwszy FPS na licencji jurassic park... tytułu nie pamiętam, Homeworld itd. itd.). Niestety 'dziwnym trafem' 90% wysiłku idzie w oprawę. Na nowe pomysły nikt czasu, ani pieniędzy niema. Zastój jest szczególnie widoczny w momencie kiedy na rynku pojawi się nagle gra „z innego świata” tworzona na rynek azjatycki (czyli w większości są to konwersje z konsol)... i nagle co poniektórym osobom otwierają się usta ze zdziwienia. Fahrenheit którego wymieniłeś jest tu dobrym przykładem. Konsoli nigdy nie miałem i mieć nie będę (to już „nie te czasy” hehe) więc nie mogę powiedzieć czy z perspektywy właściciela takiego pudełka pod tv Fahrenheit jest zaskoczeniem i odmianą czy też nie. FF7, MGS jako typowy pecetowiec wspominam bardzo miło. Na blaszaka takie gry po prostu nie powstają.Dziś ludzie którzy lata temu pogrywali w R-type na c64 mają dziś co najmniej 20 lat. Studia, praca oraz inne pasje zabierają czas na tyle, że taki ktoś niema już go na poszukiwania ciekawych gier (zresztą ile można :P ). Od czasu do czasu łyknie demko popularnej nowości i słusznie stwierdzi, że to już było i to "nie jest to co kiedyś".
Batou (6 czerwca 2006) -
widzę że sporo 10.0 w swiecie gier komputerowychjeszcze sa "dziewiatkowe sprawy", "osemkowe sprawy", "listowe" i wiele innych okreslen
borys d (6 czerwca 2006) -
grałem w ricka ale na A500:)
szafi (6 czerwca 2006) -
> jeśli ktoś kojarzy grę rick dangerous, hit na commodore> c 64 to jest bossem Jestem bossem.Galaga (automat)M.U.L.E., Archon, IK+, Airborne Ranger, Skate or Die, Killed Until Dead, Rick Dangerous 2 (C64)Pirates!, Wings, Kick Off 2, Moonstone (Amiga)Death Rally, HOMM 3 (PC).I to wszystko.W nowsze gry bardzo chętnie bym pograł, ale po chuj mi na razie upgrade komputera (933 hehe) - do gier, na które i tak mam minimum czasu?
gów daddy (6 czerwca 2006) -
micro machines, contra, c&c, dungeon keeper, quake, heroes, pykałem w takie tytuły - ale maniakiem nie byłem nigdy, a dzisiaj gram sporadycznie w nfs'a, coś z emulatora czy w fifę. mortal jeszcze, jak wiadomo rzqdził:)http://www.smog.pl/wideo/794/mortal_kombat/
szafi (6 czerwca 2006) -
w sumie smieszne jest to blogowe nastawienie abandonware'owcow, ktorzy przy kazdej mozliwej okazji probuja wciskac ludziom chwytajace za serce wspomnienia, jakim to misterium byly dawniej gry i jakie syfskie sa teraz. to cos jak tyrady ludzi, ktorym zamkna ich pierwsze w zyciu disko i ktorym na lata wlacza sie gadka ze "nie ma juz takich miejsc jak A".a najzabawniejsze juz, ze w roli argumentow przemawiajacych za gniciem calej branzy wymienia sie zazwyczaj RTS-y i FPS-y, genry od lat czerstwe, acz wtorne niejako z definicji.zeszloroczne wydawnictwa, ktore ocieraja sie o 10.0:\psychonauts, *genialna* platformowka jednego z tworcow monkey island, tima schaffera. iloscia ryjacych beret pomyslow mozna by obdzielic plan wydawniczy EA na kilka lat.\lego star wars, cos co nie mialo planu sie udac, karkolomne polaczenie dwoch franczyz, ktore z zasady nie maja szczescia do gier, tym razem pod postacia jednej z najlepszych *familijnych* wydawnictw of all time.\fahrenheit (w stanach indigo prophecy), prekursor nowego gatunku - psychologicznego action-adventure. muzyka nadwornego kompozytora davida lyncha, niecodziennie zlozone osobowosci bohaterow, nieziemska fabula - niestety, tak do 3/4 calosci, jako ze pod koniec game designer chyba przesadzil z jackiem danielsem.sprowadzanie calego rynku pod mianownik "to juz nie te czasy" to tak, jakby skreslic cale 00s w muzyce, kida+m&a included. a płacz zwolenników staroci juz dawno sie wszystkim znudzil.
żuk (6 czerwca 2006) -
Kurde.. ja zacząłem jakoś z kumplem od jakiegoś 60Mghz procka. Nie pamiętam już co na to było. Graliśmy w dooma i wolfensteina. Jakieś wyścigi ;) Nie wiem czy to był test drive czy Need for speed I. chyba nfs, bo w niego na pewno graliśmy, ale grafa jakby była gorsza.. można było lancią jeździć w każdym razie ;)Pamiętam jak jego brat kupił lepszego kompa. Ja przychodzę, patrzę, stoi ten sam, a kumpel mówi, że to obudowa jest ta sama ale tam w środku jest coś innego. Ja patrzę stary komp tylko na wyświetlaczy pali się 133. A potem to już był własny komp 166 MMX za około 6 tys złoty i pierwsze własne oryginalne gry - Dungeon Keeper i Neverhood.. no i się zaczęło...a potem wycieczka przez kurde dziesięć lat prawie.. i teraz na dysku są commandos strike force(szit, ale gładko się gra), battle for middle earth II - odpaliłem i wyłączyłem, no i total war- trochę mnie wciągnęło, ale schematyczne na maxa.podzielam też opinię, że od dawna nic nie wyszło. kiedyś jeszcze jak Paweł grał to coś ciekawego zawsze wypatrzył i podrzucił, a teraz już nawet te czasy minęły, a że nie ma czasu na szukanie i sprawdzanei tytułów to lipa...hehe ;)a. wogóle.. ostatnio z racji nowego maca rozglądnąłem się w tytułach na osx/a.. i lipa :D mam zoo tycoon, railroad tycoon, jakieś dupne starwarsy... kurde, nie wiem dla kogo te gry robią ;)
mateusz.w (6 czerwca 2006) -
frontier miał tyle bugów, że na dłuższą metę nie dało się grać, ale za to zajmował ino jedną dyskietkę
Bootlicker (5 czerwca 2006) -
Nie gram już od ponad 2 lat. Prince of Persia: Sands of Time była ostatnią grą jaką przeszedłem. Naprawdę miła 'platformówka' z jajem (co bardzo rzadko się zdarza ostatnimi czasy). Halflife 2 mnie zanudził, doom`a 3 wyłączyłem po pierwszych 10 min grania... reszty nawet nie pamiętam... Podzielam fascynację falloutem (1&2). Co więcej... ta gra jest jak dobre wino, z biegiem lat smakuje coraz lepiej. Archaiczna grafika dodaje tylko uroku. Rozpikselowana, ziarnista... namacalnie wręcz przedstawia bród postnuklearnego świata. To zabawne jak często ograniczenia techniczne pozytywnie wpływają na oprawę gry. Wystarczy spojrzeć na trójkę. Zwiększona paleta kolorów, większa rozdzielczość i momentalnie cały plastik prerenderowanych ludków, złomu na ulicach itd. wypływa na wierzch. Pomijam już kwestię mierności F3 który po metamorfozie nie mógł się równać z Jagged Alliance 2.Poza tym dwie fantastyczne gierki Activision a mianowicie Interstate 76 (ktoś pamięta te urocze wektorowe mordy w intrze i przerywnikach ?) oraz Mechwarior 2 (żadna kolejna część nie zbliżyła się do jakości drugiej części). Syndicate. Cyberpunkowy klimat i samochody przyszłości które bez większego problemu mieściły całą populację miasta. Kapitalna gierka. Nie będę tutaj wymieniał wszystkich moich ulubionych gier bo przecież nie o to tu chodzi (poza tym kogo to interesuje). Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewien fenomen a mianowicie na gierkę o tytule Frontier. Pewnie część z was kojarzy. Gierka napisana przez jednego człowieka, wydana w 1993r na jednej dyskietce którą trudno zamknąć w ramach jednego gatunku. Prosty temat fruwania statkiem kosmicznym w przestrzeni międzygwiezdnej został tutaj rozdmuchany do rozmiarów niewyobrażalnych wręcz. Nic przedtem, ani potem nie próbowało nawet przeskoczyć tak wysoko postawionej poprzeczki. W 1993 można było zasiąść przed tv, odpalić Amigę 600, chwycić joya wystartować z np. portu kosmicznego w Warszawie (!), przelecieć przez ocean, przekroczyć atmosferę, pokonać siłę przyciągania, minąć księżyc, słońce obrać kurs na trasie którego nie było żadnej gwiazdy/planety i wyruszyć w podróż po galaktyce tętniącej życiem. Żadnej liniowości, żadnych ograniczeń. Setki tysięcy gwiazd i planet... jeśli ktoś poczuł się znużony handlem, ściganiem wirtualnych przestępców lub też czytaniem gazety w poszukiwaniu pracy w jakimś porcie kosmicznym mógł polecieć sobie na jakąś małą planetkę na obrzeżach galaktyki, by tam frunąć spacerowym tempem, 500 m nad jej powierzchnią podziwiając wschodzące słońce (uważając by przy okazji nie rozbić się o jakąś górę). I to w 93r na amidze w przerwie między odrabianiem pracy domowej z biologii a chemii... do dziś mi się to w głowie nie mieści http://frontier.klasyka.do.pl/
batou (5 czerwca 2006) -
>Robi teraz inna firma, ktora slynie z action rpgów dla >dzieci... znaczy chodzi ci o bethesde, tworcow serii the elder scrolls (w tym chyba najwiekszego rpga ever [no chyba ze przeciwstawic mu arkanie, ciezko powiedziec], daggerfalla) czy ostatnio niezlego, zaskakujaco nonkonformistycznego call of cthulhu?
żuk (5 czerwca 2006) -
>>Czy mi sie zdaję, że każda teraz gra jest kierowana do 12 latkówJak najbardziej, przecukierkowianie grafiki, obdzieranie z klimatu. Weżmy takie diablo II, heroes III (wygląd planszy), o IV nie wspominając i masa innych przykładów. Tak gdzieś od 2000 nie wyszło nic ciekawego...>>ale ostatnio mam wrażenie że w zupełności mogłabym wyżyć dzięki underdogs i abandonii, i obecny rynek mi trochę lata. Otóż to! Weźmy takie UFO - prekursorska gra i chyba nic jej do tej pory nie przebiło.>> Robi teraz inna firmaNo fakt, bez Black Isle nie ma szans na jakiegoś solidnego RPG, z ciekawym swiatem (Planscape: Torment, Fallout) i zaskakującą fabułą.
ASz (5 czerwca 2006) -
river raid gdzies w okolicach '89 na commodore 64 pozatym na PC/Amiga wiadomo fallouty moonstone cm&fm (walczyłem z uzależnieniem przez długi czas w końcu udało mi sie rzucić ) ,ciwilizacja ,sensible .Współczesne jakby zbyt przekombinowane moim zdaniem chociaż taki KOTOR albo GTA VC w sumie dają rade
Cook (5 czerwca 2006) -
Hehe, zlamalem dwie rece i kosc lonowa to teraz gram pol dnia (drugie pol czytam). Ale raczej starsze gry, ostatnio np. Warlords Battlecry (wypasny RTS, chyba jedyny jaki lubie) i Powrot Carnego Smoka (srednie, ale troche mozna mieczem powywijac). Oczywiscie Football Manager, a wczesniej Championship. W zwiazku z moja niedyspozycja uznalem nawet, ze wydam 100 zl na cos nowego i kupilem Obliviona. Oczywiscie mi nie poszedl, ale ta gre po prostu musialem miec, bo uwielbiam cala serie.
Misiel (5 czerwca 2006) -
pewnie ze zwala.Robi teraz inna firma, ktora slynie z action rpgów dla dzieci...
ferb (5 czerwca 2006) -
(Fallout - wiadomo) Jak myślicie zwalą trójkę?
ASz (5 czerwca 2006)