INNE - FORUM
Pan Borys ma słabość do dzisiejszego amerykańskiego popu. How come??????
3 kwietnia 2005Oj Panie Borys. Najpierw ten nieszczęsny "Toxic"; raz, że wykonawczyni splunięcia nie warta, plastyk o zawartosci plastyku 100%, to jeszcze piosenczyna wcale nie rozkładająca. Ni wiem, kto jej to poskładał, ale pewnie siadło jakis dwóch 'speców', J J Jiva i Henry "Baracus" Tower powiedzmy. Choc kawałek muzycznie żwawszy, różnorodniejszy od pozostałych dokonań PlasticToxicGirl, to syntetyczny do bólu i, jak dla mnie, żadna rewela. Po co o tym pisać? I się zachwycać... I jeszcze wmawia Pan, że to jakis niezal ludzi porwało - może kilku porwało. Ich problem.
Teraz J Lo. No i co, że ten saksofon buja. Nie wiem, poza tym, czy Pan wie, Panie Borys, ale ten kawałeczek jest oparty na samplu z Jamesa Browna. Wiadomo, że tym wszystkim gwiazdom od 'robienia' gwiazdkom muzyki (vide J J Jiva i Henry "Baracus" Tower :-)) czasem nawet wyjdzie coś bardziej trochę trafionego, im też się zdarza. Ale to i tak żadne K-2. Ile jest muzyki!! Wspaniałej... Czy Pana nie stać na jakieś wartościowanie? Przecież to jest wata cukrowa... Co z tego, że ktos tam w którejś z tych willi za miliony dolarów na sprzecie za miliony dolarów wykonał nienajgorszy tym razem podkład... Panie B. po co to komu???
Panie Borysie! Moja propozycja na następny playlist: Samantha Mumba "Body II Body", oparte na wysamplowanym Bowiem z "Ashes To Ashes". Przykładowe zdanie "Mumba z dziką łatwoscią przedziera się przez zasieki z klangowanego, funkującego basu, Pyszne"
-
"nią" odnosiło się do estetyki - słowka, które wypadło.
flip (7 kwietnia 2005) -
tak bardzo chcialbym poznac kiedys smak calkowitego, krystalicznego "niezal", a Ty, flip?tak bardzo chcialbym niezaleznym byc,tak bardzo chcialbymostatnia odciac konformizmu nic,tak bardzo chcialbymulice milkna, bo nadchodze JAw poswiacie zlotejgromady fanek mdleja, fleshy blaskjestem na topieto wszystko dzieki porcysowi mam,on mnie wychowalwciaz doznawajac borysowych zdan,mozg ewokowal / wersja a'la porcys /mozg wyparowal / wersja malo prawdopodobna /
fantazjometra (7 kwietnia 2005) -
Piotrekten argument pada na tym forum co rusz,i bez sensu tłumaczyć się wymieniając poszczególne publikacje, bo to oczywiste, że o muzyce pisze się / dyskutuje nie tylko na porcysie.akurat w kontekście serwisów / prasy etc (nie tylko polskiej)... łatwiej zarzucić konformizm fanom radiohead czy pulp bo one nie budzą kontrowersji, są powszechnie chwalone, by nie powiedzieć, ze uchodzą za "święte krowy".z percpecją britney / kylie / j.lo w Polsce wciąż są problemy, bo to artystki spoza środowiskowego (indie ) klucza... stąd oburzenie i kłopoty oponentów z werbalizowaniem zarzutów w kategoriach innych niż socjologiczne - "dla 14 latków" - "wśród moich kolegów...", "kalka z pitchforka", "casting" itp... po prostu to niewyobrazalne, że ktoś może woleć britney od kogokowleik "z klucza": gorillaz, budynia etc... . dyskutować, spierać się mozna toczyć w ramach ogólnie przyjętego konsensusu "indie" - wykroczenie poza nią najczęście po prostu nie mieści się w głowie.
flip (7 kwietnia 2005) -
...teraz rocku, wyborczej itd...wszedzie bardzo dobre...gardze pisaniem o jlo i britney ale smile bronic musze bo ani to wymysł Borysa ani przejaw konformizmu
ja (7 kwietnia 2005) -
>a Ci z odmiennym zdaniem to część bezrefleksyjnego >konformistycznego tłumu klakierów? >słabiutkie i polaczkowate. spokojnie, daj sie koledze wytlumaczyc. co do "Smile" to duze recenzje byly tez w "Zinie", "Newsweeku", "Przekroju"
Piotrek (7 kwietnia 2005) -
oh fuck! - borys d staje się mityczną figurą, demonizowanym charyzmatykiem, wyzwaniem o znaczeniu symbolicznym dla budzącego się pospolitego ruszenia indie-popowców!!!każdy z "Was" jest indywidualistą, right? jaśnie oświecona elitka? a Ci z odmiennym zdaniem to część bezrefleksyjnego konformistycznego tłumu klakierów? słabiutkie i polaczkowate. nawiązania do natapirowanego hard rocka nijak nie kumam, sorry.
flip (7 kwietnia 2005) -
Elvis Costello sprzedaje sie u nas w porywach w (niecalych) 200 egzemplarzach wiec spoko ej, a dlaczego ktos, kto byl ciekaw i kupil "Smile" jest od razu konformista? (pisze "byl ciekaw", bo pytanie sprowokowala teza, ze te 500 osob, w tym ja, ktore kupilo "Smile", nie kupilo plyty, bo jest fanami Beach Boys, tylko bo Borys powiedzial ze trzeba). Nie rozumiem wiec
Piotrek (7 kwietnia 2005) -
Praca habilitacyjna pt:" Bezrefleksyjny konformizm. Na przykładzie serwisu internetowego(popkulturowego).Geneza i stadia rozwoju."efekty:-zaskakujący sukces albumu B. Wilsona Smile(500 sprzedanych sztuk)-duza popularanosc dwóch wyuzdanych i rubasznych gwaizdekpodsumowanie: Pan Borys na prezydenta! (sic!)
asystent naukowy Borysa D. (7 kwietnia 2005) -
nie no spoko. new jersey i bad to wielkie albumy. hysteria też
do filipa (7 kwietnia 2005) -
widzisz - ja uwielbiam jarvisa cockera i black box recorder, w tej chwili słucham tima buckleya nie dj.bobo, bardzo lubię też dynamite, ale uważam - bez odrobiny przekory, fanaberii itp -,że obok "toxic" z repertuaru tej ostatniej można postawić jedynie "boo", a '"in the zone" jest lepsze niż "a little deeper". no i nie mam 14 lat -nie nakłaniam do zmiany zdania, ale wolałbym uniknąć dyskusji na tego typu argumenty.
flip (7 kwietnia 2005) -
czy wam podoba się naprawdę britni? mówię o wyglądzie. przeciez to fuj. ona ma coś z konia.
bzzz (7 kwietnia 2005) -
argh! spears ma lepsze kawałkl od ms dynamite. marian koniuszko jest bardziej charyzmatyczny niż jarvis cocker. ziemia do kwiatów! no sorrysław, w takim razie da się inaczej niż ogólnikami - jest to artystka dla dzieci do lat 14. ten nowy electro też ci sie podoba? choć zdania nie zmienię: toxic 4,6/10 (fajne stringsy, śpiewa ładnie, wyjątek)
stefan (7 kwietnia 2005) -
a jak ktoś ci mówi ziemia kręci się wokół słońca to też odbijasz piłeczkę? bo jakby to: /"toxic" to sentymentalny dziadowski kicz/ jest stwierdzeniem fałszywym.
mz (7 kwietnia 2005) -
do flipSądze, że tak jest znacznie lepiej:"toxic" to sentymentalny dziadowski kicz, "someone new" to przyjemna w chuj love-pop-balladka! Ale to przecież "tylko" jacyś nieznani skandynawowie!
Permanent (7 kwietnia 2005) -
jeśli tempa to regularny label, nie white labelnie pamiętam - nie mam teraz jak sprawdzić.
flip (6 kwietnia 2005) -
stefan - akurat nie o Tobie myslałem pisząc o "lenistwie etc..." i nie spodziewałem się, ze będziesz poczuwał się do grupowej odpowiedzialnościodnosiły się do tych, którzy sięgają po te wszystkie klisze które pozwalają uzasadnić opinię bez konieczności słuchania czy zastanowienia się nad tematem.wszystkie wymienione powyżej padały na tym i w paru innych miejscach przy okazji dyskusji o britney - nie wyssałem ich z palcadynamite wcale nie tak daleko do britneyakurat jej przypadek to dla mnie duże rozczarowanie, bo wydany przez jakiś white label ("tempa" chyba)singiel "boo" ze stickym był genialny ale już "A Little Deeper" jako całość nie wykracza poza formułę fajnego r'n'b w przeciwieństwie do "toxic'. i co z tego, że dynamite ma ciekawszy głos, skoro trafiła na gorszych producentów i ma gorsze kawałki.poza tym jest lepszą MC niz wokalistką - po niej spodziewałem się płyty garage'owej - sprawdź "it takes more" w remiksie zeda biasa - ten kawałek, no i "Boo" wymiatają"The facts of life" BBR jest zajebiste, ale to zupełnie inna bajkanie wiem dlaczego zakładasz, ze nie znam.no i nie koleguję się z porcys - jeśli do tego była aluzja...
flip (6 kwietnia 2005) -
fajna fura, a przy okazji tego ogloszenia: FORMA, KOLORY, NIEDBALOSC raza po oczach ("PRZYSŁANE ZE STANÓW.AUTOBUS JES DUZY", hehe), bo to jest, uwazam, niezamierzona parodia ogloszenia. takie jest moje zdanie. po prostu tak sadze.jak myslicie:a/ czemu jego autor z polskich znakow uznaje tylko "ł", ewentualnie "ó"?b/ dlaczego zamieszczajac ogloszenie nie zadbal o korekte bledow?c/ co by bylo gdyby porcys zaczal wzorowac sie na stylu tego ogloszenia?mysle za warto by bylo sie nad tym zastanowic w kontekscie omawianych przebojow.
bym go zaje... (przepraszam) (6 kwietnia 2005) -
Dla fanów 'TOXIC' http://www.allegro.pl/show_item.php?item=46936398
stefan (6 kwietnia 2005) -
zachwycanie sie J.L jednym utworem, który rzeczywiscie moze sie podobac B wydaje sie zrozumiałe, wrecz naturalne. Dlaczego alternatywą wsród wszelkiej wokól alternatywy nie moze byc J.L. Zwłaszcza ze B sprawnie wyjasnia walory piosenki. To jest tez rodzaj buntu, skoro wszyscy słuchaja alternatywy ja wam proponuje J.L. dla mnie jest to zrozumiałe choc radia nie posiadam.
r (6 kwietnia 2005) -
zachwycanie sie J.L jednym utworem, który rzeczywiscie moze sie podobac B wydaje sie zrozumiałe, wrecz naturalne. Dlaczego alternatywą wsród wszelkiej wokól alternatywy nie moze byc J.L. Zwłaszcza ze B sprawnie wyjasnia walory piosenki. To jest tez rodzaj buntu, skoro wszyscy słuchaja alternatywy. dla mnie jest to zrozumiałe choc radia nie posiadam.
r (6 kwietnia 2005) -
"..."someone new" to sentymentalny dziadowski kicz, "toxic" to futurystyczna sexy petarda! Ale to przecież "tylko" plastikowa Britney! Co powiedzą koledzy?Gdyby ten kawałek nagrał outkast większość kwiliła by z zachwytu, a już na pewno nikt nie powiedziałby złego słowa, no ale to jednak britney. kumple i cool niezal lajfstajl nie pozwalają, co...? jesteście na maksa leniwi i bez wyobraźni. najłatwiej raz na zawsze uporzadkować sobie swiat, ustawić percepcję tak, żeby zawsze każdy palant z akustykiem był git, a spiewające panny z TOP 10 do kosza.tylko to bydlęca perspektywa: nie zostawia miejsca na właściwe słuchanie, zastanawianie się, watpliwosci, stawianie pytań, dyskusję...no i po co wtedy wchodzić na forum?..."ale koleś! rozgryzłeś nas całkowicie. gardzimy Spears i Lopez bo jesteśmy pozerami i snobami. Kawałki nam się nie podobają bo śpiewają je własnie te laski a nie np. Pj Harvey albo jakaśtam Tori Amos (chuj z nią notabene). żenadka. Posłuchaj Ms. Dynamite albo Black Box Recorder - też pop i tez panie śpiewają, może zauważysz różnice. tylko co wtedy powiedzą twoi koledzy?
stefan (6 kwietnia 2005) -
chciałoby sie powiedziec po raz kolejny niesmiertelne o gustach sie nie dyskutuje ale jak to odniesc to porcysa który ma jak na mój gust bardzo wyrafinowany gust, tu nastąpiła jakas zamiana ról, ludzie! look, porcys broni britney i jennifer lopez, czy to nie jest jakas parodia?
ryba2801 (6 kwietnia 2005) -
>"kumam, ze komuś się może nie podobać.nie kumam uzasadnien - "bo plastikowa, bo laska, bo wśród kumpali obciach, bo komercha, bo ktos jej tobi w willi za milion baksów" - takie tu padały, wszystki są dość durnowate."o to chodzi. i to powinno bylo zamknac ta cala dyskusje o niewiadomo czym.
z (6 kwietnia 2005) -
Nie rozumiem jak mozna krytykować Gorillaz i Budynia, a wychwalać pod niebiosa Birtney Spears i Jenifer Lopez. Od czasu, gdy pierwszy raz usłyszałem "Rock da house" i "Dobrze mi wchodzi dżez"(single) te melodie, ten podkład, całość produkcyjnie i pod wzgledem kompozycji sprawiało, że chce się do tego wracać i zainteresować się całym albumem. Szczególnie ten spokojny rytm Gorillaz, który produkuje specyficzny groove oraz solo na trąbce i frywolność muzyki, tekstu "[...]dżezu" oraz smaczki aranżacyjne, poszczególne dźwięki, niby w tle, a jednak decydujące o klimacie utworu. W wypadku "Toxic" w głowie zostają dźwięki kwartetu smyczkowego, które nudzą się dość szybko, a z "get right" pamiętam tylko nieduolnie wkomponowane w banalny rytm sample i straszny, piskliwy wokal JLo. Albo red. prowadzący prowokuje pisząc, że to świetne numery, a reszta kolegów mu przytakuje, z czego ma niezły ubaw albo po prostu ten potral po prostu jest niepojęty. "Są na tym świecie rzeczy, które sie filozofom nie śniły" - taki właśnie jest porcys.com.
Abm (6 kwietnia 2005) -
jakby co - ja tylko sparafrazowałem,ale z atmosphere, nawet z new model army dyskutować nie będę. shit gówno szambo w każdym zdaniu - inteligentny i elokwentny fan eno. brawo. fajowo.
flip (6 kwietnia 2005) -
wy się chyba naprawdę nudzicie...a najbardziej redakcja..
Rydzyk (6 kwietnia 2005) -
wszystko ok tylko skończ z obrzucaniem sie gównem, troszeczke spuść powietrza
ryba2801 (6 kwietnia 2005) -
poziom twojego: kupa gówno dupa sraka."ma sto razy więcej wspólnego z konceptualizmem Eno niż się Tobie zdaje"nieprawda. ale widocznie nie słyszałeś płyt atmosphere, średniawych jak cholera co prawda ale lepszych od gówna typu britnej. współczesny pop to gówno i nie na miejscu jest porównywanie go z tym z lat 80tych. to casting i gówniane piosenki. jak będę chciał popowe melodie to sobie posłucham heikki. album "2". słyszałeś? czy nadal masz ochotę słuchać tego gówna? no sorry, jeżeli ktoś tu krytykuje delays, średni popowy zespół z wysp, a zachwyca się tym szambem no to sorry. jak jebać to równo. czyli co. jedni nie mają prawa stosować popowych patentów inni mają? a osoby producentów? chuj z nimi. new model army nie potrzebuję zajebistych producentów żeby bić na głowę takie shity. koniec dyskusji. nie chce mi się dyskutować z podstawówkowymi masturbatorami.
raz jeszcze do flipa (6 kwietnia 2005) -
"I've always liked pop music. I suppose that I was educated as a fine artist, but as time passed, I started to like more and more the things that came from the community of popular taste. I like things that grow from the bottom up, rather than from the top down." brian enops.(ulubiony producent BE: Prince)
flip (6 kwietnia 2005) -
ciekawe czy brian eno usłyszy kiedyś o rozynku ? :)britney i pop music jako "everyday music",jako element wspólczesnego krajobrazu ( i "toxic" jako świadomie zdesignowany popkulturowy message)ma sto razy więcej wspólnego z konceptualizmem Eno niż się Tobie zdaje.Eno prowadził gry z popkulturą od czasów roxy musicale dla Ciebie to pewnie koleś od u2 - tak? nic nie kumasz, chłopie.ech - poziom intelektualny twego postu - kupa gówno dupa.ech...
flip (6 kwietnia 2005)