INNE - FORUM
Muse
2 czerwca 2006Przynudza wymuszoną patetycznością, ale "Muscle Museum" im się udało.
-
ja też posłuchałem. jestem w stanie stwierdzić, że jest minimalnie lepiej niż ostatnio. nic innego nie jestem w stanie stwierdzić. numer a'la skrillex na końcu niezła beka.
turas (29 września 2012) -
przesłuchałem sobie teraz tą ich nową płytkie, bo wiadomo muse zawsze dobrą bekę grają. i kurczę, mogę to uczucie porównać tylko z pierwszym (i ostatnim) odsłuchem debiutu out of tune. serio szkoda mi ich było, przepraszam muse, że jesteście tacy źli, dlaczego? dlaczego tacy jesteście? polecam w każdym razie. a no i niech zagroba wyjdzie z hiatusa i jebnie recke tego dzieła. michał, proszę!
anna gacek nie lubi muse, serio. to już cios poniżej pasa. (24 września 2012) -
przesłuchałem sobie teraz tą ich nową płytkie, bo wiadomo muse zawsze dobrą bekę grają. i kurczę, mogę to uczucie porównać tylko z pierwszym (i ostatnim) odsłuchem debiutu out of tune. serio szkoda mi ich było, przepraszam muse, że jesteście tacy źli, dlaczego? dlaczego tacy jesteście? polecam w każdym razie. a no i niech zagroba wyjdzie z hiatusa i jebnie recke tego dzieła. michał, proszę!
anna gacek nie lubi muse, serio. to już cios poniżej pasa. (24 września 2012) -
w nagrywaniu gówna przeszli samych siebie: https://www.youtube.com/watch?v=Mq9zhpBweDk&feature=player_embedded#!
wut (23 sierpnia 2012) -
no bardziej spoko niż muse.
mja (15 marca 2011) -
Ej, to spoko zespół raczej był. Chyba nawet byłem tam zamiast na Muse
Pan Rafał (15 marca 2011) -
white rabbit's trip. nasza opieszałość + fakt, że wszyscy nas olali (lol, jakie żale) + brak czasu = nie ma na póki co. ale kurde nagraliśmy zajebistą epkę i jak kamień w wodę. życie.
mja (15 marca 2011) -
jaki to zespol?
ciekawyyyy (15 marca 2011) -
jeśli chodzi o muse to do dziś doznaję faktu, że grałem równolegle do nich na tent stage'u z moim niestety nieistniejącym już zespołem. znajomi naganiali nam ludzi i prawie każdy mówił 'sorry, ale przyjechałem tu na MUSE'. na szczęście lało i wcale nie było pustek. wielkie chwile, wspaniałe czasy, rywalizacja o publikę z 'największym zespołem naszych czasów'. ech...
mja (15 marca 2011) -
W wydaniu 'Opowiadań' z którym miałem przyjemność były takie ogromniaste odstępy między wierszami. Nie no, może nieściśle się wyraziłem, chodziło mi o to, że wszystko co się dzieje, dzieje się powoli, takie luźne skojarzenie, a że nazwisko się zgadza, to dorzuciłem imię żeby zabłysnąć, ale jak widać na załączonym obrazku, wyszło jak zwykle.
em c (15 marca 2011) -
Wszystko pięknie nad wyraz, ale gdzie Ty masz u Tomasza Manna długie pauzy w narracji? W sensie- w literackiej narracji (mniemam, że nie zdążyłeś załapać się na osobistą audiencję u tegoż) w ogóle ciężko o opauzowienie, a już posądzenie o nią akurat Manna jawi mi się grubym nietaktem. Wszak tam są potoki narracji, owszem, budzącej skojarzenie stonowania, ale jednak gęste i rozległe potoki. Przeto naturalnie- jest to jedna z moich porcysowych zaczepek i mimo wszystko z jednej strony doceniam, a z drugiej ubolewam, że skoro już padło nazwisko mojego ulubionego autora, to tak brutalnie ubrane w oszczerstwo.
germanbrass (14 marca 2011) -
Rok 2008, niżej podpisany wraz z kolegą Piotrkiem zmierzają na Off Festiwal. Tajemnica Jedynego Pustego Rozdziału W Całym Pociągu (o czym wiedzieliśmy, bo przeszliśmy wszystkie wagony szukając) zostaje rozwiązany przez sympatyczne dziewczyny które dosiadły się gdzieś na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego, lub zupełnie innej miejscowości, ale nie to jest istotne, istotne jest to, że rozwiązanie zagadki zawierało się w wielce konfundującym pytaniem "chłopaki, czy jesteście matkami z dziećmi". Przekaz dla Was jest taki, że nie byliśmy w stanie zauważyć naklejki samemu i generalnie wszystkie procesy myślowe i nie tylko szły nam bardzo, ale to ekstremalnie bardzo powoli, czego kulminacją była nieudana próba rozbicia namiotu jakieś 10h później. Tzn. ostatecznie udana, bo po godzinie rozkminiania praktycznego ("ziom, musimy zdążyć zanim zrobi się ciemno") pomogły (czytaj: zrobiły całą robotę w 8 minut) nam inne dziewczyny, ale i tak odebralibyśmy to jako porażkę, gdyby tylko słowo "porażka" występowało w naszym słowniku. Wracając do przedziału dla matek z dziećmi ("jadę z niewielkim pieskiem na miejscu matki z dzieckiem"): Owe sympatyczne młode damy również jechały na Offa, więc w niewymuszony sposób wywiązała się rozmowa o zespołach grających na Offie i nie tylko. Tutaj wtrącę parę słów o Piotrze, bez tego będzie bez sensu: Piotrek jest osobą bardzo spokojną, której nigdy nie kojarzyłem z wylewaniem jadu w czyjąkolwiek stronę, a już na pewno nie słyszałem, żeby w życiu poświęcił więcej niż pół zdania na wykonawcę którego nie lubi, mimo że musi znać ich całe mnóstwo, bo obeznany jest na potęgę. W rozmowach Piotr zawsze operował tonami taktu, naturalnie operując narracją przypominającą narrację Wojciecha Manna (chociaż Thomasa też), wiecie, długie pauzy między słowami wypowiedzianymi bez pośpiechu. Powtórka i zwolnione tempo do rany przyłóż. Tak więc gawędzimy sobie sympatycznie, pada pytanie o ulubionych wykonawców, ja jak zwykle w takich sytuacjach wybucham płaczem, Piotrek jak zwykle robi pauzę, a dziewczyny jak zwykle wypełniają każdą milisekundę ciszy swoimi głosami. Jedna z nich powiedziała: "Muse" Na co ja pomyślałem "pff", natomiast siedząca naprzeciwko mnie oaza spokoju ukryła twarz w dłoniach na kilka sekund. Po paru chwilach podniosła głowę i widać było, że Piotrkowi pulsuje żyła nad skronią a policzki przybierają buraczany kolor. "Muse", powiedział, "To jest POTWORNY zespół. Najgorszy. Boże. Widziałem ich na Openerze. Nie mogłem ścierpieć tej muzyki, nie mogłem na to patrzeć", wysyczał w stronę podłogi. Podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy, było to jedno z najbardziej desperackich spojrzeń jakie kiedykolwiek zostały skierowane na moją osobę. "Kuba, po 2 piosenkach odwróciłem się plecami do sceny i przez resztę koncertu gapiłem się w niebo. Musiałem tego słuchać bo chciałem mieć dobrą miejscówę. Musiałem? Jezu!". Zamilkł. Nawet dziewczyny zamilkły, na jakieś 15 dziesiątych sekundy. "Ale lubię też inne zespoły" powiedziała fanka Muse. Nie wytrzymałem, znowu się rozpłakałem. Tym z dupy wpisem chciałem wyrazić wdzięczność dla świata, że ten zespół jest. Absolutnie nie potrafię słuchać ich bombastycznych riffów ani tego cholernego zawodzenia przez które od wielu lat nie przetrwałem przez całość którejkolwiek z płyt Jeffa Buckleya, ogólnie ich totalność jest trzy razy za bardzo dla mnie. Jednocześnie potrafię sobie wyobrazić że ktoś chce słuchać takiej muzyki i nie myślę przez to źle o takiej osobie. Na dodatek widziałem kiedyś z nimi wywiad i wokalista wypadł mega sympatycznie, zabawnie i bez zadęcia. Nie znoszę waszej muzyki, Muse, ale bardzo się cieszę, że istniejecie.
em c (14 marca 2011) -
O megalomani Muse już piszą w prasie popularnonaukowej. W aktualnym numerze Focusa jest małą notka, że grupa chce zagrać koncert na orbicie. Jeśli ktoś chciałby się wybrać, to się musi spieszyć, bo są tylko trzy bilety. Cena nie do końca znana, ale będzie oscylować gdzieś w okolicy 200 tys. (nie pamiętam czy złotych czy funtów, zresztą co za różnica - prawdziwy fan zapłaci). Miejmy nadzieję, że prom którym polecą zepsuje się i będą sobie koncertować otoczeni kosmiczną ciszą do końca naszych dni...
dzieciak (14 marca 2011) -
http://muzyka.wp.pl/g,0,id,29811,niusy.html?rfbawp=1178994742.652&ticket=6950089994793229pcMllXYTq1bC4aLFpO5BHVy8XEI4Z6WtipUvKGt82DMpEsBwdOV%2BhIFc4z8ODbTBhClj%2FC2ltgGjywkTfUVXT74GMndQO2zEVraYDSchSt9BsLVPmaJH5gsrfoecIG%2BU
Dr. Oetker (12 maja 2007) -
cóż za faux pas oczywiście nie giarowej, a gitarowej muzyki wybaczcie
Rajmund (8 maja 2007) -
Nie irytuj się Asica. Wywodzisz się z rdzenia klasycznego Twoja percepcja podąża zupełnie innymi torami, niż zebranej tu indie rockowej śmietanki towarzyskiej. Na pewne zaczepki, tudzież przytyki najzwyklej w świecie nie zwracaj uwagi. Bywa i tak, że ego jest tak silne, iż nie znajduje miejsca na tolerancję. Ucho wyrobione muzyką poważną nazywa wszystko, co nie jest "klasyczne" muzyką rozrywkową. Za okreslenie paru zespołów tym mianem zostałabyś zrugana (Beatles, Smiths, Talking Heads, Clash itd.) Permanentna izolacja i ignorancja poglądów jest wliczona w koszta czytania i korzystania z tego forum. Zapewne po wielu godzinach ćwiczeń dawka giarowej muzyki, doprawionej popową melodią i odrobiną patetyzmu sprawia Ci przyjemność. Słuchaj i nie zwracaj uwagi na krytyczne opinie. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - jak rzekł wielki poeta. Dziękuję.
Rajmund (8 maja 2007) -
tygrysia maska: prezydentem nie bylam , nie bede i nie zamierzam byc, ale nawet jak za kims nie przepadam czy nie zgadzam sie z jego pogladami to nie obrzucam go gównem tylko nie zwracam na niego uwagi i wybieram (w tym wypadku slucham) tego kto mi najbardziej odpowiada. i w przeciwienstwie do niektorych mam szacunek do innych ludzi i ich pracy, czy sie ona komukolwiek podoba czy nie. low: szacunek dla Ciebie grossvan: nie wiem jak inni, ale ja oprócz muse slucham dvoraka, beethovena, chopina, mozarta, vieuxtempsa, rachmaninova i wielu wielu innych, a oprócz tego jestem zawodową skrzypaczką i "co nieco" na muzyce się znam. jak juz pisalam, MUSE nie jest muzyka najwyzszych lotow ale cenie ich za to ze jak przyjde na ich koncert to jest czego posluchac, a nie jak w przypadku wiekszosci zespolow popowo-rockowych, po wyjsciu na scene okazuje sie ze vocal na plycie byl komputerowo "czyszczony", pałker nie trzyma pulsu, basista nie zna funkcji a gitarzysta wogole nie wie co robic. lubiący Asicę: dzięki ze chociaz Ty sie ze mna zgadzasz :)
Asica (8 maja 2007) -
>nie da się być w 100% orginalnym. zgadzam się w zupełności! smutnym jest, że ludzie zapominają o tej prawdzie, która jedną jest z prawd najwyższych tudzież najważniejszych! :(
lubiący Asicę (7 maja 2007) -
>który z Was jest w stanie jednocześnie śpiewać (czsto), wymiatać na fortepianie, grać na gitarze i tworzyć kawałki poczułem sie wywołany do odpowiedzi!
Low (7 maja 2007) -
a ty asiu byłaś kiedyś prezydentem? nie, to ja się pytam jakie prawo masz głosować i wybierać prezydentów!
tygrysia maska (7 maja 2007) -
jak czytam teksty takie np jak ten powyżej to mam wrazenie, że fani muse, braci molenda(molęda - nie mam nawet siły sprawdzać pisowni), blog 27 to chyba ci sami ludzie.
grossvan (7 maja 2007) -
który z Was jest w stanie jednocześnie śpiewać (czsto), wymiatać na fortepianie, grać na gitarze i tworzyć kawałki które trafiają do tylu fanów, że jeden koncert na 70 000 widzów nie wystarczył i musieli zorganizować drugi na który też już nie zdobędziesz ticketów i jednocześnie być tak szalonym i pozytywnym kolesiem jak matt bellamy. Nikt? To się przymknijcie i nie krytykujcie kogoś za coś o czym nie macie pojęcia. Niektórzy wiedzą ile pracy, czasu i pasji trzeba włożyć aby wypłynąć i zostać usłyszanym. A co do kopii? Każdy się na kimś wzoruje i czerpie inspiracje, nie da się być w 100% orginalnym. MUSE to moze nie jest Mozart czy Ysaye ale chyba nie o to chodzi w muzyce pop rock (nazywajcie to sobie jak chcecie) DO ZOBACZENIA NA WEMBLEY :P
asica (7 maja 2007) -
Niebo ssę krew
jigi jigi saw (21 lutego 2007) -
ssiesz pauke
ryba (21 lutego 2007) -
a co to znaczy ssiesz?!
jigi jigi saw (21 lutego 2007) -
–jigi jigi sawnawet kurwa nie wiesz jak bardzo ssiesz!
lpr (21 lutego 2007) -
http://porcys.com/Reviews.aspx?id=852oni są żałośni to co oni robią na heńku?:/a Recenzja zajebista!
jigi jigi saw (21 lutego 2007) -
o ja nie moge.nie musiałam wpisywać w google, bo słucham muse od 99' roku odkąd zobaczyłam klip "muscle museum" na zagranicznym mtv.i normalnie żal.dobra, spadam stąd bo mnie zasztyletujecie.see ya!
nath (15 lutego 2007) -
oh, nath, girl, i love you but, oh — get a life!
Low (15 lutego 2007) -
Nie uważam ich za bogów, wyznaję religię monoteistyczną.–Romen, 19/11/2006 12:00doznaje raz pierwszy.myślisz że wstyd mi się przyznać kumplowi że słucham właśnie szwedzkiego techno? (the knife)–Imaginacja, 19/11/2006 18:29 doznaje raz drugi. wiecej nie czytam, boje sie. ojajebie! jak ci ludzie tutaj trafiaja?! czemu google, po wpisaniu muse odsylaja ich od razu na porcysa?!
vkasz (15 lutego 2007)