INNE - FORUM

Basista, który zrobił coś wielkiego...

16 marca 2005

Niby wszyscy słyszymy i doceniamy rolę basisty. Oni zawsze są tam gdzieś i coś od siebie dodają.
Mówi się, że jacyś;) Vai'e Page'e i inni to wirtuozi gitary.
Ale jak sobie pomyśle czy jest jakiś wirtuoz basu, którego dźwięki stanowiły jakiś istotny krok w muzyce to: nic zero reakcji.
Uświadomi mnie ktoś???

Permanent
  • 'czołówkę' miało byc rzecz jasna
    corc (23 grudnia 2006)
  • jeszcze dodałbym Simona Raymonde z Cocteau Twins Jaha Wobble z P.I.La na deser David J z Bauhaus.Basy wszystkich tych panów są nader oryginalne i miążdżą w całości. –Nik i jego trzy diabelskie szóstki, 23/12/2006 21:07taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!!to święte słowa!!!!!!z naciskiem na wobble'a!!!!!(king).J nie potrafi grac za chuja ale klimat robi nieziemski.Do tego towarzystwa dodałbym jeszcze komputer z Orba!I mamy czołókę!!
    corc (23 grudnia 2006)
  • rzeczywiście, Gallup + Hook to podstawa.jeszcze dodałbym Simona Raymonde z Cocteau Twins Jaha Wobble z P.I.La na deser David J z Bauhaus.Basy wszystkich tych panów są nader oryginalne i miążdżą w całości.
    Nik i jego trzy diabelskie szóstki (23 grudnia 2006)
  • sajmon z kiura i piter z niuorder
    exitsnake (23 grudnia 2006)
  • no, piotr hók miał swoj styl grania
    kolo imieniem loko (23 grudnia 2006)
  • sa basisci co jada dokladnie to co gitarzysta i tacy sa do dupy. gitarzysta akord G to i oni jadą G. bez sensu.to tytułem wstępu.oczywiście p. hook swoim graniem nadał zupełnie inną rolę basowi niz to normalnie ma/miało miejsce.w latach '80 w ogole jakos zwracano uwage na bas. bas chodził jak powinien. pozniej to jakos olano i gitara wyszła na pierwszy plan. a to bardzo zle, bo bas jest najpiekniej brzmiącym z instrumentow, zaraz przed saksofonem.Simon gallup z the cure tez sobie bardzo ladnie popieprzał na basie na pierwszych plytach kjórów.co do wyczynow basistów z kraju nad wisła, to na plycie caly ten seks homo twist basik tak zapierdala, ze az miło. ach prosze pani - w tym kawalku bas idzie dokladnie tak jak powinien isc. piekna sprawaa jako ciekawostke to podam linie basu z I dreamed I dream sonic youth. tutututututuTUTUTUTUTUTU. wiecie o co chodzi...numer jest kapitaly choc bas banalnie prosty
    wasz johan (22 grudnia 2006)
  • Simon Gallup
    grinding (22 grudnia 2006)
  • rob wright
    Bootlicker (22 grudnia 2006)
  • jeff ament (czy jakos tak) no i kg z sy
    evol (22 grudnia 2006)
  • Tony Levin i kropka.
    zi (22 grudnia 2006)
  • nie wiem czy sie pojawili,ale macca i brian wilson niezle chlopaki.
    dys (22 grudnia 2006)
  • Kaziu "Yes Yes Yes"
    bo któżby inny? (22 grudnia 2006)
  • szafi!!!!:)
    flea (22 grudnia 2006)
  • dla mnie największa inspiracją jak byłem mały i pierwszy raz chciałem grac na basie (potem nauczyłem się normalnie gitarzyć, ale ponoć zawsze byłem lepszym basistą niż gitarzystą), to był geezer butler. i dzisiaj sobie go posłuchałem (znaczy, black sabbath) i nadal koleś dla mnie wymiata. a tak poza tym, to eric axelson i eric judy by mnie pewnie inspirowali najbradzije gdybym dzisiaj zaczynał na basie grać, bo tez są nietuzinkowi, jak sie to ładnie mówi. ogółem jestem fanem sekcji rytmicznych, i to za nie najbardziej lubiłem rokowe bandy i, później, disco-punkowców. choć regułą to nie jest, bo tussle mnie niezbyt zajmuje np.
    Low (22 grudnia 2006)
  • no chyba Kim Deal jest największym guru tego instrumentu.
    szafi (22 grudnia 2006)
  • Idolami byli dla mnie Bill Wyman z Rolling Stonesów jeśli chodzi o ruch sceniczny (w okresie, kiedy prasa była w stanie odnotowac każdy jego krok na scenie, gdyz nie bylo ich wiele), a Kim Deal z Pixies jeśli chodzi o sposób gry. I tego staram się trzymać, odkąd chwyciłem bas do ręki :)Najlepszym technicznie basistą jakiego słyszałem na żywo był chyba Doug Bird. Z Rain Like Sound Of Trains grał w Poznaniu, chyba w 1994.A jednym z nielicznych sprawiających, ze to gra na basie jest powodem włączenia utworu jest dla mnie Mike Watt, choć przyznam, że głównie w okresie, gdy grał w fIREHOSE.
    Jacek Kąkolewski (22 grudnia 2006)
  • doug mccombs, mike watt, obaj kolesie z sunny day real estate, tina weymouth.
    em c (22 grudnia 2006)
  • Geddy Lee z Rush. Melodyjnie i nietuzinkowo ten Pan sobie pogrywał i pogrywa.Oprócz tego Bill Gould ze ś.p. Faith No More - dla mnie lepszy i ciekawszy od Flea.No i oczywiście wspomniany Les Claypool z Primusa. Choć może on się nie mieści w kategorii najlepszy basista - sam jest klasą dla siebie...Z grania prostszego nasuwa mi się koleś ze Stranglers. Fajne warczące brzmienie generował no i piosenki dusicieli na tym jechały bardzo potoczyście ...
    Przemek (22 grudnia 2006)
  • Wielu innych polskich muzyków zmarło....a nikt o nich nie pamięta-pomyślcie tym..[']
    Krist (20 marca 2005)
  • "Nb. Ostatnio dowiedziałem się, że Kawalec niedawno zmarł. Szkoda..."Na raka, będzie już ze dwa lata.
    bbb (19 marca 2005)
  • Krist - ja nie mówię, że Deacon grał źle. Owszem, poprawnie podawał rytm, owszem, miał kąsające riffy, ale w morzu innych basistów raczej się nie wyróżniał, a to jest wątek o tych wielkich, podobno. Turbo? Posłuchaj wstępu do "The Limit", bo o to głównie mi się rozchodziło: niby prosta, półminutowa, spogłosowana palcówka, ale ma to ciekawy nastrój. Deacon nigdy czegoś takiego nie zagrał (no, chyba że w domu na próbie, ale to się nie liczy #-))) Zresztą słyszałem wywiad jeszcze z czasów Mercurego, w którym jakiś inny muzyk mówił, że Quenom przydałby się jakiś agresywniejszy basista.Nb. Ostatnio dowiedziałem się, że Kawalec niedawno zmarł. Szkoda...
    Tomasz L. (19 marca 2005)
  • Maaaamooo.. co ja napisałem.. retty..sory- oczywiście SBB.to z mojego zdenerwowania taka literówa..blee
    Krist (19 marca 2005)
  • Kto deprecjonuje Deacona ten do lekarza od uszu niechaj sie czym predzej pofatyguje albo jeszcze raz dobrze poslucha nagran Q.
    Juzek (19 marca 2005)
  • I graja nadal...ale tak niewiele wiecie
    que (18 marca 2005)
  • Hahah,ludzie, ale ubawSBB - Śląski Blues Band, Search, Build & Burn, Szukaj, Burz i BudujSBB!a nie SPP czy ZPPAnthimos Apotholis, Józek Skrzek i, obecnie, Paul Wertico
    que (18 marca 2005)
  • Skrzek grywał w ZPP, ty ignorancie Gristcie
    pruk (18 marca 2005)
  • "Burton? No fakt, "Pulling Teeth" to niezła partia, ale poza tym był słabo słyszalny i nie imponował."Orion :* Waters - Nie. Genialny to był pod względem koncepcji rozwoju PF i tworzenia materiału, ale instrumentalistą był dość przeciętnym (niczym niejaki Townshend Peter z niejakiego The Who).Skoro jesteśmy przy The Who - John Entwistle
    bbb (18 marca 2005)
  • Kurde....Tomasz L. Co Ty tu pieprzysz o jakimś gościu z Turbo..matko..a Deacona potrafisz skrutykować???? Mamo trzymaj mnie.. o co chodzi z tym , że się mało wyróżniał?? albo że najsłabszy muzyk?? no zaztanów się co piszesz..retty..włosy staja na plecachOgólnie nie wspomnieni są tacy jak: Bill Wyman z Rolling Stones, Roger Waters..Pink Floyd..Noel Redding Z Jimi Hendrix Experience..a jak już o rodakach móimy- to proszę bardzo- Józef Skrzek z SPP a nie..jakieś koszmary
    Krist (18 marca 2005)
  • sorry nick, ale sid to faktycznie był pajac...
    widelec (18 marca 2005)
  • Jeśli chodzi o metal, to mocno, ale i w urozmaicony sposób grał Rutkowski na "Awatarze" Turbo (ale na innych płytach nie imponował).
    Tomasz L. (18 marca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)