INNE - FORUM

recka DCfC - Plans

23 kwietnia 2006

"z tej płyty zionie nudą jak z książki o smacznej i zdrowej kuchni wegetariańskiej"

Panie Marcinie, wnioskuję, że jest Pan nudnym mięsożercą skoro uważa Pan kuchnię wegetariańską za monotonną i bezbarwną. ten stereotyp trzyma się w Polsce mocno.

rus
  • "Soul meets body to dla mnie taki odpowiednik "sound of settling" z poprzedniej płyty, czyli prymitywny radiowy singielek obliczony na szerszą publiczność."-> z pewnością jest tu jakaś analogia, choć z tych dwóch osobiście wolę 'smb' za fragmenty typu 2:09-2:30. z reakcji publicznosci koncertowej wynikalo, ze sie podoba chyba najbardziej z plyty (a jak idziesz na kocert to nie jestes znow taka 'szersza publicznoscia). stad wypadalo dac miejsce na pudle, silac sie na jakis tam intersubiektywizm."ale w tym przypadku muzycznie jest banalnie, a tekstowo jednak trochę zbyt naiwnie jak na mój gust."-> muzycznie jest faktycznie banalnie, a pierwszy wers melodycznie dosc wymuszony. za to tekstowo - coz, chyba nie dojdziemy do porozumienia :) a na zywo gibbard sam na scenie z akustykiem paradoksalnie wygladal calkiem przekonywujaco.
    mw (23 kwietnia 2006)
  • A ja, ponieważ meandry kuchni wegetariańskiej są mi raczej obce, wtrąciłbym tylko parę słów o samej treści recki. Otóż z oceną jak najbardziej się zgadzam (z przykrością i wymuszonym obiektywizmem), ale kompletnie inne zdanie mam na temat highlightów. Soul meets body to dla mnie taki odpowiednik "sound of settling" z poprzedniej płyty, czyli prymitywny radiowy singielek obliczony na szerszą publiczność. Natomiast "i will follow..." to taka niezbyt udana próba przemycenia modnej estetyki singer-songwriterowskiej do repertuaru zespołu. Do samej estetyki nic nie mam (a wręcz bardzo lubię), ale w tym przypadku muzycznie jest banalnie, a tekstowo jednak trochę zbyt naiwnie jak na mój gust. Gibbard wiele razy już udowodnił, że potrafi napisać tekst prosty, ale "poetycko" ujmujący - tym razem nie za bardzo mu to wyszło. Wyróżniłbym zatem rzeczywiście openera, a potem może "what sarah said" - właśnie taki klasyczny gibbardowski tekst, mnie to wzrusza nawet (tylko za mało tam pomysłów jak na kawałek ponad 6-minutowy). "Summer skin" i "brothers..." mogły być całkiem zajebiste, gdyby pojawił się jakiś killerski refren (a nie pojawia się właściwie nic). No ale wystarczy, bo i tak już widzę że mój wymuszony obiektywizm idzie się jebać powoli.
    elliot crane (23 kwietnia 2006)
  • chodzi właśnie o ów stereotyp ('medialne awatary', hm?), który starałem się kreatywnie wykorzystać. z moich doświadczeń z kuchnią wegetariańską wynika, że może być ona nawet bardzo ciekawa, aczkolwiek wymaga sporo to czasu, pracy i talentu kulinarnego, ktorego nie posiadam. ciagnac dalej te alegorie - DCfC również mieli spore osiągnięcia - muzyczne. pozdro, mw.
    mw (23 kwietnia 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)