INNE - FORUM
Coma - Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków
18 maja 2006Ten niesamowicie absurdalny zespół wydaje drugą płytę o niesamowicie absurdalnym tytule.Ciekawe czy i tym razem obrzucą nas solidną porcją totalnie beznadziejnej muzyki.Postać wokalisty porównywalna z samym panem piotrem :)
-
a to cham
17 (4 czerwca 2006) -
Byłam wczoraj na festiwalu Warszawa jest trendy na którym grała Coma.Stałam w 1 rzędzie więc fani Comy nie mieli do najlepszego miejsca dostępu.Jedna dziewczyna zaczeła mnie popychać więc jej mówie żeby przestała bo to boli a ona na to:Wpuść mnie bo ja i tak wyjdę jak zagrają twoje pedałkiTo jej powiedziałam żeby się najpierw nauczyła prosić.Następny fan Comy uderzył mnie butem w policzek .
Madzia (4 czerwca 2006) -
Nie to jest dobre, co jest dobre, ale to, co się komu podoba.
głos rozsądku z oddali (4 czerwca 2006) -
"wymieniony filozof, nawet by na ten temat niedyskutował z kimś kto nawet nie zadał sobie trudu i pomyślał nad tym co to znaczy, że odbiór czegokolwiek jest czysto subiektywny"facet. prosze, pomysl choc przez chwile. odbior czegokolwiek jest subiektywny, nikt tego nie neguje. ale ocena czegokolwiek powinna dazyc do obiektywizmu. jasne, ze pelen obiektywizm jest nieosiagalny bo przyrzady pomiarowe (znaczy uszy i umysl sluchacza) bardzo niedoskonale. ale dazenie do jakis, chocby umownych, a majacych namiastke obiektywizmu kryteriow jest niezbedne.innymi slowy - nikt ci nie przeszkadza mowic "coma to dla mnie osobiscie rewelacyjny zespol, a jego muzyka do mnie bardzo trafia". oki, niech trafia, twoj problem. ale twierdzic, ze przyjmujac jakies w miare ludzkie kryteria oceny coma wciaz pozostaje rewelacyjnym zespolem, to jest stary duze naduzycie. wokol nas sa setki tysiecy nagran, a ktorych wiele osiaga poziom niemal metafizyczny. i naprawde coma, chocby sie starala, do takiego poziomu nie dobije. no, a w kazdym razie - nie zanosi sie.
kokokoko (4 czerwca 2006) -
Myślę ze nie ma po co pisać ani jednego slowo juz tym biednym ANTYfanom Comy. Spojrzcie na to z innej strony. W sredniowieczu jakbyś komuś powiedział ze bedzie kiedyś cos lepszego niz siedzenie i patrzenie sie przed siebie i podziwianie chmur, bys wytlumaczyl ze bedze tzw. TV to by były podobne dyskusje.Poziom jest mniej wiecej gdzieś taki sam. Ci ludzie są nieświadomi tego w czym są i czego nie widzą....:/.. owszem próżnio, skoro dla ciebie TV jest czymś lepszym od oglądania chmur...wzasadzzie po co ja to piszę, przecież te teksty na tym "forum" są strasznie irracjonalne i dziecinne, np: wmawianie fanom Comy, że są ślepi bo widzą w muzyce Comy to czego on sam nie dostrzegają, więc kto tutaj jest ślepy, a wyżej wymieniony filozof, nawet by na ten temat niedyskutował z kimś kto nawet nie zadał sobie trudu i pomyślał nad tym co to znaczy, że odbiór czegokolwiek jest czysto subiektywny, są tylko gusta mass-a pewnie wy się w nie doskonale wpisujecie, więc weźcie coś co wam będzie bardziej podchodziło pod stereotyp dobrego grania, a nie trujcie, może np:; taką nirvanę hahaha
Maro (4 czerwca 2006) -
Myślę ze nie ma po co pisać ani jednego slowo juz tym biednym ANTYfanom Comy. Spojrzcie na to z innej strony. W sredniowieczu jakbyś komuś powiedział ze bedzie kiedyś cos lepszego niz siedzenie i patrzenie sie przed siebie i podziwianie chmur, bys wytlumaczyl ze bedze tzw. TV to by były podobne dyskusje.Poziom jest mniej wiecej gdzieś taki sam. Ci ludzie są nieświadomi tego w czym są i czego nie widzą....:/.. owszem próżnio, skoro dla ciebie TV jest czymś lepszym od oglądania chmur...wzasadzzie po co ja to piszę, przecież te teksty na tym "forum" są strasznie irracjonalne i dziecinne, np: wmawianie fanom Comy, że są ślepi bo widzą w muzyce Comy to czego on sam nie dostrzegają, więc kto tutaj jest ślepy, a wyżej wymieniony filozof, nawet by na ten temat niedyskutował z kimś kto nawet nie zadał sobie trudu i pomyślał nad tym co to znaczy, że odbiór czegokolwiek jest czysto subiektywny, są tylko gusta mass-a pewnie wy się w nie doskonale wpisujecie, więc weźcie coś co wam będzie bardziej podchodziło pod stereotyp dobrego grania, a nie trujcie, może np:; taką nirvanę hahaha
Maro (4 czerwca 2006) -
TEKST ZE STRONY COMA.ART.PL Promowane cukierkowym singlem "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" ukrywają skrzętnie swoją majestatyczną tajemnicę. Potęga klimatów zmieszana z poetyckimi, napełnionymi zadumą i nadzieją tekstami. Ogromna dojrzałość aranżacji, swoboda przekazu i wielkie przestrzenie splecione z klimatycznym zabarwieniem progresywnej agresji. Dziesięć bezkompromisowych utworów o wielorakiej interpretacji. Nieokiełznany art rock inspirowany mistrzami gatunku, w nowym, nieznanym dotąd wydaniu."Zaprzepaszczone siły" wycelowane prosto w serce komercji, album dla wybrańców. Promowany jedynie przez przyjaciół oraz niczym nieskrępowane i odważne media."Wielka armia" misternie zagranych dźwięków połączonych w nietypowy concept album. Świetna realizacja dźwięku i charakterystyczne brzmienie."Święte znaki" prowadzą w zakamarki umysłu, pozwalając obcować ze sobą w bezpiecznej przestrzeni, dając uczucie oderwania od rzeczywistości, wzniesienia się ponad szarość dnia."Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" to album dla wymagających. To rozpoznawalny styl zespołu w nowej odsłonie. Nic już nie będzie takie samo, pokochasz lub zapomnisz.Qba Lista utworów:1.Intro2.Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków3.Święta4.Wojna5.W ogrodzie6.System7.Listopad8.Nie ma Joozka9.Tonacja (sygnał z piekła)10.Ostrość na nieskończoność11.Daleka droga do domu12.Schizofrenia13.Daleka droga do domu (radio edit)
UH HU HER (4 czerwca 2006) -
Jestem biednym fanem Comy i jest mi z tym całkiem dobrze.
Przemek (4 czerwca 2006) -
Myślę ze nie ma po co pisać ani jednego slowo juz tym biednym fanom Comy. Spojrzcie na to z innej strony. W sredniowieczu jakbyś komuś powiedział ze bedzie kiedyś cos lepszego niz siedzenie i patrzenie sie przed siebie i podziwianie chmur, bys wytlumaczyl ze bedze tzw. TV to by były podobne dyskusje.Poziom jest mniej wiecej gdzieś taki sam. Ci ludzie są nieświadomi tego w czym są i czego nie widzą....:/..
Noel (4 czerwca 2006) -
"Owy pan, jeden z największych filozofow XX wieku, mowil, ze smiesza go wszyscy krytycy sztuki. Bo jak mozna krytykowac cos co jest wytworem z gruntu nieocenialnym obiektywnie? Sztuka to tylko i wylacznie subiektywne doznania"przerazajace jest to, ze na obrone teoretycznie *swojej ukochanej* muzyki juz trzeci fan comy wywoluje argument o niemoznosci obiektywnej oceny muzyki. a by bronic grafomanstwa roguckiego przywoluje grafomanskie wpadki slowackiego. ech.otoz niekoniecznie sie z owym panem filozofem zgadzam. to, ze kumpel hiphopowiec uzna requiem za gowno niekoniecznie znaczy, ze requiem jest *obiektywnie nieocenialne*. jest arcydzielem, jak nie podejsc.zarazem fakt, ze fani comy uznaja ich zmarnowane longplaye za arcydzielo tez niekoniecznie swiadczy, ze coma jest *obiektywnie nieocenialna*. musimy oceniac sztuke, i musimy ja wartosciowac - spor jest tylko o kryteria oceny. w przeciwnym wypadku stawiamy obok siebie milesa davisa i amerie.
kokokoko (4 czerwca 2006) -
Czy mi się zdaję,czy cała Polska jest hypowana Comą,wtórnym odrzutem postgrundge'owych cudactw pokroju Puddle of Mud skrzyżowanym z postnumetalowym riffowaniem?A z tytułu będę miał szyderę do konca swoich dni i wnukom przypomnę,że coś takiego kiedyś wyszło i miało czelność tak koszmarnie się nazywać!Rogucki uknuł spisek przeciwko ludziom,mającym czelność Comy nie lubić...wymyślił bzdetny tytuł płyty,aby tylko najmądrzejsi z mądrych wychwycili ten wyrafinowany dowcipny niuans.Ja im nie wierzę,nie ma w nich grama szczerości.
kacperski (3 czerwca 2006) -
low>czy ty i twoj kumpel to moze ci slynni beavis&butthead komentujacy mtv?;>
z (3 czerwca 2006) -
Rogucki powiedział mi w tajemnicy,jak nazywać sie bedzie trzecia ich płyta....Chwila niespokoju,herbata wznosi krzyk u sąsiada...TADA!!!!!"Pierwsze wyjście z kroku"Niezłe,nie?Zaprzepaszczone siły świetej armii ludzi wychodzących z kroku będą zachwycone! –kacperski, 3/6/2006 12:54 kiedyś z kumplem nazywaliśmy ich debiut:"pierwsze swędzenie w kroku"
Low (3 czerwca 2006) -
"Bo jak ich posłuchać to nic, tylko dojść do wniosku, że rock and roll zginął od tej samej kuli, która zabiła Kurta Cobaina"i całe szczęście, bo nie mogłem znieść tego na siłe lansowanego jęczenia. Tak, tak pani recenzent szczerze ma kakale to twoje wypromowane misterium. "Owy pan, jeden z największych filozofow XX wieku, mowil, ze smiesza go wszyscy krytycy sztuki. Bo jak mozna krytykowac cos co jest wytworem z gruntu nieocenialnym obiektywnie? Sztuka to tylko i wylacznie subiektywne doznania, wiec trudno tutaj o jedna i prawdziwa wyrocznie"święte słowa"Co do fanów Comy, to moim zdaniem sani jesteście zamknięci muzycznie. Dla was wystarczy zagrać parę rokowych riffow, trochę zaśpiewać, wrzucić parę grzałek na płyte + wzruszająca balladka i już zespół się podoba. W dodatku gdzieś zatraciliście ( bądź nie posiadacie) pewnej wrażliwości muzycznej, swoistej intuicji, która podpowiada wam co jest dobre, a co złe."a co jest dobre?, rozmowa z błaznami przekrzykujuącymi się w zawiłości swoich przkornych wydumań stają się poletkiem do kpin z nich samych.Tytuł ostatniej płyty Comy jest na tyle dobry,by takie owce jak wy mogły z niej szydzić;)
Maro (3 czerwca 2006) -
Rogucki powiedział mi w tajemnicy,jak nazywać sie bedzie trzecia ich płyta....Chwila niespokoju,herbata wznosi krzyk u sąsiada...TADA!!!!!"Pierwsze wyjście z kroku"Niezłe,nie?Zaprzepaszczone siły świetej armii ludzi wychodzących z kroku będą zachwycone!
kacperski (3 czerwca 2006) -
„Słowacki pisał, że mu westchnienie za westchnieniem z serca się wyrywa, Mickiewicz, że spędził z Laurą "piękne wieków naszych lata", które się jej pamięci malują, Wyspiański chciał, żeby nad jego grób jego przyszły dzieci i żeby się uśmiechały, bo "już dawno się wyzbyłem marzeń o utaconym raju". Powiedzcie mi drodzy specjaliści co jest w tych metaforach lepszego niz w tych Roguckiego?”Powstrzymam się od śmiechu i odpowiem na poważnie: jeszcze ze dwa-trzy grafomańskie środki artystyczne w dorobku Mickiewicza i Słowackiego znajdziesz, jak poszukasz. Niestety, obaj panowie na ogół mają w dorobku rzeczy zgoła genialne i to rozpieprza w drobny mak jakiekolwiek próby porównania na starcie. Na dodatek obaj panowie mieli chyba lepszą rękę do wymyślania tytułów...Z powoływaniem się na Poppera w charakterze wyroczni podczas bicia pokłonów Comie radziłbym jednak trochę ostrożniej - po pierwsze dlatego, że p. Popperowi nie było dane Comy usłyszeć, po drugie: podobnie jak Kant przebywa w miejscach znacznie bardziej odległych niż Sołowki i wydobycie go stamtąd jest zupełnie niemożliwe. :PZ tej samej przyczyny sam nie powołuję się w kpinach z Comy na takiego Oscara Wilde’a, który pewnie też miałby coś na ten temat do powiedzenia... Będziemy się przerzucać nazwiskami czy po prostu pogadamy o tym, z kogo Coma zrzyna na potęgę i jakich muzycznych nieboszczyków próbuje reanimować?
Izaak Cymerman (3 czerwca 2006) -
Jutro w Warszawie jest festiwal na którym zagra Comatak się złożyło że tam będę ale nie dla nich broń Boże.Na festiwal mający rozpromować Warszawę zaprosili Comę :/
Madzia (2 czerwca 2006) -
haha. zestawienie roguca z mickiewiczem i słowackim.ej, ale od byrona był lepszy, nie?
Low (2 czerwca 2006) -
"od herbaty, która wznosi krzyk, przez noce płaczu i modlitwy, po krople malinowej poświaty o zachodzie słońca. Ale to nie ta oczywista grafomania jest największym grzechem Comy."Bardzo śmieszna recenzja. Hiperśmieszna. Hmm... pseudopoetyckie metafory niby? A Słowacki pisał, że mu westchnienie za westchnieniem z serca się wyrywa, Mickiewicz, że spędził z Laurą "piękne wieków naszych lata", które się jej pamięci malują, Wyspiański chciał, żeby nad jego grób jego przyszły dzieci i żeby się uśmiechały, bo "już dawno się wyzbyłem marzeń o utaconym raju". Powiedzcie mi drodzy specjaliści co jest w tych metaforach lepszego niz w tych Roguckiego? Ja nie widzę specjalnej różnicy. Był taki mądry pan. Nazywał się Karl Rajmund Popper. Pewnie Wam to nazwisko nic nie mówi, ale wybaczę Wam to, bo po waszych wypowiedziach sądzę, że kulturalni ludzie z Was nie są zbytnio. Owy pan, jeden z największych filozofow XX wieku, mowil, ze smiesza go wszyscy krytycy sztuki. Bo jak mozna krytykowac cos co jest wytworem z gruntu nieocenialnym obiektywnie? Sztuka to tylko i wylacznie subiektywne doznania, wiec trudno tutaj o jedna i prawdziwa wyrocznie. Nawet dziennikarze tego beznadziejnego pisma "Przekroj" taka wyrocznia nigdy nie będą. A wasze gusta niby wysublimowane jakos nie wyplywaja na poziom dyskusji. Chyba jednak muzyka nie lagodzi obyczajow.
sebe (2 czerwca 2006) -
boże ten album naprawde wychodzi z tym tytułem i okładką... niebywałe.
mateusz.w (2 czerwca 2006) -
>to moje ulubione stwierdzenie rock antropologow. tez gdzies to juz czytalem, ale do antropologii rocka nikt tu chyba nie aspiruje
www.rasiak.pl (2 czerwca 2006) -
Odpowiadam na zarzut osoby o nick'u Buehehhehe z przed kilku dni. Nie jestem zamknięty muzycznie, wręcz przeciwnie raczej otwary jak trzydrzwiowa szafa. Wszelkie klasyfikowanie muzyczne uważam za absurd, niestety jesteśmy ludźmi i naszą cechą jest klasyfikowanie praktycznie wszystkiego. Moim zdaniem przyklejanie łatek typu POP, HIP -HOP, NU-metal powinno służyć raczej pewnej orientacji w muzycznym terenie, a nie dzieleniu na lepsze i gorsze style muzyczne ( chyba wyjątkiem jest tu Disco - Polo, ale wybaczcie niech ktoś przytoczy mi choć jeden utwór, bądź album(?!) discopolowy, który jest dobry i kręci) Co do fanów Comy, to moim zdaniem sani jesteście zamknięci muzycznie. Dla was wystarczy zagrać parę rokowych riffow, trochę zaśpiewać, wrzucić parę grzałek na płyte + wzruszająca balladka i już zespół się podoba. W dodatku gdzieś zatraciliście ( bądź nie posiadacie) pewnej wrażliwości muzycznej, swoistej intuicji, która podpowiada wam co jest dobre, a co złe. Nikt też nie chce was wyśmiewać, broń boże. Nie zgadzam się z zarzytem, że ci, którym nie podoba się Coma i mówią to głośno, są nietolerancyjni. Obiektywną prawdą jest to, że ten zespół jest po prostu kiczowaty - spójrzcie na ta okładkę, przeczytajcie tytuł tej płyty, posłuchajcie nowego singla. Na Boga! Tak dla obiektywności dodam, że ten zespół miał pewne atuty(np.wokalista i jego barwa głosu), których niestety nie wykorzystał.
Romman (2 czerwca 2006) -
Bo jak ich posłuchać to nic, tylko dojść do wniosku, że rock and roll zginął od tej samej kuli, która zabiła Kurta Cobainato moje ulubione stwierdzenie rock antropologow.
dys (2 czerwca 2006) -
Skoro od ponad 10 lat nie wydarzylo sie na rockowej scenie zupelnie nic, to po co Kucinska recenzuje "rockowe" plyty? No ale przy britpopie, Radiohedach czy tych plumkaniach tzw. nowej rockowej rewolucji (jakiej rewolucji ktos mi wyjasni??) orgazmuje jak niejaka Gacek z Teraz Rocka. Jaki ma sens recenzowanie techno przez fana choralow gregorianskich? No chyba, ze lubi polskie klimaty zjechania dla zasady i gnojenia, bo sukces to wstyd i chanba. Por que Maria, Fernando mi amigo ese coochi coochi zwykl mawiac Francisco Pablo. I niech Andzia lepiej tym sie zajmie ;)
west (2 czerwca 2006) -
Co ma Coma na sumieniu?? Poważnego dopuścili się występku. Pod niewiarygodnie wręcz pretensjonalnym tytułem łódzka Coma ukryła zestaw podniosłych kompozycji z gatunku archaicznego, ciężkiego grania. Forsowne partie wokalne upstrzono masą niepotrzebnych ozdobników, psychodeliczne wstawki usypiają, a melodie są przewidywalne. To słaba płyta, i to nawet jak na Comę, od której - mimo pewnych sukcesów i Fryderyka na koncie - nie miałabym odwagi zbyt wiele wymagać. Knajpiana orientacja większości nagrań spycha drugi album zespołu do katyegorii prostackiego macho rocka spod znaku Guns N' Roses. Wymuszone, pseudopoetyckie teksty serwują pełen przekrój (tyle, że akurat temu przekrojowi "Przekroj" mówi nie) literacko kulawych fragmentów : od herbaty, która wznosi krzyk, przez noce płaczu i modlitwy, po krople malinowej poświaty o zachodzie słońca. Ale to nie ta oczywista grafomania jest największym grzechem Comy. Obraną skostniałą konwencją grupa psuje wizerunek współczesnej muzyki. Bo jak ich posłuchać to nic, tylko dojść do wniosku, że rock and roll zginął od tej samej kuli, która zabiła Kurta Cobaina, i od tamtej pory nie wydarzyło się na rockowej scenie zupełnie nic. Wypaczenie gustu tysięcy młodych fanów muzyki - to będzie miała Coma na sumieniu. Angelika Kucińska Ocena: 2/6
es (1 czerwca 2006) -
I chcemy tylko powiedzieć, że „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków” to pójście o krok dalej, niż „Neurofotoreceptoreptolyka jako magia bytu”. Naprawdę.hehe.
Low (1 czerwca 2006) -
„Gdy pierwszy raz usłyszałem "Comę" "Pierwsze wyjście z mroku" byłem zachwycony. To była pierwsza płyta, którą mógłbym słuchać wiecznie.”Zanim się zdeklarujesz na wieczne słuchanie, to ja Ci powiem: pogadamy za dwa lata.„Doskonała pod każdym względem. Najbardziej przejmujące są właśnie teksty, wtopione w niesamowite aranżacje instrumentalne. Ludzie, którzy posiadają pewną wrażliwość wyłowią w muzyce Comy, a przedewszystkim ich tekstach to czego nie jest w stanie dostrzec człowiek pozbawiony tej pewnej neurotycznej wrażliwości.”Ojajebie. Wy się naprawdę łapiecie, ludzie, na te liryki, które są do tego stopnia bełkotliwe, że są o niczym w gruncie rzeczy?„Pierwsza płyta Comy jest naprawdę dobrym kawałkiem muzy, i to takiej, która jest kierowana do wąskiego grona odbiorców, bo tylko przez nich będzie dobrze odczytana.”A to dziwne jest zjawisko. Ja bym na przykład pozostawał nieufny w stosunku do zespołu, który sprzedaje non-stop takie komunikaty: „jak kupiłeś naszą płytę, to jesteś <<wąskie grono odbiorców>>, elyta”. To nie jest okazywanie szacunku dla fanów czy słuchaczy, tylko głaskanie się wzajemnie po dupach - Faństwo głaszcze Comę, bo lubi muzykę, którą już raz słyszało (albo i nie słyszało - to chyba nawet gorzej); Coma głaszcze Faństwo, bo przecież ktoś te płyty musi kupować. Ohydne włazidupstwo.„nie krytykuj czegoś o czym nie masz zieonego pojęcia, bo każdy jest na innym poziomie wrażliwości intelektualno-duchowej ( i nikogo tutaj nie próbuje obrazić).”Otóż to. Słuchając Comy trudno odnieść wrażenie, że ten poziom intelektualno-duchowy zatrzymał się pomiędzy resztkami ze stołu po Pearl Jam a Limp Bizkit. Więc jeśli ktoś tu lekcji nie odrobił, to raczej ci, którym te płyty o debilnych tytułach wydają się arcyoriginal i miód na uszy.„Łódź dzięki ci za Comę;), bo na polskiej scenie brakuje takich klimatów.”Oto i polski kompleks w najlepszym wydaniu: chcemy grać jak chłopcy z Zachodu - nawet tacy, co już ich różne kapele po sto razy pogryzły, łyknęły i wyrzygały... No ale syndrom inż. Mamonia dobrze się trzyma. Jak sądzę, żadna krytyka temu zespołowi źle nie zrobi; trzecia płyta będzie mieć jeszcze bardziej chujowy tytuł i zawartość, a wydawca będzie karmić Faństwo takimi kwiatkami jak ten:http://relaz.o2.pl/muzyka-art.php?id=1257&PHPSESSID=f1687d0522b13c7399b1d45i utwierdzać Faństwo w jego bezguściu. Trwajcie mocni w wierze, życzę zdrowia.
Izaak Cymerman (1 czerwca 2006) -
zaprzepaszczona armia troglodyckich kurew
ajzenhauer (31 maja 2006) -
wielka orkiestra zaprzepaszczonej pomocy
mszt (31 maja 2006) -
wielka armia..yyyy....eeee...trololototo
mc kmieciu (30 maja 2006)