INNE - FORUM

zespoly ktore kochaliscie, a ktore teraz sa dla was shit'em

26 maja 2006

no to u mnie tak:

nirvana, pear jam , a i c, sonic youth, kyuss, qotsa, tool, afghan whigs, soundgarden, rhcp, radiohead, white stripes,

kuot czyli kot z u
  • coma (ppn, wrony, pwzm)placebosoadpidżamastrachylinkin park...przepraszam że zyję, więcej grzechów nie pamietam, postanowilam poprawę
    wstyd się przyznać (9 sierpnia 2006)
  • De Mono, to dość oczywiste. A z mniej oczywistych - pamięta ktoś coś takiego jak Wołosatki? To był prawdziwy hardkor: menstruujące dziewczynki śpiewające najwyższym C mariaż czegoś, co miało udawać piosenkę turystyczną i najprawdziwszego socrealizmu:Piękna jak Bieszczady młodość nasza jestJak dobrze po pracy radość w sercu nieśćGdy masz dzielne ręce oczu młodych żarRazem z nami pracuj śpiewaj z nami tak(O kurwa, to ja jeszcze tyle pamiętam??? reset mózgu, reset mózgu)
    Tomasz L. (28 maja 2006)
  • (czarodzieju, żenuła. w sumie na poziomie jest odpowiedź "twoja stara")ja tam bede zazarcie bronil rh, bo imo maja poziom, a kto bedzie wmawial, ze to takie udawanie alternatywy... coz, jego sprawa. znam ludzi ktorzy nie lubia tego zespolu "bo wokalista nie umie spiewac" i tyle. ok. ale talent młodszego greenwooda jest nie do zdilejtowania, trzeba się z tym liczyć. huh? ale tak serio, to oni *po prostu* piszą zazwyczaj świetne piosenki. and that's the way it is.
    mt (28 maja 2006)
  • ok..i fajno...napijmy się! ;)
    Krist (28 maja 2006)
  • A co do RH. Tajemnicą poliszynela nie jest, że słuchają ich głównie młode laski modlące się do trójkowej alternatywy z radiobudzika, oraz paru(nastu?) zapaleńców, którzy z uporem maniaka wciskają innym w dupę njusy o domniemanej wielkości York & Co. –asdf, 26/5/2006 19:23 Mialem na mysli zlote mysli takie jak ta powyzsza... A jesli chodzi o zrozumienie roznorodnych odczuc estetycznych - wydaje sie to byc oczywiste, przynajmniej dla mnie. A to, ze kiedys cos sie lubilo, a dzisiaj mniej to inna kwestia, do ktorej akurat sie nie odnosilem. Dla mnie np. takimi zespolami, ktore kiedys bardzo lubilem a teraz nie wzbudzaja we mnie wielkich emocji sa zespoly Muse i Placebo...
    skrent (28 maja 2006)
  • offtop: słucham Radiohead, jestem pustogłowym, nie znajacym sie na true muzie góniarzem. ciemne ubrania przyozdabiam równie ciemnym makijażem, codziennie zmagam się z nastoletnim bólem istnienia i czesto myslę o śmierci bo takie cool.Opowiedżcie mi coś więcej o waszym czarno-białym świecie "alt-melomani" i forumowi "mędrcy"!
    Czarodziej z OZ (28 maja 2006)
  • nie mówię o krytyce pt..beznadziejna muzyka ..tylko debile tego słuchają..ale jak ktoś mówi- "kiedyś słuchałem i podobało mi się,ale teraz porzestało mnie kręcić zupełnie" to nie ma o co bić piany ;) Iron Maiden też ma "wyznawców" a podejrzewam, że większość z tu obecnych redaktorów raczej by zjadła tego ich kota niż posłuchała.. :) Staram się wprowadzić wicherek zrozumienia indywidualnych odczuć estetycznych z pominięciem wszelkiej analizy itd..bo chyba o to chodzi...mi się nie zdarza słuchając płyt analiza tego co słucham :)
    Krist (28 maja 2006)
  • Ja nie mam aspiracji, aby kogokolwiek do jakiegokolwiek zespolu przekonywac. Rozumiem, ze Radiohead czy inny zespol moze sie komus nie podobac. Jednak jesli taka osoba publicznie zaczyna uprawiac pewien rodzaj krytyki to dobrze byloby, aby pojawily sie argumenty. Sprawy lubienia/nielubienia naleza do swiata subiektywnych reakcji i emocji, ktorych naturalnie nie mozna w zaden sposob porownywac. Natomiast krytyka, rzucanie sie na powszechnie szanowany zespol bez argumentow jest osmieszajace dla osoby, ktora to robi...
    skrent (28 maja 2006)
  • Widzę że jesteś zagorzałym fanem RH.. temat tego wątku..mówi sam za siebie. Każdy sam słucha muzyki i sam odbiera jej estetyczne walory..jak komuś się nie podoba RH to żadne historie o zespole ,analizy widma dżwięku i inne dowody że jest świetny nie pomogą:)Dlatego można spokojnie powiedzieć-sory ..mi się RH nie podoba. Albo się lubi szpinak albo nie i już:) I nie można tak dzielić..Ci co nie lubią są głupi bo nie rozumieją fanów, albo nie mają gustu..to nie sport żeby można było jakieś mierzalne wartościowanie przeprowadzić.
    Krist (28 maja 2006)
  • Warto bronic Radiohead, tym bardziej jak czyta sie rozne bzdury, ktore malo kompetentnie niektorzy tu wypisuja. Jesli sie komus muzyka grupy nie podoba, moze to oczywiscie wyrazic, tyle tylko, ze czesto proba krytyki zespolu to jedynie tandenta prowokacja w mysl zasady: redakcja Porcys lubi zespol Radiohead, no to pojedziemy po Radiohead, bo nie lubimy redakcji. Gdzie sa jakies powazne argumenty? Nonkonformizm niektorych krytykantow wydaje mi sie smieszny i nieco dziecinny: wszyscy lubia to ja bede oryginalny i powiem, ze nie lubie. Fakt, ciezej jest powiedziec cos interesujacego o zespole, ktorego plyty kojarzy duza liczba osob, niz popisac sie w towarzystwie nowym zespolem gloszac jaka to jest zajebista kapela. Jeszcze smieszniejsze sa proby uogolnien co do tego, kto slucha muzyki Oksfordczykow: ze niby pseudointelektualna mlodziez. Tutaj chyba ktos ma kompleks, ze to nie jego ulubiona grupa jest kojarzona z z ambitniejszym odbiorca (zazwyczaj so called metale maja tu problem). Ciekawe jaki ma (pozamuzyczny) wplyw zespol na to, kto zostaje ich fanem albo nie. Co do kultu Thoma Yorke'a & co. to tutaj trzeba byloby nieco poczytac, aby zrozumiec zjawisko: fan, ktory nieco poczyta o zespole, pozna jego zainteresowania, inspiracje a potem do nich dotrze moze sie dowiedziec kilku mniej lub bardziej istotnych rzeczy. Jedna biografia jest po polsku, sa jeszcze mniej lub bardziej udane pozycje anglojezyczne, np. ksiazka Martina Clarke'a. Stosunkowo niedawno zostal tez wydany zbior akademickich esejow poswieconych grupie. Warto sie wiec czasem zastanowic co sie za glupoty wypisuje. Krytyka dla samej krytyki nie ma sensu jako jalowa i pusta.
    skrent (28 maja 2006)
  • Kurde no ..już liczyłem że jakiś poziom tu jest i raczej nie ma świętości na tym forum, a widzę tu obronę RH przed niewiernymi...
    Krist (28 maja 2006)
  • denerwuje mnie stwierdzenie, ze radiohead to alternatywa. dude, to jest muzyka dla mas, tyle ze z lekka udziwniona. (poza tym sa zajebisci, heh)hmm, metallica? chociaz nigdy ich nie uwielbialem. a swoich ulubionych zespolow z kiedys (pearl jam, u2, taka tam trójkowa papka) nie uwazam za szajs. takie sobie mi sie wydaja, mam sentyment. nagla zmiana przekonan co do nich to zwyczajna obłuda. yo.
    mt (28 maja 2006)
  • Backstreet Boys (mimo sentymentu).
    Aligatorzyć (28 maja 2006)
  • ja jestem banalny bo jak byłem gówniarzem słuchałem 2 unlimited i mc hammera i to jest szit. teraz juz się nie zastanawiam co było i co bedzie szitem bo to poprostu głupie.szukam nowych zespołów czy gorszych czy lepszych nie wiem. nie mam ochoty słuchać niczego wielce trudnego, bo muzyka dla mnie w tej chwili to odpoczynek. a sranie co było szitem jest żałosne. szitem są posty takiego małego chłopczyka, który zaczą słuchać czegoś co nikt nie zna i pisze ze sonic youth czy inny pearl jam jest gówniany (nie słucham tych zespołów).
    pentlik (27 maja 2006)
  • mz: fanka Comy łaaał... nieuważam się za takową, no ale Ty przecież wiesz lepiej ;)...weź dzięsięć głębokich oddechów... raz dwa trzy... i wszystkim będzie łatwiej :)))) asdf: lubię... z całego 'grungu' lubię tylko Mad Season i TOTD pewnie dlatego, że brakuje mi ciągu dalszego...
    Cia (26 maja 2006)
  • alternatywa - chyba wyrazilem się jasno co sądzę na temat tego słowa.
    asdf (26 maja 2006)
  • http://www.glissando.pl/forum/ prosze asdf to specjalnie dla ciebie tam na pewno docenia twoje jakże alternatywne gusta o których nieomieszkasz wspomnieć w każdym pieprzonym poście na tym forum. bedziesz mógł sobie do woli podyskutować o technikach preparowania fortepianu przez Cage'a albo zwiazkach Xenakisa z Le Corbusier'em, a nazwy Radiohead nie będziesz musiał nawet wspominać. pozdr
    paweł (26 maja 2006)
  • mz: mało finezyje te Twoje posty.troll? Zbluzgaj moją starą etc., pokaż na co Cie stać. ;)
    asdf (26 maja 2006)
  • troll i fanka comy: wymieńcie się numerami gg, będzie dla wszystkich łatwiej
    mz (26 maja 2006)
  • Cia: w czasach, gdy tzw. grunge (zjawisko) i wszelkie zespoły podpinane pod ten nurt były trendy, powstała płyta, która choć może i banalna, wciąż zajebiście mi się podoba. TEMPLE OF THE DOG. Lubisz może?
    asdf (26 maja 2006)
  • "jedyna ciekawym aspektem dokonań Mad Season jest dla mnie okładka ABOVE. ;)"okładka wręcz kultowa... jak Coma grała w Łodzi ostatnio to wisiał przy scenie taki duży plakat jednoznacznie kojarzący się z "Above"... przez cały koncert zastanawiałam się o co im chodzi...
    Cia (26 maja 2006)
  • Bardzo mi się podoba ten post! Wreszcie jakiś zalążek dyskusji. Można pobluzgać, jebnąć komuś po narządach. O to chodzi! O to chodzi! A już zaczynałem się obawiać, ze "forumowanie" tutaj polega na wpierdalaniu swoich postów, nie bacząc na wypowiedzi innych.A co do RH. Tajemnicą poliszynela nie jest, że słuchają ich głównie młode laski modlące się do trójkowej alternatywy z radiobudzika, oraz paru(nastu?) zapaleńców, którzy z uporem maniaka wciskają innym w dupę njusy o domniemanej wielkości York & Co.
    asdf (26 maja 2006)
  • zastanawiałem się w jaki sposób pro-radioheadowi ILMowcy (bo jest tam też cała, prężna i agresywna frakcja anty-RH) spławiliby trolla pierdolącego im nad głową o tym, że RH to przereklamowany szit i weź se człowieku posłuchaj free-jazzu, noise'u, awangardy i Warpa. może tak?:i love kid a. and i hate everything.-- scott seward (skotro...), January 21st, 2004
    borys d (26 maja 2006)
  • I jedyna ciekawym aspektem dokonań Mad Season jest dla mnie okładka ABOVE. ;)
    asdf (26 maja 2006)
  • a Mad Season to nie rozumiem dlaczego (?)... przecież ... oni wydali tylko jedną płytę :/
    Cia (26 maja 2006)
  • no AIC... teraz to takie gówno, że aż żal kasy by pojechać na koncert do Katowic :/ też se sobrali wokalistę...a tak pozatym to zespoły z których wyrosłam, ale które od zawsze były "shitem" tylko że ja jakos tego nie wiedziałam: Ich Troje :D czy Virgin (chodzi o muzykę, a nie o 'medialność' pani Doroty R. :/)
    Cia (26 maja 2006)
  • Nigdy nie byłem namiętnym słuchaczem, ale dość szitowate zdaje się być RADIOHEAD. Wielką popularność owej kapelki tłumaczę sobie jedynie pewną lekkoscią kompozycji, jakie tworzą. Jest to na tyle banalne, łatwe w odbiorze i przyswajalne dla przeciętnego Kowalskiego, że "cierpiąca" młodzież nie ma praktycznie żadnego problemu z dotarciem do ich nagrań, a tym samym stworzenia sobie iluzji obcowania z czymś wybitnym. Jeśli istnieje coś takiego jak muzyczna alternatywa (notabene, pojęcie niezmiernie zabawne, ukute przez niedopieszczonych fanów, którzy jakoś muszą dodać prestiżu swym muzycznym pupilkom), Radiohead się z pewnością do niej zalicza. W tym smutnym jak brudna dupa kraju 90% społeczeństwa ma w głębokim poważaniu, co im gra do schabowego z duszoną kapustą, tak więc cieszę się, że istnieje coś megapopularnego (RH), a jednoczesnie lepszego niż Stachurski, czy Ich Troje.;)
    asdf (26 maja 2006)
  • ej, no ale istnieje muzyka z której się "wyrasta"takie muse choćby, kiedyś naprawdę lubiłem, stosunkowo szybko mi przeszło..
    Low (26 maja 2006)
  • >dlaczego komentujecie moje subiektywne odczucia zamiast napisac o sobie?bo, delikatnie mowiac, kontrowersyjnie zes pojechal.ale niech ci bedzie. otoz wlasciwie zadna kapela ktora kochalem nie jest dzis dla mnie shitem. lubie wracac nawet do power metalu sluchanego w zamierzchlej podstawowce. moze dlatego, ze nawet tam dostrzegam jakies pozytywne elementy.natomiast sporo jest kapel ktorych nie sluchalem, a ktore uznaje za shit. tez sporo tych, ktore sluchalem i ktorych nowsze dokonania sa shitem, a starsze plyty wciaz goszcza w odtwarzaczu. troche mniej takich, ktore kiedys graly shit, a teraz graja fajne rzeczy.natomiast podejscie - kiedys kochalem, dzis to shit - kojarzy mi sie nieodparcie z nastoletnim buntem. wyroslismy z metalu/hip-hopu/prog-rocka/cokolwiek innego to juz go nie lubimy. eee no sorry.
    kokokoko (26 maja 2006)
  • nirvana, pear jam , a i c, sonic youth, kyuss, qotsa, tool, afghan whigs, soundgarden, rhcp, radiohead, white stripes,vs. shellacjesus lizardmad seasonsunny day real estate yyyy...bez sensu
    www.rasiak.pl (26 maja 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)