INNE - FORUM
song z premiership - czyli utwory nigdy nie znalezione
12 kwietnia 2005posłuchajcie krótkiej opowieści...
od wielu lat (choć już teraz nie tak jak kiedyś) jestem wielkim kibicem premiership. nie lubię angielskiej kadry piłkarskiej, ale angole mają (pod względem klimatu na pewno) najlepszą ligę świata. niestety nawet dziś trzeba mieć przynajmniej canal+, żeby oglądać angielskie rozgrywki na żywo. a co dopiero prawie 10 lat temu!
jak dziś pamiętam pewne popołudnie 1996 roku, gdy po powrocie ze szkoły rzuciłem plecak w kąt i poszedłem oglądać telewizję. do dzisiaj mam tylko 8 kanałów, w tym trzy czeskie i to właśnie na ct2 (odpowiednik polskiej dwójki) obejrzałem jeden z pierwszych meczy premiership na żywo, totalnie od początku do końca. była to transmisja ze sky'a, więc realizacja meczu (nie osiągalna wtedy kompletnie dla polskiej telewizji) była na światowym poziomie. sunderland (z darkiem kubickim w składzie!) grał na nowo zbudowanym stadionie światła z chelsea londyn (jeszcze nie tak silną jak dziś). mecz był pełen kapitalnych akcji, świetnych powtórek, niesamowitej atmosfery na trybunach (pierwszy raz widziałem wtedy ludzi po siedemdziesiątce na meczu piłkarskim), a co najważniejsze skończył się zaskakującym wynikiem. chelsea z gwiazdami w składzie (gullit, zola, di matteo) przegrała 3-0.
co to jednak ma wspólnego z muzyką? już wam tłumaczę... otóż, gdy myślałem że nic piękniejszego już w tej relacji zdążyć się nie może, angole na sam koniec transmisji puścili najlepsze akcje meczu, z takim podkładem muzycznym, że wbiło mnie w fotel. numer był genialny i nawet jak dziś o nim myślę, mam ciary na całym ciele (dopełniony obrazami z meczu robił piorunujące wrażenie). ciężko mi jest opisać w jakim ten song był klimacie, bo prawdę mówiąc już go nie pamiętam za bardzo. jednak gdy jakiś czas temu usłyszałem pierwszy raz take me out franza ferdinanda, to przypomniała mi się ta cała historia.
do dziś nie wiem jaki utwór poleciał wtedy podczas realizacji tego spotkania, jednak w sumie już nie chce wiedzieć. może gdybym poznał tą piosenkę i zespół, który tak fantastycznie dopełnił mi wtedy wieczór, powyższa historia straciłaby swój klimat. swoją tajemniczość. a tak, mam swoją cudowną opowieść z dzieciństwa. opowieść okraszoną soundtrackiem z tylko jednym numerem, który może jeszcze kiedyś mi się przyśni...
ps. dla kibiców piłkarskich, z dziennikarskiego obowiązku, podaję składy i noty poszczególnych piłkarzy z tamtego spotkania.
sunderland: perez 7, hall 7, KUBICKI 7, melville 7, ord 8, kelly 6, ball 7, bracewell 8, gray 6, rae 7, russell 8.
chelsea: grodĺs 6, gullit 7, clarke 7, meyers 6, wise 6, duberry 7, burley 6, minto 6, sinclair 7, newton 8, zola 6, di matteo 6, hughes 6.
...
może wy też macie jakiś numer (nie koniecznie nieznany) który przywołuje wam tak klimatyczne wspomnienia?
-
no, fajna historia
f (22 lipca 2008) -
Jasne, ja mam sporo plyt/piosenek, ktore kojarza mi sie z roznymi miejscami, osobami badz wydarzeniami. Aczkolwiek taka historia jak ty nie moge sie pochwalic ;)
crip (12 kwietnia 2005)