INNE - FORUM
Największe wpadki Porcys.com
19 marca 2005Największe wpadki Porcys.com
-
>starsznie przypomina Lookin at Tomorrow. no jest cień podobieństwa. ale ja w "lookin' at tomorrow" słyszę skrawek "love me do" oraz, co najciekawsze, dość wyraźną analogię do otwierającej frazy ze "stairway to heaven". smaczku dodaje fakt, że to chyba niezamierzone pokrewieństwo, bo oba utwory powstawały, zdaje się, w miarę równocześnie. Page napisał wcześniej tę część, potem nagranie i publikacja Surf's Up i później wydanie IV. w każdym razie można bez problemu śpiewać z Jardine'm - "there's a lady who's sure..." i tak dalej. w kwestii analogi do Beatlesow to gitara z "lookin at tomorrow" to czyste "hapiness is a warm gun"
sas (4 sierpnia 2008) -
madchen, viel kostet?
pies (4 sierpnia 2008) -
>>toxic panny spears (czytalem ze sie lubujesz) >a ktoś się nie lubuje? dziś chyba tylko brodaci/wąsaci/długowłosi hard'n'heavy-metalowcy. chociaż pewnie i oni, skrycie. Może gdybyś Borysie wyciągnął sobie głowę z dupy to zauważyłbyś, że Toxic nie jest powszechnie uwielbianym kawałkiem, a nawet można go nie lubić i nie trzeba być przy tym hard'n'heavy-metalowcem, cokolwiek to znaczy (co to jest hard metal?).
ale długie zdanie (4 sierpnia 2008) -
>a co do echa, miales na mysli moze sekwencje akordow z "carl's big chance" i "good vibrations"? nie, o coś innego chodziło, już nie pamiętam. "carl's big chance" proooste, to jakby taka wprawka przed skomponowaniem "good vibrations" i przypomina o bluesowym rodowodzie tej sławetnej progresji. >toxic panny spears (czytalem ze sie lubujesz) a ktoś się nie lubuje? dziś chyba tylko brodaci/wąsaci/długowłosi hard'n'heavy-metalowcy. chociaż pewnie i oni, skrycie. >starsznie przypomina Lookin at Tomorrow. no jest cień podobieństwa. ale ja w "lookin' at tomorrow" słyszę skrawek "love me do" oraz, co najciekawsze, dość wyraźną analogię do otwierającej frazy ze "stairway to heaven". smaczku dodaje fakt, że to chyba niezamierzone pokrewieństwo, bo oba utwory powstawały, zdaje się, w miarę równocześnie. Page napisał wcześniej tę część, potem nagranie i publikacja Surf's Up i później wydanie IV. w każdym razie można bez problemu śpiewać z Jardine'm - "there's a lady who's sure..." i tak dalej. >ja będę bronił Borysa w sprawie z Wałęsą. LOL! na dzień dzisiejszy to chyba raczej trzeba bronić Wałęsy...
borys d (4 sierpnia 2008) -
ja będę bronił Borysa w sprawie z Wałęsą. To jego święte prawo tak napisać o tym człowieku, gdyż: Wałęsa nie był idealny, a jego działania w czasie transformacji były antyspołeczne, wtórował znakomicie Balcerowiczowi. Z robotnika, walczącego razem z innymi robotnikami o społeczno-socjalistyczny ustrój stał się neoliberalnym miłośnikiem gospodarki amerykańskiej, sprzedał się po prostu, sprzedał swoje idee i swoich współtowarzyszy walki. Solidarność nie chciała takich przemian jak te które wprowadzili Balcerowicz i Wałęsa. Dlatego Borys: piona.
sytuacjonista (4 sierpnia 2008) -
Brain niszczyl tasmy z sesji nagraniowych, a ja mam na mysli tasmy filmowe nagrane przez telewizje CBS w studio dzien przed tym jak nagrali Briana w jego domu - link ktory podales. Ale coz, skoro nie pojawily sie do dzisiaj to pewnie one takze juz nie istnieja... a co do echa, miales na mysli moze sekwencje akordow z "carl's big chance" i "good vibrations"? ostatnio skumalem duuuuuze podobienstwo w ogole jak jestesmy przy surf's up - refren toxic panny spears (czytalem ze sie lubujesz) starsznie przypomina Lookin at Tomorrow. Ale o plagiacie w tym przypadku chyba nie ma mowy :)
sas (4 sierpnia 2008) -
>z kontekstu tamtego zdania jasno wynika ze sie pomyliles ;p oj już tam. z takiej pobieżnej analizy językoznawczej to wynika tylko tyle, że nie powiedziałem całej prawdy, nie doprecyzowałem. pomyłka byłaby gdybym napisał wprost, że w 1971 nie śpiewał Carl. ale możemy oddać ten fragment tekstu do specjalistycznej ekspertyzy jakiemuś profesorowi i ciekawe co by stwierdził... >takze trzymajmy kciuki - moze ktos kiedys te tasmy znajdzie obawiam się że zostały zniszczone przez Briana, to chyba dość głośna sprawa.
borys d (4 sierpnia 2008) -
z kontekstu tamtego zdania jasno wynika ze sie pomyliles ;p ale ok, racja, uznajmy ze poprostu piszac na tamten dzien, tamto zdanie nie skumales niescislosci, wszak nei posadzalbym Cie o taka pomylke Panie Borys btw. osttanio gdzies wyczytalem ze dzien przed nagraniem tego legendarnego dema Surf's Up, CBS udalo sie do studia nagraniowego na sesje SMiLE i nagralo (o ile sie nie myle...) vegetables i i'm in great shape. Ale po nagraniu (o ile sie nie myle) Brian uznal ze bylo to za slabe i zaprosil ich nastepnego dnia do swojego domu by nagrac ow piano solo. takze trzymajmy kciuki - moze ktos kiedys te tasmy znajdzie
sas (4 sierpnia 2008) -
no wiadomo, Carl śpiewa, ale przecież nigdzie nie napisałem że Brian śpiewał pierwszą sekcję utworu w 1971, tylko że nie sięgnął falsetu w wersji z 2004. a na przykład tu sięgnął: http://www.youtube.com/watch?v=wBDqRLkA8ew może rzeczywiście to jest nieczytelne ujęte. ktoś już kiedyś mi wytykał że zapomniałem wspomnieć o jednym nagraniu z dorobku BB które powraca jako echo na SMiLE. ja tę reckę pisałem w jednym intensywnym strumieniu twórczym i stąd pewnie się biorą niezręczności czy skróty myślowe. nigdy nie wracam do swoich artykułów, więc dzięki za czujność. zaraz dodam w nawiasie Carla.
borys d (4 sierpnia 2008) -
dopiero teraz to zauwazylem... Recenzja SMiLE: Mr. Borys pisze: "W porównaniu do tamtego ślicznego wykonania, tu w sławetnym "domino" Brian nie sięgnął falsetu" troche wpadka bo chyba wokal Carla i Briana da sie odroznic ;p Originalnie Surf's Up mialo byc w calosci zaspiewane przez Briana ale podczas sesji do Surf's Up (albumu) Brian zdecydowal sie ten utwor zamiescic i oddac Carlowi pierwsza czesc. Takze tryptyk utworu wyglada tak 1. "Zatracenie" - "a diamond..." - Carl 2. Przebudzenie: "dove nested towers..." - Brian 3. Nadzieja: "child is the father of man" - caly zespol
sas (3 sierpnia 2008) -
> zaiste, mozna by sie wrecz pokusic o twierdzenie, ze inni > wokalisci nie spiewaja w singersach.co nie jest prawdą.a jak już się czepiać o szczegóły, to twierdzenie, to se może być pitagorasa.
dżdżawka (26 listopada 2006) -
heh ja idziemy cytatami to proszę"...Nie powiedziałem jeszcze tego wprost, więc mówię teraz: ten mroczny, gęsty i przestrzenny album jest prawdziwym arcydziełem. Moon & Antarctica stanowi osiągnięcie epokowe, sytuujące grupę Modest Mouse pośród największych klasyków rocka. Możecie wierzyć, lub nie, ale radzę wam uwierzyć....'Ni chuja nie wierzymy.!Klasycy rocka....i pan krytyk zesrał się...aż się prosi o parafrazęNie mam nic do Modest Mouse, ale żeby tak z kolan??
bo (26 listopada 2006) -
"Nie da się pisać o Twilight Singers, nie pisząc o Gregu Dullim, gdyż mało jest wokalistów na świecie, których osobowość w takim stopniu wypełniałaby ich nagrania."zaiste, mozna by sie wrecz pokusic o twierdzenie, ze inni wokalisci nie spiewaja w singersach.
em c (26 listopada 2006) -
Jak dla mnie recenzje płyt Kylie Minogue.. totalna żenadka..
bo (25 listopada 2006) -
Recenzje "Silent Alarm" Bloc Party:"So you get all the usual scrubbed-up gifts: the slower song, the slower song that turns into a faster one, the one with the studio effects, the one with the handclaps." (Pitchfork)"Faktem jest również, że płytka zawiera wszelkie mainstreamowe chwyty, jakich się po niej można spodziewać – czystą produkcję, efekty studyjne, klaskania, szybkie numery, wolne numery, wolne acz przyspieszające numery, romantyczne numery, czadowe numery, no nie ze mną te numery, Bruner."WTF? –Twój stary, 25/11/2006 19:25 LOL
yebuke (25 listopada 2006) -
Recenzje "Silent Alarm" Bloc Party:"So you get all the usual scrubbed-up gifts: the slower song, the slower song that turns into a faster one, the one with the studio effects, the one with the handclaps." (Pitchfork)"Faktem jest również, że płytka zawiera wszelkie mainstreamowe chwyty, jakich się po niej można spodziewać – czystą produkcję, efekty studyjne, klaskania, szybkie numery, wolne numery, wolne acz przyspieszające numery, romantyczne numery, czadowe numery, no nie ze mną te numery, Bruner."WTF?
Twój stary (25 listopada 2006) -
o, a jaki jest tekst o kowalskiej w lampie i w ktorej? chetnie przeczytam, na razie czytalam tylko ten gdzie byl peja z tych tekstow jej o muzyce. a zycie bedzie a nie pędzi.
z (24 listopada 2005) -
to napisz, czekamy...
Low (24 listopada 2005) -
bezczelnie powiem, że sam napisałbym na bank lepszy.
lukki (24 listopada 2005) -
(nie no nie żartuj stary, dawno mi się tak playlist nie podobał u nas)
mz (24 listopada 2005) -
Lukki, nie znasz za bardzo twórczości carpe diem? Radzę ci z całego dobrego serca- koniecznie nadrób te zaległości, doznasz na pewno. I jak już wysłuchasz, to mi powiedz czy w refrenie życia jak poemat jest: nasze życie pędzi jak poemat czy będzie jak poemat. A autorce wyszedł ten playlist. Nawet bardzo.
protestantka (24 listopada 2005) -
takie mam subiektywne odczucie, ze autorka co nieco wzorowala sie na tekstach maslowskiej o dodzie i kowalskiej z lampy.
tomek wasko (24 listopada 2005) -
hehe... dla mnie jeden z fajniejszych playlistów ostatnimy czasy...
Low (24 listopada 2005) -
nie chciałem zakładać nowego tematu, uznałem że ten w sumie jest bliskoznaczny.nie krytykowałem w sumie nikogo z redakcji do tej pory, ale dzisiejszy playlist... nie żebym bronił carpe diem. nawet nie znam za bardzo ich tworczości.domyślam się, że ten playlist jest negatywny. autorka chciała byc ironiczna/sarkastyczna, ale nie wyszło jej to w ogóle. tragedia ogólna i czytając te wypociny zmęczyłem się okrutnie.
lukki (24 listopada 2005) -
ja nie wiem czy moj post zostal skasowany celowo czy nie, ale obydwaj basisici sunny day real estate byli bardzo dalecy od nijakosci. bardzo, bardzo dalecy!
emmanuelle cunt (24 listopada 2005) -
Permanent i jego głupie uwagi odnośnie Camela i innych forumowiczów
Mimmu (21 listopada 2005) -
A ja nie lubię "znowu ja" i jego postu, bo to generalnie wpadka jakaś jest.
Ptash (21 listopada 2005) -
To nie jakaś wielka wpadka, ale zgrzyt. Napisali w jakiejś recenzji 'Grabarz' a nie 'Grabaż' (potem poprawili). A w innej 'The Charlatans UK'. Ja wiem, że tak jest niby oficjalnie, ale sorry, kto tak nazywa ten zespół? Chyba tylko ci, co o nim przeczytali na allmusic.com, a płyty nigdy w rękach nie mieli...
laura (20 listopada 2005) -
łukasz konatowicz & mrozek..
znowu ja (20 listopada 2005) -
jeśli to jest wśród "największych" wpadek, to ogólnie jest ok.
borys d (20 listopada 2005)