INNE - FORUM
ZABÓJCZY ŻART (killing joke)
17 maja 2006Zastanawia mnie dlaczego pewne zespoły są tu ignorowane. Weźmy np. taki Killing Joke - zespól już legendarny a do tego nagrywający świetne płyty do dziś. Za mocne brzmienie czy jak? Nie ten target? W ogóle wg mnie jest to jeden z najbardziej niedocenionych bandów w historii :)
-
i tak michael jackson wymiata...(mimo że jest stuknięty...)
little susie (28 września 2006) -
O żesz...
atomowy (28 września 2006) -
W związku z chorobą jednego z muzyków, zespół Killing Joke został zmuszony do odwołania swojego najbliższego polskiego koncertu.
kara (27 września 2006) -
ja
czytelnik, no ba (27 września 2006) -
Już we wtorek przyszły w Proximie. Któś się wybiera?
atomowy (25 września 2006) -
jam ich widział na woodstocku w żarach (zagrali starsze kawałki) W rock-trans zapadło tylko kilka/naście osób.Tyle że słuchanie/tańczenie ok 1 w nocy po dniu wrażeń raczej nie owocuje miłością.
pelagia (30 maja 2006) -
Jesli chodzi o opeńtańczy ryk Coolemana to ciekawe jest to ze im starszy tym robi to bardziej ;) A co do śpiewu to np na przedostatniej płycie (tej Grohlem) nie tylko wrzeszczy ale też czasem podśpiewuje jak dawniej. Jak dla mnie to najbardziej zaskakująca jest płyta "Pandemonium" - połączenie starego KJ, techno i mocniejszych brzmień. A i jeszcze te orientalne partie skrzypiec...Kurcze po Woodstoku mieli zagrać koncert w Krakowie (Jaz obiecywał - poznał miasto podczas kolaboracji z Nigelem Kennedym) ale z tego co słyszałem Ktoś zaproponował szacowny Klub RE (klub znamienity ale ten gabaryt :)))
atomowy (29 maja 2006) -
>Byli zdaje się w Pradzebyli, gdyż tam najnowszą płytę nagrywali
paweł (29 maja 2006) -
Marek Wiernik ich zawsze puszczał. Ostatnio w MM dorwałem reedycję Pandemonium. Jakis czas temu pewna czeska stacja muzyczna poświęciła im całą godzine. Byli zdaje się w Pradze. A najlepszy jest smiech Colemana. On się smieje jak smok wawelski.
klancyk (29 maja 2006) -
Najlepsza płyta killing joke to "night time".jaz coleman tam naprawdę śpiewa.bo ostatnio tylko krzyczy.z jednej strony jest tam kultowy, falowo-gotycki "love like blood", a z drugiej numer "eightees", z którego nirvana bezwstydnie zerżneła riff w swoim "come as you are".a co do debiutu - też świetna płyta, radzę zakupić reedycje tej płyty z bonusowymi kawałkami.z płyt z lat 90-tych polecam "democracy". przestrzenna i gęsta, zdecydowanie niedoceniana płyta.
Onion Tears (29 maja 2006) -
paweł, widzę że starasz się dotrzeć do forumowiczów w bardziej bezpośredniej formie, po harcersku - może i słusznie
borys d (27 maja 2006) -
>Zastanawia mnie dlaczego pewne zespoły są tu ignorowane.hmm... ciekweswją drogą nie mamy wątku o pączkach, czyżby nikt z porcys nie jadł nigdy pączków?a wątek o bezpiecznym seksie? czyżby porcysowcy pieprzyli się bez gumek?(got the point?)pierwszy killing joke klasczny chociażby za okładkę
paweł (27 maja 2006) -
kawalek 'love like blood' powinien predzej uswiadomic kto napisal najlepsza linie basu w historii.
rrr (27 maja 2006) -
hmm
mateusz.w (17 maja 2006) -
no ale wczesne płyty (np. taka "Night Time") to raczej New Wave (czy Cold Wave - aż tak to sie nie znam :))) Hm ale może porzez kawałek singlowy "Love Like Blood" z gotykiem (fuj!) się kojarzy?
atomowy (17 maja 2006) -
Prawdopodobnie za mocne brzmienie. Wszystko co mocne, przesterowane, brzmieniowo i aranżacyjnie wykraczające poza pewien przewidywalny schemat (łatwo wpadające w ucho) jest jednoznacznie (BŁĘDNIE) klasyfikowane, jako granie o konatacjach metalowych. A metal jest passe, i wogóle taki brzydki, że o fuuuu...Prócz tego to serwis pop-rockowy, a KJ ni pasuje do tego schematu.
asdf (17 maja 2006)