INNE - FORUM

złota dziesiątka hip hopu

28 maja 2006

10 najlepszych albumów rap/hip-hop w historii wszechświata. poszli.

pan kleks
  • hmm czepiasz się uwagi,która zrezstą serio nie była, co chyba nie jest trudne do spostrzeżenia. pokój(a beatlemania akurat miała związek z porcysem)
    17 (30 maja 2006)
  • napedzac koniunkture na notoriousa ? :> o Chryste.mozna by pomyslec,ze beatlemania to tez dzielo porcys.com
    dys (30 maja 2006)
  • na allegro jest za 45 zł. (widzę, że porcys napędza koniunkturę)
    17 (30 maja 2006)
  • nie ma w media markt, dzisiaj chciałem se zakupić w przypływie zaufania do porcysu i stosunkowo niskich cen płyt biggiego (20-30 pln)... za to nwa za grosze jest, jakby kogoś interesowało.
    Low (30 maja 2006)
  • Zachecony takimi refleksjami na temat "Ready to die" zassalem to dzielko i powiem, ze trzyma poziom. Tyle, ze obok samej postaci BIG waznym elementem wydaje mi sie eteryczna, jakby zadymiona struktura utworow - dosyc ciekawe. Danke.
    d_nac (30 maja 2006)
  • >coś ściskało za serce i mgliło oczy kiedy wykrzykiwał auto-peany na cześć swojego długiego fiutao_0
    d_nac (30 maja 2006)
  • najwiekszym emce jest i był RAKIM. Borys uzywasz za duzo przymiotników:)
    bgsh (30 maja 2006)
  • jesli chodzi o Life After Death, to jest to wielki album, ale o zupelnie innych walorach niz genialny dar z niebios Ready. Life jest epicką podróżą przez różne stany swiadomosci, kolekcją pocztówek z życia gwiazdy rapu, ktorej nie interesuje slawa, lecz refleksja nad wlasna tradycja, przeszloscia i przemijaniem - wszystko zobrazowane szeroką, eklektyczną gamą stylistyczną. zaryzykuję, że same konstrukcje tekstowe są prostsze, ale to celowy srodek artystyczny - i tez nie zawsze, bo jak przyjebie "some say the ex / make the sex spec- / -tacular" to klekam przed wielowymiarową błyskotliwością i emocjonalną sugestywnością tej przerzutni. ale mniej tu spostrzegam firmowych dla Biggiego spiętrzeń wersów, choc autorytetem do oceny takich zagadnien to jest Michał.reasumując: overhajpowany za przedwczesną śmierć to był Elvis. Biggie = najwiekszy MC w dziejach. był BOGIEM i nic tego nie zmieni, żadna głupia dyskusja. Nas jest najlepszy w ściśle technicznym znaczeniu, ale Biggie miał ten dar, który sprawiał, że coś ściskało za serce i mgliło oczy kiedy wykrzykiwał auto-peany na cześć swojego długiego fiuta. coś niesamowitego i kończę bo się za mocno wkręciłem. elo.
    borys d (30 maja 2006)
  • upieram sie. dla mnie das efx rzadzi, 'mic checka' czy 'straight from da sewer' dredy, moro, wielkie buciory. dla mnie strzal porownywalny z pierwsza plyta RATM pare lat pozniej:)) A "cummin at cha" razem z EPMD miazdzy.jak dla mnie.kurcze, jakos w dyskusji nie pojawil sie Biz Markie? a kojarzysz naphta taka kapele Heltah Skeltah? tez mieli fajna plytke z taka chujowa okladka. Ale na top 10 czy nawet 20 sie nie lapia.
    Bgsh (29 maja 2006)
  • no właśnie ta lista skopiowana od sławka śmieszna, dla mnie trochę snoberski syndrom, że niby ogromna erudycja (wszyscy w polsce wymiękają przy druhu, wiadomo) obliguje go do dania nieoczywistych typów - tak ,ze obok autentycznych klasykow mamy tam np no more mr nice guy, album o ktorym chcą zapomnieć sami guru i preemolista Bgsh poprawna w tym sensie, ze moim zdaniem własnie mało subiektywna, takie typy jak z top ten renomowanego pisma. Ja kocham old school i jaram się the bridge is over wciąż, ale jak mi ktoś mówi, że przyjemniej mu się słucha criminal minded niż like water for chocolate czy train of thought to jestem troszkę podejrzliwy:)das efx to właśnie nie był przełom, mimo popularności tej płyty, moim zdaniem to klasyk w takim sensie, jakim klasykiem była co trzecia płyta nagrana w tej tzw złotej erze rapu, na pierwsze 10 za mało i nijako mi wygląda przy tych innych albumachready to die to jedna z największych, jasne, infamous się nie umywa pod zadnym względem, jeru to wielka postać i na pewno są tacy , co wolą go od smallsa, ale... oni się mylą;)m. marl to wiadomo - legendarny producent, trudno ich porównywać (no ale nie rapował, to chyba jasne?:) z tym schoolym d. to się chyba chciałeś trochę przylansować:)on nie był zły,ale bez jajja nie wiem, bo nie mam takiej kompetencji językowej, zeby to ocenić, ale kiedyś pewien koleś bardziej ode mnie biegły powiedział, że lirycznie pan christopher wallace zabija najbardziej na life after death, mozecie sobie poporównywać
    naphta (29 maja 2006)
  • nie ma klimatu może teraz, żeby podejmować szerzej wątek "ready to die", zwłaszcza, że przekonywanie innych do jakości plyty uważam za bezprzedmiotowe. natomiast co do tematu złotych łańcuchów, cudem dla mnie jest, że pojawił się właśnie biggie, obwieszony łańcuchami dealer-grubasek z getta, który robił z angielskim takie rzeczy, nad którymi profesor lingwista by się głowił latami. w sensie kreatywności składania głosek. nie mówię już o najbardziej porywająco opowiedzianych tekstach rapowych ever, o najlepszych podkładach obok illmatic, o tym, że album jest dziełem sztuki, o tym, że paradoksalnie wzrusza. po prostu potęga w każdym jebanym aspekcie. miracle. i w przeciwieństwie do wałęsy, taki ktoś wcale nie musiał się pojawić, a wręcz nie sądziłbym, że powinien (zwłaszcza oglądając biggiego poza sceną). wiem, kiczowato wyjaśniać w paru patetycznych frazesach swoją ulubioną plytę, ale po tym co napisałeś uznałem to mój obywatelski obowiązek.
    mz (29 maja 2006)
  • Ready To Die dla mnie moze porozmawiac z Loveless a nie z "rapem"ech ten watek nie wystarczył?:http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=1711tam wam druh sławek wymienił rap klasyki lepsze od Biggiego i sobie słuchajcie no...
    borys d (29 maja 2006)
  • coz.. jak dla mnie za duzo zlotych lancuchów, bling bling i lasek w stringach. Biz Markie, Pharcyde, Leaders Of The New School, Krs One, czy pierwsza plyta Dogg Pound kreca bardziej niz Biggie, choc przeciw niemu samemu nic nie mam :)
    Bgsh (29 maja 2006)
  • ostatni raz tak bardzo nie zgadzałem się z merytorycznym postem kiedy jakiś britofil deklarował, że kasabian lepsze od "Smile". wyższość biggiego nad wszystkimi hip-hopowymi albumami illmatic included jest dla mnie jasna
    mz (29 maja 2006)
  • Notorious nic szczegolnego, juz chocby "Infamous" Mobb Depp lepsze, Jeru The Damaja, Marley Marl czy chocby Schooly D. Biggie jest hypowany bo zginął, a jego "Ready To Die" jest przecietne..
    Bgsh (29 maja 2006)
  • HELLO PEOPLE?N O T O R I O U SF U C K I N GB I GEAT A DICK?!
    borys d (29 maja 2006)
  • ee, dla mnie EFX rządza, wtedy to byl przełom :) ale lista subietywna jest. big shout out to universal zulu nation :))
    Bgsh (29 maja 2006)
  • wyrzucic z listy Bgsh das efx (nie ten poziom jednak, to tylko fajna płyta) i z de la wziać debiut i moze być ta lista. jest poprawna. ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego określenia
    naphta (28 maja 2006)
  • dre the chronic
    Permanent (28 maja 2006)
  • nwa - straight outta comption
    Low (28 maja 2006)
  • kolejnosc przypadkowa:1. Eric B & Rakim - na równi "Paid In Full" i "Follow The Leader"2. EPMD "Strictly Business"3. Boogie Down Productions "Criminal Minded"4. Tribe Called Quest "The Low End Theory"5. Dr Dre "The Chronic"6. Wu Tang Clan "Enter The Wu Tang"7. De La Soul "Is Dead"8. Das EFX "Dead Serious"9. Pete Rock & Cl Smooth "Mecca And The Soul Brother"10. Public Enemy "It Takes A Nation.."yo!
    Bgsh (28 maja 2006)
  • kaliber 44 - w 63 minuty dookoła świata
    camel (28 maja 2006)
  • Debiut pharcyde, debiut de la soul, drugi outkast.
    elliot crane (28 maja 2006)
  • Dizzee Rascal - Boy in Da Corner
    Mariusz Wełna Super Star (28 maja 2006)
  • Public enemy - It takes a nation of millions to hold us back
    mailman (28 maja 2006)
  • jurgen kaczówka - nawąchawszy
    kacpr (28 maja 2006)
  • dr.dre - chronicnas - illmatic
    goF (28 maja 2006)
  • wu tang clan - enter the wu tang
    Low (28 maja 2006)
  • Trzyha/Warszafski Deszcz-"Nastukafszy"
    jamie84 (28 maja 2006)
  • Blackalicious - Blazing Arrow
    wojteK (28 maja 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)