INNE - FORUM

lepiej późno niż wcale (Jeff Buckley - Grace)

2 lutego 2006

doznałem "Grace" Jeffa Buckleya.
Ożesz kurwa.
Wiem, że to żadna nowość, ale nie mogę się powstrzymać, dziękuję za uwagę.

palczak90
  • relacja z przelotu po jaraniu + lilac wine, plizzz smutne ze dopiero wtedy dotarlo, no offence
    katt crimea (14 października 2007)
  • taa...JB potrafi dotrzeć wówczas. się lata.
    palczak90 (13 października 2007)
  • lilac wine i ccc to od zawsze były moje najmniej ulubione kawałki z grace. no ale tak się szczęśliwie złożyło że wczoraj dane mi było słuchać tej płyty po grubym jaraniu o 7 rano, gdy słońce właśnie wstawało. no i lilac jakoś do mnie DOTARŁ, sprawiając że wydawało mi się iż płynę/lecę sobie gdzieś na wysokości dachów, mniej więcej. a najlepsze na grace sa so real i last goodbye
    złoty (12 października 2007)
  • heh, moze: neurotyczni wielbiciele talentu z mistyczna wiezia: ja i dżef. dont bi skerd. osobiscie wole tribjut ale to nie do konca ta formula.
    katt crimea (12 października 2007)
  • pierwszy zlot fanow jb: 10.11, depozyt44, wawa moze i bym sie wybral, ale troche mnie przerazaja wszelkiego rodzaju spotkania ludzi, ktorzy o sobie mysla fan
    dżedajte (12 października 2007)
  • ok, falset w ccc ale to piekna melodia. ok, dluzyzny tu i tam ale rownie dobrze mozna zarzucac to king crimson, jednych nudzi innych nie. itepe. kto jakie emocje znajdzie, i gdzie, to jego. grace jest debiutem studyjnym, ja zycze sobie sluchac przynajmniej takich debiutow. sketches tak naprawde nie zdazylo potwierdzic geniuszu gitary, potwierdzilo geniusz wokalu i emocji (You&I!!) a w tym wszystkim i tak chodzilo o koncerty i zywa muzyke. pod tym wzgledem jb od poczatku stal w poprzek calego zakichanego szoubiznesu, gdzie trasa = promo i wystepuje w funkcji sluzebnej wobec nagran studyjnych. enyłej, pierwszy zlot fanow jb: 10.11, depozyt44, wawa czyli w okolicach urodzin - jest co swietowac imho. bedzie i desperacko, i stoicko.
    katt crimea (12 października 2007)
  • moim zdaniem muzyka Jeff'a jest piekna i wywiera na mnie ogromny wplyw emocjonalny. Zaczelam od utworu Grace a teraz mam ich 100 i wszystkie uwielbiam na swoj sposob i kazdego slucham zaleznie od humoru..... a co myslicie o pewnej piosence pod tytulem "Best of me", czy ktos ja posiada, na amerykanskich forach poruszany jest temat czy zostala ona nagrana przez Jeff'a Buckley'a czy nie? a co wy na to?
    yeah yeah yeah... (22 czerwca 2007)
  • To Już 10 lat... On May 29, 1997, as the band's plane touched down on the runway to join him in his Memphis studio, Buckley went swimming in Wolf River Harbor, a tributary of the Mississippi River, while wearing steel-toed boots, all of his clothing, and singing along to a radio playing Led Zeppelin's Whole Lotta Love. A roadie of Buckley's band, Keith Foti, remained ashore. After moving the radio and a guitar out of reach of the wake from a passing tugboat, Foti looked up to see that Buckley was gone. Despite a determined rescue effort that night, Buckley remained missing, and the search was called off the following day due to heavy rain. One week later his body was spotted by a tourist on a riverboat marina and was brought ashore.
    GM (1 maja 2007)
  • lilac znaczy bez.
    szafi (1 maja 2007)
  • kurde mam 20 lat i Grace "zauwazylem" dopiero teraz....wczeszniej sluchalem wszystkiego od Pearj Jam, REM i U2 przez Led Zeppelin, Pink Floyd aż do polskiej muzy (Pidżama). Grace jest wyjątkowa i znakomita.
    jaqb (1 maja 2007)
  • wątek założyłem 4 dni temu, od wtedy mam przesłuchań więcej i oto co się wykluło: yeahnot miał rację- dzieło jest niespójne. Zwłaszcza mocna końcówka nie przystaje do reszty. jakby wybrał utwory z większej całości i dość przypadkowo rozmieścił je na płycie. Co nie znaczy, że to nie jest płyta absolutnie piękna.
    palczak90 (6 lutego 2006)
  • >3. ccc & dream brother - o co wam chodzi? to świetne numeryDream Brother jak dla mnie to najgorsza kompozycja na płycie po prostu nie wytrzymuje konkurencji i tyleccc NIE JEST KOLĘDĄ a dla mnie brzmi jak kolęda normalnie jak bym włączył telewizor w święta, lekko mówiac to troche przesadzone, podobnie z resztą Hallelujah ale w tym przypadku mniej mi to przeszkadza bo to zwyczajnie zajebisty kawałek jest (może jakaś wersja akustyczna jest albo koncertowa co ?)
    Paweł (5 lutego 2006)
  • 1. grace jest pełna uniesień, ale czy to musi być zarzut?2. wątek zaczyna zamieniać sie w 'która płyta jest lepsza', a nie o to chodzi.3. ccc & dream brother - o co wam chodzi? to świetne numery
    lukki (5 lutego 2006)
  • mam zupełnie inne wrazenia - na swiezo, bo sobie wrocilemGrace jest desperacka, pelna emfazy i uniesienSweetheart jest emocjonalnie stoicka i wywazonaoczywiscie to uogolnienia, ale takie nastroje wywołują te płyty dla mnie
    borys d (4 lutego 2006)
  • wtrace sie: dla mnie np. jednym z owych tajemniczych wzgledow decydujacych o tym, ze Sketches sa ciekawsze od Grace, jest desperacja, z jaka My Seetheart jest wykonana (zagrana i zaspiewana) i nawet-jesli-nie-zamierzona "lo-fi'owosc" tej drugiej. co jeszcze wcale nie musi oznaczac, ze bardziej mi sie ta druga podoba... szkoda, ze nie moge sobie przypomniec: pierwsza ze 2 lata trzyma kolezanka, druga - sporo km ode mnie.
    yeahnot (4 lutego 2006)
  • no to pod jakimi wzgledami? bo już nie szczymom
    dżony (4 lutego 2006)
  • nie trochę, a zupełnie co innego
    borys d (4 lutego 2006)
  • Borys jezd gópi.
    bleble (4 lutego 2006)
  • pod wieloma względami ciekawsze to trochę co innego
    mz (4 lutego 2006)
  • "z połową My Sweetheart (które pod wieloma względami jest ciekawszą płytą"jasne...teraz będzie wykład co autor miał na mysli i że nie to co jest napisane
    zanik pamięci??? (4 lutego 2006)
  • >My sweetheart jest bardziej wartościowe????????? wielkie LOL kto to napisał w tym wątku, bo jakoś nie widzę
    borys d (4 lutego 2006)
  • Płyta zwala z nóg, a wszystie narzekania to typowe czepianie sie . Lilac Wine jest genialne i jak ktoś pisze że jest inaczej ma coś nie bardzo z czopkom... My sweetheart jest bardziej wartościowe????????? wielkie LOL
    dżony (4 lutego 2006)
  • >gwoli ścisłości tam powinno być 2gi albo 3cia nawet "2gie albo 3cie"
    Paweł (4 lutego 2006)
  • >2 ale 3gwoli ścisłości tam powinno być 2gi albo 3ci
    Paweł (4 lutego 2006)
  • będzie co nie co o Grace bo My Sweetheart nie słyszałem zara powiem czemu. sprawa wygląda tak - generalnia ta płyta nie powinna u mnie przejść przez faze testów i zostać dopuszczona do ruchu, czemu? ano to typowy przypadek make some ckliwe tunes for "wrażliwi" people (rycina 1. Wichu (to nie jest diss jak by co)) no i jescze flanelowy flave który raczej nigdy nie był moją szufladką (nirvana to nie grunge, fuck you). tym nie mniej w tym przypadku to działa (ba "działa" w kontekście takich kawałków jak mojo pin, grace czy eternal life jest określeniem krzywdzącym ) chłopaczyna potrafi jakoś to wszystko wprowadzić w moją częstotliwość rezonansową. teraz będe sączył jady uwaga Lilac Wine hmmm.. yeee okHallelujah- o,o czy ten wokal nie jest trochę, ja wiem, przesadnie dosadny w swojej głębi (mógłbym przysiądz że jest nawet tam trochę pogłosu sztucznego nie wiem czy precyzyjnie sie wyrażam, gdyż ja się na muzyce ze strony technicznej nie znam, sorry)Lover, You Should've Come Over fine with me ale bez rewelacjiCorpus Christi Carol wtf! już święta? nie no chłopie przeginaszEternal Life pretty amazing ale co to kurwa robi w tym mmiejscu czy nie mogło być np 2 ale 3 ?Dream Brother ok dla twojego dobra przyjmijmy że płyta kończy sie na 9tce, ok? aha My Sweetheart nie słyszałem bo to podobno tylko szkice i w ogóle ten sam styl i bałem sie że tym razem to nie przejdzie i się jeffem troche na siebie poobrażamy a generalnie szanuje cała rodzinę i ... i to by było na tyle pozdro600
    Paweł (4 lutego 2006)
  • Lilac Wine. Po obesraniu moich awansów przez pewną piękną kobietę (taka Keira Knightley tylko jeszcze ładniejsza) wyruszyłem samotnie na jakieś działki z wódką w kieszeni. Gdy po wypiciu całości usłyszałem w słuchawkach Lilac Wine to ten kto wie ten wie a kto nie wie niech spróbuje. I co z tego, że łzawe? O to właśnie wtedy chodziło. No co? Me and the skirts, The features miało mnie poruszyć? Lilac Wine moją ukochaną piosenką i usprawiedliwieniem przed alkoholizmem.
    Wichu (3 lutego 2006)
  • discuss: nazywanie Grace "perfekcyjnym", "doskonałym" dziełem to absurd, bo wiele momentów tam odstaje. gdybym tworzył swój album marzeń jeffa, zmiksowałbym połowę Grace z połową My Sweetheart (które pod wieloma względami jest ciekawszą płytą) i tracklista wyglądałaby tak:01 Mojo Pin02 Grace03 Everybody Here Wants You04 Opened Once05 Last Goodbye06 So Real07 Morning Theft08 Vancouver09 Eternal Life10 New Year's Prayer
    borys d (3 lutego 2006)
  • Fantastyczna i ponadczasowa muzyka !
    Borg (3 lutego 2006)
  • borysmiałem to szczęscie poznać 'eternal life' najpierw w wersji z 'live at o'limpia'. w ogole długo katowałem ten koncert zanim posłuchałem 'grace'. ten kawałek powinien brzmieć na studyjnym albumie tak jak na koncercie. lubię 'eternal...' w wersji z olimpii. na grace pomijam totalnie.
    lukki (3 lutego 2006)
  • Też dawno nie słuchałem, ale jak tylko słyszę początek "mojo pin" to od razu ma dreszcowca na plecach. To jest dla mnie taki muzyczny Hitchkock na każdą okazje ...
    al (3 lutego 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)