INNE - FORUM

Pink floyd

27 kwietnia 2006

Czy warto?

Zbych
  • >>>Pan Mopsik, docenianie wpływu albumu i jego świeżość w momencie premiery to jedno, a lubienie go i czerpanie przyjemności ze słuchania to drugie. Może z tą niesłuchalnością DSOTM przesadziłem - swoje momenty ma. No właśnie - Pink Floyd, Led Zepelin, King Crimson, Queen - wszystko świetne zespoły, ale jakoś ochotę słuchać tego mam coraz mniejszą(wyjątek: debiut King Crimson), natomist na Beatlesów zawsze mam ochotę i jak się płytka kończy to zawsze mam banana na twarzy.
    sas (22 stycznia 2009)
  • kurwa, czasem się czuje jak u gombrowicza z tymi wszystkimi floydami, zepelinami, crimsonami. Wszyscy mówią doceniaj bo genialne, ale kurwa jak genialne jak nie jest genialne?
    dzieciak (21 stycznia 2009)
  • –Pan Mopsik, 21/1/2009 14:09 ja tak o tym jakby nie mysle aby to byl debilizm
    klos (21 stycznia 2009)
  • –Pan Mopsik, 21/1/2009 14:09 dokładnie. Od siebie dodałbym jeszcze Meddle, czy Ummagumma. Z drugiej strony także nie podzielam zachwytów nad "The Wall" - płytą. Z filmem jeszcze w miare funkcjonuje.
    kilof (21 stycznia 2009)
  • pink floyd się zpinkflojdzili.
    rafał księżyc (21 stycznia 2009)
  • Ocenianie albumu, który powstał 36 lat temu i którego już na wszelakie sposoby zinterpretowano i oceniono jest debilizmem. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że jeśli album jest traktowany jako genialny, powinien być genialny nawet 50 lat po powstaniu. Popytajcie starych, wujków co to był za powiew nowoczesności w tamtych latach. Ja cenie bardziej "Wish You Were Here", ale nie zmienia to faktu iż "Dark Side Of The Moon", to geniusz.
    Pan Mopsik (21 stycznia 2009)
  • Dawno już nie słuchałem.Z tego co pamiętam,to DSOTM jednak były bardzo dobre(piękne Us And Them),Atom Heart Mother zestarzało się znacznie(brzmienie jakieś nie bardzo),The Wall faktycznie jest niesłuchalne(zupełnie dla mnie niezrozumiałe,jakby nagrali to przybysze z matplanety)a najlepsze chyba Wish You Were Here.Piper też mi się podobał,takie fajne,psychodeliczno-naiwne granie.Dobry zespół,któremu zaszkodził ogromny sukces Dark Side.Wyżej cenię Queen,który miał równiejszą dyskografię(w latach 70-tych).
    paj (20 stycznia 2009)
  • Ja na początku mojego słuchania muzyki byłem zakochany w Floydach, DSOTM słuchałem jak zahipnotyzowany, wzruszałem się na The Wall, te sprawy, a teraz po kilku latach obowiązująca w moim przypadku jest zasada "im mniej znane i wcześniejsze tym lepsze" - The Wall się nie da słuchać, tak samo DSOTM, na WYWH wszystko jest ok, oprócz tytułowej piosenki, Atom Heart Mother - dobre piosenki nagrane bez spinania się, to czuć. Piper z tego co słuchałem rzeczywiście najlepszy. Teraz żałuję, że kupowałem te ich klasyki zamist pierwszych płyt.
    sas (20 stycznia 2009)
  • mnie natchnelo przejebanie mi sie trafilo bo najpierw uslyszalem meddle potem dsofm, a potem wish you were here i mozna powiedziec ze to najbardziej nierozwijajacy sie i najbardziej zrzynajacy z samych siebie zespol w historii On the run to kolejna odslona One of this days, a praktycznie wszytsko co floydzi storzyli po meddle czerpia z Echoes. no i ich melodie, ahhhh, jakbym sluchal ciagle tej samej, ktora na echoes tez oczywiscie sie pojawia. Mowa o tych takich "spirytualnych" osemkach badz cwiercnutach idacych harmonicznie w gore i dol skali. Bleh nie wspominam juz o wszechobecnym patosie do potegi bo to kazdy chyba wie do tego biedna Clare musila dopiero w sadzie wywalczyc prawa do the Great gig in the sky (przejebana nazwa nawiasem mowiac), a ktory to istnieje tylko dzieki niej zreszta brzmieniowo na DSOTM tez malo co dostrzegam, ot oc kupa reverbu i prostych zagrywek i nietrafionych solowek na saksofonie musze chyba sprafic sobie Piper at the Gates bo nie wytrzymuje takiej kumulacji patosu
    klos (20 stycznia 2009)
  • wpisujcie miasta
    Fuck Floyd (17 września 2008)
  • O kurwa mać.
    glootech (15 września 2008)
  • smutne...
    nelson don (15 września 2008)
  • http://news.yahoo.com/s/ap/eu_britain_pink_floyd
    kacperski (15 września 2008)
  • co do floydów - Animals to genialne połączenie progresu z rodzącym się postpunkiem/punkiem, czy tylko ja tam słyszę sporo Marquee Moon?
    rojalista (19 kwietnia 2008)
  • Flojdzi skonczli sie wraz z Sydem. Dalej zrobili sie z nich ociezali nudziarze.
    zeberko (14 kwietnia 2007)
  • >oczywiście to trochę demagogiczne oddzielać warstwę dźwiękową od czysto obrazkowej w filmie muzycznym, ale gdyby nie muzyka to sądzę, że miałbym o nim jeszcze niższe mniemanie, a tak w ogóle to akurat o ten film to nie mam zamiaru kruszyć kopii więc może poprzestańmy na tym to faktycznie jest trochę idiotyczne zdanie bo wpierw niby sugeruje oddzielenie muzyki od obrazu a później odwołuje się do obrazu w kontekście muzyki tym nie mniej >to tak jakbyś napisał w kontekscie albumu "Miałbym o tej okładce jeszcze nizsze mniemanie, gdyby nie muzyka na plycie" album to przede wszystkim muzyka, mówiąc o albumie masz na myśli muzykę. okładka owszem na ogół koresponduje jakoś tam z muzyką, a przynajmniej powinna jeśli grafik ma jakieś ambicje poza zrobieniem okładziny dla plastikowego krążka tym nie mniej nie widzę problemu żeby ocenić wysoko album z beznadziejną okładką. film muzyczny to jak słusznie zauważył borys już raczej domena krytyka filmowego, a nie muzycznego czyli bardziej "film" niźli "muzyczny", tym nie mniej oddzielanie warstwy stricte filmowej od muzycznej jest jak sam zauważyłem dość ryzykowne (zwłaszcza ze oceniając każdy film należy uwzględnić ścieżkę dźwiękową jeśli ta ma jakiś wpływ na wymowę filmu albo po prostu jego jakość). dlatego może wycofam się ze wcześniejszych dość mglistych wypowiedzi i powiem tak: film "The Wall" uważam za średni, kropka.
    tygrysia maska (12 kwietnia 2007)
  • "ale gdyby nie muzyka to sądzę, że miałbym o nim jeszcze niższe mniemanie" przepraszam, ale prawie udusiłem sie ze smiechu to tak jakbyś napisał w kontekscie albumu "Miałbym o tej okładce jeszcze nizsze mniemanie, gdyby nie muzyka na plycie"
    haha (11 kwietnia 2007)
  • oczywiście to trochę demagogiczne oddzielać warstwę dźwiękową od czysto obrazkowej w filmie muzycznym, ale gdyby nie muzyka to sądzę, że miałbym o nim jeszcze niższe mniemanie, a tak w ogóle to akurat o ten film to nie mam zamiaru kruszyć kopii więc może poprzestańmy na tym
    tygrysia maska (11 kwietnia 2007)
  • moje sondy, moja sprawa jak masz jakieś swoje to się podziel (z resztą już o tym filmie rozmawialiśmy w innym wątku) poza tym żadnych ambicji krytyka filmowego nie mam. film wydaje mi się średni, ze względów czysto filmowych - żeby ująć zgrabniej to co chciałem napisać w poprzednim zdaniu
    tygrysia maska (11 kwietnia 2007)
  • >the wall jako film niestety średniactwo przykładając miarę czysto kinematograficzną z całym szacunkiem gościu, nie sądzę żebyś posiadał narzędzia pozwalające na tak radykalne sądy
    borys d (11 kwietnia 2007)
  • z waszych postów wynika coś takiego: są fajni songwitersko, ale te fajne teksty są grafomańskie ta fajna, ważna muzyka jest zbyt epicka epickie = złe piszecie jakby conajmniej chcieli w The Wall naprawiac swiat z przygrywka pompatycznej orkiestry. moze by ktos tak zauwazyl, ze to historia tylko jednego, zagubionego czlowieka? mieli beznadziejne momenty (More), ale tez genialne (tdsodm, the wall) i uwazanie tego za "nawet nie średniackie" to pokaz głupoty i ignorancji
    pf (an) (11 kwietnia 2007)
  • >Tylko Ro(c)k pisał... no obiecują, obiecują, a ja ich nadal w kiosku widuje
    tygrysia maska (11 kwietnia 2007)
  • a co o tym wszystkim sadzi Andrzej? czy wyliczyl juz statystycznie wartosc PF?
    tomek wasko (11 kwietnia 2007)
  • Pink Floyd? Polecam pierwszą płytę. Tylko Rock pisał że grają na niej jeszcze dyletanci, którzy potem dojrzeli i stworzyli najwiękse dzieła z The Wall i DSOTM na czele
    Rapeman (11 kwietnia 2007)
  • racja, the wall songwritersko ma potencjal, szczegolonie pierwsza polowka, ale wkurza ta cala 'epicka' aranzacja, infantylna otoczka, grafomanstwo tekstowe i masa zapychaczy (Run like hell, trial - bozesz ty moj). Przesluchalem w swoim czasie sporo razy i juz chyba nigdy nie wroce. Bo jako calosc to nawet pod sredniactwo nie podpada. A niektorzy fani PF rzeczywiscie to jak wyznawcy Rubika, co jeszcze abrdziej dystansuje mnie od tego zespolu. Co nie zmienia faktu, ze mieli naprawde zajebiste plyty w swoim dorobku.
    anredd (11 kwietnia 2007)
  • the wall songwritersko jest piękny, ale zabija go "patos i misyjność". generalnie: debiut rządzi, potem atom i meddle. nie ma co przesadzać z wielkością kapeli, ale też pokazowe negowanie śmiesznym jest. luss
    pszemcio (11 kwietnia 2007)
  • kilka uwag, nie napisałem, że post barrettowski Pink Floyd to kompletne dno i w ogóle sie nie liczy, miałem raczej na myśli, że: a) istnieją osobnicy którzy przypisują dokonaniom pink floyd niemal biblijne właściwości, co mnie drażni i nie pozwala na trzeźwą dyskusję o tym jak najbardziej ważnym dla historii muzyki zespole b) osobiście nie lubię w muzyce pink floyd przesadnej epickości, co na przykład nie przeszkadza mi docenić poziomu songwritingu i niekwestionowanej produkcyjnej rewolucyjności c) the wall jako film niestety średniactwo przykładając miarę czysto kinematograficzną, poza tym jak mówił cygan w idolu jak śpiewasz w piosence, że tańczysz i śpiewając wykonujesz gesty jakbyś tańczył to to jest lame i coś w tym jest odnośnie filmu
    tygrysia maska (11 kwietnia 2007)
  • kilka ładnych piosenek i tyle. i ummagamma i atom heart mother.
    palczak90 (11 kwietnia 2007)
  • Imć Paweł Nowatorski, może nie zmiażdżył, ale dość mocno poturbował DSOTM (i inne Floydów, The Wall wyłączam) w nowej plejliście, z czym się kategorycznie nie zgadzam, dla mnie to co najmniej płyta na 9.0 :) –anredd, 11/4/2007 15:31 płyta jest nawet i na 10.0, ale paweł ma absolutnie racje ze stadionowością zjawiska floydów. na dark side właśnie przez krótką post-barretową chwilę nie byli rozdętym balonem. i chwała im za to. –Low, 11/4/2007 15:42 Nie no to prawda, The Wall i cała reszta pozniejszej tworczosci to okropna papka, ale DSOTM miazdzy (patrzcie na date wydania!) - zjawisko 'rocka stadionowego' zawsze wywolywalo u mnie co prawda odruch wymiotny, ale Floydom jestem w stanie przebaczyc. Dinozaurami stali sie nieco pozniej. A redaktor Nowatorski krytykuje bezposrednio warstwe muzyczna, z czym sie nie zgadzam. –anredd, 11/4/2007 16:02 The Wall to najlepszy koncept-album w historii, ogladnij film chociazby, ziombel 'papka', OMS –neurotyk, 11/4/2007 16:16 rzeczywiście Paweł Nowatorski odstawił manianę; może mu się Pink Floyd z Deep Purple pomyliło.... ale i im się zdarzały wielkie rzeczy gdzieś na wysokości 'In Rock' –masaaaaa, 11/4/2007 16:36 film zgoda świetny! ale generalnie z mojej strony Pink Floyd to jeden z tych bandów, który jest lubiany przez wszystkich a nikoniecznie przeze mnie. Ot nie będę się katować –woman, 11/4/2007 16:39
    przeklejone (11 kwietnia 2007)
  • posłuchaj brain damage, potem sprawdź datę wydania płyty a zrozumiesz...
    jelly baton (4 listopada 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)