INNE - FORUM
Niezbyt istotni grunge'owcy z Alice In Chains
1 kwietnia 2006Panowie ja polecam jednak czasem się zastanowić jak sie chce kogos jebać:
1. jeżeli chodzi o znaczenie w sensie komercyjnym to przypominam ze epka Jar of flies doszła do szczytu Billboardu
2. jeżeli chodzi o znaczenie artystyczne to przypominam że ci goście nagrali Dirt i Jar of flies (a i późniejszy s/t powinien budzic szacunek). Za to poboczny projekt Staleya - Mad Season - to rzecz lepsza od całego grunge'u razem wziętego
a że teraz jest ta żałosna reaktywacja to już zupełnie inna sprawa...
-
no debilizm roku napisłaeś
fifitydebilu (1 kwietnia 2006) -
nie oni. ale ten co to powiedzial tez przyjezdza do pl w tym roku.
tomek wasko (1 kwietnia 2006) -
to oni powiedzieli, ze dla żydów i polaków nie zagrają?
??? (1 kwietnia 2006) -
ja pierdykolę, przecież mad season poza wake up to oscylują gdzieś w okolicy 1.0alice in chains poza dirt [płytą] ssą do bólu
fifi (1 kwietnia 2006) -
jakże nie ma i nigdy nie było alice in chains.
tomek wasko (1 kwietnia 2006) -
Dla mnie Alice In Chains istnieje tylko w postaci "Unplugged", bo tylko w takiej mi sie podoba.
zoltan chivay (1 kwietnia 2006) -
jak dla mnie oni nigdy nie nagrali by plyty na jaka bylo ich stac. albo za duzo smedzenia, albo ewidentnie nie-te kompozycje. ale potencjal mieli ogromny. wiec moze chodzi o to ze niezbyt istotni sa teraz, bo faktycznie troche dziwne jest to okreslenie.
em cunt (1 kwietnia 2006) -
unplugged byl klimatyczny, nie powiem. choc to mniej wiecej w polowie kwestia muzyki, a w polowie otoczki.
kokokoko (1 kwietnia 2006) -
a ja się np. nigdy nie "załapałem" na alice in chains, niby mam wszystkie płyty, ale to jakieś na jedno kopyto mi się zawsze wydawało. album live mi się chyba najbardziej podobał, ale to swego czasu jedyna kaseta dostępna była tam gdzie wówczas byłem, więc nie miałem zbytniego wyboru, co by do walkmana włożyć.
Low (1 kwietnia 2006)