INNE - FORUM
jebać arsenal
25 kwietnia 2006riquelme pizdo... !
-
"peace do 17.05"he he ja nigdy tu z nikim nie wojowałem. masz rację poczekajmy na finał.co do wątku jeszcze - ktoś kilka postów wyżej napisał, że arsenal to angielska legia. nic bardziej mylnego. oprócz argumentów tomka wasko, dodam jeszcze jeden (bo wydaje mi się, że autorowi tych słów chodziło o mental). most hated team w angli to przecież chelsea. przed abramowiczem to był manU, ale na szczęście jose srose morinio zdjął z nas ten niechlubny tytuł.
lukki (28 kwietnia 2006) -
www.rasiak.pl trsfil w sedno
lol (27 kwietnia 2006) -
apropo bloga, sprawdz pw. lukki wskoczyl i chyba dyskusja bedzie sie tak ciagnac w nieskonczonosc, emocje mi juz opadly wiec pojednawczo stwierdzam - peace do 17.05. obaczym.
kokokoko (27 kwietnia 2006) -
co do wczoraszego meczu, to barca jest ewidentnie leszym zespołem niz milan i final wywalczyli zasłuzenie.arsenal? drugim meczem półfinałowym zostawili po sobie poteżny smród. pierwsza myśl po zakończeniu spotkania: czy im sie ten final w ogóle należy?
lukki (27 kwietnia 2006) -
podeslij adres bloga hehe. meczu wczoraj nie ogladalem, poza ostatnimi dziesiecioma minutami, wiec sie nie wypowiadam. tylko dodam ( bo nie wiem, czy juz to pisalem ) ze final wygra arsenal.
tomek wasko (27 kwietnia 2006) -
blog zalozony. rasiak chyba inny mecz ogladal wczoraj. imo jesli sie juz bawimy w typowanie wynikow to powinno sie skonczyc 2:2 przynajmniej, bo milan sytuacje tez mial swietne. a nieuznanie bramki szewczenki to kpina byla.natomiast zdanie podtrzymuje - barca rzeczywiscie wczoraj bardzo dobrze grala i tylach, i ten brak wrodzonego efekciarstwa niestety swietnie jej wrozy. bo jesli zagraja tak jak wczoraj w finale, to moze byc naprawde bardzo ciezkie spotkanie dla kanonierow.
kokokoko (27 kwietnia 2006) -
pajace pajacami, ale jednak jakos WSZYSTKO IM SIE UDAJE. tacy zimni egzekutorzy jak Inzaghi na pewno pajacowanie potrafiliby wykorzystac. dzis to Milan mial farta ze do przerwy nie przegrywal 2-0 po akcjach Eto'o. i ze Costacurta nie dostal czerwonej. i ze w 2 pol Beletti nie trafil w pilke. i ze Dida byl naprawde swietnie dysponowany (sytuacja Larssona). poza nieuznanym golem (slusznie, bo Szewczenko jednak popychal) Milan nie mial zadnej 100% sytuacji (szczupak Szewy w srodek bramki to nie byla "setka"). Barca miala ich 4-5 plus trzy rzuty wolne z bliska (ale Ronnie dzis slabo strzelal)mi sie owszem, styl Milanu podoba, tym bardziej ze lubie Costacurte, Cafu i Maldiniego, ale tez i podziw dla Barcy sie nalezy. szczegolnie dla graczy defensywy - Gio, Puyola, Edmilsona i w szczegolnosci Rafy Marqueza. jeszcze co do pajacowania Barcy, bo jakos zabolal mnie ten argument wysuwany przez przegranych frustratow: takie podanie wszerze jak w pierwszej polowie Ronnie do Giuly'ego albo prostopadle na dobiegniecie w drugiej, albo centra za plecy obroncow na Larssona, szarpanie Eto'o - TO JEST ESENCJA FUTBOLU. ktos wspomnial o przewadze w posiadaniu pilki Milanu. to pierwsza taka sytuacja od niepamietnych czasowto prawda, Barcelona zagrala slabiej niz w pierwszym meczu, ale mysle, ze to kwestia kilku czynnikow: 1) niesamowitej sportowej zlosci Milanu 2) spiecia Barcy 3) owo zdenerwowanie przekladalo sie na mozliwosci sportowe danego dnia(pamietacie kontuzje Ronaldo na tle nerwicowym w 1998 na MŚ we Francji?) 4) lepszej odnowy biologicznej Milanu (slynny MilanLab), zmeczenia Barcy sezonemgadanie o tym, ze Milan zasluzyl na final bardziej niz Barca to odpornosc na argumenty rzedu... Rafala Ziemkiewicza
www.rasiak.pl (27 kwietnia 2006) -
ech. i milan odleciał. dużo bardziej podoba mi się ich styl niż cyrkowców z katalonii. jest technika, jest klasa a dziś przez 60% posiadanie piłki. rok temu mieli niefart w finale z anglikami, dziś szwab zabrał im dogrywkę... oby w finale arsenal dojebal tym pajacom 8:2
hardcore hooligan (27 kwietnia 2006) -
arsenalowi kibicuję od lat, ale niestety rok w rok zniechęcała mnie ta drużyna swoim brakiem charakteru w najważniejszych momentach, nie ma co pieprzyć o przewadze dyscypliny taktycznej, bo dziś barca zagrała o wiele lepiej w tyłach przeciwko takim bądz co bądź bossom jak milan, niż wczoraj arsenal przeciw villa
naphta (27 kwietnia 2006) -
"milan bardzo pozytywnie zaskoczyl, grali bardzo rowno."mnie tez pozytywnie zaskoczył: odpadł"barca natomiast dzis nic wielkiego nie pokazala, co paradoksalnie dobrze jej rokuje" - też fajne zdanie, brawasłowem - załóż tego bloga, heh
naphta (27 kwietnia 2006) -
Arsenal - V-real 1:0V-real - Arsenal 0-0+Milan - Barcelona 0-1Barcelona - Milan 0-0=2Zaglebie Lubin - Wisla Plock 2-3=5
Misiel (26 kwietnia 2006) -
kokokokoWspółczujemy...
Texas Ranger (26 kwietnia 2006) -
no ok, niechec do barcy przeboleje, ale kibicowac grekom na euro? no kaman.
tomek wasko (26 kwietnia 2006) -
arsenal po prostu przedklada taktyke nad piekno (i polfinal nie byl wyjatkiem). zgadzam sie ze potrafia grac przepieknie, ale zawsze z glowa. czyzbym dlatego ich lubil?barca natomiast dzis nic wielkiego nie pokazala, co paradoksalnie dobrze jej rokuje. znaczy mozna ustawic ten zespol tak, by postaral sie rozwaznie grac w obronie i pomocy. ronaldinho byl dzis na boisku cieniem, i imo wyszlo to barcy na dobre. mysle ze zasluga rijkaarda, co jak co ale trener sie katalonczykom udal. final moze byc rewelacyjny.milan bardzo pozytywnie zaskoczyl, grali bardzo rowno. respekt. aha, i co znaczy ze nie lubic barcy = nie lubic footballu? dajcie spokoj. kiwanie i sztuczki, to jest pilka? wybieram inny styl, wybaczcie.
kokokoko (26 kwietnia 2006) -
"no ale ej kurwa. barcy przekonanie o swojej wyższości nad wszystkimi innymi klubami, a puchar europy tylko raz zdobyli." - no, nie pojmuję z czego wnioskujesz, iż barca jest bezwzględnie przekonana o swojej wyższości. czyżby podświadomość się uruchomiła?
17 (26 kwietnia 2006) -
no i mamy final marzen. kokokoko - ja tez najbardziej cenie angielska pilke, bez dwoch zdan. ale to nie znaczy, ze nie umiem docenic tego, co pokazuje barca w tym sezonie. w zasadzie wojtek powyzej wyczerpal temat.
tomek wasko (26 kwietnia 2006) -
no ale ej kurwa. barcy przekonanie o swojej wyższości nad wszystkimi innymi klubami, a puchar europy tylko raz zdobyli. w sensie, że chociaż pięknie grają, to jakiś klimat nie tego, przynajmniej dla mnie Hm, hm. Dlatego właśnie m.in. NIE kibicuję Realowi. Za dużo juz wygrali :P
Yoda (26 kwietnia 2006) -
zczytałem kilkanaście postów o które rozwinął się ten wątek i ze zdziwienia wyjść nie moge.niech to zabrzmi patetycznie, ale nie lubić barcy to oznacza obecnie nie lubić futbolu.
wojtekte (26 kwietnia 2006) -
>przekonanie o wlasnej wyzszosci ma żoze murinio. podaj przyklad przekonania o wlasnej wartosci katalonczykow.>a Barcelona w tym sezonie to najladniej grajacy zespol w Europie, kunszt messiego, ronaldinho, no jak ich nie kochac?no przykładu nie podam. i nie chodzi mi o zachowanie a la mourinho. nie wiem jak to dokładnie nazwać, odnoszę po prostu takie wrażenie. oczywiście zgadzam się, że grają najładniej, podziwiam, tylko właśnie, nie kocham.a, odnoszę też wrażenie, że porównywanie stylu gry arsenalu do stylu, powiedzmy, greków na euro, to trochę pomyłka jest. arsenal to też przecież jedna z najładniej grających drużyn w europie. i jeden rewanż z vilarreal tego nie zmieni.
es (26 kwietnia 2006) -
swoja droga chyba zaloze sobie bloga.
kokokoko (26 kwietnia 2006) -
nie, zadra nie ma podloza osobistego. jesli zas rzeczywiscie istnieje, to skryta gdzies w podswiadomosci, bo objawia sie jedynie silnym uczuciem irytacji na widok graczy w znanych pasiastych koszulkach.wracajac - tak, ja uwielbiam angielski football, uwielbiam taktyke, uwielbiam znakomita, ostra prace w obronie i srodku pola, uwielbiam wyrachowanie i uwielbiam gre dla wyniku - nawet jesli brzydka. po prostu imo pilka (na poziomie zawodowym) to sport w tej samej mierze fizyczny co psychologiczny i intelektualny. masz cel - zdobyc wiecej bramek niz przeciwnik. zrealizowales - znaczy wybrales lepsze rozwiazanie.oczywiscie, jest tez wiele emocji, zagadek, przypadkow. ale to wszystko to otoczka dla esencji zawodowej pilki (nie mowie tu o radosnym kopaniu z kumplami), czyli dla rozmontowania przeciwnika taktycznie. wszyscy psioczyli na grekow w euro - a ja ich bardzo polubilem, bo potrafili dopiac swego. i co z tego, ze caly czas sie bronili?tak wiec zupelnie przeciwnie do tomka. moze kwestia charakteru, muzyke tez czesto wole analizowac niz przezywac.
kokokoko (26 kwietnia 2006) -
Kibicuję Barcelonie od czasu, gdy w 92 przegrała w finale Pucharu Interkontynentalnego z Sao Paolo 1:2... Później na ogół w najwazniejszych momentach przegrywała, więc niech w końcu wygra. Życzę im tego
Texas Ranger (26 kwietnia 2006) -
Ano visca visca. Ja na szczescie nie mam planow alkoholowych na dzisiaj, ale radosnie sobie zasne w oczekiwaniu na paryski final.
d_nac (26 kwietnia 2006) -
Visca el Barca!!!Są najlepsi !!!Dzisiaj wieczorem poświętuje i dam w palnik.życze miłego oglądania i picia :)
Onion Tears (26 kwietnia 2006) -
Barcelona gra najprzyjemniejszy dla oka football a jak ktoś się nie zgadza to niech spierdala!
w (26 kwietnia 2006) -
mnie tez zaskakuje, ze bedac kibicem pilki jako takiej nie docenia sie wkladu barcelony w to, zeby wspolczesny futbol nie polegal tylko na murowaniu bramki i na taktyce, czyli w skrocie - zeby nie byl antyfutbolem. ale rozumiem, ze u kokokoko to jakas osobista zadra sprzed 10 lat, moze rozstanie z ukochana w dniu meczu barcelony, nie wiem, tak zgaduje tylko.
tomek wasko (26 kwietnia 2006) -
To tak jakby Radiohead nie lubić.
kacpr (26 kwietnia 2006) -
Tak sie zastanawiam jak mozna odwiedzac Porcys i nienawidzic Barcelony - troche mi sie to w glowie nie miesci.
d_nac (26 kwietnia 2006) -
"arsenal to machina, graja bardzo zdyscyplinowanie i bardzo rozwaznie. tam liczy sie zespol i liczy sie wynik," - hahaha, nie wierzyłem, że ktokolwiek kocha wyrachowanie w piłce nożnej bardziej od finezji ronaldinho. szok dla mnie zupelny. no ale tak serio, kibicujesz zespołowi bo gra dla wyniku, nieważne czy ładnie czy brzydko? chyba sensowniej barcelonie, która jestem przekonany również dla wyniku gra, ale za to jak..."no i ronaldinho, najbardziej irytujaca postac w swiatowej pilce od czasow beckhama" - hmm no jak dla mnie wręcz przeciwnie, ale nie ma co się spierać o odczucia
17 (26 kwietnia 2006) -
popieram mailmana. arsenal to machina, graja bardzo zdyscyplinowanie i bardzo rozwaznie. tam liczy sie zespol i liczy sie wynik, a nie to ile razy ronaldinho potrafi odbic pilke od poprzeczki. zycze im pucharu.barcy natomiast szczerze nie znosze od ponad 10 lat i jakos nic sie nie zmienia. no i ronaldinho, najbardziej irytujaca postac w swiatowej pilce od czasow beckhama (nie, nie snuje podobienstw ani analogii - jedynie porownuje zdolnosc do irytowania swoja osoba).
kokokoko (26 kwietnia 2006)