INNE - FORUM

film o Joy Division

24 maja 2006

czy niesadzicie ze rezyser m in "Atmospfere" to idealny kandydat na twórce filmu o joy division? moze podolac, czego mi zyczé. i wam tez

dzika
  • hmmm, ja bym chcial tylko dodac (sorry jesli w jakims watku byla o tym filmie mowa), ze wszystkim fanom joy division (zwlaszcza tym niezadowolonym z Controla, choc moze wielbicielom tego dzielka tez sie spodoba) polecam i zalecam "joy division", film dokumentalny. rzecz miala ostatnio premiere w gdansku na doc film festival, rezyseria grant gee (kolo od meeting people is easy). prawdziwe postacie, prawdziwe sceny, a nie wyrezyserowane popierdolki. rozejrzyjcie sie za tym filmem, really.
    rageman (4 maja 2008)
  • hehe bez przesady z tymi "grupami docelowymi"...
    petit parisien (12 marca 2008)
  • Na pewno nie tylko dla fanów i trochę zesztywniałam po samym początku, doprawdy zaczynać film od słowa egzystencja to rzeczywiście celować do dwudziestolatków. ale najgorsze było to, że się nasłuchałam że arcydzieło i chuje muje i zawsze jak z takim podejściem idę do kina to jest źle. podobały mi się sceny z koncertów, gdyż zazwyczaj na filmach wyglądają zajebiście ponad realizm i co by nie mówić, to jednak nie porównywałabym control i the doors. inne grupy docelowe. control >19, the doors <19
    Mroczny Mściciel (12 marca 2008)
  • Moim zdaniem głównym atutem filmu są zdjęcia. Nigdy nie byłem wielkim fanem zespołu aczkolwiek lubię ich muzykę. Jak dla mnie ocena 5/6.
    Wojtek (12 marca 2008)
  • Też widziałem wczoraj i się nie rozczarowałem. Film jest dobry, a myślałem że będzie klapa. Kolesie nieźle grali ,a aktor grający główną postać bardzo dobrze odwzorował Curtisa na scenie. I nie zgadzam się, że to film tylko dla fanów.
    johny b. good (12 marca 2008)
  • film 3.5/6
    ?? (12 marca 2008)
  • a sluchal ktos tej plyty z polskim tribute?
    Fafka (12 marca 2008)
  • widzialem wczoraj, solidny to film.nie ze wstrzasajacy jakis, po prostu dobry. belgijka bardzo ladna, gl bohater rownie intrygujaco przedstawiony.i tylko jakis palant palil papierosy, na sali, w muranowie, rzad przede mna, rechotal w dziwnych momentach, pewnie fan jd.
    krwki (12 marca 2008)
  • >ale czy to film do oceny w kategoriach filmu? poddaje sie. zapewne masz racje - zapewne skoro jest to FILM, to rzeczywiscie powinien byc oceniany w kategoriach dziela malarskiego lub literackiego, ale na pewno nie filmowego... elo –tomek wasko, 10/3/2008 19:22 ale przeciez lao che nie nalezy oceniac w kategoriach plyty tylko sluchowiska!
    tak bardzo choelrnie sarkastyczny (10 marca 2008)
  • >ale czy to film do oceny w kategoriach filmu? poddaje sie. zapewne masz racje - zapewne skoro jest to FILM, to rzeczywiscie powinien byc oceniany w kategoriach dziela malarskiego lub literackiego, ale na pewno nie filmowego... elo
    tomek wasko (10 marca 2008)
  • a to niby czemu? bo jeden film jest kolorowy, a drugi czarno-bialy? –tomek wasko, 10/3/2008 10:44 24 hour party people to film dla siedzących w temacie. nakręcony w konwencji dokumentu, przekrojowo przez manchesterska scene. zespoły pokazane super, archiwalne zdjecia z koncertow, Wilson jak żywy, ale czy to film do oceny w kategoriach filmu? Control to właśnie zwykły dramat. nie stara się pokazać czegoś, o czym fani JD nie wiedzieli, ani nie stara się pokazać wszystkiego, co wiadomo na temat Curtisa, jego żony, kochanki, choroby, tego jak wszedł do zespołu itp. Film pokazuje jedynie zmaganie dwudzestoparoletniego chłopaka z chorobą, sławą, ówczesnymi trudnymi czasami i konsekwencjami nieodpowiedzialnych decyzji. to sie chyba nazywa dramat psychologiczny
    hojrak (10 marca 2008)
  • Z powyzszej wymiany zdan wynika, ze wiekszosc osob, ktora wczesniej widziala 24 hour party, bardziej sceptycznie podchodza do filmu Holendra... Swoja droga nie nalezy oczekiwac od "zwyllego fotografa" filmu, z glebsza analiza stanu psychicznego Curtisa...
    petit parisien (10 marca 2008)
  • leki na padaczkę ktore brał Curtis były na pochodnymi barbituranów - bardzo silnego depresanta. heroina też jest pochodną barbituranów. uzasadnienie farmakologiczne wystarcza mi w 80%
    www.rasiak.pl (10 marca 2008)
  • >> otoz moim zdaniem film corbijna wlasnie stawia bardzo jednoznaczna diagnoze nie silac sie na jakakolwiek glebie psychologiczna i probe siegniecia glebiej w umysl curtisa, zaanalizowania jego motywow: wedlug tego filmu ian zabil sie, poniewaz nie wiedzial czy bardziej kocha zone czy te belgijke. praktycznie wszędzie spotykam sie z takimi komentarzami, a ja odniosłem wrażenie (ogladając Control), że przyczyną śmierci była przede wszystkim depresja związana z chorobą - jest tam taka scena w pośredniaku, kiedy Ian dzwoni do panny, która dostała podczas wizyty u niego ataku epilepsji i dowiaduje się , że dziewczyna nie żyje - jest totalnie zdruzgotany tą informacja i świadomością, że ta choroba zabija...
    darw (10 marca 2008)
  • "Egzystencja... a cóż to znaczy ?" Nie no,kurwa. –db, 10/3/2008 10:42 no, rzeczywiście straszne po prostu - szczególnie że to cytat z piosenki
    buc nr 9 (10 marca 2008)
  • Film dla fanów. W odróżnieniu od the doors powiedzmy, który był filmem dla wszystkich. Ja mam to szczęście, że jestem fanem i idę już 3 raz do kina. Tyle tam niuansisk do wyłapania jest, że hoho.
    a nazwisko? (10 marca 2008)
  • Sorewicz, przegapiłem.
    łh nzlg (10 marca 2008)
  • troche powtorka z rozrywki, bo juz mniej wiecej identyczna dyskusja na bardzo podobne argumenty toczyla sie w watku dotyczacym ery (polecam, ciekawa wymiana zdan: http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2346 ), ale tylko krotko odpisze. otoz moim zdaniem film corbijna wlasnie stawia bardzo jednoznaczna diagnoze nie silac sie na jakakolwiek glebie psychologiczna i probe siegniecia glebiej w umysl curtisa, zaanalizowania jego motywow: wedlug tego filmu ian zabil sie, poniewaz nie wiedzial czy bardziej kocha zone czy te belgijke. dla mnie to bylo straszne splycenie sytuacji, przy czym podkreslam, ze zaden ze mnie znawca biografii iana. aha, no i tez powtorze, ze film zrobiony jest swietnie. bardzo dobre ujecia koncertowe, znakomite zdjecia - zeby nie bylo ze tak dissuje calkowicie. elo elo
    tomek wasko (10 marca 2008)
  • Miałem okazję zapoznać się z reakcjami osób, które o istnieniu Joy Division nie wiedziały lub co najwyżej słyszały gdzieś nazwę i je Control wyraźnie fascynowało, począwszy od zdjęć, po portet i samą postać Curtisa. 24 hour jest bardziej filmem prezentującym fakty, bez żadnych dramatów, ale z pewną dozą humoru i mnóstwem muzyki. Curtis jest tam zaledwie krótkim epizdoem i w moim odczuciu były tam jakieś fakty, ciekawostki, ale nie było zdecydowanie jakiegoś głębszego wejścia w jego postać (to nawet nie zarzut, po prostu inny film, inne podejście). W Control też można powiedzieć, że nieco to kuleje, ale Corbijnowi udaje się zaprezentować rozterki i uczucia targająca Curtisem, rozbierając przy tym całe jego otoczenie na czynniki pierwsze i w ten sposób szukając przyczyn jego samobójstwa (w czym zapewne pomogła reżyserowi żona Iana). A że nie ma tu żadnych jednoznaczych odpowiedzi i rozwiązań tym lepiej dla filmu.
    łh (10 marca 2008)
  • owszem. ale tutaj kluczowe jest to, ze oba opowiadaja o tym samym okresie i o tym samych wydarzeniach. wiadomo ze z nieco roznych perspektyw i rzeczywiscie w nieco inny sposob (w sensie ze winterbottoma film bardziej "komediowy"), poza tym w "24 hour" to wilson jest w centrum wydarzen, a nie curtis. to nie zmienia jednak moim zdaniem tego, ze porownywac te filmy jak najbardziej mozna, a nawet trzeba. i takie porownanie wypada zdecydowanie na korzysc "24 hour party people". ja nie jestem jakims wielkim specem od curtisa, ale wydaje mi sie, ze, paradoksalnie, wiecej o tej postaci dowiedzialem sie ze znakomitego filmu winterbottoma niz z plytkiego dziela corbijna.
    tomek wasko (10 marca 2008)
  • Nie Tomku, bo jeden bardziej celuje w bycie komedią, a drugi dramatem. Poza tym w Control muzyka jest raczej mniej istotnym elementem filmu niż w 24 hour.
    łh nzlg (10 marca 2008)
  • >porownywanie 24 hour party people do control jest głupie a to niby czemu? bo jeden film jest kolorowy, a drugi czarno-bialy?
    tomek wasko (10 marca 2008)
  • "Egzystencja... a cóż to znaczy ?" Nie no,kurwa.
    db (10 marca 2008)
  • >w sumie troche dziwne troche, ze na ten film poszli ludzie srednio znajacy angielski dla mnie wiekszosc dobrego w JD to zawsze byly lyrics –nierozumiejący, 10/3/2008 00:01 nawet dobrze znajacy angelski mogą niezrozumieć ze słuchu niektórych kwestii Gretona :)
    shadowsplay (10 marca 2008)
  • podejrzewam, że nie wszyscy ludzie idący na 'control' znają joy division, promocja jest duża a recenzje dobre.
    a psik! (10 marca 2008)
  • -a psik!, 9/3/2008 20:21 w sumie troche dziwne troche, ze na ten film poszli ludzie srednio znajacy angielski dla mnie wiekszosc dobrego w JD to zawsze byly lyrics
    nierozumiejący (10 marca 2008)
  • moze byc w kinie
    człowiek echo (9 marca 2008)
  • –gdzie jest moderator?, 9/3/2008 20:12 ??
    hojrak (9 marca 2008)
  • >chyba byłem na tym samym seansie ! w kinotece?niezłe jaja co? –kruk, 9/3/2008 00:46 tak. najbardziej podobał mi się dialog: -halooo, napisy poprosimy! -przecież dialogi są proste.
    a psik! (9 marca 2008)
  • porownywanie 24 hour party people do control jest głupie –hojrak, 9/3/2008 01:26
    gdzie jest moderator? (9 marca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)