INNE - FORUM

5 niezal-rockowych zespołów wszechczasów.

16 kwietnia 2005

No to jedziemy.

-
  • ja bym dodal jeszcze Sebadoh. "bakesale" tak wymiataa...
    grek (25 kwietnia 2005)
  • po co silić sie na jakieś pseudodefinicje, z których wynika tyle tylko że są bardzo niekonkretne i ruchome odnośnie poszczególnych wykonawców. niezależność wyczuwa sie chyba bardziej intuicyjnie. i odnośnie takich bandów powiedzonko co łeb to opinia jest chyba najbardziej wskazane, bo kłótnie typu czy Nirvana była zespołem niezależnym czy nie raczej do niczego dobrego nie doprowadzą. niezależny,ten przymiotnik nie funkcjonuje samotnie, niezależnym sie jest od czegos lub kogos i jeśli tak podejdziemy do sprawy(a powinniśmy) dywagacje typu czy Moore był inteligentem czy półgłowkiem nie mają znaczenia.
    ryba2801 (25 kwietnia 2005)
  • >Mam inną definicję. Niezal-eżna muzyka, czyli taka, na >która nikt poza muzykiem, muzykami, którzy są w pełni >autorami swojej twórczości nie ma wpływu. Ale niestety rozmawiamy o konkretnej "formacji" zwanej indie-rockiem, wiec ta definicja kompletnie nieprzydatna.
    Piotrek (25 kwietnia 2005)
  • Mam inną definicję. Niezal-eżna muzyka, czyli taka, na która nikt poza muzykiem, muzykami, którzy są w pełni autorami swojej twórczości nie ma wpływu. -Rock_owa, czyli z użyciem klasycznego, rockowego instrumentarium: gitara, bas, perkusja. W tej sytuacji jest to zbyt szerokie spektrum mozliwości do rozpatrzenia.
    Norm (25 kwietnia 2005)
  • no to ja znam inna definicje - indie jako kategoria open, okreslajaca bardziej brzmienie i wrazliwosc, liczona jakos od poczatku lat 90., kiedy wytworzyl sie podzial na alternative rock (w wielkich wytworniach) i indie wlasnie, kwestie "transmisji" owszem wazne, ale nie pierwszorzedne. w ogole ja mysle troche cezura 1991 roku i wszystkie inne podzialy wydaja mi sie tym bardziej naciagane. rabbit falls away from me - to tez piosenka GBV? ktora? a ostatecznie jesli nawet lata 1987-1995, to czemu nie Fugazi?
    Piotrek (25 kwietnia 2005)
  • Reckwriting & threadstyle represented by borys d jest konglomeratem tłumaczeń kilku english words made by UK journalists jak np. 'indie' = 'niezal', right?Porcys kontrybutors odgórnie wiedzą jak powinna brzmieć dobra niezal-muzyka that's why tyle jadu sometimes się wylewa na polish bands, które z 'niezal' etosem nie mają i pewnie nie chcę mieć nic wspólnego.Nie ulega wątpliwości, że d jest specem w swojej dziedzinie, a wszelkie ataki z góry sa skazane na niepowodzenie. You just need to accept him, maan! So the title of the thread is: 5 indie-rock bands of all times. In that case it's hard to find them, bo teraz każdy może wymyślić swoją definicję niezal. Niewielu chyba się podoba sytuacja, gdy szperajac w sieci mozna znalezc zespoły undergroundowe, o których kiedyś dowiadywało się od kumpla. Można się bylo poczuć better. A teraz wszyscy są równi, what a pity.
    bliźniak d (25 kwietnia 2005)
  • jesli ktos tu ma kompleks, to raczej "amerykanie" notorycznie deprecjonujacy dokonania zespolow z uk - przyznam ze czegos takiego u wyspiarzy nie dopatrzylem sie.
    this charming man (25 kwietnia 2005)
  • hm, built to spill ze swoją miażdżącą trylogią kojarzy się naturalnie, ale znów przekracza ramy klasycznego, źródłowego pojęcia niezal. mówimy tu o 8 latach między "rabbit falls away from me" a "the cluuuub is open", żeby oddać elitystycznego ducha społeczności tak skonstruowanym przedziałem. te dwie frazy zamykają niczym klamra "złoty wiek" dla gatunku: lo-fi, intuicyjne łamanie zasad rynku fonograficznego, zine'y, znoszone t-shirty ukochanych kapel, ironiczne namecheckowanie stone temple pilots, songs about jerking off, "the best thing since ejaculation", wszystko na swoim miejscu. co wydarzyło się w drugiej połowie 90s przynależy, kulturowo, do nieco innej bajki. przypuszczalnie internet stanowi tę cezurę (a przez "internet" rozumiem tu późny 95) - gdyby BtS wydawali Perfect czy Keep wcześniej, nie byłoby ich recenzji w necie, a co za tym idzie, krąg bieżąco "wtajemniczanych" pozostałby znacznie węższy. niezal w klinicznej postaci kończy się kiedy o zajebistym bandzie dowiadywano się już nie z ręcznie zrobionej gazetki, po koncercie bądź rekomendacji kumpla, ale surfując po sieci. (odnośnie brytyjskiego "niezal" przypomniało mi się jak kiedyś u józka oglądałem grubą księgę zatytułowaną "encyklopedia niezal", wydaną na wyspach właśnie. angole istotnie uważają, że jakieś ciotki w kolorowych plażowych koszulach reprezentują "niezal". ich kompleks względem USA wychodzi na każdym kroku.)
    borys d (25 kwietnia 2005)
  • the smiths, stone roses, super furry animals, flaming lips i ? albo primal scream
    stefan (25 kwietnia 2005)
  • borys...rozbawiłes mnie do łez tą definicją "szuflady"..piękne na prawdę..trzeba się cholernie napracować żeby być niezal-rockowy i pasować do definicji.Może poprosze o definicję w podobnym tonie innych "genre" muzycznych to będzie ubaw dla całej rodziny.. please!!! zacznij może od muzyki disco..potem coś jeszcze wymyślimy
    Krist (25 kwietnia 2005)
  • i Built To Spill
    mz (25 kwietnia 2005)
  • przyjmujac za kryterium doslowna definicje *genre* niezal-rockowego, a nie "element" niezal-rockowy ("tell a Beatles fan that the Beatles were mainstream and you risk your life"; wtedy odpadają też wszelkie RH-podobne zjawiska), odpowiedź brzmi, chronologicznie (na bazie ich definitywnych osiągnięć):Dinosaur Jr., Pixies, Pavement, Archers Of Loaf, Guided By Voices.Sonic Youth przychodzą do głowy natychmiast, ale nie sądzę, żeby byli niezal-rockowym bandem w ścisłym znaczeniu *genre*. czynnikiem decydującym jest ich intelektualizm, którego zaden z wyżej wymienionych zespołów nie reprezentuje. niezal-rock jest anty-intelektualny w swoim fundamencie kulturowo-estetycznym. SY to odrębny świat, ponad 20-letnia podpora muzycznego undegroundu na własnych prawach.
    borys d (24 kwietnia 2005)
  • oblane moim nazwiskiem Rejdjohet?
    Malgorzata Sperma (22 kwietnia 2005)
  • Sonic Youth i Afghan Whigs na początku.
    kacpr (22 kwietnia 2005)
  • pierwsze 4 płyty sonic youth, kwintensencja niezal undergroundu i czego tam jeszcze chcesz, mało płyt słyszałem ale coś mi sie wydaje
    ryba2801 (22 kwietnia 2005)
  • to ja moze kawał opowiem. wchodzi facet do sklepu fonograficznego i sie pyta czy są płyty Andrzeja Chyły,na co pani sprzedawczyni:"nie ma" - "a były?" - "też nie ma".
    ryba2801 (19 kwietnia 2005)
  • Nie. Błagam. Tylko nie takie posty. Nie chcę znowu widzieć jak po 15 wpisach wszyscy i tak będą się kłócić z rybą. I na tym się skończy.
    sysoo (18 kwietnia 2005)
  • a co to *^&#$ znaczy niezal-rockowych??? następny cholera.. niezal-rockowy. Jak napiszesz ładnie o co Ci chodzi, to pomyślę, na razie to "niezal-rockowy" jest bełkotem na miarę naszego parlamentu
    Krist (17 kwietnia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)