INNE - FORUM
nirvana-posmiertne jajka-niespodzianki
31 października 2005http://pitchforkmedia.com/record-reviews/n/nirvana/sliver.shtml
taaa,wiem.
ale nie moge oprzec sie pokusie zadania pytania o box,with the lights out . ma kto ? sciagnalem 3 kawalki ( nie mam 300 zl na albumy) "old age " , "sappy" ? . Jezus,ludzie
-
Widzę, że moja trauma z plakatem to nie odosobniony przypadek. Ale że musieliście zacząc o kasetach VHS z teledyskami z vivy! Miałam w gimnazjum właśnie wybitną fazę na przeglądanie skrupulatnie nagrywanych przez mojego ojca taśm. Tiaaa. Jak je wspominam, mam ochotę przejechac się do domu i dac 17 w prezencie - spodobałyby się; okazało się, że za mojego słodkiego dzieciństwa mieliśmy kilka kanałów jeszcze atrakcyjniejszych od vivy. :]
CH-Cl (14 listopada 2009) -
rozumiem to. też mam problemy z dojściem, kiedy cobain patrzy
17 i jego przerażająco wręcz(sic!) słaby żart (14 listopada 2009) -
"A Kurt jako osobowość niepodrabialna musiał zniknąć ze ściany nad moim łóżkiem, kiedy ksiądz chodził po kolędzie" znam ten ból
miniJoe (14 listopada 2009) -
co tam viva zwei i mtv, ja mam na kasetach prawdziwy rarytas.. kiedys w radiu zet zrobili taki cykl biografio - słuchowisk i pewnego razu było o nirvanie:) siostra nagrywała na radiomagnetofonie "kaszak" który stał w kuchni:) w rolach głównych: b. linda - narrator, matka kurta - k. janda, c. love - k. nosowska, kto grał samego kurta chyba nie rozszyfrowałam;)
n. (13 listopada 2009) -
aha, to: "A Kurt jako osobowość niepodrabialna musiał zniknąć ze ściany nad moim łóżkiem, kiedy ksiądz chodził po kolędzie" przesliczne.
em c (13 listopada 2009) -
zawsze sobie obiecywalem ze przejrze kasety z teledyskami i programami-skarbami z vivy zwei i mtv2. pewnie bym to z robil, ale wczesniej wywalilem te kasety. 'live at loud' jakos mi sie nigdy nie szczegolnie nie podobalo, w ogole z nirvana mialem tak, ze w okresie bardzo wczesno podstawowkowym to byl moj ulubiony zespol, wszystkie koncerty jakie widzialem potem jakos nie mogly sprostac moim dzieciecym idealom. no ale teraz 'lal' puscilem i wydaje sie byc faktycznie łał.
em c (13 listopada 2009) -
http://www.dailymotion.pl/video/xoxlc_nirvana-mtv-live-and-loud_events Wszyscy znają, ale nie wiem czy ktoś wraca częściej raz na 10 lat, ja na przykład nie mam zamiaru przez następne 10, ale jako że okazja jest zajebista i koncert WYBOROWY to se urządziłem revival VHS. Nie że kaseta magnetofonowa. Grzebanie w starych VHS to jest to co chciałbym robić po studiach. Reading jeszcze nie widziałem, słuchałem tylko albumu, liczę na lot w multikinie, a za 15 złotych to może być "kawał dobrego kina". Już nie obejrzałem raz U2 w 3D i żałuje do dziś.
Łachecki (13 listopada 2009) -
>You know you're right ZA-JE-BIS-TE, sie doznawalo. Proste, jeszcze jak raz w tygodniu dawali w tvnie w paśmie viva polska. Taka recepcja - dopiero lo-fi. Co do kaset: unplugged przegrywane z kasety na kasetę - też nie lada zdobycz z początków gimnazjum. A Kurt jako osobowość niepodrabialna musiał zniknąć ze ściany nad moim łóżkiem, kiedy ksiądz chodził po kolędzie. Ech :(
CH-Cl (13 listopada 2009) -
Główną wadą Whiskah jest to, że to kompilacja, ciężko mówić o solidności koncertówki tak niespójnej, choć oczywiście, większość wykonań się broni, zwłaszcza z okresu wczesnego. Ale Reading jest zajebiste na zasadzie, że mamy zespół o świeżo ugruntowanym statusie supergwiazdy, ale jeszcze mocno zakorzeniony mimo całego profesjonalizmu w punkowym podziemiu. Stąd jest rozpierdol, jest zabawa, jest fun. I jako wielki fan Utero nawet nie odczuwam tego braku, fajnym dokumentem pozostaje koncert z serii Mtv Live & Loud, który też pewnie kiedyś zostanie oficjalniej wydany, a w którym kawałki z Utero stanowią podstawę repertuaru. You know you're right ZA-JE-BIS-TE, solidne, i ten pre-chorus, także w strasznie szkicowej lo-fi wersji z boxa, jakiś elliott smith z guided by voices z COBAINEM jako osobowoscia niepodrabialna, sie doznawalo. mam kasete, zupelnie niepotrzebna, bo mam cala dyskografie, a kupilem tylko dla you know you're right, jak ktos wyzej.
Łachecki (13 listopada 2009) -
jak dla mnie jest całkiem. ogólnie to szkoda że na reading braknie utworów z In Utero, ładna to była płyta.
Jakub (13 listopada 2009) -
>nie miał żadnej wydanej solidnej koncertówk http://en.wikipedia.org/wiki/From_the_Muddy_Banks_of_the_Wishkah ze niby to nie jest 'solidne'? w momencie wydania az mi sie znow zachcialo sluchac nirvany dzieki tej plycie. kawalek 'you know you're right' raczej ssie, zgadzam sie.
em c (13 listopada 2009) -
O pójdę sobie. W ogóle fajne to live at reading, generalnie rozpierdol jest, faworyci są, gdyby nie to że na początku obecnej dekady przekopałem chyba wszystkie istniejące bootlegi i przesłuchałem ich sryliard razy to może bym się podniecał do niemożliwości. Swoją drogą interesujące że zespół- kura znosząca złote jaja- poza Unplugged nie miał żadnej wydanej solidnej koncertówki. Jezu co to był za zespół, w sumie aż dziwne że przeszliśmy z jego zajebistością do porządku dziennego.
Łachecki (13 listopada 2009) -
ta. będą pokazywać to w multikinie.
Jakub (13 listopada 2009) -
a wydali juz reading na dvd?
lodołamacz (12 listopada 2009) -
Ja przeciwnie, "you know..." zawsze wydawał mi się kawałkiem mało nirvanovym, takim mądrzejszym muzycznie. Nawet kupiłem tę składankę dla tego utworu.
MOSTY ŁÓDŹ S.A (12 listopada 2009) -
Ej, wiecie, ostatnio zobaczyłem w telewizji klip do "You Know You're Right" i, no nie wiem jak to ująć, Nirvanę jakoś tam szanuję, ale to jest jednak słabe. A wy co sądzicie?
Twój Stary (12 listopada 2009) -
Ja słuchałem... i jakoś tak no.. jeśli ktoś nadal czci kurta to polecam. Jeśli słucha od wieta, to lepiej zostać przy normalnych albumach wydawanych za życia nirvany.
Low (31 października 2005)